RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Dr Buława: Oblężenie Leningradu ujawniło prawdziwe oblicze komunizmu

Blokada Leningradu została przełamana 27 stycznia 1944 r. (fot. Sovfoto/Universal Images Group via Getty Images)
Blokada Leningradu została przełamana 27 stycznia 1944 r. (fot. Sovfoto/Universal Images Group via Getty Images)

Dramatyczne sceny, które rozegrały się na północy Związku Radzieckiego były konsekwencją decyzji podjętych przez Niemców, chcących wziąć Leningrad głodem. Trwająca prawie 2,5 roku blokada miasta ukazała przy okazji paranoidalną naturę Józefa Stalina oraz złowrogie oblicze komunizmu. O tragedii oblężonego Leningradu z dr. Adamem Buławą, historykiem wojskowości z UKSW, rozmawia Adam Gaafar.

Odmówił Sowietom wydania Polaków. Zagadkowa śmierć gen. Pattona [WYWIAD]

Gdy enkawudziści zażądali wydania polskich żołnierzy, amerykański gen. George Patton rozkazał swoim podkomendnym wycelować karabiny w stronę...

zobacz więcej

Adam Gaafar, portal tvp.info: Dlaczego Niemcy zdecydowali się na blokadę Leningradu?

Dr Adam Buława: Leningrad był obok Moskwy i Kaukazu jednym z głównych celów operacji Barbarossa (inwazji na Związek Radziecki – red.). Strona sowiecka zaczęła budować umocnienia wokół miasta, chociaż oczywiście nie udało się tego zrobić. Należy też pamiętać, że nie doszło do okrążenia ze wszystkich stron, ponieważ Finowie, którzy mieli współpracować z Niemcami, wyzwolili terytorium utracone w wojnie zimowej i zatrzymali się na granicy fińsko-radzieckiej.

Podaje się, że blokada Leningradu rozpoczęła się 8 września 1941 r., chociaż tak naprawdę pierwsze jednostki niemieckie dotarły do przedmieść cztery dni później. 17 września nastąpiła natomiast próba generalnego szturmu ze wsparciem Luftwaffe. Ponieważ ten szturm się nie udał, Niemcy uznali, że należy podjąć blokadę przy ostrzale artyleryjskim i nalotach bombowych. Założenie było takie, że ze względu na brak dostaw żywności obrońcy miasta skapitulują z głodu.

Kiedy w oblężonym Leningradzie zaczęły się pojawiać problemy związane z niedoborem żywności?

Zanim te problemy się pojawiły mieszkańcy miasta, zarówno kobiety jak i mężczyźni, byli zmuszeni do budowy umocnień. Ewakuowano stosunkowo niewiele osób, bo ok. 600 tys. Kiedy wszystkie drogi lądowe łączące Leningrad z resztą kraju były już odcięte, w mieście znajdowało się ok. 2,8 mln cywilów oraz pół miliona żołnierzy i marynarzy.

Dopiero wtedy władze Leningradu zorientowały się, że jedzenia wystarczy na miesiąc. Wiadomo już było, że głodu nie da się uniknąć, ale można było zmniejszyć skalę i liczbę przyszłych ofiar. Pod koniec września 1941 r. wprowadzono kartki na żywność.

Sowieci więzili na terenie niemieckich obozów żołnierzy Armii Krajowej [WYWIAD]

Zajęcie przez Armię Czerwoną niemieckich obozów koncentracyjnych na terenie okupowanej Polski nie oznaczało nadejścia upragnionej wolności. Na ich...

zobacz więcej

Wspomina pan, że można było ocalić więcej ludzi. Czy to oznacza, że za rozmiar tragedii w mieście odpowiedzialni byli również sami Sowieci?

W czasie oblężenia Leningrad nie miał szczęścia do kierownictwa. Najpierw obroną dowodził marszałek Klement Woroszyłow, który był delikatnie mówiąc nieudolny. Po popełnionych przez niego błędach nastąpiła pewna pozytywna zmiana i zastąpił go marszałek Gieorgij Żukow. Następca Woroszyłowa usprawnił obronę, uniemożliwiając zajęcie miasta.

