RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

I znów impeachmentem w Trumpa. Demokraci nadal chcą gonić króliczka

Donald Trump (fot. Tia Dufour/The White House via Getty Images)
Donald Trump (fot. Tia Dufour/The White House via Getty Images)

Rozpoczęcie drugiego impeachmentu Donalda Trumpa nie ma innego celu niż permanentne grillowanie ustępującego prezydenta USA. Demokraci chcą w ten sposób podtrzymać napięcie u swoich wyborców, poczucie nienawiści i zagrożenia, co skutecznie ułatwi im rządzenie. Stałym elementem, rozpoczynającej się za kilka dni kadencji Joe Bidena, będzie straszenie wizją powrotu Trumpa na urząd prezydencki za cztery lata.

Trump: Przemoc jest sprzeczna z wartościami moimi i naszego ruchu [WIDEO]

Prezydent USA Donald Trump potępił w środę w nagraniu z Białego Domu przemoc na Kapitolu, podkreślając że jest ona sprzeczna z wartościami...

zobacz więcej

Po zamieszkach na Kapitolu, Demokraci i wspierające ich lewicowo-liberalne środowiska obwiniły Donalda Trumpa za agresywne działania części demonstrantów biorących udział w jego wiecu. Nic to, że Republikanin ani razu nie wzywał do przemocy czy zastosowania siłowych rozwiązań. Jego przeciwnikom wystarcza jednak, że zanegował wynik wyborczy i uparcie trwa przy tym, że wybory zostały skradzione.

Słowa, których używał podczas trwania protestu, – choć mocne, to jednak nie wychodziły poza ramy walki politycznej – i były niczym, w porównaniu do tego, co słyszeliśmy w ciągu czterech ostatnich lat z ust jego przeciwników.

W tym czasie nie było dnia, by Demokraci, wspierające ich media i celebryci nie głosili, jak nie nadaje się on do sprawowania tego urzędu, nie oskarżali go o faszyzm czy rasizm. Nie mówiąc już, jak uporczywie doklejano mu łatkę rosyjskiej marionetki i jak przekonywano, że wygrał tylko dzięki wsparciu ze strony Kremla.

Republikanów nie przekonali


Ten ton usłyszeć można też było kolejny raz w amerykańskim parlamencie podczas debaty dotyczącej rozpoczęcia procedury impeachmentu prezydenta, w trakcie której przedstawiono mu zarzut „podżegania do powstania”.

„Pożegnalny prezent” administracji Trumpa. Dotyczy Nord Stream 2

Mimo końca kadencji, administracja Trumpa nie rezygnuje z działań w sprawie gazociągu Nord Stream 2. Pożegnalnym prezentem ma być „czarna lista”...

zobacz więcej

Jej wynik był przewidywalny, gdyż Izba Reprezentantów zdominowana jest przez przedstawicieli Partii Demokratycznej, którzy zagłosowali za rozpoczęciem procesu. Wsparło ich w tym jedynie dziesięciu Republikanów, chociaż media rozpisywały się wcześniej o tym, jak to przedstawiciele tej partii zamierzają masowo zagłosować przeciwko Trumpowi.

W trakcie debaty Demokraci po raz kolejny mieli możliwość dać upust swojej nienawiści do Trumpa. Ich zdaniem jednoznacznie wzywał on swoich wyborców do ataku na Kapitol i ponosi za zamieszki pełną odpowiedzialność. Uważają oni również, że jest on zagrożeniem dla bezpieczeństwa publicznego i że może prowokować czy też organizować akty przemocy. Stąd też po lewej stronie sceny politycznej taką popularnością cieszy się cenzurowanie prezydenta w mediach społecznościowych.

Dzieje się tak, pomimo tego, że Trump nie dość, że skrytykował biorących udział w zamieszkach, to jeszcze zapewnił, że 20 stycznia przekaże władzę Joe Bidenowi. 

To jednak Demokratom nie wystarczyło. Za podsumowanie potoku obelg pod jego adresem, niech posłuży określanie go jako „wodza białych suprematystów”.

Obsesja Demokratów


Skalę niechęci lewicy do Trumpa najlepiej - mianem „obsesji” - określił Republikanin ze stanu Ohio Jim Jordan. - Tu zawsze chodziło o dopadnięcie prezydenta bez względu na okoliczności. To obsesja. Obsesja, która teraz się rozszerzyła. (...) Zatrzymajcie się i pomyślcie o tym. Czy mamy działającą pierwszą poprawkę, gdy kultura unieważnienia pozwala mówić tylko jednej stronie? Kiedy nie można nawet prowadzić w tym kraju debaty?” - pytał.

Trump wysyła SMS-y do swoich zwolenników. Kieruje do nich apel

Wzywam, aby NIE było przemocy, łamania prawa ani żadnego wandalizmu. Nie popieram tego i Ameryka tego nie popiera. Wzywam WSZYSTKICH Amerykanów,...

zobacz więcej

Od momentu zablokowania przez media społecznościowe kont prezydenta weszliśmy na kolejnych poziom nienawiści do Trumpa, konserwatywnej prawicy i jej zwolenników.

Dziś wszyscy oni są utożsamiani z ekstremistami, gotowymi wdzierać się do rządowych budynków i siać przemoc.

Gdzie w tym wszystkim logika? Gdzie zdrowy rozsądek? Nie mówiąc już o prawdzie, faktach.

