RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Podróże dają mi radość życia”

Edyta Chrząszcz – podróżniczka, fotograf i propagatorka podróży na własną rękę – odwiedziła już 60 krajów (fot. Edyta Chrząszcz)
Edyta Chrząszcz – podróżniczka, fotograf i propagatorka podróży na własną rękę – odwiedziła już 60 krajów (fot. Edyta Chrząszcz)

Często wstaje o wschodzie słońca, żeby zrobić jak najlepsze zdjęcia. Niestraszne są jej długie przesiadki, kapryśna pogoda i przejście 30 km dziennie. Trudy podróży znosi z uśmiechem, choć stara się wszystko dokładnie zaplanować. Edyta Chrząszcz – podróżniczka, fotograf i propagatorka podróży na własną rękę – odwiedziła już 60 krajów. Do każdej wyprawy przygotowania trwają kilka tygodni. Portalowi tvp.info opowiada o ostatniej podróży kamperem przez Nową Zelandię.

Boże Narodzenie na świecie

Szopka w każdym domu, św. Mikołaj na słoniu czy wróżby w Wigilię – obchody świąt Bożego Narodzenia, choć są oparte na tej samej tradycji, to różnią...

zobacz więcej

Przemierzałaś Nową Zelandię przez dwa tygodnie. Dlaczego Nowa Zelandia? Co sprawiło, że postawiłaś na ten kraj?

Jestem fotografem, a Nowa Zelandia to raj fotograficzny, więc ten kraj od dawna chodził mi po głowie. Czytam wiele portali fotograficznych i podróżniczych i często trafiałam na widoki z Nowej Zelandii i to było jedno z moich marzeń. Nie mogłabym tego nie zobaczyć, czekałam tylko na odpowiedni moment i dobrą cenę biletów lotniczych.

Jak długo przygotowywałaś się do tej wyprawy?

Bilety kupiliśmy w czerwcu, podróż odbyła się głównie w listopadzie, bo zaczęliśmy od Chin i Australii w październiku, a później była Nowa Zelandia. Zanim kupujemy bilety, już sporo wiemy o miejscu, do którego chcemy się wybrać. Potrzebujemy przecież informacji na jaki czas kupić bilety.

Po zakupie biletów, jakiś miesiąc poświęciliśmy na planowanie trasy, aby jak najszybciej zrobić rezerwacje. Ja podporządkowuję swoje wyprawy pod światło – czyli chcę wykorzystać, aby w najładniejszych miejscach być albo rankiem, albo o zachodzie słońca, często w pierwszej grupie turystów w danym miejscu. Stąd też wszystkie rezerwacje są przez nas robione jeszcze z Polski. Nie chcę być zaskoczona czy to odległością, czy stratą czasu. Wolę większość przewidzieć sama.

„Autostop pozwala poznać samego siebie"

Student zarządzania, piłkarz, a przede wszystkim podróżnik. Mateusz Kowalewicz choć ma dopiero 25 lat, to już doskonale wie, czego chce od życia. ...

zobacz więcej

Gdzie spędziłaś najwięcej czasu i co zrobiło na tobie największe wrażenie?

Nową Zelandię zwiedzaliśmy miejsce po miejscu. Dzień za dniem jechaliśmy z jednego kempingu na drugi. To jest kraj, gdzie nie ma za dużo zabytków, tu przyroda zachwyca na każdym kroku. Wiadomo, że można spędzić w jednym miejscu kilka dni, ale jak się jest ograniczony urlopem, trzeba czas wykorzystać efektywnie.

Tak też był przygotowany nasz plan, że jak jednego dnia spędziliśmy gdzieś cały dzień, to staraliśmy się choć na nocleg przejechać 100-200 km, aby się przemieszczać i przybliżać do kolejnych zaplanowanych miejsc.

Dla mnie cała wyspa południowa to jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie. Tu jest przyroda, zieleń, góry i przepiękne jeziora. Wyspa północna jest bardzo komercyjna i za oglądanie większości miejsc turystycznych trzeba słono płacić. Ale za to na wyspie północnej jest Park Narodowy Tongariro i to to miejsce już na zawsze będzie mi przypominało Nową Zelandię.

Z kim podróżowałaś?

