RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Szczepimy szybciej niż Niemcy. Tylko opozycja tego nie chce widzieć

Defetyzm siany przez opozycję i związane z nią media na pewno nie pomaga w walce z koronawirusem (fot. PAP/Andrzej Lange)
Defetyzm siany przez opozycję i związane z nią media na pewno nie pomaga w walce z koronawirusem (fot. PAP/Andrzej Lange)

Optymizm nie podparty faktami może być niebezpieczny, ale defetyzm siany przez opozycję i związane z nią media na pewno nie pomaga w walce z koronawirusem. Jak naprawdę wygląda polska akcja szczepień na tle Europy? Czy mamy powody do wstydu czy zadowolenia?

Potężna wpadka Platformy. Sprawa szczepionek ich pogrążyła

„Elity” związane z opozycją, kojarzone z KOD-em i anty-PiS-em wkurzyły Polaków jak nigdy wcześniej. Komentarze w sieci są dla celebrytów miażdżące,...

zobacz więcej

Po raz pierwszy w historii ludzkości nie jesteśmy bezbronni wobec nowej zarazy, której możemy przeciwstawić się z pomocą wiedzy i solidarnej postawy. Uzbrojeni w powstałe po kilku miesiącach od pojawienia się nowego wirusa szczepionki możemy mieć nadzieję, że przed chorobą i możliwą śmiercią uda nam się ochronić miliony rodaków. Jednak sukces całej akcji determinuje nasza postawa, poczucie odpowiedzialności i solidarności wobec bliźnich.

Tej solidarności i odpowiedzialności oczekujemy nie tylko od rządzących, ale także od polityków opozycji. Tymczasem w sytuacji zupełnie nowego i nieprzewidywalnego zagrożenia od wiosny ubiegłego roku konsekwentnie podważana jest zdolność państwa polskiego do walki z koronawirusem i koronakryzysem.

Liderzy partii opozycyjnych jak i politycy z dalszych szeregów nie ustają w podważaniu autorytetu nie tylko rządu PiS, ale i wszystkich państwowych instytucji oraz pracujących w nich specjalistów, którzy znaleźli się na linii frontu. Mało powiedzieć, że to niesłychanie utrudnia walkę z zagrożeniem zdrowotnym i ekonomicznym. Ta akcja opozycji osłabiająca cały społeczny układ odpornościowy trwa dalej.

Pomimo jednoznacznych rezultatów w postaci wciąż mocnej gospodarki. Pomimo skutecznej opieki medycznej, która w żadnym momencie rozwoju pandemii nie przeszła takiego załamania, jakie mogliśmy obserwować w krajach dużo zamożniejszych. Pomimo wolnych łóżek i respiratorów w szpitalach oraz bardzo sprawnie prowadzonego Narodowego Programu Szczepień.

 Afera szczepionkowa, cenzura Nitrasa, wrażliwość Hołowni

Cały tydzień żyliśmy aferą szczepionkową, poznaliśmy nowe nazwiska zaszczepionych jako „personel niemedyczny” WUM. Skandal poruszył opinię...

zobacz więcej

Najgroźniejszym incydentem w Narodowym Programie Szczepień pozostaje nadużycie, jakiego dopuszczono się na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, gdzie wbrew przepisom, logice a nawet solidarności zawodowej wykorzystano prawie połowę dawek na osoby spoza kręgu ludzi medycyny. Zaszczepieni, których nazwiska zdołaliśmy dotąd poznać, w większości mają emocjonalny i często zawodowy związek z opozycją. Aby zbagatelizować ten skandal, podnoszona jest kwestia niezdolności państwa do przeprowadzenia sprawnej akcji szczepień.

Czytaj także: Rząd pokazał harmonogram szczepień w Polsce w pierwszym kwartale

Argumenty te same co zawsze: inni - Niemcy, Francuzi, Belgowie czy Holendrzy robią to od nas lepiej, zatem abyśmy i my lepiej mieli, powinniśmy powierzyć zarządzanie naszymi sprawami innym nacjom rezygnując z suwerenności. I nie ma żadnego znaczenia dla opozycji, że inne państwa w tym przypadku wcale nie działają lepiej od Polski.

Przyjrzyjmy się faktom. Według danych z 13 stycznia wykonaliśmy w Polsce niemal 338 tys. szczepień w kluczowej grupie obejmującej personel medyczny. Liczba osób zaszczepionych w Polsce daje nam miejsce tuż za podium w Unii Europejskiej, za Włochami, Niemcami i Hiszpanią. Od piątej w rankingu Francji wykonaliśmy o 150 tys. szczepień więcej, co powinno być dla Francuzów niepokojące, bo liczba mieszkańców tego kraju jest niemal o połowę większa od Polski.

Kolejne państwa „starej unii” w rankingach wypadają jeszcze gorzej. Bogate kraje skandynawskie mają skromne liczby na koncie – Dania 117 tys., a Szwecja 79 tys. wykonanych szczepień. Słynąca z opieki medycznej Austria wykonała ledwie 52 tys. zabiegów z podaniem pierwszej dawki szczepionki. Trudno usprawiedliwić wynik szczepień w bardzo bogatej Holandii (45 tys.) i wyglądające na całkowite zaniedbanie dane z Belgii (8 tys.) i Luxemburga (poniżej 2 tys.).

