RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Po reportażach TVN uzyskał azyl w Polsce, pobił żonę i uciekł. „Wszystkie rodziny się kłócą”

Syryjczyk otrzymał z rodziną azyl w Polsce (fot. Pexels)
Syryjczyk otrzymał z rodziną azyl w Polsce (fot. Pexels)

Omar Al-Halabi, który na skutek nacisku medialnego TVN dostał azyl w Polsce, pobił swoją żonę – ustalił portal tvp.info. Oboje wraz dwójką dzieci opuścili mieszkanie i wyprowadzili się z Warszawy. W dodatku okazało się, że informacje, które Syryjczyk podawał na temat swojego życia – jak np. ta o śmierci córki – budzą poważne wątpliwości co do ich prawdziwości. – Od dwóch miesięcy mnie nie ma w tej sprawie – mówi nam Karolina Baca-Pogorzelska, zaangażowana w uzyskanie azylu przez Omara. Do sprawy odniósł się sam Omar Al-Halabi.

Gwiazdor „Top Model” TVN skazany za przestępstwo seksualne

Dominic D'Angelica, finalista emitowanego przez TVN show „Top Model”, został usunięty z programu. Władze stacji podjęły taką decyzję po tym, jak w...

zobacz więcej

Do zdarzenia doszło 27 grudnia ubiegłego roku wieczorem. O godz. 21.45 do mieszkania na ul. Sierpińskiego na warszawskiej Ochocie wezwano patrol policji, który został powiadomiony, że dzieje się w nim coś niepokojącego. ,br>
Zawiadamiającą była zastępczyni burmistrza dzielnicy Ewa Kacprzak-Szymańska (Koalicja Obywatelska), a wezwała ją Karolina Baca-Pogorzelska – dziennikarka współpracująca z reporterem TVN przy publikacji materiału o Syryjczyku którą z kolei zaalarmowała o pobiciu sama Syryjka. Kobiecie w trakcie rozmowy Omar Al-Halabi miał wyrwać telefon, a następnie po przybyciu wiceburmistrz uciekł z mieszkania. 


Na miejscu kontakt z pobitą kobietą był bardzo utrudniony, ponieważ zna ona tylko język arabski. Przy pomocy translatora w telefonie komórkowym udało się ustalić, że została uderzona przez męża, upadła na kanapę i podczas upadku doznała urazu głowy.

Policjanci przybyli na miejsce zdarzenia stwierdzili na kanapie i ścianach liczne ślady krwi. Mężczyźnie założono niebieską kartę, a ranną Syryjkę w towarzystwie wiceburmistrz Kacprzak-Szymańskiej pogotowie zabrało do szpitala na ul. Banacha w Warszawie.

Pozostałą na miejscu dwójką dzieci zaopiekowała się Karolina Baca-Pogorzelska; zobowiązała się, że przywiezie żonę Omara Al-Halabiego następnego dnia do budynku komendy policji celem złożenia wyjaśnień. Ostatecznie cała rodzina opuściła mieszkanie.

– Omar wygrażał się dziennikarce, że jak mu nie odpuści, to razem z żoną złożą na nią skargę o nękanie – mówi portalowi tvp.info osoba znająca kulisty całej sprawy.

Policjanci podjęli próbę odnalezienia Syryjczyka, która jednak nie dała żadnych rezultatów. Z naszych informacji wynika, że rodzina przebywa obecnie w Łodzi. Śledztwo w sprawie pobicia i uszkodzenia ciała wszczęła Prokuratura Rejonowa Warszawa Ochota.

Cała sprawa Omara Al-Halabiego zaczęła się w 2018 r.. Nie wiadomo, jak naprawdę nazywa się Syryjczyk, choć właśnie na to nazwisko ma wystawioną kartę pobytu. Jak utrzymywali dziennikarze, swoją prawdziwą tożsamość musiał on ukrywać ze względu na bezpieczeństwo.

Akcję zainicjował dziennikarz TVN Piotr Czaban, który gra w zespole Roki na gitarze basowej. Jego zespół nagrał teledysk „Aleppo umiera”, który zamieszczono na serwisie YouTube.

W komentarzach pod utworem pojawił się wpis Syryjczyka z podziękowaniem za nagranie teledysku. Opowieść Syryjczyka sprawiła, że dziennikarz TVN razem z Karoliną Bacą-Pogorzelską postanowili wydobyć jego oraz jego rodzinę z Syrii. Według opowiadanej przez niego historii był dziennikarzem lokalnej telewizji, który relacjonował walki w Aleppo. Miał być więziony i torturowany przez reżim Asada, zostać ciężko ranny podczas walk. Według jego opowieści w bombardowaniu stracił dom. W nalotach miała zginąć też jego córka. Z tego powodu musiał uciekać z Aleppo i koczować na pograniczu syryjsko-tureckim.

