RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Orły Wenty i nowa jednostka czasu. 12 lat od „rzutu Siódmiaka”

Rzut Artura Siódmiaka w ostatnich sekundach zapewnił nam awans do półfinału MŚ (fot. Getty Images)
Rzut Artura Siódmiaka w ostatnich sekundach zapewnił nam awans do półfinału MŚ (fot. Getty Images)

Mecz na miarę awansu do półfinału mistrzostw świata. 30:30, piłka Norwegów, nieco ponad 20 sekund do końca. By grać o medale, potrzebujemy zwycięstwa. Chwilę później o czas prosi Bogdan Wenta. Reszta jest już historią. To już 12 lat od najsłynniejszego rzutu w dziejach polskiego sportu.

Bez przegranej, ale poza TOP10. Zacięty mecz z Niemcami na finiszu MŚ

Polska zremisowała z Niemcami 23:23 w swoim ostatnim meczu na mistrzostwach świata piłkarzy ręcznych w Egipcie. Stawką było jedynie trzecie miejsce...

zobacz więcej

27 stycznia 2009 roku. Dokładnie 12 lat, w Zadarze, „Orły Wenty” walczyły o półfinał mistrzostw świata. To była już ceniona, wielka drużyna, ze Sławomirem Szmalem w bramce, braćmi Lijewskimi, braćmi Jureckimi, Karolem Bieleckim... Jako „Orły Wenty”, od nazwiska szkoleniowca, Bogdana Wenty, dali się poznać dwa lata wcześniej, gdy sensacyjnie sięgnęli po srebro mundialu.

Turniej w Chorwacji zaczęli nie najlepiej. O ile porażkę z Niemcami w pierwszej fazie można było „wkalkulować”, o tyle przegrana z Macedonią rozczarowała. Z grupy wyszły ostatecznie trzy zespoły: Polacy, Niemcy i Macedończycy. Liczyły się wyniki każdego z tych starć, co oznacza, że walkę o ewentualny półfinał rozpoczynaliśmy z zerowym dorobkiem. Biorąc pod uwagę, że czekały nas konfrontacje z Duńczykami, Serbami czy Norwegami – a wygrać trzeba było wszystkie trzy mecze – nikt nie dawał nam większych szans.

Sensacyjna wygrana z Duńczykami rozbudziła jednak nadzieje, a wysokie zwycięstwo z Serbią rozpaliło żar w kibicach, którzy przez dwa tygodnie tłumnie zasiadali przed telewizorami. Trzeba było jeszcze „tylko” wygrać z Norwegią...

– Sprawa była prosta: wygrywamy – półfinał jest nasz. Wygrywają Norwegowie – w półfinale są oni. Remis – wchodzą Niemcy – wyjaśniał Sławomir Szmal na łamach portalu TVPSport.pl. – Mieliśmy wszystko w swoich rękach – dodał.

Polacy przed wielką szansą. „Nie porównujmy ich do Orłów Wenty”

Polscy szczypiorniści wreszcie nawiązują do najlepszych lat. Dzięki świetnej postawie w defensywie, zaczynamy coraz śmielej myśleć o awansie do...

zobacz więcej

Paraliżujący stres


To nie był dobry mecz. Ani w wykonaniu jednych, ani drugich. Gorszy, niestety, dla Polaków. Do przerwy remis (14:14). Potem szybka utrata kontroli, strata dwóch-trzech bramek, nieustanna pogoń. Na dwie minuty przed końcem rzut Karola Bieleckiego obronił norweski bramkarz. Było 28:30, potrzebowaliśmy trzech goli, trzeba było liczyć na cud...

Na zegarze 58:29. Błąd kroków, strata piłki, szybka kontra. Jurecki wpadł w dwóch obrońców, zdołał jeszcze podać do Mariusza Jurasika, który niepilnowany rzucił „z koła”. 58:37 na zegarze, wynik – 29:30.

Skandynawowie długo rozgrywali kolejną akcję. W końcu – podanie do środka. Ich obrotowy wygrał walkę o pozycję, miał czysty rzut, ale zjadł go stres. Trafił prosto w Szmala. 59:15 na zegarze. 10 sekund później był już remis: piłkę wyprowadził Jurasik, oddał na skrzydło do wprowadzonego chwilę wcześniej Rafała Glińskiego, który pokonał Ole Erevika.

Norwegowie zwlekali z rozegraniem akcji. Potrzebowali gola, ale chcieli zostawić nam jak najmniej czasu. Na 15 sekund przed końcem jeden z rozgrywających został faulowany. Wściekły Wenta domagał się zatrzymania zegara. Poprosił też o przerwę. Pomimo trudnej sytuacji, pomimo tego, że Polacy stali przed zadaniem właściwie niemożliwym, nasz trener zachowywał spokój. „Mamy 15 sekund. Przerywać i mamy pustą bramkę. Tylko spokojnie. Mamy dużo czasu!” – te słowa Bogdana Wenty przeszły już do historii polskiego sportu. To, co wydarzyło się po nich, także...
„Jedna Wenta”, czyli 15 sekund, stała się jednostką czasu. „Rzut Siódmiaka” – symbolem. Tego, że zawsze należy grać do końca. Że trzeba wierzyć.

Polacy wiedzieli, że Norwegowie na ostatnią akcję zrezygnują z bramkarza. Chcieli zdobyć przewagę. Mówił im to zresztą Wenta. – Miałem w głowie, że nie ma bramkarza. Nie wiedziałem, ile zostało czasu. Nie było też czasu, by zobaczyć na zegar. Jedyne, co pojawiło się, to: rzucaj. No to rzuciłem – zdradził Siódmiak Damianowi Pechmanowi i Maciejowi Wojsowi z TVPSport.pl.

Mecz z Norwegią oglądało na antenie Telewizji Polskiej ponad 5 mln ludzi. W półfinale Polacy przegrali z gospodarzami, Chorwacją (23:29), ale z turnieju nie wyjechali z niczym. Poza pięknymi wspomnieniami i cudowną historią, którą zbudowali, udało im się też wywalczyć brąz – po raz drugi w ciągu kilku dni pokonali Duńczyków (31:23), jedną z najsilniejszych ekip świata.

źródło:
Zobacz więcej