Żukow został jednak wkrótce zawezwany do Moskwy, do której zbliżały się jednostki nieprzyjaciela. W tym momencie władza wróciła do sekretarza organizacji partyjnej Andrieja Żdanowa. Popełniał on mnóstwo horrendalnych błędów, których można było uniknąć, a które naraziły życie ludzkie na potworną hekatombę.

Jakie to były błędy?

Przede wszystkim w pierwszych tygodniach wojny odmówił przejęcia żywności pierwotnie przeznaczonej dla armii. Tam utknęły pociągi towarowe wysyłane na Zachód i one mogły zostać w Leningradzie, ale wtedy Żdanow poprosił Stalina, żeby nie przysyłać jedzenia bez zgody władz miejskich.

Jak wyglądała codzienność w oblężonym Leningradzie?

Stosunkowo późno zamknięto restauracje i sklepy, dosyć długo prowadzono też produkcję piwa. Nie dbano przy tym o składowanie rezerw żywności. We wrześniu podczas bombardowań doszło do pożaru magazynów z jedzeniem.

Czytaj także: Car-bomba. Jak Sowieci zbudowali największą bombę wodorową świata

Radzieckie działa przeciwlotnicze w Leningradzie. W tle widoczny sobór św. Izaaka (fot. RIA Novosti archive, #5634 / David Trahtenberg / CC-BY-SA 3.0)
Radzieckie działa przeciwlotnicze w Leningradzie. W tle widoczny sobór św. Izaaka (fot. RIA Novosti archive, #5634 / David Trahtenberg / CC-BY-SA 3.0)

Niemcy zapłacą za blokadę Leningradu podczas II wojny światowej

W związku z 75. rocznicą zakończenia blokady Leningradu (dzisiejsza nazwa to Sankt Petersburg) rząd niemiecki poinformował, że zamierza wydać 12...

zobacz więcej

Wspomniane kartki na żywność stanowiły swoistą selekcję, gdyż osoby pracujące fizycznie, które – według oficjalnej interpretacji – posiadały jakiś potencjalny wkład w obronę miasta, miały dostawać dwukrotnie wyższe racje chleba, mięsa czy cukru. Dodatkowo nie można było się tym dzielić, stąd wprowadzono zakaz wynoszenia jedzenia z zakładów pracy.

Jaka była wysokość tych racji żywnościowych?

We wrześniu osoba pracująca na potrzeby frontu otrzymywała 600 g chleba dziennie, a niepracująca 300 g. Potem to obniżono. Dzienna wartość odżywcza dla posiadaczy kartek żywnościowych niższej kategorii wynosiła 460 kilokalorii. Dla zachowania wagi przeciętnej zdrowej osoby dorosłej potrzeba od ok. 2 tys. do 2,5 tys. kcal. Możemy więc sobie wyobrazić, jaka to była skala. Dodajmy, że ta deklarowana wartość była w rzeczywistości jeszcze niższa. Chleb był na przykład uzupełniany przez celulozę.

Dodawano do niego wióry?

Można tak powiedzieć. Do chleba dodawano trociny, w związku z czym nie było to de facto 460, a 300 kilokalorii. Oprócz tego był tłuszcz, który pozyskiwano z farb olejnych i mydła technicznego.

Pojawiły się też wysokie, czarnorynkowe ceny. Chleb kosztował 600 rubli, kilogram mąki 800, a szklanka tytoniu 200 (dla porównania: przed wojną urzędnicy w Leningradzie zarabiali miesięcznie 90-120 rubli, pracownik naukowy na uczelni – ok. 300-400 rubli, a redaktor dziennika – 230 rubli – red.).

Jak wysoka była śmiertelność w oblężonym Leningradzie?

Oczywiście wszystko zależało od okresu oblężenia oraz od pory roku. Najgorszym momentem, tym dnem piekła, był styczeń oraz luty 1942 r. Codziennie odnotowywano wówczas 3 tys.-4 tys. ofiar śmiertelnych (przed blokadą tyle osób umierało w ujęciu miesięcznym – red.). Wtedy też, od stycznia, zaczęto przeprowadzać ewakuację.

