RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Putina posadzi, Krymu nie odda. Nowoczesny nacjonalista Nawalny

Opozycjonista wypowiada się na kongresie swojej niezarejestrowanej partii „Rosja przyszłości” (fot. Dmitry Serebryakov\TASS via Getty Images)
Opozycjonista wypowiada się na kongresie swojej niezarejestrowanej partii „Rosja przyszłości” (fot. Dmitry Serebryakov\TASS via Getty Images)

Groźny wróg reżimu Putina? Niewątpliwie tak. Jakiej Rosji chce? Tutaj już trudniej o jednoznaczną odpowiedź. Populizm i częsta zmiana poglądów – tak chyba najłatwiej określić poglądy Aleksieja Nawalnego.

Rewolucje, wojny, zaraza. Fatalny rok reżimu Putina

Porażki najbliższych sojuszników, pandemia koronawirusa, kryzys na rynku ropy i gazu, utrata poparcia większości Rosjan, wreszcie kompromitacja w...

zobacz więcej

„Jeśli zostanę prezydentem, Putin pójdzie do więzienia” – ogłosił już siedem lat temu Nawalny. Prawnik, bloger, tropiciel korupcji, polityk. Ale nade wszystko ludowy trybun XXI wieku, równie sprawny w internecie, jak i na ulicy.

Kilka wyroków, kilka krótkich pobytów w areszcie, ale przede wszystkim zamach, z którego uszedł z życiem. Aleksiej Nawalny jest dziś na ustach całego świata, w jego obronie występują znani liderzy zachodniego świata. Nikt właściwie nie ma wątpliwości, że jest dziś najgroźniejszym przeciwnikiem Władimira Putina.

Dużo wiemy o różnych akcjach Nawalnego, ujawnianych przez niego aferach, zaś ostatnio walce z czekistami, która omal nie kosztował go życia. Mniej zaś wiadomo o poglądach, o jego programie. Trudno Nawalnego jednoznacznie ocenić. Już cztery lata temu „New York Times”, pisząc o nim, zwracał uwagę na to, że nie potrafi (nie chce?) współpracować z innymi środowiskami opozycyjnymi, że ma wodzowskie zapędy, a w przypadku poglądów ekonomicznych nie stroni od daleko posuniętego populizmu. Sam Nawalny kiedyś, w rozmowie z „Time”, przedstawił się krótko: „prawnik z zawodu, nacjonalista z przekonania” .

Rosyjski Marsz Nawalnego


„Nowoczesny nacjonalista znacznie różni się od tego, co zwykle rozumie się pod tym terminem. […] Nacjonalista to prawdziwy patriota, który stawia interesy kraju i narodu ponad własne interesy. Nie uważa, że tematy nacjonalistyczne są okropne, przerażające lub że powinny być tematem tabu. Rosyjski nowoczesny nacjonalista jest bardzo zorientowany na Europę, a rosyjski nacjonalizm jest znacznie bliżej europejskiego głównego nurtu, niż się powszechnie uważa”. Tak mówił w 2011 r. Nawalny autorowi książki pt. „Aleksiej Nawalny: zagrożenie dla oszustów i złodziei” .

To wtedy właśnie nasz bohater stał się postacią znaną już w całej Rosji. Gdy na ulicach trwały największe demonstracje od początku rządów Putina, Nawalny na antenie Echa Moskwy nazwał rządzącą Jedną Rosją „partią oszustów i złodziei”. Termin ten przylgnął już na dobre do całego obozu rządzącego, także w nieco innej wersji: „żulików i złodziei”.

Upokarzające badania, potem cztery godziny na Kremlu

Pierwsze spotkanie przywódców Rosji, Armenii i Azerbejdżanu od zakończenia wojny. Reżyserem był Władimir Putin. Rosja chce utwierdzić swoją...

zobacz więcej

Nawalny zaczynał działalność polityczną w innej partii. Wstąpił do liberalnego Jabłoka podczas kampanii wyborczej 1999 r., „bo to była jedyna konsekwentna demokratyczna partia, która mówiła o ideach i nie handlowała nimi za pieniądze, polityczne nominacje czy stanowiska”. Siedem lat później Nawalny wyleciał z Jabłoka.

W międzyczasie ten liberalny demokrata stał się nacjonalistą . Już w 2006 r. apelował do rady miejskiej Moskwy, żeby pozwoliła na Ruski Marsz – czyli manifestacje nacjonalistów organizowane 4 listopada, w Dniu Jedności Narodowej, państwowego święta ustanowionego przez Putina w celu upamiętnienia wygnania Polaków z Kremla na początku XVII w. . Niedługo później Nawalny zakłada Nacjonalistyczny Rosyjski Ruch Wyzwolenia (NAROD) , sprzymierzając się m.in. z takimi szowinistycznymi grupami, jak Ruch Przeciwko Nielegalnej Imigracji czy Wielka Rosja.