Znosić wolność słowa


Nawet w naznaczonym niechęcią do Republikanina tekście Manueli Kasper-Claridge, redaktora naczelnego Deutsche Welle, czytamy, że jeśli właściciele mediów społecznościowych deklarują, że chcą wolności słowa, to muszą „znosić wolność słowa”.

„Denerwuje mnie, że niewielka grupa szefów korporacji może zdecydować się na zatrzaśnięcie drzwi na najbardziej wpływowych platformach komunikacyjnych na świecie” – podkreśla Kasper-Claridge.

Chociaż krytykuje ona wiele wpisów Trumpa i chwali wcześniejszą politykę mediów społecznościowych – gdy sugerowały, że są dezinformacją, czy wykasowywały część z nich, to blokadę uważa za „pójście na łatwiznę”. „(…) Nawet bez Donalda Trumpa na ich platformach można znaleźć miliony fałszywych doniesień, ogromne ilości mowy nienawiści i obrzydliwej propagandy” – dodaje.

Impeachment Donalda Trumpa: Gorąca debata w Izbie Reprezentantów

W Izbie Reprezentantów trwa debata nad artykułem impeachmentu Donalda Trumpa. Według popierających wniosek Demokratów wydarzenia sprzed tygodnia,...

zobacz więcej

Z kolei profesor Zdzisław Krasnodębski zwracał uwagę w rozmowie z PAP, że wszystko to dzieje się pod hasłem obrony demokracji, choć nie ma nic wspólnego z obroną demokracji, gdyż przez nikogo nie wybrani właściciele portali społecznościowych samodzielnie podejmują decyzje, co jest słuszne, a co nie.

Sojusz lewicowej anarchii z korporacjami


– To jest sojusz lewicowej anarchii z korporacjami, rzekomego proletariatu z wielkimi przedsiębiorstwami internetowymi i w ogóle z wielkim globalnym kapitałem. Wszyscy pamiętamy, co działo się na demonstracjach BlackLivesMatter. Niezależnie jak byśmy oceniali prezydenturę Donalda Trumpa czy ostatnie wydarzenia na Kapitolu, jest to sygnał, że wchodzimy w nową epokę istnienia ośrodków władzy niepodlegających kontroli demokratycznej – zauważył prof. Krasnodębski.

Szef Twittera: Zablokowanie konta Trumpa słuszne, ale to niebezpieczny precedens

Współzałożyciel i dyrektor generalny Twittera Jack Patrick Dorsey opublikował serię tweetów, w których zaznaczył, że decyzja o zablokowaniu konta...

zobacz więcej

Dlatego też celem impeachmentu i cenzury Trumpa jest zrównanie go z ekstremistami i wbicie do głów jak największej liczbie odbiorców tej propagandy – obrazu faszysty, który przegrywa wybory i wysyła swoje bojówki do walki.

Te hańbiące działania mają na celu uciszenie Partii Republikańskiej, marginalizację wyborców Trumpa, a także… wynikają ze strachu – strachu przed powrotem Trumpa za cztery lata. Republikanin nie wykluczył bowiem, że po kadencji Bidena znów zawalczy o Biały Dom. Udany impeachment uniemożliwiłby mu realizację tych planów.

Jednak Demokraci doskonale zdają sobie sprawę, że zakończenie tego procesu jest niemożliwe. Za niecały tydzień utraci on władzę, a nowym prezydentem zostanie ogłoszony Joe Biden.

Naciski na Pence’a


Demokratom nie udało się też wcześniej zmusić do uruchomienia procedury z 25. poprawki konstytucji, która mówi o usunięciu ze stanowiska urzędującego prezydenta, wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a. 

Ten w liście do szefowej Izby Reprezentantów Nancy Pelosi napisał, że nie wierzy, że taki sposób działania jest w najlepszym interesie USA czy że jest zgodny z konstytucją. „(…) Nie ulegnę działaniom Izby Reprezentantów, by prowadzić polityczne gierki w tak poważnym okresie życia naszego kraju” – zaznaczył.

YouTube zawiesił kanał prezydenta Trumpa

Serwis YouTube poinformował, że zawiesił kanał prezydenta USA Donalda Trumpa na co najmniej siedem dni za podżeganie do przemocy. W tym czasie na...

zobacz więcej

Jego zdaniem zastosowanie 25. poprawki powinno być wykorzystywane jedynie w przypadkach, gdy prezydent jest ubezwłasnowolniony lub fizycznie nie może sprawować urzędu.

Apel Demokratów wystosowany do Pense’a jest pokłosiem akcji mainstreamowych mediów, które przekonują, że ten jest wściekły na Trumpa i obwinia go za zamieszki na Kapitolu.

Odbieranie wolności


Wściekły na niego ma też być szef Republikanów w Senacie Mitch McConnell. Tak musi być, w końcu donosi o tym medium tak obiektywne, jak „New York Times”, a równie obiektywne CNN idzie jeszcze dalej i przekonuje, że relacje obu panów są złe już od grudnia i głosowania Kolegium Elektorów.

W pierwszym publicznym wystąpieniu po zeszłotygodniowym szturmie na Kapitol, w Alamo na południu Teksasu, Donald Trump oświadczył, że wolność słowa jest atakowana jak nigdy wcześniej.

Ten proces – odbierania wolności – trwa. Jeśli nie uda się go powstrzymać, to możemy się spodziewać pogłębiania procesu cenzurowania kolejnych osób, redakcji, polityków i organizacji.

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

źródło:
Zobacz więcej