Od 25 lat podróżuję z moim mężem, każdy ma swoją rolę w planowaniu i wzajemnie się uzupełniamy. Mąż ma dużą cierpliwość, kiedy biegam z aparatem dzielnie mnie pilnuje abym gdzieś nie wpadła itp. Rozumie moją pasję. Jesteśmy trudnymi podróżnikami, wstajemy czasem nawet przed wschodem słońca, kładziemy się spać często o zachodzie. Nie lubimy plażowania, za to lubimy spacerować – czasem nawet po 25 km dziennie. Nie każdy lubi takie spędzanie wakacji, dlatego wolimy jeździć we dwoje.

W Słowackim Raju

Krasowe wąwozy, rwące potoki i prawie 300 km pieszych szlaków turystycznych. Park Narodowy Słowacki Raj jest jednym z najpiękniejszych w Europie....

zobacz więcej

Co było największym wyzwaniem podczas podróży?

Podczas tej podroży największym wyzwaniem dla mnie było przejście szlaku Tongariro Alpine Crossing. Byłam po poważnej kontuzji kolana i bałam się, że nie podołam, bo szlak wiedzie prawie 20 km przez strome góry i doliny – przy różnej pogodzie. W trakcie naszego przejścia szlaku było od minus 7 do 15 stopni Celsjusza i czasem ogromnie wiało.

Na szczęście upór, determinacja zwyciężyły i się udało. Ten szlak zachwyca. Jest faktycznie jednym z najpiękniejszych jednodniowych szlaków trekkingowych na świecie. Piękne widoki, zaskakujące, niepowtarzalne – nie można tego porównać z żadnym miejscem na świecie. Sprzyjające warunki pogodowe pomogły w zrobieniu wspaniałych fotografii. To miejsce zapadło mi w pamięć na zawsze.

W jaki sposób podróżowaliście?

Podróżowaliśmy wynajętym kamperem i w nim nocowaliśmy. Od kilku lat zakochaliśmy się w takim sposobie podróżowania. Pozwala to na swobodę, na większy kontakt z naturą. Nie ogranicza, a Nowa Zelandia sprzyja takiemu podróżowaniu, bo tu nie jest łatwo o noclegi tam, gdzie się chce, szczególnie w szczycie sezonu. W kamperze, który wykorzystaną wodę zatrzymuje w swoim zbiorniku i jest samowystarczalny (tzw. self contained), można też spać poza kempingami.

Wyjątkowe południe Czech

Niewiele jest takich miejsc, do których chciałoby się wrócić. Takich, które na długo pozostają w pamięci, a ich obrazy jak migawki zdjęć przewijają...

zobacz więcej

Jak przebiegała wasza trasa?

Wyprawę zaczęliśmy od przystanku w Chinach. Udało się nam zobaczyć Wielki Mur Chiński w pięknej jesiennej szacie. Następnie polecieliśmy do Australii, gdzie zobaczyliśmy Sydney, Melbourne oraz przejechaliśmy Great Ocean Road. Następnie wylądowaliśmy w Nowej Zelandii, na wyspie południowej w Christchurch. To miasto jest najdalej położonym miastem od Polski. Dalej są tylko małe miasteczka na wyspach.

I z tego najdalszego miasta rozpoczęła się nasza podróż. Pojechaliśmy na południe, przez piękne jeziora, do miasta Te Anau, skąd udaliśmy się do Parku Narodowego Zatoki Milforda. Następnie zachodnim krańcem wyspy dotarliśmy do przeprawy promowej na wyspę północną Nowej Zelandii. Trasa przez wyspę północną przebiegała przez jej środek, przez Park Narodowy Tongariro, Rotorua, Półwysep Coromandel do Auckland. I z Auckland, znów z przystankiem w Chinach, wróciliśmy do domu. Ponad trzy tygodnie poza domem, a w samej Nowej Zelandii przejechanych 3 500 tys. km. To była wspaniała wyprawa.

A największe przygody?

Cała wyprawa to była jedna wielka przygoda. Wyjazd w nieznane, na drugi koniec świata. Wiele pięknych miejsc, widoki zapierające dech, koala, kangury, piękne plaże i setki odcieni zielonego, nieprzewidywalna pogoda.

Na Antypodach kończyła się właśnie wiosna, a ja lubię mieć dwie wiosny w jednym roku. Budzenie się każdej nocy w innym miejscu, z innymi widokami – raz ocean, plaże, piękne jeziora, innym razem najwyższe szczyty, wulkany – och czego trzeba chcieć więcej?

Perły Lazurowego Wybrzeża

Lazurowe wybrzeże to nie tylko Nicea, Saint-Tropez czy Cannes. To także klimatyczne małe miasteczka. Saint Paul de Vence, Eze, Vence i Antibes...

zobacz więcej

Z jakim odbiorem się spotkaliście?