Nawalnemu wypominano później, że w manifeście ruchu NAROD potwierdził swój negatywny stosunek do terminu „Rossijanin”, przeciwstawiając mu termin „Russkij”. Oba znaczą to samo, czyli „Rosjanin”, a zarazem coś innego. „Russkij” to etniczny Rosjanin. „Rossijanin” to mieszkaniec, obywatel Rosji, nie będący etnicznym Rosjaniem. A warto pamiętać, że Federacja Rosyjska jest państwem wielonarodowym, choć z dominacją etnicznych Rosjan. Prawdopodobnie więc „Russkich” miał na myśli Nawalny, mówiąc w 2008 r., że 40 proc. Rosjan ma „naturalne inklinacje w kierunku nacjonalizmu” .

„Karaluchy” z bliskiej zagranicy


Biorąc pod uwagę nacjonalistyczne poglądy, od których Nawalny zaczął – przynajmniej otwarcie – odchodzić, poczynając od 2011 r., nie dziwi, że jest on też zadeklarowanym wrogiem imigrantów z Kaukazu i Azji Środkowej. Zarzucał im dużą przestępczość, a swego czasu nazwał wręcz mieszkańców Kaukazu „karaluchami”. W latach 2008-2011 popularyzował znane hasło „Wystarczy już karmić Kaukaz!” i wzywał do deportacji imigrantów.

Ale już gdy zaczął przymierzać się do wyborów mera Moskwy, pisał: „Niewolnicza sytuacja imigrantów jest niedopuszczalna… Powinny powstać ośrodki kształcenia dzieci imigrantów, konieczne jest promowanie ich integracji w moskiewskich szkołach”.

Areszt dla Nawalnego. „Nie bójcie się i wychodźcie na ulice” [WIDEO]

Aleksiej Nawalny wezwał swoich zwolenników, by wyszli na ulice. Wcześniej w poniedziałek sąd w Moskwie nakazał umieszczenie rosyjskiego...

zobacz więcej

Znaczące jest jednak, że jeszcze niedawno, bo w programie wyborczym Nawalnego z 2018 r., znalazła się zapowiedź wprowadzenia reżimu wizowego wobec krajów Azji Środkowej i Kaukazu , a zarazem „radykalne uproszczenie procedur prawnych wymaganych do otrzymania pozwolenia na pracę w Rosji dla obywateli krajów rozwiniętych”.

Jeszcze w 2008 r. Nawalny poparł wojnę z Gruzją . We wpisie na swoim blogu 8 sierpnia proponował uznać Abchazję i Osetię Południową, zapewnić im wojskowe wsparcie, zerwać stosunki z Gruzją i wyrzucić jej obywateli z Rosji. Złagodził później swoje poglądy na temat Gruzinów, ale jeszcze kilka lat temu znów opowiedział się za niepodległością już nie tylko Abchazji i Południowej Osetii, ale także Naddniestrza.

Nawalny uważa więc, że Rosja ma prawo mieszać się w wewnętrzne sprawy byłych republik sowieckich i uważa, że Moskwa jest naturalnym centrum integracji regionalnej w ramach byłego Sojuza. Inaczej niż kremlowski reżim, opozycjonista opowiada się za używaniem w tym celu instrumentów „soft power”, a nie wyrzucaniem pieniędzy rosyjskiego podatnika na korumpowanie postsowieckich elit rządzących w byłych republikach. Jak więc, jeśli nie pieniędzmi i siłą, Nawalny chce budować rosyjskie wpływy w przestrzeni postsowieckiej? Eksportując tam rosyjskie mechanizmy demokracji, swobody obywatelskie, prawa człowieka oraz jawność gospodarki i handlu zagranicznego.

Nawalny przeciwny koncentracji władzy


Tym wszystkim ma się szczycić Rosja, jeśli jej prezydentem zostanie reformator Nawalny. Opozycjonista mówi, że jest przeciwko obecnej koncentracji władzy w rękach federalnego centrum. To najpewniej może być wystarczającym powodem, żeby wielu mieszkańców różnych republik i regionów go poparło. Problem pojawia się, gdy przyjrzymy się bliżej pomysłowi Nawalnego na „decentralizację” władzy.

