RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Długi cień Donalda

W połowie stycznia 2001 roku powstała PO (fot. PAP/Grzegorz Jakubowski )
W połowie stycznia 2001 roku powstała PO (fot. PAP/Grzegorz Jakubowski )

Dwudziestoletniej kobiecie wybaczymy nadmierną emocjonalność, uczuciową chwiejność i niestabilność poglądów. Ba, niekiedy bywa to nawet czarujące. W przypadku partii politycznej z dwudziestoletnim stażem tego rodzaju niedojrzałość jest już dyskwalifikująca. Nawet wtedy, gdy ciąży na niej klątwa byłego lidera.

Pułapka na naiwnych [OPINIA]

W nie najlepszym dla PiS sezonie politycznym transfer Joanny Muchy do ugrupowania Szymona Hołowni jest pierwszą od dawna naprawdę dobrą...

zobacz więcej

„Podjąłem decyzję o tym wspólnie z marszałkiem Płażyńskim i Andrzejem Olechowskim. Z naszej inicjatywy o godzinie 3 nad ranem, i pierwszą osobą, którą o tym powiadomiłem telefonicznie, był profesor Bronisław Geremek, przewodniczący Unii Wolności” – tak przed dwudziestoma laty, w połowie stycznia 2001 roku, w rozmowie z Moniką Olejnik opublikowaną w „Gazecie Wyborczej” Donald Tusk mówił o opuszczeniu opozycyjnej wówczas UW i planach tworzenia nowego ugrupowania.

Czterech „ojców” Platformy Obywatelskiej


Dziś już wiadomo, że „ojców” Platformy Obywatelskiej było w rzeczywistości czterech, tyle, że dla jednego z nich, gen. Gromosława Czempińskiego, najwyraźniej z racji peeerelowskiej przeszłości i powiązań ze służbami specjalnymi (komunistycznymi i III RP) w legendzie założycielskiej PO nie ma miejsca.

Tydzień później Maciej Płażyński, Andrzej Olechowski i Donald Tusk już oficjalnie zapowiadając powstanie Platformy Obywatelskiej, a 24 stycznia 2001 r, w gdańskiej hali „Olivia”, w obecności kilku tysięcy zgromadzonych podpisują deklaracje wstąpienia do nowej partii.

Dlaczego posłowie przechodzą do Hołowni? „Szalupa ratunkowa Titanica PO” [WIDEO]

Michał Kobosko, przewodniczący Polski 2050 Szymona Hołowni zdradził tvp.info, że jego ugrupowanie negocjuje transfer z około 10 kolejnymi...

zobacz więcej

Deklaracja ideowa PO z 2001 roku


Założyciele i liderzy nowej partii przekonują potencjalnych wyborców, że jeśli ci wyniosą ich do władzy to: wprowadzą podatek liniowy, doprowadzi do zniesienia barier w rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw poprzez uproszczenie procedur gospodarczych i podatkowych, a także zmniejszenie bezrobocia.

W deklaracji ideowej PO z 2001 roku zapisano także postulaty wspierania rodziny i ochrony tradycyjnych norm obyczajowych, prawnej ochrony ludzkiego życia, promocja patriotycznych postaw i poświęcenia dla ojczyzny.

Po dwudziestu latach „życia” Platformy Obywatelskiej na polskiej scenie politycznej, w tym ośmiu lat u sterów władzy, większość z najważniejszych deklaracji z 2001 r. podpisywanych w świetle kamer przez Tuska, Płażyńskiego i Olechowskiego nie została zrealizowana. Z kolei wcześniejsze deklaracje ideowe odwołujące się do tradycyjnych wartości stały się dla polityków największego ugrupowania opozycyjnego mocno passe.

„Platforma jest już zupełnie inną partią niż w 2001 roku”– przekonywał przed kilkoma tygodniami Tomasz Siemoniak, wiceszef PO.

Grodzki komentuje odejście Muchy z PO. „Miała trochę pretensji”

Odejście z PO Joanny Muchy to temat wymagający pogłębionej analizy, przemyśleń i działania, by więcej takich odejść nie było – ocenił w czwartek...

zobacz więcej

Rzeczywiście dzisiejsza 20 letnia Platforma Obywatelska jest już zupełnie innym ugrupowaniem niż miała być w momencie poczęcia. „Partia nie ma pomysłu na Polskę”- mówił niedawno Andrzej Olechowski, jeden z jej założycieli.