Ostatnie lata sprzyjały podróżowaniu po świecie, więc pobyt ludzi z Polski nie robi już wrażenia nawet w najdalszych zakątkach. A w Nowej Zelandii mieszka sporo Polaków i mamy dobrą opinię.

A co sprawiało wam największą trudność?

Jak się dobrze zaplanuje podróż w najmniejszych szczegółach, to nie ma miejsca na złe rzeczy. A na pewno można je ograniczyć. Najtrudniejsza podczas tej wyprawy była nieprzewidywalność pogody. Chiny przywitały nas piękną jesienią, Australia ogromnymi upałami, a Nowa Zelandia ogromnymi deszczami – tam, gdzie ich nie powinno być.

Na szczęście pogoda w podróży nam z reguły sprzyja, więc w sumie nie było aż tak źle. Najważniejsze, że w miejscach na których mi najbardziej zależało fotograficznie udało się coś zobaczyć. Przewidzieliśmy to i mieliśmy ubranie na cztery pory roku.

Co zrobiło na tobie największe wrażenie?

W podróżach skupiamy się na krajobrazach, na przyrodzie – to uwielbiamy. Miasta w takich „nowych krajach” są do siebie podobne i nie robią większego wrażenia. Za to przyroda jest oszałamiająca. Za każdym zakrętem jest inaczej, piękniej, ciekawiej. Nawet krowy są przepiękne, są czyściutkie i żyją na ogromnych pastwiskach. Zrezygnowaliśmy natomiast z pobytu w sławnej wiosce Hobbitów, to bardzo drogie i komercyjne miejsce, przygotowane dla turystów i bardzo zatłoczone. Nie przepadamy za takimi miejscami.

Perły Macedonii Północnej

Antyczne miasta, gościnni ludzie, przepyszna kuchnia i wielokulturowa tradycja. Macedonia Północna dla wielu jest kwintesencją Bałkanów. To tu...

zobacz więcej

Jak podróżuje się po Nowej Zelandii?

Stawiamy na dobrze zaplanowaną podróż i ograniczamy problemy. Raczej nie podróżujemy bez rezerwacji, mnie zależy na dobrych fotografiach, chcę być o wschodach czy zachodach słońca tam, gdzie najpiękniej.

Podróżując kamperem mieliśmy nocleg ze sobą, a najbardziej uczęszczane miejsca rezerwowaliśmy w pierwszej kolejności. Nie odczuliśmy zatem żadnych problemów z noclegami, ale byliśmy też trochę przed sezonem. Drogi w Nowej Zelandii są dobrej jakości, ale wąskie i kręte i do tego jest ruch lewostronny. Trzeba bardzo uważać i jeździć wolno. Przydała się nam wprawa w takim podróżowaniu.

Jak najlepiej przemieszczać się po Nowej Zelandii?

Jak się patrzy na mapę to Nowa Zelandia wydaje się małym krajem, ale to pozory. Odległości są duże, a po drodze nie ma niczego... Trzeba liczyć na siebie i być przygotowanym na wszelkie niedogodności. Dlatego podróżowanie kamperem jest wspaniałe i wygodne. Można też podróżować mniejszym samochodem, ale wtedy należy zadbać dużo wcześniej o noclegi.

Czego nauczyła cię ta podróż?

Każda podróż to coś nowego, nowe zapachy, widoki, doświadczenia. Ale takie trzy tygodnie razem dwa w kamperze, 24 godziny z drugą połówką uczy innego życia ze sobą. Normalnie biegniemy, nie mamy czasu, a w podróży jesteśmy ze sobą zawsze. Trzeba umieć czasem odpuścić, pogadać, ale też milczeć, aby dobrze się ze sobą czuć w podróży. Podróże uczą też doceniania tego co mamy w domu. Jak widzimy, jak mieszkają ludzie na innych kontynentach uczymy się doceniać to, co sami mamy.

Bangkok – Miasto Buddy i Aniołów

Hałaśliwe skutery i tuk-tuki pędzą przez szerokie ulice nie zważając na przechodniów. Zapach jedzenia z ulicznych garkuchni sprawia, że człowiek od...

zobacz więcej

Czy miałaś okazję spotkać Maorysów?

Tak, pojechaliśmy do takiej prawdziwej, nieturystycznej wioski. Spacerowaliśmy i akurat na jednym z podwórek Maorysi przygotowywali tradycyjne jedzenie w piecu hangi, w ziemi. Weszliśmy na podwórko, zapytaliśmy, czy możemy zobaczyć. Maorysi to mili i weseli ludzie. Mieszkają w pięknych drewnianych domach, ale żyją dość tradycyjnie i skromnie.

