RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Ja otwieram”. Protest włoskich restauratorów

Od niedzieli w ponad połowie regionów Włoch dozwolona będzie tylko sprzedaż na wynos i dostawy do domu (fot. PAP/EPA/Jessica Pasqualon)
Od niedzieli w ponad połowie regionów Włoch dozwolona będzie tylko sprzedaż na wynos i dostawy do domu (fot. PAP/EPA/Jessica Pasqualon)

Mniej restauracji i barów, niż wcześniej zapowiadano, było otwartych w piątek wieczorem we Włoszech wbrew obowiązującemu zakazowi. Restauratorzy wzięli udział w inicjatywie „Ja otwieram” w proteście przeciw restrykcjom, które w większości regionów zaostrzą się w niedzielę.

Nowy pacjent nr 1 we Włoszech. To osoba zakażona w 2019 roku

Nowym pacjentem nr 1 we Włoszech w tej pandemii jest kobieta z Mediolanu, zakażona koronawirusem w listopadzie 2019 roku – ogłosili badacze....

zobacz więcej

KORONAWIRUS – RAPORT

Do niektórych lokali otwartych w porze kolacji, czyli niezgodnie z przepisem nakazującym zakończenie obsługi przy stolikach o godz. 18:00, weszli policjanci i karabinierzy. Wymierzali właścicielom grzywny w wysokości 400 euro oraz dodatkową karę w formie natychmiastowego zamknięcia lokalu.

W znanej restauracji we Florencji grzywny otrzymali zarówno właściciel, jak i dziewięciu klientów siedzących przy stolikach. Również w tym mieście policja weszła do innej restauracji wymierzając właścicielowi karę w wysokości 400 euro. To – jak przyznał – dziewiąta grzywna w ciągu dwóch miesięcy.

Wyjątkową wymowę miała interwencja karabinierów w barze w miejscowości Vo w Wenecji Euganejskiej, która też wbrew zakazowi zapełniła się klientami. To tam w lutym zeszłego roku stwierdzono pierwsze ognisko zakażeń w regionie, a klient tego lokalu był pierwszą osobą, która zmarła we Włoszech w wyniku zakażenia koronawirusem. Bar został w piątek zamknięty.

Koronawirus. Koniec lockdownu we Włoszech

Od czwartku we Włoszech przestanie obowiązywać częściowy lockdown świąteczno-noworoczny, ale do 15 styczna pozostaną niektóre z jego restrykcji, w...

zobacz więcej

Udział restauratorów w proteście symboliczny


Z doniesień napływających z całego kraju wynika, że mimo masowych deklaracji przyłączenia się do protestu pod hasłem „Ja otwieram”, który miał objąć około 50 tys. lokali, faktyczny udział w niej był raczej symboliczny.

I tak na przykład w Emilii-Romanii niektórzy restauratorzy, którzy zapowiedzieli swój udział, ostatecznie wycofali się z tych planów, gdy dowiedzieli się, że służby porządkowe będą karać także ich klientów.

W Weronie otwarto około 10 restauracji; w większości miast – również nieliczne.

W Rzymie, gdzie też miało dojść do masowego „obywatelskiego nieposłuszeństwa” czy też „buntu fartuchów” – jak określono inicjatywę, wieczorem zamknięta była większość lokali.

Na gości czekał między innymi właściciel małego lokalu niedaleko Piazza Navona. – Jeśli można serwować obiad, to czemu nie można podać kolacji w warunkach reżimu sanitarnego – w maseczkach i jednorazowych rękawiczkach? – zapytał podczas rozmowy. Jak przyznał, głównie w związku z chronicznym brakiem turystów od początku jesieni, znalazł się na skraju bankructwa.

W dzielnicy Rzymu Trieste-Salario, gdzie jest około 500 lokali, nie zostały one otwarte.

Nie uznaję tej inicjatywy, popieram walkę o swoje prawa, ale uważam, że w tej chwili ten pomysł jest nie na miejscu – powiedział właściciel restauracji na via Anerio. Zapewnił, że jest w kontakcie z kolegami z branży w dzielnicy, którzy są podobnego zdania.

Koronawirus. We Włoszech wytypowano nową mutację

W Brescii w Lombardii odkryto „włoską odmianę” koronawirusa, która być może jest prekursorem tej angielskiej – ogłosił prezes krajowego...

zobacz więcej

„Zmiany realizuje się szanując prawo”


W Rzymie ogłoszono też inną inicjatywę płynącą pod prąd pomysłowi otwarcia. Wielu restauratorów na znak protestu przeciwko restrykcjom zamknęło lokale na cały dzień. Na opuszczonych żaluzjach zostawili kartki z informacją: „Zamykamy, bo dalej nie dajemy rady już funkcjonować”.

Akcji protestu nie poparły duże stowarzyszenia usługodawców branży gastronomicznej podkreślając, że udział w niej wiązał się z ryzykiem kar, w tym administracyjnego nakazu zamknięcia lokali.

Szef jednego ze stowarzyszeń Giancarlo Banchieri stwierdził, że rozumie trudności branży, ale – jak dodał – „zmiany realizuje się szanując prawo”.

Bezpłatną pomoc prawną ukaranym uczestnikom akcji „Ja otwieram” zadeklarowały kancelarie adwokackie w kilku miastach.

Od niedzieli w ponad połowie regionów dozwolona będzie tylko sprzedaż na wynos i dostawy do domu.

źródło:

Zobacz więcej