Trudno się z tym nie zgodzić. Dziś, inaczej niż w latach swojego politycznego dzieciństwa (2001-2007), kiedy to także znajdująca się w opozycji PO potrafiła kreować wrażenie ugrupowania mającego pewien autorski pomysł na Polskę, od blisko już sześciu lat opozycyjna Platforma nie potrafi przedstawić żadnego pozytywnego projektu: gospodarczego, społecznego, kulturowego dzięki któremu mogłaby próbować trafić z narracją do środowisk przedsiębiorczych, gospodarczych, mieszkańców małych i średnich miejscowości.

W efekcie dwudziestolecie Platformy przebiegać będzie w atmosferze marazmu, nieudolności, wewnętrznych kryzysów, nieumiejętności znalezienia własnej narracji i własnego miejsca na scenie politycznej, a jedynym programem i ideową deklaracją jaką przedstawia obóz Budki, Grabca, Tomczyka, Nitrasa czy Schetyny jest „nie dla PiS”.

„Przegrywy” i brak idei


Dziś dwudziestoletnia Platforma Obywatelska boryka się z kilkoma zasadniczymi problemami. Jednym z najpoważniejszych jest brak ideowego dziedzictwa, do którego mogłaby się odnosić budując swoją tożsamość na scenie politycznej. Można oczywiście próbować zaklinać rzeczywistość i mówić o chadeckiej kotwicy, tyle, że owa rzeczywistość skrzeczy.

Tusk wrócił do Polski się zemścić? Szczera deklaracja byłego lidera PO

Chcę wyrównać rachunki i spłacić długi wobec tych, którzy szkodzą Polsce. Ale także nadrobić ten czas, bo chciałbym zrobić bezpośrednio tutaj dużo...

zobacz więcej

Albo, jak – wprost mówi to Bogdan Zdrojewski – „Od pewnego czasu Platforma krąży po rondzie i nie zjeżdża w żadnym kierunku”. Nota bene – tożsamość Platformy miały wyznaczać zasady określone w deklaracji ideowej z 2001r , w których mowa była o tradycyjnych ideałach republikańskich, idei wolności gospodarczej, patriotyzmie.

Zdezawuowały się one już w 2011 roku, gdy Donald Tusk zaczął wzmacniać lewe skrzydło PO marząc o budowie politycznej „Barcelony”, później z czasem - i działaniami Grzegorza Schetyny oraz Borysa Budki - nastąpiła ich skuteczna anihilacja, której kulminacją był wyborczy sojusz ze środowiskami radykalnie lewicowymi.

PO to wciąż te same twarze


Platforma ma też poważny problem wizerunkowy związany z brakiem kadr i wśród medialnych fighterów – ludzi, którzy mogliby zastąpić polityków albo skompromitowanych aferami, albo udziałem w administracji rządów Donalda Tuska, które to rządy nadal kojarzą się wyborcom – mimo upływu lat – z aferami, nieudolnością i arogancją władzy.

O ile Prawo i Sprawiedliwość w pewnym stopniu dokonało po wyborach w 2015 i 2019 pewnej wymiany pokoleniowej – fakt, że niewielkiej i nie zawsze szczęśliwej – o tyle medialni fighterzy PO to wciąż te same twarze: dla starszych wyborców obciążeni wpadkami lat 2007-2014, nieatrakcyjni, ośmieszeni, obciachowi, dla młodego pokolenia – relikty przeszłości kojarzące się z przegranymi wyborami, nie zaś sukcesami.

„Przegrywy” – nigdy nie będą atrakcyjnym wabikiem dla młodych wyborców, a to właśnie młode pokolenia w coraz większym stopniu wywierają wpływ na wynik wyborów parlamentarnych.

Zobacz także: Odeszła z PO, gdy skręcili w lewo: To był koniec frakcji konserwatywnej

Jest też jeszcze jeden problem. To efekt „klątwy” Donalda Tuska, która naznaczyła ugrupowanie na kolejne lata zamykając Platformę z „kamiennym kręgu” twardego elektoratu.

Schetyna chce powrotu Tuska, bo „PO potrzebuje otwarcia nowego rozdziału”

Donald Tusk mógłby zaangażować się w zbudowanie konstrukcji współpracy opozycji, która da jej zwycięstwo w wyborach 2023 r. – ocenia Grzegorz...

zobacz więcej

„Klątwa” Donalda Tuska


Dzisiaj już chyba tylko najstarsi górale pamiętają czasy bardzo bliskiej współpracy Platformy Obywatelskiej i PiS, wspólnych komitetów wyborczych i wspólnych list wyborczych tych partii. W wyborach samorządowych w 2002 r. Już kolejne lata i przygotowywanie Donalda Tuska do wyścigu o władzę w 2005 roku naznaczyły Platformę Obywatelską, odciskając piętno na jej polityce i narracji. Pierwsza, narracja – albo my, albo oni – pojawiła się nie, jak część publicystów uważa, w wyniku frustracji Donalda Tuska po przegranych wyborach prezydenckich i parlamentarnych, ale kilka miesięcy wcześniej jako element przemyślanej strategii.