Co cię najbardziej zaskoczyło?

Zaskoczyło mnie jak Maorysi zasymilowali się z pozostałą ludnością Nowej Zelandii. Żyją, pracują i nie odróżniają się pośród mieszkańców. Zupełnie inaczej żyją Aborygeni w Australii – oni mieszkają na uboczu, najczęściej w rezerwatach poza miastami. Zaskoczeniem były też te wszystkie maoryskie nazwy – oj ciężko je wymówić, a co dopiero pamiętać.

Hanoi – niezwykła stolica Wietnamu

Kolorowe lampiony wyglądają w stolicy Wietnamu zjawiskowo. Na ulicach Starego Miasta drobni sklepikarze handlują pod gołym niebem, czym tylko się...

zobacz więcej

Nowa Zelandia uchodzi za bardzo drogi kraj. Czy rzeczywiście? I jak podróżować, by nie zbankrutować?

Nowa Zelandia to wyspy, gdzie dużo rzeczy trzeba dostarczyć z zewnątrz, natomiast to kraj rolniczy, więc jest też dużo miejscowych produktów żywnościowych. A najbardziej smakowało mi zwykłe masło. Nie wszystko jest aż tak bardzo drogie, jak się wydaje.

Paliwo kosztowało w przeliczeniu np. 3,8 zł. Kupowaliśmy jedzenie głównie w dużych sklepach, gdzie ceny były 20-30 proc. wyższe niż u nas. Podobnie jest w restauracjach, ale mówimy o takich zwykłych, nieluksusowych restauracjach. Jak podliczyliśmy koszty, to średni koszt takiej wyprawy nie jest dużo wyższy, niż jakbyśmy pojechali na wakacje do europejskiego kurortu.

Jesteś fotografem i podróżniczką. Jakie kraje udało ci się już odwiedzić?

Nowa Zelandia to sześćdziesiąty odwiedzony kraj. Z ciekawszych krajów zwiedziliśmy 75 proc. Stanów Zjednoczonych, Karaiby i Bahamy, część Ameryki Południowej z Ziemią Ognistą, część Azji i prawie całą Europę. W Afryce byliśmy w Namibii, Kenii i w Tunezji.

Swoje podróże organizujemy samodzielnie i staramy się nie korzystać z pośredników. Pozwala to ograniczyć koszty wypraw, ale coś za coś – poświęcamy sporo czasu na planowanie takich wypraw. Z reguły nasze podróże trwają średnio dwa tygodnie. Jesteśmy ograniczeni urlopem w pracy i musimy go dobrze rozplanować.

Stambuł – Turcja w miniaturze

Orientalny, wielokulturowy, pachnący przyprawami, niezwykle barwny i pełen kontrastów. Położony na dwóch kontynentach Stambuł oszołamia wielkością,...

zobacz więcej

Co dają ci podróże?

Podróże dają mi radość życia. Staram się oszczędzać, abym mogła jeździć po świecie. Mam wspomnienia, zapisane na moich fotografiach, w notatkach i w pamięci. To ważne, aby mieć wspomnienia. Pomagają w trudnych chwilach, napędzają do działania.

Ważne jest również posiadanie pasji. Ja mam podróże i fotografię. Doskonale swoje umiejętności fotograficzne, korzystam z kursów i warsztatów. Zapraszam do polubienia mojego fanpage na popularnych portalach społecznościowych. Publikuję tam swoje zdjęcia i opowiadam o podróżach, zachęcam do zwiedzania świata.

Uważam, że posiadanie pasji umila życie, szczególnie w takich sytuacjach jaka ma miejsce od roku. W czasie pandemii nie przestałam fotografować i zaplanowałam już w głowie kilka nowych podróży.

Jaka byłaby twoja rada dla naszych czytelników, którzy marzą o podróży na własną rękę, ale się trochę obawiają?

Nie bać się samodzielnego podróżowania. Wystarczy raz spróbować pojechać samodzielnie, można zacząć od bliższych kierunków, a później będzie już łatwiej. To nie jest trudne, przekonałam już do tego dużo osób i są mi wdzięczni. Staram się tym wręcz zarażać, dlatego dzielę się radami na pokazach podróżniczych. Podróże na własną rękę pozwalają zaoszczędzić pieniądze i przynoszą ogromną satysfakcję.

źródło:
Zobacz więcej