RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Pułapka na naiwnych [OPINIA]

Akwizycja wśród działaczy i działaczek partyjnych, prowadzona przez Szymona Hołownię, okazała się być bardzo skuteczna – pisze autor (fot. PAP/W.Olkuśnik)
Akwizycja wśród działaczy i działaczek partyjnych, prowadzona przez Szymona Hołownię, okazała się być bardzo skuteczna – pisze autor (fot. PAP/W.Olkuśnik)

W nie najlepszym dla PiS sezonie politycznym transfer Joanny Muchy do ugrupowania Szymona Hołowni jest pierwszą od dawna naprawdę dobrą wiadomością. Inna sprawa, czy będzie to dobre dla samego Hołowni. Nim spojrzymy na dzisiejsze polityczne tło sprawy, przypomnijmy sobie o pewnym epizodzie z kampanii poprzedzającej wybory prezydenckie latem zeszłego roku.

Dlaczego posłowie przechodzą do Hołowni? „Szalupa ratunkowa Titanica PO” [WIDEO]

Michał Kobosko, przewodniczący Polski 2050 Szymona Hołowni zdradził tvp.info, że jego ugrupowanie negocjuje transfer z około 10 kolejnymi...

zobacz więcej

Jedną z bardziej cynicznych praktyk reklamowej szarej strefy, łowiącej naiwnych w internecie, są kampanie, w których na stronach udających poważne portale pokazują się fałszywe teksty o rzekomych złotych interesach znanych i lubianych osób.

Oszustwo widać na pierwszy rzut oka. Strony wyskakują same jak inwazyjne reklamy, adresy nie zgadzają się z używanymi tytułami i logotypami, teksty pisane są fatalną polszczyzną. Ich bohaterowie nie muszą dorabiać w tak niepewny sposób, na którym wcześniej kokosy robić miały inne, tym razem nieistniejące osoby. „Banki chcą zakazać tej metody!”, „Milionerzy w Polsce chcą zablokować ten film!” – pamiętają Państwo na pewno te krzyczące odnośniki.

Wydawałoby się, że nikt się na coś takiego nie nabierze, a jednak ktoś nabierać się musi, skoro szara strefa pakuje w taką formę reklamy swoje pieniądze. Skoro tak, trudniej jest dziwić się, że jako wyborcy co sezon nabieramy się też na „nowe twarze w polityce” i tych „którzy jeszcze nie rządzili”, by zaraz po wyborach zorientować się nagle, że to przecież ciągle to samo towarzystwo.

Ten sam pomysł miał Szymon Hołownia, a gdy już zaczął zdobywać wielką popularność, i po niego upomniał się podziemny świat reklamy.

Joanna Mucha przejdzie do ruchu Hołowni

Posłanka Platformy Obywatelskiej Joanna Mucha przeszła do Ruchu 2050 Szymona Hołowni. To kolejny transfer polityczny do tego ugrupowania. W...

zobacz więcej

Być może pomysłodawcy akcji chcieli wykorzystać wzrost zainteresowania polityką przy okazji wyborów i uznali, że ich ściemę lepiej od artystów czy piłkarzy, bezrobotnych, nastolatek i kurierów przez jeden sezon sprzedadzą politycy.

Przez chwilę pojawił się w akcji sam Andrzej Duda, ale być może ktoś uznał, że urzędujący prezydent handlujący kryptowalutami to już trochę za wiele nawet dla spragnionego szybkiego zysku naiwnego jelenia z internetu. A może tylko uznali, że debiutant na politycznej scenie, lecz przecież uznany już celebryta, któremu szybko urosnąć musiały wszelkie statystyki i zasięgi, będzie po prostu bardziej do tej roli odpowiedni.

Zjawisko przybrało jednak taką skalę, że zostało zauważone przez media, stosowne oświadczenie wydał też sztab kandydata. Szymon Hołownia nie zajmuje się kupowaniem i sprzedawaniem bitcoinów. A jednak ostatnie ruchy kadrowe świeżo upieczonego polityka przypomniały mi o całej sprawie.

Reprezentacja parlamentarna Hołowni – lidera ruchu społecznego, puchnie szybko niczym konto nieistniejącego Hołowni z oszukańczej kampanii reklamowej. Do niedawna składała się z jednej tylko polityk, Hanny Gil-Piątek, wcześniej posłanki Lewicy i współpracowniczki Roberta Biedronia.

