RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Teraz państwo musi chronić wolności słowa przed Big Tech”. Kaleta tłumaczy Amerykanom polski projekt

„Chcemy, aby treści zgodne z prawem nie były usuwane” (fot. PAP/Mateusz Marek)
„Chcemy, aby treści zgodne z prawem nie były usuwane” (fot. PAP/Mateusz Marek)

„My, Polacy, widzieliśmy w ostatnim stuleciu agresywną cenzurę i o wiele więcej. Z niepokojem obserwowaliśmy, jak konsorcjum coraz potężniejszych monopolistów Big Tech czyniło coś, co wcześniej było nie do pomyślenia: zakneblowało urzędującego prezydenta USA. Dla nas była to jednak tylko kropla, która przelała czarę” – pisze wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta w amerykańskim „Newsweeku”, wyjaśniając polski projekt ustawy o ochronie wolności słowa w internecie.

Obserwowałeś konto prezydenta USA? Sprawdź. Twitter zresetował

Oficjalne konta Białego Domu na Twitterze, które przejęła administracja nowego prezydenta USA Joe Bidena po jego zaprzysiężeniu, zostały...

zobacz więcej

Kaleta wskazał w swoim artykule, że Polska, zmagając się z narzuconym przez Sowiety komunizmem, przez kilka dekad doświadczała cenzury, przez co jako naród jesteśmy wyczuleni na wszelkie próby ograniczenia wolności słowa. „Nie chcemy władzy usuwania czegokolwiek z mediów społecznościowych, chcemy jedynie zapewnić, że treści zgodne z prawem nie będą usuwane” – wyjaśnił wiceminister sprawiedliwości.

W swoim tekście Sebastian Kaleta wskazał, że choć w przeszłości cenzurę wolności wypowiedzi identyfikowano z działaniem władzy państwowej, to obecnie państwo, jako wspólnota, musi chronić wolność słowa przed cenzurą ze strony przedsiębiorstw Big Tech.

Polski wiceminister sprawiedliwości zwrócił uwagę, że jakkolwiek bardzo znaczący, przypadek odebrania głosu prezydentowi USA jest jedynie objawem tego, czego doświadczają zwykli obywatele, których treści są cenzurowane przez anonimowych pracowników social mediów.

„W swych najlepszych czasach internet w formie zdecentralizowanej stanowił Hyde Park online, co czyniło go siłą autentycznie prodemokratyczną. Wczesny internet zapewniał równy dostęp tym, którzy chcieli mówić, wymieniać się poglądami, dyskutować o nich. W miarę, jak coraz bardziej przenosiliśmy naszą debatę polityczną w świat online, „zdigitalizowaliśmy” całą naszą sferę wypowiedzi. Przedsiębiorstwa Big Tech wstrzymały demokratyzację, prywatyzując tę sferę i centralizując ją. Czy to się nam podoba, czy nie, mają one monopol na forum online lub co najmniej na jego obszernych segmentach” – czytamy w tekście. Jego autor przypomniał także, że konserwatyści od dawna zwracali uwagę na to, że Krzemowa Dolina „charakteryzuje się silnymi lewicowymi uprzedzeniami i że jest uwikłana w cenzurę online”. „Zbywano jednak te twierdzenia i wykpiwano” – zauważył Kaleta.

Autor zwrócił też uwagę, że nie jest istotne, czy przedsiębiorstwa te blokując prezydenta Donalda Trumpa, koordynowały swoje działania, czy też nie. „Skutecznie udowodniły, że faktycznie stanowią monopolistyczny kartel, który określa granice i kontroluje swobodę wypowiedzi online” – ocenił wiceminister.

Kaleta porównał tę sytuację do innych monopoli naturalnych (występują one na rynkach, gdzie jeden operator zapewnia najwyższą wydajność), takich jak rynek energii elektrycznej, dostaw wody czy telefoniczny. „Kluczowa jest właściwa regulacja działalności takich operatorów” – podkreślił wiceminister, by „działały zgodnie z interesem publicznym i pod demokratyczną kontrolą”.

źródło:
Zobacz więcej