Otóż postuluje on przeniesienie dużej jej części z Moskwy do rad miejskich i rejonowych, ale nie władz regionalnych. Co oznacza tak naprawdę kolejny krok ku niszczeniu regionów jako istotnych podmiotów federacji. Jak zauważył jeden z tatarskich komentatorów, pomysł Nawalnego to de facto wyjęcie Kazania spod jurysdykcji Republiki Tatarstanu i podporządkowanie stolicy tegoż regionu prawom federalnym.

Tajny plan Rosji. Straszy atomową triadą

Z początkiem roku w życie wchodzi nowa wersja planu obrony Federacji Rosyjskiej. To strategiczny dokument z klauzulą „ściśle tajne”. W dużym...

zobacz więcej

Dyplomacja w służbie ludu

Nas oczywiście najbardziej powinny interesować poglądy Nawalnego na sprawy międzynarodowe. Wśród zachodnich polityków, ekspertów, dziennikarzy zadziwiająco wielu wierzy w to, że po odejściu Putina automatycznie zmieni się radykalnie polityka zagraniczna Rosji. Jednak, jeśli przyjrzymy się bliżej wypowiedziom Nawalnego (przyjmując, że jest dziś jedyną liczącą się alternatywą dla reżimu) na tematy międzynarodowe, to już trudno być takim optymistą.

Oczywiście – ważna uwaga – mowa o jego dotychczasowych wypowiedziach, często nawet ze sobą sprzecznych i mglistych. Jeśli chodzi o politykę zagraniczną, Nawalny generalnie uważa, że Rosja na zewnętrzne „awantury” traci za dużo czasu i środków, które powinno się wykorzystać na wzmocnienie wewnętrzne państwa. Ale też nie różni się od wielu przedstawicieli obecnego reżimu (zresztą opozycji też) w opinii, że Rosja predestynowana do odgrywania bardzo ważnej roli na międzynarodowej arenie.

Zbliżenie z Zachodem? Jeśli już, to wcale nie na zachodnich warunkach. Oczywiście Nawalny w wielu kwestiach różni się z Kremlem. Mówi, że bliżej Rosji z pewnością do Europy niż do Iranu czy Korei Północnej. Opowiada się za wielostronną dyplomacją, dotrzymywaniem zobowiązań traktatowych i podkreśla znaczenie ONZ, choć też już dawno raz zauważył, iż ta organizacja przestała być miejscem, gdzie podejmuje się poważne decyzje. Nawalny opowiada się za wielowektorową polityką współpracy – i ze Wschodem i z Zachodem.

Trudno nie dostrzec, że na politykę zagraniczną Nawalny spogląda przez pryzmat polityki krajowej. Uważa, że obecna aktywność międzynarodowa Rosji to wielkie obciążenie dla gospodarki. Suwerenność Rosji pojmuje jako „ekonomiczną samodzielność”. Sankcje zachodnie wobec Rosji?Tak, ale wobec konkretnych przedstawicieli reżimu putinowskiego. Sankcje sektorowe, uderzające w różne sektory rosyjskiej gospodarki? Nie, bo szkodzą zwykłym obywatelom.

Mike Pompeo o zatrzymaniu Nawalnego: Pewni siebie przywódcy nie boją się konkurencji

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo wyraził zaniepokojenie aresztowaniem w Rosji opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Jak ocenił, „pewni siebie przywódcy...

zobacz więcej

Czym władza powinna się kierować w polityce zagranicznej? Na to pytanie Nawalny, we wpisie na blogu w 2016 r. o zapaści finansowej służby zdrowia i jednocześnie ogromnych wydatkach na kampanię wojenną w Syrii , odpowiedział tak: „Czy nasze działania doprowadzą do wzrostu dobrobytu narodu?”.

Nawalny jest przeciwnikiem sojuszy z takimi państwami, jak Wenezuela, Syria czy Iran. Ale nie z powodów politycznych czy odrazy do współpracy z kimś takim choćby jak Asad, ale dlatego, że po prostu uważa, iż Rosja traci tam bezsensownie pieniądze. Podobne podejście widać też w przypadku oceny agresji na Ukrainę i okupacji części Donbasu. Podczas debat z Igorem Striełkowem vel Girkinem (znanym komendantem polowym oddziałów rosyjskich najemników w Donbasie) Nawalny twierdził, że wojna na wschodzie Ukrainy to po prostu bardzo drogie zajęcie. W tym przypadku opowiedział się za tym, żeby Moskwa po prostu realizowała porozumienia mińskie ws. Donbasu. Co wcale nie oznacza odwrotu i oddania kontroli nad tymi ziemiami legalnej władzy, czyli rządowi Ukrainy.

