RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Trzy miesiące mieszkał na lotnisku. „Bał się wrócić do domu”

36-latek żył z datków od pasażerów (fot. Shutterstock/Micha Weber)
36-latek żył z datków od pasażerów (fot. Shutterstock/Micha Weber)

Przez trzy miesiące, niezauważony przez służby bezpieczeństwa i ochronę, mieszkał w zabezpieczonej strefie międzynarodowego lotniska w Chicago. 36-letni Aditya Singh – bo o nim mowa – został aresztowany w sobotę. Jak twierdzi prokuratura, „bał się wrócić do domu z powodu epidemii koronawirusa”.

Zażartował na lotnisku, że ma bombę. Nie poleciał na wakacje

Mandatem w wysokości 500 zł i utratą zagranicznych wakacji zakończył się „żart” 40-letniego turysty, który podczas odprawy na lotnisku w...

zobacz więcej

Sprawę opisuje BBC i podaje, że 36-letni zatrzymany mężczyzna wpadł, gdy personel linii lotniczych poprosił go o okazanie dokumentu tożsamości. Wtedy Aditya Singh wskazał na odznakę. Manewr się jednak nie powiódł – należała ona do jednego z pracowników portu, który zgłosił jej zaginięcie w październiku tamtego roku.

Lokator na gapę


To wówczas: 19 października 2020 roku – jak wynika z ustaleń śledczych – mężczyzna przyleciał do Chicago z Los Angeles, gdzie mieszka na przedmieściach.

W rozmowie z „Chcago Tribune” zastępca prokuratora stanowego Kathleen Hagerty poinformowała, że pasażer „bał się wrócić do domu z powodu koronawirusa”.

Od tamtej pory zamieszkał w zabezpieczonej części lotniska – za linią bramek bezpieczeństwa, gdzie wstęp mają jedynie pasażerowie posiadający ważny bilet. Utrzymywał się z datków od podróżnych. Mężczyzna nie ma kryminalnej przyszłości i dotąd nie jest jasne, dlaczego przyleciał do Chicago Został oskarżony o wkroczenie na zastrzeżony obszar lotniska. Sąd orzekł tysiąc dolarów kaucji.

Kot globtroter w kontenerze z cukierkami

źródło:
Zobacz więcej