RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Popularni jutuberzy aresztowani. Mieli nękać kobiety

Filmy na kanale osiągnęły 70 mln wyświetleń (fot. Pixabay)
Filmy na kanale osiągnęły 70 mln wyświetleń (fot. Pixabay)

Indyjska policja aresztowała trzech twórców kanału „Chennai Talks” na YouTube. Mieli oni zadawać kobietom i parom na plaży w Ćennaju obsceniczne pytania – poinformował dziennik „The Indian Express”.

Tom Cruise wściekły na łamanie restrykcji. Partnerka z planu go rozumie

Szerokim echem odbił się pod koniec ubiegłego roku wybuch wściekłości Toma Cruise'a, który w niecenzuralny sposób zwrócił się do członków ekipy...

zobacz więcej

Patrol policji złapał Ajaya Babu i Azeena Batcha podczas nagrywania filmu wideo na plaży Elliota w Ćennaju (dawniej Madras). Według raportu policji twórcy popularnego kanału „Chennai Talks” zadawali niekomfortowe pytania napotkanym kobietom.

Kiedy jedna z kobiet pracujących przy łodziach rybackich sprzeciwiła się takiemu traktowaniu, autorzy ponad 200 filmów, które oglądano na YouTube 70 mln razy, zaczęli jej grozić i słownie ją obrażać.

Według „The Indian Express” policja otrzymała również zgłoszenie od mieszkańca dzielnicy Besant Nagar oburzonego nagraniem wywiadu z kobietą, która „publicznie używała wulgaryzmów”. Zdaniem policji do części wywiadów zatrudniano aktorki lub znajome autorów kanału wideo – po to, by zwiększyć oglądalność filmików. Po aresztowaniu mieli oni przyznać, że miesięcznie zarabiali około 100 tys. rupii (około 5 tys. zł).

– Niektóre nagrania były wyraźnie „ustawkami” – mówi Rukmini Pillai, mieszkanka Ćennaju. – Ludzie opowiadają o swojej seksualności i związkach, nie wyglądają przy tym na zawstydzonych. To jest raczej kolejny przykład kontrolowania moralności przez nadgorliwą policję w naszym kraju – dodaje.

Gazeta informuje, że jedna z kobiet występujących w nagraniu zgłosiła sprawę na policję. Dinesh Kumar, aresztowany właściciel kanału wideo, zapłacił jej 1,5 tys. rupii (około 75 zł) za występ aktorski. Jednak jej zdaniem po edycji materiału autorzy wypaczyli sens wypowiedzi, na co nie wyraziła zgody. Autorzy nie wyłączyli też na jej prośbę komentarzy pod filmikiem. – Komentarze były dla mnie bolesne i wywołały u mnie depresję – stwierdziła.

– Na otworzenie kanału w YouTube powinno się wydawać pozwolenia od zespołu ekspertów. Rząd powinien powołać urząd do nadzorowania takich treści – przekonuje Kathikeyan, ekspert ds. prawa internetowego. – Powinniśmy natychmiastowo to powstrzymać, w przeciwnym razie zepsujemy moralnie kolejne pokolenia – dowodzi.

źródło:

Zobacz więcej