Na pół roku przed wyborami prezydenckimi, w jednym z wywiadów radiowych Donald Tusk apelował do wyborców – młodych, wykształconych z wielkich miast, by koniecznie poszli głosować, bo w przeciwnym wypadku władzę przejmą – słuchacze Radia Maryja ( w domyśle wyborcy PiS).

Później jego środowisko spiralę podziałów „my konta oni” skutecznie rozkręcało - „zabierz babci dowód, „moherowa koalicja”, „pisowskie służby”. Nota bene taka strategia funkcjonowała nie tylko w warstwie narracyjnej, ale i praktycznej – politycy PO z dnia na dzień zaczynali ostro krytykować projekty ustaw PiS, nad którymi sami wspólnie z politykami PiS jeszcze chwile wcześniej pracowali w komisjach sejmowych – np. ustawą lustracyjną. Strategia i narracja podziału zręcznie kreowana przez Donalda Tuska, a raczej jego pijarowców okazała się na tyle skuteczna, że dwukrotnie dała Platformie władzę, a samemu Tuskowi do 2014 r wysokie notowania zaufania społecznego.

Krzysztof Karnkowski: Praworządność, traktaty i weto

Doczekaliśmy prawdziwego cudu – opozycja chce pomóc rządowi, zgłaszając w tym celu projekt uchwały sejmowej. Tyle można by zrozumieć ze słów Borysa...

zobacz więcej

I choć po 2014 roku, po fali poważnych afer sięgających najbliższego otoczenia Donalda Tuska i kompromitujących Platformę (sympatia z „my” przeszła na „oni”) taka strategia przestała się sprawdzać albo raczej - została skutecznie przejęta przez drugą stronę - stała się ona czymś w rodzaju „klątwy Tuska” naznaczającej całą PO. Dziś sam Donald Tusk jak i czołowi politycy PO nie są w stanie zbudować jakiejkolwiek pozytywnej narracji adresowanej do potencjalnych wyborców, zastępując to wezwaniami do rozliczeń, zemsty, „wyrównania rachunków”.

Nota bene w 2013 r. opozycyjny PiS odstąpił chwilowo od podobnej, rozliczeniowej narracji, zastępując ją programem gospodarczym i efektywną kampanią Przemysława Wiplera i Beaty Szydło adresowaną do przedsiębiorców zyskując natychmiast skok w sondażach. Platforma Obywatelska od blisko sześciu lat okazuje się być niezdolną do podjęcia podobnej próby.

Koło się zamyka


Na swoją dwudziestą rocznicę w środowisku polityków Platformy Obywatelskiej mówi się, szczególnie chętnie wśród działaczy terenowych o powrocie Donalda Tuska. Jej dawny lider i założyciel miałby pełnić jakąś dzisiaj nieokreśloną rolę ni to mentora, patrona, ni to lidera.

On sam nie ukrywa chęci powrotu do polskiej polityki musząc doskonale zdawać sobie sprawę, że jeżeli nie uda mu się wrócić do niej „na białym koniu” z Brukseli najpóźniej do 2023 roku, to nie wróci do niej już nigdy.

„Dni Budki są policzone”. Nowe doniesienia o buncie w Platformie

Politycy PO spierają się o podwyżki, luksusowy hotel i przywództwo w partii. Młodzi walczą o wpływy, a media donoszą, że na najbliższym posiedzeniu...

zobacz więcej

Sęk w tym, że sama Platforma Obywatelska dzisiaj jako marka jest już produktem równie atrakcyjnym jak chińskie tenisówki – ktoś owszem kupi, ale szału nie ma i jedynym „koniem”, który mógłby Tuska przywrócić do władzy jest szerokie porozumienie zjednoczonej opozycji. A wśród polityków Lewicy czy PSL entuzjazmu ku takiemu ruchowi nie widać i nie ma się co dziwić.

Niedzielne urodziny


Marka Tuska sprzedaje się coraz słabiej, a on sam zaczyna być odbierany bardziej jako dziaders z Brukseli, piszący niezbyt błyskotliwe tweety w mediach społecznościowych, niż jako dynamiczny przywódca. No i co ważniejsze, Lewica i PSL, które w miarę skutecznie – inaczej niż obecna PO – budują swoją tożsamość na politycznym rynku, nie mają żadnego interesu w roztapianiu się w politycznych koalicjach.

Co to może oznaczać dla 20-letniej Platformy? Ano, że niedzielne urodziny mogą być jednymi z ostatnich.

 

źródło:
Zobacz więcej