RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Śmierć Polaka w Plymouth. Prof. Talar: Najgorsze, że on rozumiał sytuację

On był człowiekiem, on wszystko czuł, on wszystko widział, on wszystko rozumiał – mówił o zmarłym panu Sławomirze ze szpitala w brytyjskim Plymouth prof. Jan Talar, który zajmuje się wybudzaniem chorych ze śpiączki od ponad 40 lat. Ekspert podkreślił, że najgorsze w tej sprawie jest to, że „ten człowiek rozumiał sytuację”.

Nie żyje Polak odłączony od aparatury w brytyjskim szpitalu

Zmarł Polak, który przebywał w stanie wegetatywnym w szpitalu w Plymouth – potwierdziła we wtorek rodzina. Stan chorego pogorszył się w...

zobacz więcej

W poniedziałek wieczorem szpital w Plymouth w południowo-zachodniej Anglii informował rodzinę, że stan mężczyzny – którego personalia z uwagi na dobro rodziny nie mogą być publikowane – znacząco się pogorszył. We wtorek jego rodzina potwierdziła, że mężczyzna zmarł.

Prof. Talar: On był świadomy


W Telewizji Republika o śmierci Polaka mówił prof. Jan Talar, specjalista od rehabilitacji, chirurgii. Jak mówił, zajmuje się wybudzaniem chorych ze śpiączki od 45 lat. – Dlatego też problem naszego Polaka jest mi niezwykle bliski i jest znany – powiedział.

– Twierdzę, że ten chory był świadomy, a więc był człowiekiem, miał odruchy, reagował grymasem, płaczem, patrzył na rodzinę z błagalnym wzrokiem o ratowanie – podkreślił. Talar zaznaczał, że „ten człowiek musiał żyć i powinien żyć, a jeżeli doszło do takiej tragedii, jaka dziś się stała, to jest dowód, że żyjemy w kulturze śmierci”. W ocenie profesora ten człowiek rozumiał, co się wokół niego dzieje i był skazany na śmierć w męczarniach.

„Zrobiliśmy więcej niż mogliśmy, by ratować życie Polaka”. Kondolencje wiceszefa MSZ

Walczyliśmy, robiliśmy wszystko, co było można, by pomóc naszemu rodakowi; zrobiliśmy więcej niż wynika to wprost z kompetencji służb konsularnych...

zobacz więcej

– On był człowiekiem, wszystko czuł, widział, rozumiał – mówił profesor. Zapewnił, że ma dowody na to, iż osoby, które były w najcięższym stanie, mówią, co widziały i słyszały. – Najgorsza rzecz w tym wszystkim jest ta, że ten człowiek rozumiał sytuację – mówił.

Obywatel Polski w średnim wieku mieszkał od kilkunastu lat w Wielkiej Brytanii. 6 listopada 2020 r. miał atak serca, w którego wyniku doszło do zatrzymania akcji serca, a jego mózg był pozbawiony tlenu przez co najmniej 45 minut.

Mężczyzna trafił do szpitala w Plymouth. Początkowo był w śpiączce, później jego kondycja poprawiła się do stanu wegetatywnego; jednak według szpitala miał on niewielką szansę na przejście w stan minimalnej świadomości na niskim poziomie.

Odłączenie aparatury podtrzymującej życie


W związku z tym szpital wystąpił do sądu o zgodę na odłączenie aparatury podtrzymującej życie, na co zgodziły się mieszkający w Anglii żona i dzieci mężczyzny. Przeciwne temu były mieszkające w Polsce matka i siostra, a także mieszkająca w Anglii druga siostra mężczyzny i jego siostrzenica.

źródło:
Zobacz więcej