RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Jerzy Jachowicz: Podopieczny Schetyny szaleje na wszystkich frontach

Felieton Jerzego Jachowicza  (fot. PAP/Jakub Kamiński)
Felieton Jerzego Jachowicza (fot. PAP/Jakub Kamiński)

Mam ogromny żal do Grzegorza Schetyny za reanimowanie polityków o postkomunistycznych korzeniach. Wśród nich ludzi pokroju Leszka Millera czy Włodzimierza Cimoszewicza, pełniących dziś rolę polskich europosłów. Obecnie zbieramy przykre tego owoce. Wprowadzeni przez lidera Platformy Obywatelskiej ekskomuniści, wnieśli na powrót do przestrzeni publicznej kłamliwe, najbardziej obrzydliwe metody walki politycznej. Nie mają – podobnie jak w czasach PRL– żadnych zahamowań w stosowaniu strategii walki politycznej przy użyciu manipulacji, agresji i kłamstw. Jak dawniej ich ulubionym narzędziem jest oczernianie swoich przeciwników, poprzez przypisywanie im najgorszych czynów i intencji.

Schetyna chce powrotu Tuska, bo „PO potrzebuje otwarcia nowego rozdziału”

Donald Tusk mógłby zaangażować się w zbudowanie konstrukcji współpracy opozycji, która da jej zwycięstwo w wyborach 2023 r. – ocenia Grzegorz...

zobacz więcej

Grzegorz Schetyna, owładnięty nienawiścią do PiS, założył fałszywie, że połączenie wszystkich sił opozycyjnych w wyborach do Europarlamentu wiosną 2019 roku zapewni odniesienie zwycięstwa nad rządzącym obozem Zjednoczonej Prawicy.

idée fixe


Był to ze strony Grzegorza Schetyny swoisty akt desperacji. Chciał za wszelką cenę odwrócić fatalną dla Platformy serię kolejnych przegranych wyborów. Ta idée fixe, jaka narodziła się w jego głowie, stała się motorem przywołania na scenę polityczną najciemniejszych postaci byłych komunistów.

Wielu z nich od kilku już lat pogodziło się z nieuchronnym procesem zmian polskiej rzeczywistości, przyjmują za rzecz naturalną polityczne dogorywanie na marginesie polskiej polityki. A tu nagle Grzegorz Schetyna otworzył dla nich szeroko furtkę na powrót do wielkiej polityki.

Stworzona jako twór doraźny, najwyraźniej wewnętrznie niespójny, jakim była Koalicja Europejska, przegrała wprawdzie z PiS, ale sukces odniósł SLD, wprowadzając do Europarlamentu pięciu swoich przedstawicieli. Oznaczało to utrzymanie stanu posiadania zdobytego pięć lat wcześniej. To była prawdziwa niespodzianka.

Dlaczego posłowie przechodzą do Hołowni? „Szalupa ratunkowa Titanica PO” [WIDEO]

Michał Kobosko, przewodniczący Polski 2050 Szymona Hołowni zdradził tvp.info, że jego ugrupowanie negocjuje transfer z około 10 kolejnymi...

zobacz więcej

Drugie polityczne życie


Wśród tych, którzy dostali drugie polityczne życie, znaleźli się Włodzimierz Cimoszewicz i Leszek Miller. Natychmiast poczuli się jako pierwszoplanowi gracze, kontynuując wstydliwe tradycje lewicowe. Dla ilustracji tego rodzaju aktywności politycznej Włodzimierza Cimoszewicza przytoczę tylko jeden jakże znamienny przykład.

W okresie pierwszych protestów Białorusinów przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich w sierpniu 2020 roku, władze polskie jako pierwsze zaapelowały do KE o zorganizowanie specjalnego posiedzenia kierownictwa Europarlamentu w celu wsparcia społeczeństwa naszych wschodnich sąsiadów. Włodzimierz Cimoszewicz w jednej z telewizji prywatnych powiedział, że polski rząd nie ma moralnego prawa kwestionować wyników wyborów na Białorusi, ponieważ sam dopuścił się sfałszowania ostatnich wyborów prezydenckich. To bezpodstawne oskarżenie Włodzimierza Cimoszewicza jest stosunkowa mało odznaczającą się plamą na jego biografii w porównaniu do tego, co ostatnio zaprezentował Leszek Miller.

