RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Układy lokalne, SB, obecne służby”. Wciąż nie wyjaśniono śmierci ks. Blachnickiego

Ks. Blachnicki zmarł 27 lutego 1987 r. w Carlsbergu w RFN (fot. Forum/Krzysztof Raczynski)
Ks. Blachnicki zmarł 27 lutego 1987 r. w Carlsbergu w RFN (fot. Forum/Krzysztof Raczynski)

– Wiosną 2006 roku przeprowadzono poufną ekshumację doczesnych szczątków ks. Franciszka Blachnickiego. Badania ujawniły ślady metali ciężkich oraz nikotynę – powiedział ekspert zajmujący się służbami specjalnymi, Piotr Woyciechowski. Pytany o śledztwo w sprawie śmierci kapłana wskazał na „plątaninę układów regionalnych i lokalnych, w których się przewijają byli funkcjonariusze SB, obecni ludzie służb specjalnych i ich rodziny.”

Przeprowadzono ekshumację zwłok ks. Blachnickiego

Prokuratorzy IPN przeprowadzili ekshumację zwłok ks. Franciszka Blachnickiego w związku z podejrzeniem zabójstwa duchownego w 1987 r. w Carlsbergu...

zobacz więcej

Woyciechowski rozmawiał z portalem polskieradio24.pl na temat petycji złożonej na ręce marszałek Sejmu RP Elżbiety Witek, której sygnatariusze proszą o zmianę ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej „w ten sposób, aby z Instytutu wyłączyć Główną Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu i przenieść ją do struktur prokuratury powszechnej oraz umożliwić przeprowadzenie weryfikacji prokuratorów pionu śledczego IPN pod kątem rzetelności i efektywności ich dotychczasowej pracy”.

Ich zdaniem propozycje zmian „wynikają, z negatywnej oceny pracy pionu śledczego IPN na przestrzeni ostatnich lat oraz utraty zaufania do tej instytucji”.

W petycji wspomniano m.in. o sprawie śmierci ks. Franciszka Blachnickiego, założyciela Ruchu Światło-Życie, który zmarł nagle 27 lutego 1987 r. w Carlsbergu w RFN. Ostatnimi osobami, które widziały go żywego mieli być – wg pracowników ośrodka oazowego w Carlsbergu, agenci SB Andrzej i Jolanta Gontarczykowie (Jolanta Gontarczyk jako Jolanta Lange prowadzi obecnie fundację wspieraną finansowo przez władze Warszawy).

Odnosząc się do tej sprawy i do śledztwa IPN w sprawie okoliczności śmierci ks. Franciszka Blachnickiego, prowadzonego w latach 2005-2006, Woyciechowski sformułował pod adresem ówczesnej szefowej Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach prokurator Ewy Koj „trzy fundamentalne zarzuty”:

„Po pierwsze – nieprzeprowadzenie ekshumacji doczesnych szczątków zmarłego w celu potwierdzenia lub wykluczenia użycia wobec ks. Blachnickiego trucizny. Taka decyzja została podjęta pomimo rekomendacji Zakładu Medycyny Sądowej w ramach opinii, którą zamówiła sama prokurator.

Jako TW SB inwigilowała księdza. Teraz zajmuje się walką z dyskryminacją

– Nie oceniaj, poznaj: to istota różnorodności, to postawa otwartości na innych, to wrażliwość i umiejętność takiego działania, które daje swobodę...

zobacz więcej

Po drugie – nieprzesłuchanie pięciu funkcjonariuszy SB bezpośrednio zaangażowanych w operację wywiadowczą »Yon« dotyczącą Andrzeja i Jolanty Gontarczyków, agentów ulokowanych w najbliższym otoczeniu ks. Blachnickiego w Carlsbergu. Byli oni obecni w czasie jego śmierci 27 lutego 1987 roku. Nie wiedzieć czemu pani prokurator odstąpiła od przeprowadzenia czynności procesowych z dwoma kluczowymi oficerami prowadzącymi parę agentów »Yon« i »Panna«, funkcjonariuszem bezpośrednio nadzorującym ich działania oraz z naczelnikami Wydziału XI Departamentu I MSW płk. Henrykiem Bosakiem i płk. Aleksandrem Makowskim. Z tej piątki żyje tylko płk Makowski.

Trzeci element – pani prokurator nie dokonała konfrontacji zeznań świadków, którzy twierdzili, że para agentów była obecna w dniu śmierci księdza Blachnickiego w Carlsbergu, z zeznaniami małżeństwa, które twierdziło, że nie było ich tam, chociaż nie pamiętają, gdzie wtedy dokładnie przebywali” – wyliczał Woyciechowski

Pytany o przyczynę tego stanu rzeczy wymienił „plątaninę układów regionalnych i lokalnych, w których się przewijają byli funkcjonariusze SB, obecni ludzie służb specjalnych i ich rodziny, a wszystko to łączy się z pracą prokuratorów i dostępem do akt śledztw i informacji”. – Na tej podstawie trudno jest mówić o skuteczności tych śledztw – ocenił.

Śledztwo ws. śmierci Franciszka Blachnickiego wznowione

Katowicki IPN podjął umorzone w 2006 r. śledztwo sprawie śmierci założyciela i duchowego ojca oazowego Ruchu Światło-Życie ks. Franciszka...

zobacz więcej

– Dochodzimy do tego, że na pracę prokuratorów mają wpływ jakieś czynniki zewnętrzne, często nieformalne. Widać to także na przykładzie Katowic, prok. Koj i sprawy ks. Blachnickiego. W Katowicach doszło do przeszukania u byłego wysokiego funkcjonariusza SB, a następnie zastępcy szefa delegatury Urzędu Ochrony Państwa w Katowicach płk. Witolda Z. Według prasy lokalnej u niego, jego członków rodziny, w tym u jego syna Adama odnaleziono materiały podlegające przekazaniu do IPN. Były to nielegalnie przetrzymywane dokumenty operacyjne SB z lat 1970-1990. Podobno zabezpieczono także klauzulowane materiały wytworzone przez UOP – mówił Woyciechowski.

Ekspert twierdzi, że syn płk. Z. jest „biegłym tłumaczem języka niemieckiego, któremu były przez lata zlecane tłumaczenia na potrzeby śledztw prowadzonych przez prok. Ewę Koj”. – Jego nazwisko pojawia się także w aktach dotyczących okoliczności śmierci ks. Blachnickiego. Tłumaczył on wszystkie dokumenty otrzymane od Niemców w ramach pomocy prawnej – dodał.

Wg Woyciechowskiego podczas poufnej ekshumacji szczątków ks. Blachnickiego przeprowadzonej przez władze kościelne w ramach przygotowań do procesu beatyfikacyjnego założyciela Oazy wiosną 2006 r., badania ujawniły obecność w ciele kapłana śladów „metali ciężkich oraz nikotynę”.

Przeczytaj także: „Rola Jolanty Lange w niszczeniu Kościoła katolickiego była znana”

– Gdy się o tym dowiedziałem, wzbudziło to moje zdziwienie, ks. Blachnicki bowiem według powszechnej wiedzy był abstynentem (nie palił i nie pił alkoholu). Więc skąd u abstynenta nikotyna, która - jak powszechnie wiadomo - jest trucizną. Nie zdołałem się dowiedzieć, jakiego rodzaju metale ciężkie wykryto. W przyrodzie naturalnie występują metale ciężkie takie jak arsen, ołów, rtęć lub kadm. Są one oczywiście toksyczne, a podawane w małych dawkach przez dłuższy czas mogą zabić – wskazywał ekspert.

źródło:
Zobacz więcej