Na tle realnych danych widać, że w obliczu pandemii Polska po raz kolejny zaskakuje, wykazując dużo większą sprawność od krajów znacznie bogatszych, inwestujących od dziesięcioleci w służbę zdrowia. Okazuje się, że po naszej stronie jest nie tylko mobilizacja, ale i zdolności organizacyjne, w które często potrafimy wątpić.

Czytaj także: Koronawirus. „Akcja szczepień dobrze zorganizowana, ale wymaga usprawnienia”

Kulisy manipulacji. Tak powstała fałszywa linia obrony o „akcji promocji szczepień” WUM

Po publikacjach mediów na temat celebrytów i ludzi z TVN, którzy, kosztem medyków zaszczepili się przeciw COVID-19, sprawę zaczęło wyjaśniać...

zobacz więcej

Szczepienie to nie zawody, choć kto szybciej zaszczepi wielu swoich obywateli, ten z całą pewnością zyskuje gospodarczo i politycznie. Wbrew głosom opozycji rząd Mateusza Morawieckiego ustawił poprzeczkę na niesłychanie wysokim poziomie. Kluczowym parametrem jest przydział szczepionek kupowanych przez Komisję Europejską i zdolności wytwórcze ich producentów. Nie możemy szczepić tym, czego nie mamy, a ze względu na specyfikę szczepionek należy utrzymać zapasy magazynowe z zarezerwowaną drugą dawką.

Nawet Niemcy, którzy obchodzą Unię Europejską w kwestii dostaw szczepionek, choć w liczbowym rankingu szczepiennym zajmują drugie miejsce, wcale nie szczepią szybciej od Polski. Według stanu na wczoraj (13.01.21) zbliżamy się do zaszczepienia 1 proc. naszych obywateli (stan dokładny na ten dzień to niemal 0,89 proc. ludności). Zaś Niemcy zaszczepili 688 tys. z 83 milionowej populacji – czyli 0,82 proc swoich obywateli. To powinien być powód wyłącznie do dumy, a nie krytyki, zwłaszcza dla opozycji, która widzi w naszym zachodnim sąsiedzie wszelkie źródło najlepszych standardów.

Dzisiaj, kiedy my te standardy wprowadzamy skuteczniej i szybciej od naszego potężnego sąsiada, wypadałoby chociaż raz przyznać rację premierowi Mateuszowi Morawieckiemu.

Choć możemy mieć powody do satysfakcji, zwycięstwo w szczepiennej rywalizacji przypadnie temu, kto okaże się dobrym maratończykiem, a nie sprinterem. Dlatego najważniejsze liczby w Narodowym Programie Szczepień to te pokazujące założenia dotyczące kolejnych etapów działania.

COVID-19. Rosyjskie dezinformacje – od tajnych laboratoriów do Sputnika V

Truizmem jest powiedzieć, że mijający 2020 r. zapisze się w historii raczej ponuro, nie tylko za sprawą koronawirusa. To także rok triumfu...

zobacz więcej

Już 25 stycznia rozpoczyna się szczepienie seniorów i od tego momentu program nabiera rozpędu. Do końca kwietnia mamy mieć zaszczepionych pierwszą dawką 3 miliony Polaków, a 2,4 miliony naszych obywateli mają zyskać pełną odporność na COVID-19 po podaniu obydwu dawek. Narodowy Program Szczepień zakłada więc podanie w trzy miesiące 5,4 milionów dawek szczepionki na koronawirusa.

Plan ambitny, ale możliwy do realizacji, bo znów wbrew temu, co mówi opozycja, bardzo precyzyjnie przygotowany i na bieżąco korygowany wobec napotykanych utrudnień. Punktów szczepień będzie w całym kraju około 6 tysięcy. Według obliczeń rządowych mogliśmy wykonywać 3,7 miliona szczepień miesięcznie, tyle, że niestety nie będziemy w najbliższym czasie mieli tylu dawek szczepionki, które docierają do nas średnio po 360 tys. dawek tygodniowo. I tu, jeśli opozycja ma do kogoś żal, to powinna go skierować prosto do Komisji Europejskiej, że nie zakontraktowała dla UE większej ilości szczepionek z szybszymi terminami dostaw. Niestety wszystko wskazuje na to, że na odwagę skrytykowania KE polityków opozycji nie będzie stać.

Optymizm i pozytywne nastawienie to nie tylko cechy ułatwiające przetrwanie w trudnych warunkach, ale wręcz wymóg skutecznego leczenia pacjenta. Doskonale wiedzą o tym lekarze, którzy widzą rolę pozytywnego nastawienia zarówno w budowaniu odporności organizmu, jak i w walce z chorobą. Jednocześnie psychologowie i psychiatrzy alarmują, że okoliczności restrykcji, ograniczeń w kontaktach społecznych i lęku przed koronawirusem zwiększa u wielu osób ryzyko depresji.

Uwzględniając to wszystko opozycja w imię dobrze rozumianego dobra i zdrowia społecznego powinna zachować umiar w krytykowaniu działań rządu. Zwłaszcza, że ten, póki co radzi sobie naprawdę dobrze, także w porównaniu z innymi władzami państw UE. Nikt nie jest idealny i nie ma wśród nas nikogo, kto by nie popełniał błędów. Najgorszym jednak z błędów jest odbieranie Polakom poczucia własnej wartości i nadziei oraz zaufania do państwa polskiego.

Czytaj także: Coraz więcej chętnych na szczepienia. Jest nowy sondaż

źródło:
Zobacz więcej