Jak wiemy, ten postkomunistyczny były premier znalazł się w grupie osób zaszczepionych nielegalnie w ostatnich dniach grudnia ubiegłego roku na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Do dziś jeszcze dźwięczą mi w uszach jego pełne cynizmu i buty słowa: - „Sądząc po reakcjach, wielu jest bardzo zawiedzionych, że zaszczepiłem się szczepionką Pfizera, a nie rosyjskim „Sputnikiem”. Do siego roku!”.

Były premier zaszczepił się przeciw COVID-19. Internauci: to poza kolejnością

Były premier, a obecnie europoseł SLD Leszek Miller poinformował, że zaszczepił się przeciw COVID-19. Informacja wywołała burzę na Twitterze z...

zobacz więcej

Po kilku dniach spuścił nieco z tonu, opowiadając bajeczkę, w której potraktował Polaków jak przedszkolaków . Snuł więc historię o tym, jak to zadzwonił do szpitala w sprawie leków. Nie wiemy, czy załatwił sobie leki. Za to mamy mu wierzyć, że przy tej okazji dowiedział się, że może zostać zaszczepiony. A ponieważ kocha żonę, zapytał zapewne o możliwość zaszczepienia małżonki.

„Rezygnuję ze szczepionki”


Wszystkich słuchających tej opowieści nadzwyczaj wzruszyła jego deklaracja podkreślająca, jakiej miary jest on mężem, mężczyzną. Mówiąc wprost – jak szlachetnym, gotowym do poświęceń jest on człowiekiem. Jeśli by się okazało, że Warszawskiemu Szpitalowi Medycznemu została już jedna tylko szczepionka, a Leszek Miller stanął przed wyborem: – Ratować własne życie? Czy swojej żony? - Bez wahania podjąłby decyzję: „Rezygnuję ze szczepionki”. W pierwszej kolejności mam obowiązek ratowania życia własnej żony”.

Jakbyśmy słyszeli moralny imperatyw kategoryczny królewieckiego filozofa Immanuela Kanta. Oto drogowskaz, jakim winna podążać ludzkość. A ten drogowskaz – ludzkość mu tego nigdy nie zapomni – wytyczył Leszek Miller. Rozum podpowiada, że po tak aferalnym nadużyciu, jakiego dopuścił się Leszek Miller, winien z zadowoleniem przyjąć fakt, że skandal nieco przycichł. Że na plan dalszy został wyparty ważnymi, aktualnymi wydarzeniami. Wydaje się, że rozsądnym posunięciem Leszka Millera, jako jednej z najważniejszych twarzy tej kompromitacji, byłoby usunięcie się w cień.

Kto liderem polskiej opozycji? Sondaż nie pozostawia złudzeń

Kto jest liderem polskiej opozycji parlamentarnej? Z nowego sondażu wynika, że na podium znaleźli się dwaj politycy Platformy Obywatelskiej i...

zobacz więcej

Tak może postąpiłby człowiek, mający poczucie kłopotliwości swojej sytuacji. Ale nie postkomunista, który nie wie, co to wstyd. Nie zna granic przyzwoitości. I ma poczucie bezkarności.

To mu zapewniała przynależność do najwyższych struktur władz partii. Był poza zasięgiem społecznej sprawiedliwości także w III RP, dzięki układom zawartym przy Okrągłym Stole. Wie, że i dziś może bezkarnie wypowiadać najcięższe oskarżenia, bo nie poniesie żadnych konsekwencji. Ani prawnych, ani politycznych. Co najwyżej ktoś się obruszy. Może ktoś pomyśli, że trzeba mieć niezwykły tupet i wiele bezczelności, by takie oskarżenia wysuwać. I na tym się skończy. – Najważniejsze, że znajdą się tacy, którzy uwierzą, że to, co mówię jest prawdą – kalkuluje Leszek Miller.

Zobacz także: Ucieczka Muchy, portrety Woźniaka, prawo Trzaskowskiego

Oskarżył więc, że w szpitalach Ministerstwa Obrony Narodowej na ul. Szaserów oraz MSWiA na Wołoskiej zostali zaszczepieni członkowie rządu.

Jego zuchwały atak zawiera wszystkie elementy nikczemności, w którym chce powiedzieć: – „Nie tylko ja zaszczepiłem się poza kolejką. Zobaczcie, inni też to robią. I to kto!

Szkoda, że nie można prawnie dobrać się do skóry takiego ohydnego kłamcy. Immunitet i inne przeszkody, sprawiłyby, że w najlepszym przypadku finał miałby miejsce za kilka lat. Tylko strony sporu pamiętałyby jeszcze, o co chodzi. I z tego korzysta ideowy potomek komunistów.

– Widzi pan, panie Schetyna, co pan narobił…

źródło:
Zobacz więcej