RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Akcja T4. Niemcy mordowali osoby chore i niepełnosprawne [WYWIAD]

Akcja T4 była prowadzona w Trzeciej Rzeszy i na terenach okupowanych (fot. Austrian Archives (S)/Imagno/Getty Images)
Akcja T4 była prowadzona w Trzeciej Rzeszy i na terenach okupowanych (fot. Austrian Archives (S)/Imagno/Getty Images)

W październiku 1939 r. została wydana dyrektywa Hitlera antydatowana notabene na 1 września, w której pojawia się idea „łaskawej śmierci”. Miała być ona „zapewniona” osobom nieuleczalnie chorym po krytycznej ocenie stanu ich zdrowia – mówi portalowi tvp.info historyk z UKSW dr Adam Buława, przedstawiając kulisy realizowanej przez Trzecią Rzeszę akcji T4.

Masakra w Babim Jarze. W ciągu dwóch dni Niemcy zabili ponad 33 tys. ludzi

79 lat temu, 29 września 1941 r. niemieckie komanda śmierci rozpoczęły masakrę ponad 33 tys. ludzi w wąwozie Babi Jar pod Kijowem. Była to jedna z...

zobacz więcej

Czym była akcja T4?

Dr Adam Buława: Mówiąc o akcji T4, zwanej też inaczej E-Aktion mamy na myśli program, który był realizowany na terenie Trzeciej Rzeszy i obszarach okupowanej Europy, ukierunkowany na likwidację – z perspektywy przywódców nazistowskich – „osób zbędnych”. Chodziło o osoby chore psychicznie, niedorozwinięte, a także z wadami wrodzonymi. Stąd ta akcja była też określana mianem „eutanazji osób upośledzonych”. Nazwa T4 pochodzi natomiast od ulicy Tiergartenstraße 4 w Berlinie, gdzie mieściła się siedziba biura, które realizowało ten program.

Kiedy i w jakich okolicznościach zrodził się pomysł eliminacji – jak to ujęli narodowi socjaliści w swojej zbrodniczej nomenklaturze – „życia niewartego życia”?

Możemy tutaj sięgnąć do końca 1938 r. czy też, według innych danych, do lutego 1939 r., kiedy to pojawiła się tzw. sprawa dziecka Kretschmara. Mowa o ojcu niemowlęcia z wadami rozwojowymi, który poprosił, aby temu dziecku – tak to było określone – „udzielono łaski śmierci”. To był taki impuls.

Później, we wrześniu 1939 r., odbyła się w Sopocie narada z udziałem lekarzy i Adolfa Hitlera. Przywódca Trzeciej Rzeszy przedstawił na niej plany dotyczące likwidacji osób umysłowo chorych. Uzasadniał, że będzie to „służyło czystości niemieckiej krwi”.

W trakcie tej dyskusji pojawiło się wręcz takie określenie, że jest to metoda, która może pomóc udoskonalić rasę. Jeden z lekarzy podawał to w wątpliwość, ale ostatecznie przyjęto wówczas założenia „bezbolesnego zabijania” chorych psychicznie i niedorozwiniętych dzieci. W październiku 1939 r. została wydana dyrektywa Hitlera, antydatowana notabene na 1 września, w której pojawia się idea – cytuję – „łaskawej śmierci”. Miała być ona „zapewniona” osobom nieuleczalnie chorym po krytycznej ocenie stanu ich zdrowia.

Po zakończeniu wojny obronnej tę akcję rozszerzono na pensjonariuszy szpitali i ośrodków społecznych z terenów okupowanych. Ponieważ program był już wtedy wyłączony spod tajemnicy, do działania włączono SS i policję.

Czytaj także: Podczas wojny Niemcy porywali i germanizowali polskie dzieci

12 stycznia 1940 r. Niemcy zamordowali w ramach T4 pacjentów szpitala psychiatrycznego w Chełmie. Czy przeprowadzali też podobne akcje w innych polskich miejscowościach oraz w pozostałych państwach okupowanych?

Jeszcze wcześniej Niemcy zamordowali pacjentów szpitala psychiatrycznego w miejscowości Owińska koło Poznania. Użyli do tego samochodowej komory gazowej. Faktem jest natomiast, że ten szpital psychiatryczny w Chełmie, gdzie podaje się 440 ofiar tej akcji, jest chyba najbardziej znanym przykładem. Pacjenci zostali rozstrzelani wówczas przez niemiecką żandarmerię.

Tak Niemcy planowali zorganizować Holokaust. Zamierzali zgładzić 11 mln ludzi

20 stycznia 1942 r. w eleganckiej willi w Wannsee na przedmieściach Berlina zebrali się wysocy przedstawiciele Trzeciej Rzeszy. Przy cygarach i...

zobacz więcej

Luty 1940 r. to moment, kiedy ustalono kilka oficjalnych ośrodków zagłady osób niepełnosprawnych, tym razem mówimy także o dorosłych. Powstały też nieoficjalne ośrodki – tutaj pojawia się określenie tzw. „dzikiej eutanazji” – w Kraju Warty, czyli na włączonych do Rzeszy terenach Wielkopolski.

