RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Boss gangu vatsterów prał z żoną pieniądze. Sprzedał porsche, którego nigdy nie oddał

Oszuści zarobili miliony na fikcyjnym obrocie paliwami (fot. policja.waw.pl, zdjęcie ilustracyjne)

Arkadiusz S., domniemany boss gangu, który wyłudził ponad 160 mln zł, udowodnił, że jednak można „zjeść ciastko i mieć ciastko”. W jego przypadku „ciastkiem” było porsche carrera. Mężczyzna sprzedał je swojej żonie za 180 tys. zł. Od kobiety auto, już za 586 tys. zł, kupiła firma leasingowa. W teorii. Bo praktycznie boss cały czas korzystał z samochodu, w dodatku bogatszy o ponad pół miliona złotych.

Ubojnia produkowała lewe faktury. W gangu miał działać policjant

Kolejnych 12 osób zostało zatrzymanych przez funkcjonariuszy CBŚP i BSW z związku ze śledztwem w sprawie gangu działającego wokół ubojni w Kutnie....

zobacz więcej

Bardziej lub mniej pozorne transakcje związane ze wspomnianym porsche carrera, to jeden z elementów aktu oskarżenia autorstwa katowickich „pezetów” Prokuratury Krajowej. Głównym podejrzanym jest Arkadiusz S., a na ławach oskarżonych zasiądą z nim trzy inne osoby w tym jego żona – Anna. W ubiegłym roku mężczyzna został oskarżony przez Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach, o kierowanie gangiem vatsterów, który dokonał przekrętów na ponad 160 milionów złotych.

Grupa ta zajmowała się początkowo produkcją i sprzedażą paliwa, które sprowadzano do Polski jako olej smarowy lub napędowy. Nie płacąc podatków, przestępcy sprzedawali swój towar po okazyjnych cenach.

Według śledczych, doszli jednak do wniosku, że jeszcze więcej mogą zarobić na fikcyjnym handlu paliwami. Pozorując transakcje między kontrolowanymi przez siebie firmami, gang mógł liczyć na zwrot podatku VAT. Grupa wystawiła w sumie blisko 5 tys. fikcyjnych faktur, na kwotę ponad 850 milionów złotych!

„Hurtownia faktur” pomogła oszustom paliwowym wyłudzić dziesiątki milionów złotych

Funkcjonariusze Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Celno-Skarbowego zatrzymali dwie osoby związane z tzw. hurtownią faktur. Z ustaleń Prokuratury...

zobacz więcej

Pożyczki zza krat

Właśnie podczas tego śledztwa pojawiła się kwestia prania pieniędzy przez domniemanego bossa. Co ciekawe także wtedy, kiedy Arkadiusz S. przebywał już w areszcie, do którego trafił m.in. po to, aby nie mógł mataczyć w postępowaniu.

Izolacja bossa na niewiele się zdała, ponieważ zza krat miał kierować działaniami żony, której nakazał znalezienie dokumentów potwierdzających, że majątku dorobiła się legalnie.

Oskarżeni wykombinowali, że najlepszym sposobem będzie przedstawienie do Pierwszego Urzędu Skarbowego w Częstochowie umów pożyczek, które kobieta miała udzielać na terenie słowackiej Ostrawy. Podejrzani liczyli, że dzięki temu zaoszczędzą dodatkowo na zapłacenie podatku od wspomnianych umów.

Dwie osoby oskarżone razem z małżeństwem S. odpowiedzą dodatkowo za składanie fałszywych zeznań w czasie postępowania skarbowego. Prokuratura przekonuje, że ma bardzo mocny materiał dowodowy, że majątek pani Anny, pochodził z oszustw podatkowych, których dopuszczał się jej aresztowany mąż. Zresztą, po jakimś czasie, kobieta także trafiła do aresztu, w którym poczeka na początek procesu.

Śledczy zabrali „vatsterom” 30 mln zł i nie pozwolili wyłudzić 28 mln zł

Ponad 28 milionów złotych nienależnego podatku VAT próbował wyłudzić gang „vatsterów”, zajmujący się handlem artykułami elektronicznymi w ramach...

zobacz więcej

Aby porsche

Nim jednak oboje utracili wolność, mieli na różne sposoby prać zyski z prawdziwego handlu chrzczonym paliwem i wirtualnym obrotem paliwem legalnym. W akcie oskarżenia zarzuca im się obrót nieruchomościami wartymi przeszło dwa miliony złotych.

Jednak prawdziwą „perełką” w dokumencie prokuratury jest sprawa porsche carrera, którego pierwszym właścicielem był Arkadiusz S. „Biznesmen” sprzedał auto żonie. Trzeba przyznać, że trafiła się jej nie lada okazja, bo mąż chciał za nie, raptem 180 tys. zł. Arkadiusz S. sprzedał porsche, ale się nie potrafił rozstać i dalej z niego korzystał.

Jednak pani Anna, po jakimś czasie, sprzedała samochód jednej z firm leasingowych. Tyle, że już za 586 tys. zł. Nietrudno zgadnąć, że pieniądze trafiły do Arkadiusza S.

Kolejnym posiadaczem porsche stał się Mirosław S., który wyleasingował auto. Traf chciał, że mężczyzna ten współpracował z domniemanym bossem. A porsche, w dalszym ciągu de facto należało do Arkadiusza S. Tyle tylko, że poza autem miał jeszcze ponad pół miliona złotych, a koszty umowy leasingowej pokrywał jego kompan.

Zarobili miliony handlując wirtualną kawą i olejem

Co najmniej 38 milionów zł mógł stracić Skarb Państwa na działalności grupy zajmującej się wyłudzaniem VAT na handlu m.in. kawą i artykułami...

zobacz więcej

Ferrari za milion

Wspomniane porsche nie było jednak najdroższym samochodem, jaki sprawił sobie pan S. Po zatrzymaniu domniemanego bossa, prokurator zabezpieczył należące do niego ferrari warte okrągły milion złotych. Do tego dwa zegarki warte ok. 200 tys. zł.

Do tej pory, efektem śledztwa dotyczącego działalności Arkadiusza S. i współdziałających z nim osób, do Sądu Okręgowego w Częstochowie skierowano pięć aktów oskarżenia, którymi objęto w sumie 37 osób oskarżonych.

W toku prowadzonych postępowań prokurator zabezpieczył majątek o łącznej wartości ponad 4,3 miliona złotych.

źródło:
Zobacz więcej