RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Schronili się w klasztorze przed walkami rebeliantów. „Nie dla wszystkich starcza jedzenia”

Rebelianci są zdeterminowani do obalenia rządu (fot. Nacer Talel/Anadolu Agency via Getty Images)

Sytuacja w klasztorze Kapucynów w Bouar w Republice Środkowoafrykańskiej w dalszym ciągu jest bardzo trudna. Cały czas na terenie budynku koczuje około 2,5 tysiąca osób, które szukają schronienia. – Są to głównie kobiety z dziećmi oraz całe rodziny – powiedział portalowi tvp.info Marcin Choiński, dyrektor Fundacji Akeda, która buduje w Bouar z misjonarzem Benedyktem Pączką pierwszą w kraju szkołę muzyczną. – Rozpoczęliśmy zbiórkę środków w odpowiedzi na apel brata Benedykta. Nie dla wszystkich starcza jedzenia czy środków sanitarnych – dodał.

Tysiące ludzi schroniło się w klasztorze przed walkami. Polski misjonarz apeluje o pomoc

2,5 tys. ludzi schroniło się w klasztorze kapucynów w Bouar w Republice Środkowoafrykańskiej. Wokół trwają walki. W klasztorze przebywają też...

zobacz więcej

W wyniku zaostrzenia się wojny domowej po wyborach prezydenckich walki między zbrojnymi grupami kontrolującymi poszczególne części kraju dotarły również do Bouar, gdzie dotychczas panował względny spokój. Jak powiedział Choiński dla portalu tvp.info jedna z grup rebelianckich (około 400 osób) opanowała cały tamtejszy teren.

– Brat Benedykt Pączka powiedział mi, że jego zdaniem to jest dopiero początek, że to jeszcze ze 2-3 tygodnie będzie trwało, bo ci rebelianci są zdeterminowani, żeby obalić rząd – mówił.

Jak dodał, ludzie którzy schronili się w klasztorze Kapucynów, są na razie bezpieczni.  – Natomiast nie wiadomo, jak to będzie w ciągu najbliższych dni – zaznaczył. 

Rodziny szukają schronienia


Jak podkreślił dyrektor Fundacji Akeda, od wczoraj na terenie klasztoru i wokół niego koczuje około 2,5 tysiąca osób. Są to głównie kobiety z dziećmi, a także całe rodziny.

Pomimo, że do klasztoru cały czas przybywają nowe osoby, to liczba osób szukających schronienia jest niezmienna.  – Trochę osób decyduje się wracać, bo np. znają kogoś z rebeliantów  – powiedział Choiński.

Wybory, diamenty i fan kanibala. Rosja na wojnie w środku Afryki

Moskwa wysłała 300 wojskowych do Republiki Środkowoafrykańskiej. Mają pomóc w walce z rebeliantami, chcącymi zerwać wybory 27 grudnia. Ale Rosjanie...

zobacz więcej

Potrzebne wsparcie


Jak podkreślił, Polscy misjonarze potrzebują wsparcia. – Rozpoczęliśmy zbiórkę środków w odpowiedzi na apel brata Benedykta. Udało nam się zebrać 20 tysięcy złotych od wczoraj no i będziemy te pieniądze przekazywać – mówił.

– Na razie środki są, ale też nie dla wszystkich osób. Dla wszystkich nie starcza jedzenia ani środków sanitarnych – zaznaczył.

Czytaj także: „#GraNieBurczy”. Polska szkoła muzyczna w Afryce prosi o wsparcie walki z głodem 

Zakłócone wybory prezydenckie


Walki w Republice Środkowoafrykańskiej to rezultat zaostrzenia się trwającej od 2013 r. wojny domowej, które zbiegło się w czasie z wyborami prezydenckimi pod koniec grudnia.  Zwycięzcą wyborów, przeprowadzonych wśród doniesień o licznych nieprawidłowościach i które odbyły się tylko na części terytorium kraju, został dotychczasowy prezydent Faustin-Archange Touadera.

Wybory prezydenckie zostały zakłócone przez skoordynowaną ofensywę ugrupowań grup rebeliantów, które próbowały przeszkodzić głosowaniu po odrzuceniu kandydatury byłego prezydenta Francois Bozize przez Sąd Najwyższy.

W RŚA działa kilkanaście grup rebelianckich, które w lutym 2019 r. zawarły kruche, jak się okazało, porozumienie z rządem. W ostatnich tygodniach, aktywność tych ugrupowań wzrosła, dochodzi do licznych aktów terroru i walk. W walkach w tym jednym z najbiedniejszych krajów świata zginęły tysiące ludzi. Do opuszczenia swych domostw zostało zmuszonych 4,9 mln ludzi. Według ONZ większość mieszkańców tego państwa potrzebuje natychmiastowej pomocy humanitarnej.

źródło:
Zobacz więcej