Przeciwnik totalitaryzmów i przyjaciel Polaków. Rocznica śmierci G. Orwella

Obnażał w swoich powieściach funkcjonowanie systemów totalitarnych, ale nie szczędził też słów krytyki wobec podejścia jego rodaków do Polaków. ...

zobacz więcej

Wiosną życie pomału wracało do normy, przy czym mówiąc o „normie” mam oczywiście na myśli ówczesne realia. Pewnym paradoksem jest, że otwarto wówczas teatry, a od kwietnia ponownie zaczęły kursować tramwaje.

Kolejny wątek, który chciałbym poruszyć, może budzić pewne kontrowersje, ale w historii towarzyszył on niestety większości dużych klęsk głodowych. Jak powszechne były w Leningradzie akty kanibalizmu?

Oczywiście nie chodzi o to, żeby tym specjalnie epatować, ale faktem jest, że były raporty NKWD, w których pojawiał się np. taki eufemizm: „użycie mięsa ludzkiego do celów spożywczych”. Sowieci byli bardzo praktyczni i odnotowywali takie makabryczne przykłady, pisali chociażby o „bandzie kanibali grasującej przy jednym z dworców”.

Czytaj także: Putin: Nie ma przebaczenia dla nazistów, którzy oblegali Leningrad

Około 2 tys. ludzi zostało aresztowanych za kanibalizm, z czego 700 rozstrzelano. Stosowano pewne rozróżnienie: za zjadanie trupiego mięsa było 10 lat więzienia, natomiast za zabójstwo w celu pozyskania mięsa ludzkiego była kara śmierci.

Leningrad pozostawał w oblężeniu przez 872 dni. W jaki sposób miastu udało się przetrwać tak długo?

Udało się to przede wszystkim dzięki powstaniu szlaków zaopatrzeniowych. Najpierw zasoby próbowano transportować za pomocą taboru pływającego po jeziorze Ładoga, a gdy w drugiej połowie listopada 1941 r. taflę pokrył lód, utworzono lądową trasę konwojową, tzw. drogę życia.

Mieszkańcy oblężonego Leningradu w kolejce po wodę (fot. RIA Novosti archive, #907 / Boris Kudoyarov / CC-BY-SA 3.0)
Mieszkańcy oblężonego Leningradu w kolejce po wodę (fot. RIA Novosti archive, #907 / Boris Kudoyarov / CC-BY-SA 3.0)

Historyk: Związek Radziecki utuczył Trzecią Rzeszę

We wrześniu i październiku 1940 r. wymiana handlowa z ZSRR była na tyle znaczna, że osiągała ponad 80 proc. wartości całego importu do Trzeciej...

zobacz więcej

W drugiej zimie oblężenia, w styczniu 1943 r., Sowieci przebili się wzdłuż brzegu jeziora Ładoga. Pozwoliło im to utworzyć kolejny szlak zaopatrzeniowy, tym razem nazywany złowrogo korytarzem śmierci. Była to taka szczelina w pierścieniu oblężniczym, wąski pas o szerokości 15 km.

Podejmowano też próby transportu drogą lotniczą?

Była taka próba w listopadzie 1941 r. Dostawę rozpoczęło wówczas 50 samolotów. Planowano, że Leningrad będzie otrzymywać 200 ton produktów dziennie, ale potem, decyzją Stalina, uznano te loty za bezcelowe. Dyktator rozkazał wtedy, aby maszyny wróciły do Moskwy.

Nawiasem mówiąc, wspomniana wcześniej droga życia powstała niejako wbrew Stalinowi, który nie akceptował takiego rozwiązania. Ponieważ był jednak bardzo naciskany w tej sprawie, to w końcu uległ.

Dlaczego radziecki dyktator był przeciwny transportowi przez Ładogę?

W historiografii pojawia się taka teza, że niekoniecznie musiało zginąć tylu ludzi. Statystycznie więcej osób umierało z głodu i zimna niż od ostrzału, a więc z ręki wroga. Odrywając się na chwilę od tej makabry drugowojennej i sięgając do samego Stalina należy wspomnieć, że nie lubił on Leningradu. To miasto kojarzyło mu się bowiem z okresem, kiedy nie był pierwszoplanową postacią we władzach bolszewickich. Co więcej, w latach 20. walczył o władzę właśnie z bolszewikami z Leningradu.