Problem polega na tym, że spora część tej opowieści jest najprawdopodobniej zmyślona. Najbardziej szokujące jest to, że zmyślił śmierć córki. Dziewczynka wcale nie zginęła w bombardowaniu, tylko nadal mieszka w Syrii.

Nawiasem mówiąc, Omar Al-Halabi ma jeszcze pięcioro dzieci z poprzedniego związku. Natomiast dwójka dzieci, która przybyła z nim do Polski i które przedstawiał jako własne, to synowie kobiety z poprzedniego związku.

Według naszych informacji Baca-Pogorzelska wiedziała, że informacja o zabitej córce, którą podawała m. in. stacja TVN – jest nieprawdziwa. – Nie chcę tego komentować – mówi dziennikarka portalowi tvp.info.

Czytaj także: TVN znów prostuje błędną informację. Tym razem na rzadko używanym koncie twitterowym

Więzień prezydentem

Więzienie po reprywatyzacji kopalni złota, ucieczka z kraju, powrót, znów więzienie, w końcu rola zbawcy narodu, który powstał przeciwko...

zobacz więcej

Co ciekawe Omar Al Halabi wcale nie zamierzał osiedlać się w Polsce. Dopiero gdy pomocy odmówiły Luksemburg, Niemcy, Holandia, Finlandia i Wielka Brytania, pojawił się wariant sprowadzenia go nad Wisłę. Powyższe kraje uznały, że nie są w stanie zweryfikować prawdziwości opowieści człowieka, który nie ma żadnych dokumentów. W tej sytuacji na facebooku zainicjowano akcję „Uwolnić Omara”.

TVN, ale również inne media zamieszczały liczne reportaże na temat tej historii. Dziennikarze docierali też do polityków. Akcja przyniosła skutek między innymi dlatego, że Baca-Pogorzelska, która jest uznaną dziennikarką, osobiście ręczyła za prawdziwość historii Omara.

W końca czteroosobowa rodzina została przemycona przez granice z Turcją, polski konsulat wystawił im dokumenty i na początku września rodzina przyleciała do Polski. TVN świętował powodzenie akcji licznymi materiałami. Dziennikarze zostali zaś nagrodzeni nagrodą specjalną Press Club Polska; otrzymali też wyróżnienie w ramach Nagrody Andrzeja Woyciechowskiego przyznawanej przez Radio Zet.

Choć oboje od dłuższego czasu wiedzą, że przynajmniej część historii Omara Al-Halabiego została zmyślona, a Baca-Pogorzelska była po pobiciu w mieszkaniu Omara, do tej pory nie zdecydowali się na sprostowanie pomyłki.

Komentarz Omara


Po naszej publikacji na Twitterze sprawę skomentował także Omar Al-Halabi i zapowiedział złożenie przeciwko portalowi tvp.info pozwu.

Jak stwierdził, „wszystkie rodziny kłócą się między sobą”. Skierowanie sprawy na drogę sądową tłumaczy natomiast tym, że „ujawniliśmy jego reputację”. Opublikował również nagranie, na którym jest wśród swojej rodziny. Wspólnie z żoną mówią o krokach prawnych, jakie zamierzają podjąć.

Zadaliśmy Karolinie Bacy-Pogorzelskiej pytania w tej sprawie. Dziennikarka w odpowiedzi przesłała nam następujący komentarz:

„Jak publicznie informowałam dłuższy czas temu, także w mediach społecznościowych, zakończyłam moją misję i udział w sprawie „Uwolnić Omara” – kiedy w listopadzie 2020 roku odbierałam z nimi kartę stałego pobytu. Tak więc trudno mi się do tych późniejszych informacji odnieść. 

Od dwóch miesięcy mnie nie ma w tej sprawie. Od tamtego czasu moje relacje z państwem Al-Halabi są sprawą zupełnie prywatną. Nie chcę komentować życia prywatnego państwa Al-Halabi. Z kolegą [Piotrem Czabanem - przyp. red.], kiedy prowadziliśmy tę akcję, skupialiśmy się na ratowaniu ludzkiego życia – tak samo jak polskie władze, które brały w tym udział. 

Azyl polityczny przyznawany jest za prześladowania. W uzasadnieniu decyzji azylowej Omara jest mowa o prześladowaniu syryjskich dziennikarzy. Nie rozumiem związku między udzieleniem azylu a prywatnym życiem rodziny Omara. Nie mam z Omarem żadnego kontaktu od wielu tygodni, a więc nie mogłam też otrzymać żadnych gróźb.”

Czytaj także: Discovery instruuje pracowników TVN: Czyńcie to, co słuszne 

źródło:
Zobacz więcej