RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Po lewicowej nagonce „GW” cenzuruje list własnej czytelniczki

List czytelniczki „Gazety Wyborczej” zniknął ze strony internetowej dziennika (fot. Jaap Arriens/NurPhoto via Getty Images)
List czytelniczki „Gazety Wyborczej” zniknął ze strony internetowej dziennika (fot. Jaap Arriens/NurPhoto via Getty Images)

„Mamo, co mam robić? Mam udawać osobę niebinarną? Przecież ja nie chcę! A nie chcę stracić moich przyjaciół” – cytuje wątpliwości córki czytelniczka „Gazety Wyborczej” w przesłanym do redakcji liście. Kobieta skarży się na agresję i nietolerancję u ludzi o lewicowych poglądach. Nie spodobało się to lewicy, list spotkał się z krytyką w mediach społecznościowych, co w konsekwencji doprowadziło do usunięcia go ze strony wyborcza.pl. Szefowa serwisu przeprosiła i zapowiedziała, że... redakcję przeszkoli fundacja Trans-Fuzja.

„GW” publikuje list poparcia dla celebrytów, którzy zaszczepili się poza kolejką

Na łamach portalu internetowego „Gazety Wyborczej” ukazał się list poparcia dla celebrytów, którzy przyjęli szczepionki przeciw COVID-19 poza...

zobacz więcej

Pani Tosia – tak podpisała się autorka listu – opisuje zmagania, z jakimi jej córka mierzy się w szkole. Powodem, tłumaczy, są podziały wśród uczniów.

„Nie ma już metali, punków, nie ma hipisów. Córka opowiada, że są tylko tak zwane »alternatywki«, a z drugiej strony prawicowa młodzież – i albo należysz do jednej grupy, albo jesteś spychana do drugiej. Nie ma nic pomiędzy” – stwierdziła kobieta.

Albo jesteś „terfem” lub „transfobem”, albo „siedzisz cicho”


Jej zdaniem w praktyce „oznacza to, że albo przyjmujesz paczkę poglądów zawierającą niebinarność, „poczucie płci”, albo jesteś klasyfikowana jako przeciwniczka, »terfka«, »transfobka«”. Jednocześnie czytelniczka „GW” podkreśla, że ani ona, ani jej córka nie wykluczają osób transseksualnych.

Zobacz także: Czuchnowski z „GW” rozlicza dziennikarza „Rz” za wywiad z Kaczyńskim

Kobieta cytuje też dylematy, z jakimi zwraca się do niej córka: „Mamo, co mam robić? Mam udawać osobę niebinarną? Przecież ja nie chcę! A nie chcę stracić moich przyjaciół” – tak samo zatytułowano też cały artykuł, opublikowany w poniedziałek w nocy na stronie Wyborcza.pl. Jak podkreśla pani Tosia, „najgorsze w tej rzeczywistości jest odbieranie pola do dyskusji”.

Problem z dyskusją? „Wyborcza” się zgłasza


„Bo albo jesteś przeciw nam, bo negujesz choć jedną rzecz z naszego zestawu poglądów, albo jesteś z nami, ale siedzisz cicho, jak mysz pod miotłą. O ile można to wybaczyć dzieciom, które naprawdę szukają akceptacji, to niestety obserwuję to również wśród dorosłych kobiet” – konstatuje autorka listu.

„Je**e tu terfami”. Protest kolektywu „Margot” przed siedzibą „GW”

Grupa aktywistów LGBT z kolektywu „Stop Bzdurom” zorganizowała protest przed siedzibą redakcji „Gazety Wyborczej”. „Transfobia śmierdzi i u Was...

zobacz więcej

Okazuje się, że pola do dyskusji nie ma także w „Gazecie Wyborczej”. Krótko po publikacji tekst zniknął ze strony.

Redakcja zdecydowała się na autocenzurę po nagonce lewicowych środowisk.

„Bardzo przepraszamy za tę publikację. Nie mam nic na nasze usprawiedliwienie. W czwartek fundacja Trans-Fuzja zrobi szkolenie dla naszej redakcji. Mam nadzieję, że to pomoże zwiększyć naszą wrażliwość. Jeszcze raz bardzo przepraszam!” – napisała w komentarzu Aleksandra Sobczak, szefowa serwisu Wyborcza.pl w facebookowym wpisie.

Tradycja „znikających tekstów” w „GW”


To nie pierwsza taka sytuacja, gdy redakcja „GW” decyduje się na cenzurę własnych publikacji. We wrześniu ubiegłego roku wściekłość w środowiskach lewicowych wywołał tekst Piotra Głuchowskiego pt. „Idziemy dalej: Piotrków wolny od Żydów, a skatepark od niepełnosprawnych”. Artykuł spotkał się z ostrą odpowiedzą aktywisty LGBT Barta Staszewskiego i szybko zniknął z mediów.

Zobacz także: Skandaliczna grafika z Maryją w „GW”

O rozgłosie, jaki zyskał, i „niechcianym” przez redakcję „Wyborczej” sukcesie pisał dla portalu tvp.info publicysta Sławomir Cedzyński, oceniając, że tekst Głuchowskiego „zniknął”, bo „ był skierowany przeciwko tym, którzy w rzeczywistości trzęsą »Wyborczą«”.

źródło:
Zobacz więcej