Dziś może się nam to wydawać paranoidalne, ale te fakty miały znaczenie. Kompleksy dyktatora, człowieka o psychopatycznej osobowości, wpływały na sytuację oblężonego miasta.

Stalin postanowił zostawić Leningrad na pastwę losu?

Powiedziałbym tak: to, co się stało z mieszkańcami Leningradu było efektem działalności obydwu dyktatorów. Z jednej strony był Adolf Hitler, który – według kolejnej tezy pojawiającej się w literaturze – uznał, że blokowanie miasta jest bardziej opłacalne, bo gdyby je zajął, to musiałby tę ludność utrzymywać. Stalin natomiast rzucił wszystko na szalę. Nazwa tego miasta, jak i wydarzenia z przeszłości, które czyniły z niego kolebkę rewolucji, były dla niego problematyczne.

Czytaj także: Przeciwko komu miała być skierowana ostatnia czystka Stalina

Tak Sowieci kłamali ws. Katynia. 76 lat temu powołano komisję fałszującą prawdę o zbrodni

13 stycznia 1944 r. Sowieci powołali specjalną komisję śledczą pod przewodnictwem Nikołaja Burdenki, członka Akademii Nauk ZSRR. Był to de facto...

zobacz więcej

Brytyjski historyk Anthony Beevor pisał, że Leningrad był „zbyt otwarty”, stanowił takie okno na świat. Z punktu widzenia Stalina istniało zatem ryzyko, że w mieście pojawią się jakieś nastroje antykomunistyczne.

Trzeba też pamiętać, że Armia Czerwona stosowała taktykę spalonej ziemi. Jeżeli niszczyło się wszystko, co się dało, to wraz z ludnością cywilną. Można więc powiedzieć, że Stalin był gotów zagłodzić swoich obywateli, aby nie zostawić niczego Wehrmachtowi.

Blokadę miasta zdjęto 27 stycznia 1944 r. Czy już wcześniej podejmowano jakieś próby jej przełamania?

Obie strony konfliktu praktycznie się zaklinowały. Grupa Armii „Północ” feldmarszałka Wilhelma von Leeba, która otrzymała zadanie zdobycia miasta, nie miała sił, aby przełamać obronę, więc tworzące je jednostki się okopały. Te siły nie były małe – początkowo liczyły ok. 350 tys. żołnierzy, a w późniejszym okresie 700 tys. Okazały się jednak niewystarczające.

Grupa Armii „Północ” dostawała coraz mniejsze zaopatrzenie, a jej siły były jeszcze dodatkowo uszczuplane, ponieważ wysyłano je pod Moskwę. W sierpniu 1942 r. Armia Czerwona przeprowadziła tzw. operację siniawską, która w jakiś sposób wyprzedziła ofensywę niemiecką. Niemcy planowali w tym czasie operację „Nordlicht” („zorza polarna” – red.), w ramach której obronę miały przełamać dwie armie dowodzone przez feldmarszałka Ericha von Mansteina. Nie doszła ona jednak do skutku, ponieważ krasnoarmiejcy uderzyli pierwsi.

W styczniu 1943 r. Sowieci przeprowadzili natomiast operację „Iskra”, która otworzyła drogę lądową dostawom żywności poprzez wspomniany już korytarz śmierci. Dopiero rok później, w połowie stycznia 1944 r., Sowieci zaatakowali z dwóch stron, doprowadzając do wycofania się Grupy Armii „Północ”. 27 stycznia oblężenie zostało przerwane.

Ile ofiar po obu stronach konfliktu pochłonęło oblężenie Leningradu?

Spotkałem się z różnymi liczbami. Podaje się od 750 tys. do nawet miliona ofiar wśród ludności cywilnej oraz ok. miliona zabitych żołnierzy Armii Czerwonej. Po stronie niemieckiej miało natomiast zginąć 400 tys. żołnierzy. Sami Sowieci podawali czasem mniejsze wartości dotyczące mieszkańców miasta. Podczas procesów norymberskich mówili na przykład, że zginęło ok. 600 tys. osób.

