RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Polak w angielskim szpitalu po raz czwarty odłączony od aparatury

Rodzina nie widzi dalszych możliwości działania w sprawie R.S. (fot. Shutterstock/ChaNaWiT)
Rodzina nie widzi dalszych możliwości działania w sprawie R.S. (fot. Shutterstock/ChaNaWiT)

Polski pacjent o inicjałach R.S. po raz czwarty został odłączony od aparatury podtrzymującej życie. Władze brytyjskiego szpitala w Plymouth podjęły taką decyzję w czwartek po południu, po tym jak w środę wieczorem Europejski Trybunał Praw Człowieka po raz drugi odrzucił apelację krewnych pacjenta. W sprawę zaangażowała się ambasada RP w Londynie.

Trybunał w Strasburgu znów nie przyjął skargi rodziny Polaka w śpiączce

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu znów nie przyjął skargi złożonej przez rodzinę mieszkającego w Anglii, obywatela Polski, który...

zobacz więcej

Polska placówka dyplomatyczna wspierała rodzinę w kontakcie ze szpitalem, który, jak mówiła w rozmowie z portalem tvp.info siostra pacjenta, odmawiał i cały czas odmawia zewnętrznych konsultacji. – My mamy opinię neurologów wystawioną na podstawie wideo, które nagraliśmy, że jest być może stan minimalnej świadomości. W takim przypadku potrzebne jest dalsze badanie i rehabilitacja. Ale szpital w Anglii tego nie uznaje. Jest neurolog z Polski, który chce brata zbadać, ambasada też działa w tej sprawie, ale szpital odmawia, bo tamtejsi lekarze twierdzą, że nie ma zmian w jego stanie. Powołują się też na decyzję sądu, która obowiązuje i nie widzą powodu dalszych badań. Uważają, że to stan wegetatywny, bez szans na poprawę, więc trzeba uśmiercić takiego człowieka – wyjaśniała zrozpaczona krewna pacjenta R.S., który bez ponownego podłączenia do aparatury może umrzeć w ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin. 


Pytana o motywy takiego stanowiska nasza rozmówczyni przypomniała, że angielscy lekarze chcieli odłączyć jej brata już po trzech dniach, kiedy był w śpiączce. – Nie chcą weryfikacji swoich opinii, bo cały system by się załamał. Przecież oni niejednego takiego człowieka uśmiercili. Myślę, że to jest powód, że oni się tak opierają – oceniła.
Nasza rozmówczyni dodała, że jedynym, choć mało prawdopodobnym rozwiązaniem, byłaby interwencja polskiego rządu w ETPCz w trybie art. 33 Europejskiej konwencji o prawach człowieka. – Wtedy sprawę rozpatrywałby pełny skład sędziowski, a nie tylko jeden sędzia, jak w naszym przypadku. Niestety otrzymałam już informację, że rząd nie widzi takich możliwości i rzeczywiście jest to decyzja trudna dyplomatycznie, ale nie pozostaje nam nic innego, jak tylko nadal o to prosić – mówiła.

Wczorajsza, druga już decyzja ETPCz jest definitywna. Wcześniejsze orzeczenie odnosiło się do spraw proceduralnych, tym razem trybunał rozsądził meritum sprawy. Krewni nie mają też dalszych możliwości działania w Wielkiej Brytanii.

Kolejna decyzja ws. Polaka w śpiączce w brytyjskim szpitalu. Rodzina ma dwa dni

Brytyjski sąd odrzucił apelację krewnych pacjenta, Polaka, który przebywa w szpitalu w Plymouth w południowo-zachodniej Anglii, a którego już...

zobacz więcej

Historia walki o życie R.S.



Sprawa dotyczy mężczyzny w średnim wieku (jego personalia nie są publikowane ze względu na dobro rodziny), który od kilkunastu lat mieszka w Anglii i który 6 listopada 2020 r. doznał zatrzymania pracy serca na co najmniej 45 minut, w wyniku czego, według szpitala, doszło do poważnego i trwałego uszkodzenia mózgu.

W związku z tym szpital w Plymouth wystąpił do sądu o zgodę na odłączenie aparatury podtrzymującej życie, na co zgodziły się mieszkający w Anglii żona i dzieci mężczyzny. Przeciwne są temu jednak mieszkające w Polsce matka i siostra, a także mieszkające w Anglii druga siostra mężczyzny i jego siostrzenica .

Żona R.S. uważa, że nie chciałby on być podtrzymywany przy życiu w obecnym stanie, a druga część rodziny argumentuje, że jako praktykujący katolik opowiadał się za prawem do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, zatem nie chciałby, aby jego życie zakończyło się w ten sposób.

źródło:
Zobacz więcej