Jaki był zasięg akcji T4 i ile ofiar ona pochłonęła?

Do 1941 r. zamordowano 70 tys. osób, a nieoficjalnie ta akcja trwała do 1945 r. Mamy nawet przypadek gdy już po kapitulacji Rzeszy, 29 maja 1945 r., zmordowano niepełnosprawne, 4-letnie dziecko. Był to taki ostatni akord programu T4. Przed trybunałem w Norymberdze przeprowadzono po wojnie coś na kształt procesu lekarzy. Kilku z tych sądzonych medyków zostało skazanych na śmierć, a inni na odpowiednie kary więzienia. Niektórzy uniknęli odpowiedzialności, część z nich uciekła do Argentyny.

Jak zareagowało społeczeństwo niemieckie, gdy informacje o akcji T4 ujrzały światło dzienne?

Jeden z biskupów, Klemens von Galen, 3 sierpnia 1941 r. wygłosił kazanie potępiające tego typu praktyki. 21 dni później wstrzymano oficjalnie realizację akcji T4. Warto podkreślić, że tekst tego kazania był kolportowany po całym kraju, była też o nim mowa w BBC. Odczytywanie tego teksu wiązało się natomiast z groźbą zesłania do obozu koncentracyjnego.

Ze względu na reakcję społeczną – to znaczące, bo jesteśmy przecież w Trzeciej Rzeszy – nie podjęto żadnych restrykcji wobec von Galena. Dopiero po zamachu na Hitlera z lipca 1944 r. został zesłany do Sachsenhausen. W 2005 r. ogłoszono go błogosławionym.

Wracając do akcji T4, nieoficjalnie wznowiono ją w listopadzie 1942 r. Pojawiła się wówczas koncepcja specjalnej „diety”, czyli, mówiąc wprost – zagłodzenia pacjentów.

Jedną z osób uśmierconych w ramach akcji T4 była szwagierka późniejszego oficera Waffen-SS Kurta Gersteina. Był on postacią, powiedzielibyśmy, ze wszech miar nietuzinkową. Gdy dowiedział się, że więźniowie obozów są mordowani w komorach gazowych, próbował powiadomić Zachód o Holokauście. Trzeba przyznać, że brzmi to dosyć zaskakująco: „esesman, który chciał ratować Żydów”. Jak do tego doszło?

Ta sprawa jest nawet nie tyle kuriozalna, ile, można powiedzieć, nie do pomyślenia. Gerstein, który dołączył do Waffen-SS w marcu 1941 r., był autorem raportu, w którym pojawia się relacja z wizytacji obozów w Bełżcu i Treblince. Był on naocznym świadkiem mordowania Żydów, a także akcji eutanazji starców i chorych psychicznie.

Czytaj także: Historyk: Związek Radziecki utuczył Trzecią Rzeszę

Nieudany zamach na Hitlera. Polacy próbowali go zabić w Warszawie

Dzień przed kapitulacją ostatnich polskich oddziałów Adolf Hitler przybył do Warszawy, aby odebrać zwycięską defiladę Wehrmachtu. Przedstawiciele...

zobacz więcej

Zaznaczmy, że ten raport powstał w momencie, kiedy autor znajdował się już w rękach Francuzów jako jeniec. W dokumencie tym pojawiają się wzmianki, że Gerstein próbował informować aliantów oraz państwa neutralne o Holokauście. Jego doniesienia zostały wtedy uznane za jakąś prowokację ze strony SS. Z drugiej strony ten raport stał się jednym z kluczowych dowodów na to, że Holokaust miał miejsce i użyto go w procesie norymberskim.

Co ciekawe, zanim wstąpił w szeregi Waffen-SS wykazywał postawę sprzeczną z ideologią nazistowską…

Warto w tym miejscu podkreślić, że był on człowiekiem głęboko wierzącym i ten wątek często przewija się w jego biografii. Jeszcze w 1938 r., oczywiście realia były wtedy trochę inne, Gerstein został wyrzucony z NSDAP. Zarzucono mu wręcz zdradę stanu.

Często pomagali mu urzędnicy, w tym urzędnik Gestapo oraz ojciec. Potem przyjęto go z powrotem do partii i wstąpił do Waffen-SS. Pytanie, które się często pojawia przy okazji tego epizodu z życia Gersteina brzmi, czy nie była to przypadkiem swego rodzaju realizowana przez niego misja.

Czy można zatem powiedzieć, że Gerstein był – z jego własnej perspektywy – szpiegiem wewnątrz Waffen-SS?