Wczoraj pozowali uśmiechnięci, dziś się spierają. O co poszło Hołowni i Buremu?

W poniedziałek Szymon Hołownia prezentował nowego senatora ruchu Polska 2050, a już we wtorek Jacek Bury wzbudził kontrowersje. Chodzi o wywiad w...

zobacz więcej

Już wtedy pojawiło się pytanie, jak można łączyć marketing oparty na politycznej świeżości, równocześnie prowadząc akwizycję wśród parlamentarzystów innych ugrupowań.

Przypadek Gil-Piątek dałby się jeszcze bronić, bo choć jej kariera nie zaczęła się w chwili wejścia do Sejmu IX kadencji, to przynajmniej posłanką została po raz pierwszy.

Komentatorzy zauważali jednak, że poglądy pierwszej przedstawicielki ruchu Hołowni w parlamencie są mocno lewicowe i tym różnią się od przekonań lidera, który pomimo mocnego skrętu w ekologię i unikania ostrych sądów w kwestiach obyczajowych, zachowuje, nie wiedzieć czemu, łatkę łagodnego konserwatysty.

Temat zdobyczy na Wiejskiej na trochę ucichł, tymczasem jednak nowa siła polityczna rosła w sondażach, by ostatnio nawet coraz śmielej wyprzedzać Platformę Obywatelską. 

Jej lider wspiął się na drugie miejsce w jednym z najnowszych rankingów zaufania społecznego, przed sobą mając – jeśli wierzyć tym badaniom – jedynie premiera, a za sobą nie tylko prezydenta Andrzeja Dudę, lecz, tym bardziej, wszystkich innych aspirujących liderów opozycji.

Budka nie chce wojny z Hołownią. „Uśmiecha się, kiedy dostaje ciosy” [WIDEO]

Choć senator Jacek Bury opuścił klub KO i przeszedł do Polski 2050 nie szczędząc krytyki liderom PO, Borys Budka wciąż wierzy we współpracę z...

zobacz więcej

O pozycji Borysa Budki w tym zestawieniu szkoda nawet pisać. Jednak największy problem szefa PO jest taki, że jego notowania w partii niewiele się od niej różnią.

W ostatnich dniach słyszeliśmy już i o buncie działaczy, którzy uznali, że obecny lider zbyt śmiało krytykuje Donalda Tuska (choć nikt poza nimi chyba tego nie zauważył, a zaraz później Budka z entuzjazmem komentował kolejną zapowiedź powrotu dawnego szefa do polityki krajowej), i o zespole, w którym pod wodza Tomasza Siemoniaka niezadowoleni debatują, co robić dalej.

Zespół dawnego kontrkandydata Budki do rządzenia Platformą mógłby wydawać się o tyle ciekawy, że najbardziej ze wszystkich sześciu kandydatów na następcę Schetyny konserwatywny działacz jako jedyny dawał cień szansy na drobną korektę kursu ugrupowania.

Tyle że już skupieni wokół niego politycy okazali się być zbieraniną od lewa do prawa, z
Joanną Muchą i Dariuszem Rosatim. Krytykowanie w takim gronie zbytniego przechyłu partii w lewo i braku wyrazistości trudno brać na poważnie. Poważne było i jest jednak zagrożenie dla Borysa Budki, którego przywództwo jest notorycznie kwestionowane.

Mucha wybrała Hołownię. Budka: Czasem pojawia się ktoś bardziej atrakcyjny i kuszący

To jest tak jak w dobrym związku. Czasami ktoś pojawia się bardziej atrakcyjny, kuszący, oferujący fajerwerki. Ale trzeba się zastanowić, czy nie...

zobacz więcej

Kilka lat temu sympatyzujące z opozycją media lansowały parę Budka–Kamila Gasiuk-Pihowicz jako „młode wilki”, nowych liderów, wywodzących się z młodszego, a więc bardziej przebojowego pokolenia, lepiej rozumiejących dzisiejszy świat i zdolnych odzyskać najpierw rząd dusz, a później już po prostu rząd.

Dziś przypominanie tamtego obrazka to już tylko czysta złośliwość. Ledwie w połowie tygodnia dowiedzieliśmy się, że Platformę opuszcza senator Jacek Bury, okazało się, że na tym nie koniec, a kolejny transfer zatrząść miał sceną polityczną trochę mocniej.