Krym nasz czy nie nasz?


Gdy Rosja przemocą zajęła ukraiński półwysep, duszami Rosjan zawładnął slogan „Krymnasz!”, windując poparcie dla Putina do rekordowego poziomu. Nic dziwnego, że i w wypowiedziach starającego się o jak największe poparcie Nawalnego temat ten zajmuje wrażliwe miejsce. Gdy Putin zajął Krym, Nawalny to potępił i wezwał Zachód do nałożenia sankcji na ludzi Putina. 12 marca 2014 r. na swoim blogu pisał, że wymyślone przez Moskwę referendum na Krymie ws. wyjścia z granic Ukrainy stwarza ryzyko podobnego secesjonistycznego głosowania w Czeczenii – tyle że w sprawie opuszczenia Federacji Rosyjskiej. Ale już w połowie października 2014 zmienił zdanie.

Oświadczył, że gdyby doszedł do władzy, nie zmieniłby decyzji Putina w sprawie aneksji: „Krym teraz jest częścią Federacji Rosyjskiej. I przestańmy się oszukiwać. I Ukraińcom także mocno radzę się nie oszukiwać. On pozostanie częścią Rosji i w przewidywalnej przyszłości nie będzie częścią Ukrainy”.

Sąd zdecydował, do kiedy Nawalny zostanie w areszcie. W PE pilna debata nt. Rosji

Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny pozostanie w areszcie do 15 lutego – zdecydował w poniedziałek sąd. Posiedzenie odbyło się na komisariacie...

zobacz więcej

Później jednak znów zmodyfikował stanowisko. W połowie 2017 r., w czasie przygotowań do wyborów prezydenckich, Nawalny powiedział, że nie uznaje wyników referendum z 2014 r. i w przypadku wyboru na prezydenta przeprowadzi nowe, „uczciwe” referendum.

Nawalny przyznaje, że aneksja była naruszeniem prawa międzynarodowego, ale nie zamierza naprawiać tego błędu najprościej, jak się wydaje, czyli wycofując stamtąd rosyjskie rządy. Nie, proponuje nowe referendum. Gdy zapowiedział zamiar startu w wyborach prezydenckich w 2018 r., w jego programie wyborczym na temat Krymu można było przeczytać: „Status Krymu jest problemem, który nowa demokratyczna Rosja odziedziczy po jej byłych władzach. Stanowisko Rosji w tej kwestii będzie zdeterminowane przez uznanie prawa obywateli Krymu do określenia ich własnego przeznaczenia”.

W obecnej sytuacji na półwyspie, po siedmiu latach okupacji, nietrudno sobie wyobrazić wynik takiego głosowania . Gwoli sprawiedliwości, należy zauważyć, że podobne stanowisko w 2018 r. zajęła nie tylko Ksenia Sobczak, ale też polityk uważany od wielu lat za jednego z najważniejszych rosyjskich liberalnych demokratów, czyli Grigorij Jawlinski.

Koniec czy początek?


W 2011 r. znany pisarz Borys Akunin nazwał walczącego dopiero o rozpoznawalność Nawalnego najjaśniejszą współczesną postacią polityczną w Rosji. Nie wszyscy byli takimi entuzjastami. Jeden z liderów opozycji Władimir Miłow wciąż widział w Nawalnym jedynie sprawnego blogera: „To niesamowity lider. Chciałbym jednak wszystkim przypomnieć, że bycie prezydentem Rosji to poważna praca, a nominacja do kandydatury na prezydenta to wielka sprawa. Niektórzy tymczasem traktują to jako retweet lub polubienie w sieciach społecznościowych”. Co ciekawe, sześć lat później Miłow znalazł się jednak w sztabie wyborczym Nawalnego. Podobnie jak wspomniany wcześniej Akunin.

Nawalny od lat budzi emocje i nie brakuje mu zwolenników ani przeciwników. Agent CIA albo „projekt Kremla” – być może tak sprzeczne opinie wynikają też z braku konsekwencji w poglądach naszego bohatera. Widać to było na przykładzie Krymu, imigrantów, nacjonalizmu, ale też populizm widać i w innych poglądach. Także tych ekonomiczno-socjalnych, wszak tak ważnych dla Nawalnego. Gdy latem 2018 r. zapadła decyzja o podniesieniu wieku emerytalnego Rosjanek i Rosjan, Nawalny ostro to krytykował. Przypomniano mu wtedy program jego Partii Postępu z 2014 r., gdzie jeden z punktów mówił o podniesieniu wieku emerytalnego jako konieczności.

źródło:
Zobacz więcej