Pojawia się nawet taka teza w historiografii zachodniej, że w pewnym sensie – znając jego poprzednią ścieżkę życiową – było to przemyślane działanie z jego strony, polegające na chęci zapoznania się od środka z machiną Zagłady. W sierpniu 1942 r. Gerstein spotkał szwedzkiego dyplomatę, gdy jechał pociągiem relacji Warszawa – Berlin. Podjął wtedy pierwszą próbę nawiązania kontaktu z osobą z zagranicy w celu przekazania informacji o Holokauście.

Wracając do religijności Gersteina, warto wspomnieć, że odwoływał się on do biblijnej Ks. Machabejskiej, w której jest mowa o przeciwstawianiu się nakazom sprzecznym z wiarą i sumieniem. Myślę, że w jakiś sposób determinowało to jego późniejsze postępowanie.

Czytaj także: Własnoręcznie zabił ponad 500 Żydów. Miał czarnoskórą wnuczkę 

Sytuacja była specyficzna, gdyż Gerstein posiadał jednak pewną wiedzę i ta wiedza spowodowała, że został awansowany do stopnia porucznika. Wykonując rozkazy – o czym się też często pisze – dostarczał Cyklon B do chociażby Auschwitz-Birkenau. Można powiedzieć, że mamy tu do czynienia z pewnym, wewnętrznym konfliktem tego człowieka. Z jednej strony miał bowiem wiedzę o zbrodniach przeciwko ludzkości, a z drugiej towarzyszyło mu poczucie, że nie jest w stanie za wiele w tej sprawie zrobić. Używając polskich porównań był to w jakimś sensie Wallenrod Trzeciej Rzeszy.

Historia jak z filmu. Uciekli z Auschwitz przebrani za esesmanów

Ta historia brzmi jak opis filmu Quentina Tarantino, ale wydarzyła się naprawdę. 20 czerwca 1942 r. Kazimierz Piechowski wraz z trójką innych...

zobacz więcej

Ruch, do którego należał Gerstein, czyli Kościół Wyznający, znajdował się w opozycji do tzw. Deutsche Christen – Niemieckich Chrześcijan. Członkowie tej specyficznej wspólnoty starali się tworzyć coś w rodzaju… „aryjskiego chrześcijaństwa”.

Był to ewidentnie kuriozalny twór, a nawet – powiedzielibyśmy – coś na kształt sekty. Powstał w 1932 r. Jego członkowie głosili tezę, że niemieckie idee nacjonalistyczne i rasistowskie stoją ponad wartościami chrześcijańskimi.

W ramach ruchu pojawiły się m.in. zakaz mieszania krwi oraz idea tzw. Kościoła Rzeszy. Niemieccy Chrześcijanie twierdzili też, że trzeba odrzucić Stary Testament i zweryfikować Nowy, rezygnując z tradycji kultury żydowskiej. Propagowali ponadto antysemityzm i faszyzm. Co ciekawe, udało im się zindoktrynować w tym duchu ok. jedną trzecią wyznawców protestantyzmu w Prusach.

Niemieccy Chrześcijanie są ciekawym przyczynkiem do dyskusji dotyczącej religii w Trzeciej Rzeszy. W powszechnym przekonaniu naziści starali się zwalczać chrześcijaństwo, a tu proszę – popierali ruch, który wprawdzie wypaczał chrześcijańskie wartości, ale jednak nawiązywał do tej wiary. Powołano nawet specjalne stanowisko Reichsbischofa, czyli biskupa Rzeszy. Czyżby Hitler i jego świta uznali, że gwałtowne wykorzenienie religii w społeczeństwie niemieckim nie jest możliwe i trzeba wprowadzić pewien „półśrodek”?

Wśród Niemieckich Chrześcijan pojawiła się również idea stworzenia ponadwyznaniowego Kościoła dla wszystkich Niemców. Narodowi socjaliści wpadli nawet na pomysł, aby uczynić z tego ruchu byt przejściowy pomiędzy chrześcijaństwem a „nową religią aryjską”.

Była to próba stopniowego wygaszania wiary chrześcijańskiej w wersji protestanckiej. Z perspektywy narodowych socjalistów to podejście było, powiedziałbym nawet, że zdroworozsądkowe. Uznali bowiem, że zamiast gwałtownego zwalczania chrześcijaństwa, które było jednak w Niemczech dość silnie zakorzenione, lepiej zrobić to krok po kroku.

Czytaj także: Najsmutniejsze Boże Narodzenie. Okupanci mordowali także w święta

Nietrudno zauważyć, że ten specyficzny ruch łączył ze sobą dwa zupełnie przeciwstawne idee. Z jednej strony odwoływał się do chrześcijaństwa, które kładzie nacisk na niesienie pomocy słabszym, a z drugiej – do nazizmu, który opierał się na kulcie siły. Jak Niemieccy Chrześcijanie podchodzili do akcji T4?

Jak już wspomniałem wcześniej, sprzeciw pochodził raczej od hierarchów kościelnych oraz społeczeństwa. Natomiast Niemieccy Chrześcijanie niekoniecznie oponowali przeciwko temu programowi.

źródło:
Zobacz więcej