RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Müller o niestandardowych działaniach ws. Polaka w Wielkiej Brytanii

Polak od kilkunastu lat mieszka w Anglii (fot. arch. PAP/Tytus Żmijewski; TVP)
Polak od kilkunastu lat mieszka w Anglii (fot. arch. PAP/Tytus Żmijewski; TVP)

Podejmujemy wszystkie niestandardowe działania, aby pomóc naszemu obywatelowi w Wielkiej Brytanii – mówił rzecznik rządu Piotr Müller. Zaznaczył przy tym, że w niektórych aspektach dyplomacja woli ciszę. Chodzi o mężczyznę w śpiączce.

MSZ chce nadać Polakowi w szpitalu w Plymouth status dyplomatyczny

W odniesieniu do sprawy obywatela polskiego, przebywającego w szpitalu w Plymouth w Wielkiej Brytanii informuję, że podejmuję wszelkie możliwe...

zobacz więcej

R.S. od kilkunastu lat mieszka w Anglii. 6 listopada 2020 r. doznał zatrzymania pracy serca. Według szpitala, doszło do poważnego i trwałego uszkodzenia mózgu.

Placówka poprosiła sąd o zgodę na odłączenie aparatury podtrzymującej życie, na co zgodziły się mieszkające w Anglii żona i dzieci mężczyzny. Przeciwne są mieszkające w Polsce matka i siostra, a także mieszkające w Anglii druga siostra mężczyzny i jego siostrzenica.

Jak przekazał wiceszef resortu sprawiedliwości Marcin Warchoł, „paszport dyplomatyczny dla Polaka, który w śpiączce przebywa w szpitalu w Plymouth w Wielkiej Brytanii, jest przygotowywany, to kwestia godzin”. Potwierdził, że na Polaka czeka już helikopter, którym miałby wrócić do kraju.

Dyplomacja woli ciszę


O jego sprawę rzecznik rządu był pytany w piątek w Programie Pierwszym Polskiego Radia. – Z racji tego, że dyplomacja w niektórych aspektach woli ciszę, mogę powiedzieć, że wszystkie niestandardowe działania, takie, których się nie podejmuje, są w tej chwili realizowane, aby pomóc naszemu obywatelowi – powiedział.

Włoska agencja o sprawie Polaka w Plymouth: To eutanazja

Nie nazywa się tego eutanazją, ale faktycznie nią jest – tak brzmi tytuł artykułu włoskiej agencji katolickiej ACI Stampa na temat Polaka będącego...

zobacz więcej

– Problemem jest to, że w samej rodzinie tego pana jest niejednoznaczność, jeżeli chodzi o opinię, co zrobić, ale akurat jest to o tyle mniej istotne, że chodzi o zdrowie i życie tego człowieka; więc zdanie rodziny w tym zakresie jest oczywiście istotne, ale jeszcze ważniejsze jest uratowanie życia, bo ono jest wartością najważniejszą – podkreślał Müller.

Żona R.S. uważa, że mężczyzna nie chciałby być podtrzymywany przy życiu w obecnym stanie, a druga część rodziny argumentuje, że jako praktykujący katolik opowiadał się za prawem do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, więc nie chciałby, aby jego życie zakończyło się w ten sposób.

15 grudnia Sąd Opiekuńczy – zajmujący się wyłącznie sprawami dotyczącymi osób ubezwłasnowolnionych lub niemogących samodzielnie podejmować decyzji – uznał, że żona mężczyzny wie lepiej niż jego matka i siostry, jaka byłaby jego wola. Orzekł też, że podtrzymywanie życia mężczyzny nie jest w jego najlepszym interesie.

Odłączyć od aparatury, by zachował godność


Według sądu w związku z tym odłączenie aparatury podtrzymującej życie będzie zgodne z prawem, zaś mężczyźnie należy zapewnić opiekę paliatywną, by do czasu śmierci zachował jak największą godność i jak najmniej cierpiał.

Abp Gądecki prosi angielskiego odpowiednika o ratowanie Polaka

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki zwrócił się z prośbą do przewodniczącego Konferencji Episkopatu Anglii i Walii...

zobacz więcej

Aparatura podtrzymująca życie została w zeszłym tygodniu odłączona po raz czwarty. W pierwszych trzech przypadkach z powrotem ją przyłączono – po dwóch, pięciu i trzech dniach – w związku ze złożonym wnioskiem o apelację.

Tego wniosku jednak nie przyjęto w związku z nowymi dowodami przedstawianymi przez tę część rodziny, która walczy o podtrzymywanie życia, a także z powodu skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, której ten jednak nie przyjął.

Część rodziny, która walczy o podtrzymywanie życia, uważa, że stan R.S. poprawił się zauważalnie od pierwszego orzeczenia sądu. Wskazała, że po odłączeniu go od aparatury wspomagającej oddycha on samodzielnie i nie było potrzeby jej ponownego przyłączenia.

Wśród lekarzy zdania są podzielone


Później w sporze chodziło tylko o odłączenie lub nieodłączanie rurek podających mu pożywienie i wodę. Przedstawiała też jako dowód nagranie wideo, na którym mężczyzna mruga oczami w trakcie obecności rodziny w szpitalu. Dostarczyła też opinię neurologa wyrażającego odmienne zdanie na temat jego szans na powrót do w miarę samodzielnego życia.

Matka i siostra pacjenta zaproponowały przetransportowanie mężczyzny do Polski, gdzie mógłby być dalej utrzymywany przy życiu. Na to jednak nie zgadza się żona pacjenta.

Sąd nie zgodził się też na przetransportowanie R.S. do Polski, argumentując, że wiązałoby się to z dużym ryzykiem śmierci w trakcie transportu, co byłoby bardziej uwłaczające godności pacjenta niż odłączenie aparatury.

źródło:

Zobacz więcej