RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Wlał psu do gardła środek żrący. Zwierzę jest w ciężkim stanie

Zwierzę walczy o życie (fot. Facebook/Fundacja Centaurus)
Zwierzę walczy o życie (fot. Facebook/Fundacja Centaurus)

Będący pod wpływem alkoholu mężczyzna wlał do pyska psa swojej konkubiny prawie całą butelkę płynu do czyszczenia toalet. Zwierzę walczy o życie. Do zdarzenia doszło w ubiegły piątek we Wrocławiu.

Chłopczyk wypadł z trzeciego piętra. Ciężko ranne dziecko znalazła straż miejska

Pięcioletni chłopiec wypadł z okna mieszkania na trzecim piętrze kamienicy przy ul. Młyńskiej w Koszalinie. Leżące na chodniku dziecko odnalazł...

zobacz więcej

Właścicielka psa w chwili zdarzenia była poza domem. Po tragedii zrzekła się praw do zwierzęcia i przekazała je Fundacji Centaurus. Sprawa została zgłoszona policji.

„Pies w stanie ciężkim, nie jest w stanie samodzielnie przyjmować pokarmów, rozległe poparzenia w jamie ustnej, ze względu na stan pacjenta, na ten moment brak możliwości oceny stopnia uszkodzeń dalszej części przewodu pokarmowego (silna bolesność oraz krwotok podczas próby rozwierania pyszczka)” – poinformowała Fundacja Centaurus na swoim Facebookowym profilu.

To nie pierwszy raz


Prawdopodobnie nie jest to pierwszy raz, gdy mężczyzna wyrządził zwierzęciu krzywdę. „Wedle naszych informacji, kolejny raz skatował maleńką sunię. Poprzednie zdarzenie miało miejsce kilka lat wstecz. Zizi (tak nazywa się suczka – red.) została przyniesiona do kliniki z ranami ciętymi, jednak brak dowodów i tłumaczenie, że pogryzł ją jakiś pies, nie pozwoliły na skazanie oprawcy. Wtedy mu się udało; udało się też Zizi, która po leczeniu doszła do siebie. Co działo się w życiu tej biednej psiny aż do dzisiaj, nie wiemy” – piszą wolontariusze fundacji.

Zobacz także: Przez rok znęcał się nad psem. „Panuje społeczne przyzwolenie”

Rokowania są ostrożne


„Zizi przewieźliśmy do całodobowej kliniki, gdzie przebywa i pozostanie tam przez wiele dni. Pozostanie, o ile ocena obrażeń będzie dawała nadzieje na wyleczenie. Zizi została wprowadzona w śpiączkę. Lekarze starają się ustabilizować jej stan, by dokonać oceny zniszczeń w organizmie. Rokowanie przy takiej ilości żrącego środka, który dostał się do przewodu pokarmowego, jest ostrożne” – czytamy na profilu fundacji.



źródło:
Zobacz więcej