I tak się też stało, ponieważ tym razem do Hołowni, jak się okazało traktując zespół Siemoniaka wyłącznie jako etap pośredni i przejściowy, dołączyła wspomniana już Joanna Mucha. Akwizycja wśród działaczy i działaczek partyjnych, prowadzona przez Szymona Hołownię okazała się być bardzo skuteczna, skoro udało się przekonać do niej już nie słabo rozpoznawalnego senatora, a bardzo ważną dla Platformy figurę.

Joanna Mucha była przecież posłanką tej partii w czterech kolejnych kadencjach, po drodze pełniła również urząd ministra sportu, a przez kilka lat kierowała też zapomnianą dziś Akademią Janusza Palikota.

Szef Polski 2050 Szymona Hołowni: Nie podzielimy losu Nowoczesnej [WIDEO]

Szymon Hołownia nie wyklucza, że jego Polska 2050 pójdzie do wyborów parlamentarnych w szerszym bloku opozycji. Czy to oznacza, że może zostać...

zobacz więcej

Czy na jej decyzji zaważyły przywołane sondaże? Jeśli tak, ruch Hołowni staje się poważnym graczem, mogącym faktycznie zagrozić Platformie. Jeżeli jednak przyjmie zbyt wielu jej polityków – i tu przechodzimy od szans do zagrożeń dla Szymona Hołowni – może po prostu stać się nową Platformą z całym bagażem i wszystkimi problemami Platformy starej.

Joanna Mucha to zbyt kojarzona z tą partią osoba, by można było nadal kreować się na nową jakość w polityce. Jeśli za lubelską posłanką pójdą kolejne znane nazwiska, będzie to praktycznie niemożliwe, a przecież wydaje się to już niemal pewne.

Bo choć spora część wyborców PO czy szerzej Koalicji Obywatelskiej dała wyraz dużemu rozżaleniu na oboje bohaterów tego zdarzenia, wśród jej polityków reakcje są różne.

Czy wyrozumiałość Bartłomieja Sienkiewicza dla decyzji koleżanki może świadczyć o tym, że stoi w tej samej kolejce? Wiemy, że niektórzy widzieli w niej Tomasza Zimocha. Inni – Michała Boniego, co byłoby jeszcze mocniejszym od akcesu Muchy sygnałem, że mamy do czynienia z Platformą-bis.

Gdy w piątek Szymon Hołownia ogłaszał swój plan na nową Polskę, zapowiadając przesilenie sporo przed konstytucyjnym terminem wyborów, szafował pojęciem apolityczności.

Szef lubelskich struktur Stowarzyszenia Polska 2050 złożył rezygnację

Szef lubelskich struktur Stowarzyszenia Polska 2050 Jakub Jakubowski zrezygnował ze swojej funkcji. Zdaniem Onetu, to reakcja na transfer posłanki...

zobacz więcej

„Apolityczny program” firmowała szefowa jego partyjnego think-tanku Strategie 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, wcześniej podsekretarz stanu w MSZ i ambasador RP w Moskwie. Oczywiście za czasów rządów Donalda Tuska. Nie róbmy polityki – rekonstruujmy Platformę?

Nie tak dawno obserwować mogliśmy poważne zawirowania sondażowe dla Prawa i Sprawiedliwości. Analiza zysków i strat poszczególnych ugrupowań wskazywała na dość zaskakujące zjawisko przepływu elektoratu od Kaczyńskiego do Hołowni i z powrotem.

Prawdopodobnie dla części zwolenników PiS, nie wywodzących się z dawnego, mocno konserwatywnego elektoratu nowa siła polityczna stanowiła przez chwilę potencjalną alternatywę. Im więcej będzie w niej Platformy, tym trudniej będzie jednak o szukanie wyborców wśród byłych i obecnych sympatyków Zjednoczonej Prawicy. 

Co więcej, wygodna dotychczas bezideowość, maskowana ładnie brzmiącymi banałami, zacznie rzucać się w oczy, gdy jej nowymi rzecznikami staną się postaci kluczowe dla rządów poprzedniej ekipy. Nie tak dawno śmiałem się, że na koniec tej kadencji w klubie PO zostanie już tylko Borys Budka, ponieważ reszta posłów i senatorów będzie u Hołowni. Tylko czy wówczas wystarczająco wielu wyborców uwierzy w hasła o daniu szansy nowej jakości i nowym twarzom w polityce – to pytanie, które nowy lider musi zacząć dziś sobie zadawać.

źródło:
Zobacz więcej