Żywność dostarczana do oblężonego Leningradu na barce po jeziorze Ładoga (fot. RIA Novosti archive, #310 / Boris Kudoyarov / CC-BY-SA 3.0)
Żywność dostarczana do oblężonego Leningradu na barce po jeziorze Ładoga (fot. RIA Novosti archive, #310 / Boris Kudoyarov / CC-BY-SA 3.0)

„Stalin kłamał w żywe oczy.” Historyk o sowieckiej zbrodni

Stalin był podwójnym sprawcą tragedii katyńskiej. Z jednej strony był tym, który swoim rozkazem uśmiercił polskich oficerów, a z drugiej zacierał...

zobacz więcej

W maju 1945 r. Leningrad znalazł się wśród miast wyróżnionych przez Stalina tytułem „miasta-bohatera” Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Fakt ten zdaje się trochę kłócić ze wspominanym przez pana negatywnym postrzeganiem Leningradu przez radzieckiego dyktatora. Sowiecka propaganda sukcesu okazała się w tym przypadku ważniejsza od jego osobistych przekonań?

Warto wtrącić tutaj taką ciekawostkę, że dzień wyzwolenia Leningradu przez wojska sowieckie znalazł się wśród kilkunastu bitew, które specjalną ustawą federalną z 13 marca 1995 r. zostały wpisane do panteonu wielkich zwycięstw oręża i narodu rosyjskiego. Wszystkie te bitwy noszą nazwę „Dnia Wojskowej Chwały Rosji”. Są to potyczki z bardzo różnych epok: mamy bitwę nad jeziorem Pejpus, mamy Dzień Jedności Narodowej, czyli rocznicę upamiętniającą wypędzenie Polaków z Kremla, dosyć często pojawiają się też zwycięstwa odniesione w starciu z Turkami.

Wracając do Stalina, to, jak już mówiliśmy, miasto trwało i przetrwało niejako wbrew niemu. Propaganda próbowała potem oczywiście przedstawiać obronę Leningradu jako wielki heroizm i sukces, mimo że podczas oblężenia przywódca ZSRR niespecjalnie chciał temu miastu pomagać.

Mniej znanym wątkiem są natomiast pojawiające się w raportach NKWD wypowiedzi i zachowania mieszkańców Leningradu, które z perspektywy Politbiura mogły zostać uznane za obrazoburcze. Członkowie partii komunistycznej wyrzucali między innymi legitymacje oraz ukrywali, że są komunistami. Pewien wiceprokurator powiedział nawet, że radziecka konstytucja jest demokratyczna tylko na papierze.

Można też tutaj przytoczyć pewną anegdotkę. Kilka lat po wojnie jeden z zaufanych ludzi radzieckiego dyktatora, Grigorij Malenkow, odwiedził w Leningradzie muzeum obrony miasta. Widząc tam zrekonstruowany punkt wydawania żywności z dwiema cienkimi kromkami chleba, jakie dostawali podczas oblężenia mieszkańcy, stwierdził, że te eksponaty „minimalizują rolę wielkiego Stalina”. W konsekwencji tych słów dyrektor muzeum został skazany na 25 lat łagru.

Mamy więc tutaj swego rodzaju niuanse. Z jednej strony współczesna Rosja chlubi się obroną Leningradu, podając ją jako przykład najbardziej heroicznego oblężenia okresu II wojny światowej, a z drugiej było wiele podtekstów świadczących o tym, że intencja radzieckiego przywództwa była w przypadku tego miasta zgoła inna.

Czy można zatem powiedzieć, że blokada Leningradu ujawniła prawdziwe oblicze komunizmu?

Z pewnością tak. Pomimo trudnych warunków, jakie panowały w mieście podczas oblężenia, byli tam ludzie, przede wszystkim enkawudziści, których traktowano – co tu dużo mówić – jak obywateli lepszej kategorii. Mieli oni znacznie lepsze wyżywienie od innych. Traktowanie mieszkańców w taki, a nie inny sposób, również pokazywało prawdę o reżimie.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej