RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Koniec marzeń o awansie. Polacy przegrali z Węgrami

Polacy tylko w drugiej połowie byli równym rywalem dla Węgrów (fot. PAP/EPA)
Polacy tylko w drugiej połowie byli równym rywalem dla Węgrów (fot. PAP/EPA)

Polacy przegrali z Węgrami (26:30) w meczu drugiej rundy rozgrywanych w Egipicie mistrzostw świata i stracili szansę na awans do ćwierćfinału. Zadecydowała fatalna w wykonaniu naszych szczypiornistów pierwsza połowa.

„Solidnie, twardo w defensywie, a w ataku coś wpadnie” - to dewiza naszego selekcjonra, Patryka Rombla. O ile jednak z Hiszpanią czy Brazylią rzeczywiście "wpadało", a najlepsze mecze w karierze rozgrywał bramkarz Adam Morawski, o tyle Węgrzy boleśnie obnażyli wszelkie nasze słabości.

To był, szczególnie w pierwszej połowie, mecz absolutnie jednostronny. "Loczek" w bramce tym razem nie wyczyniał cudów, bracia Gębalowie nie radzili sobie w defensywie tak dobrze, jak wcześniej, a popisowe spotkanie rozgrywał zawodnik Veszprem - Mate Lekai. Polacy tylko spoglądali bezradnie na przemykających obok naszej obrony Węgrów, sami byli w stanie przez pierwsze dwa kwadranse wyczarować tylko 10 goli. Za mało, by marzyć o najlepszej ósemce świata.

Są jednak pozytyw. Druga połowa była znacznie lepsza, Biało-Czerwoni pokazali, że potrafią grać i postawić się nawet najgroźniejszemu przeciwnikowi. Mateusz Kornacki dał dobrą zmianę w bramce, a i atak spisywał się jak w poprzednich spotkaniach. W końcówce zmniejszyliśmy nawet stratę do czterech goli, ale było już zdecydowanie za późno, by wierzyć w cuda.

Przegraliśmy zasłużenie, a zdeterminowani Węgrzy zapewnili sobie - wraz z Hiszpanią - awans do ćwierćfinału mundialu. Oznacza to, że nasze poniedziałkowe starcie z Niemcami będzie już tylko meczem "o honor" i nieco lepszą pozycję w klasyfikacji końcowej. Dla młodej reprezentacji, wciąż w budowie, przygotowującej się do mistrzostw świata na własnej ziemi (w 2022 roku) każdy mały triumf może jednak okazać się bezcenny.

źródło:
Zobacz więcej