RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Jachowicz: Puzzle WUM mapą wpływowych środowisk i ośrodków

Wśród nielegalnie zaszczepionych osób znajduje się były, wysoki funkcjonariusz SB  (fot. PAP/L.Szymański)
Wśród nielegalnie zaszczepionych osób znajduje się były, wysoki funkcjonariusz SB (fot. PAP/L.Szymański)

Szok. Niedowierzanie. Wielu, do których ta informacja dotrze, w pierwszej chwili odruchowo zareaguje powiedzeniem: – To niemożliwe! To woła o pomstę do nieba!

Kulisy manipulacji. Tak powstała fałszywa linia obrony o „akcji promocji szczepień” WUM

Po publikacjach mediów na temat celebrytów i ludzi z TVN, którzy, kosztem medyków zaszczepili się przeciw COVID-19, sprawę zaczęło wyjaśniać...

zobacz więcej

A jednak to prawda. Na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym wśród grupy nielegalnie zaszczepionych znajduje się były, wysoki funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa z ostatniego okresu PRL . Jedna z najważniejszych postaci tajnych służb, odciskająca swe piętno na policji w czasach rodzącej się w Polsce demokracji. Szara eminencja generała Czesława Kiszczaka w schyłkowym stadium jego rządów jako szefa bezpieki. Kapitan Roman Kurnik, ostatni szef kadr peerelowskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Czy to już koniec sensacji?


Czy czekają nas bardziej negatywne, sensacyjne niespodzianki? Nie sądzę. Bo wątpliwe jest, że na tej liście będzie można znaleźć Jerzego Urbana, rzecznika gen. Wojciecha Jaruzelskiego w latach stanu wojennego. Mimo, że są nici, wiążące go przed laty z jedną z osób dziś nielegalnie zaszczepionych – z Mariuszem Walterem, współtwórcą TVN.

To przecież Jerzy Urban, opracowując na początku lat 80 koncepcję rozbudowy i wzmocnienia służby propagandowej reżimu generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka, zaproponował Mariusza Waltera, w roli (…) „jakiegoś szefa programowania, główną siłę koncepcyjno-fachową. Przedstawia on Rakowskiemu i mnie – pisał Urban – sporo interesujących koncepcji ogólnopolitycznych i propagandowych. Sprawę zna gen. Wojciech Jaruzelski. Dwukrotnie polecał przyjąć go na powrót do TV. Walter zwleka z decyzją powrotu, żądając satysfakcji i pognębienia jego wrogów” – kończył ten fragment w swoim opracowaniu Jerzy Urban.

Prof. Matczak ws. szczepień celebrytów: Lepiej siedzieć cicho, bo zawsze się komuś podpadnie

„Łatwiej byłoby być patriotą w kraju, w którym wszyscy zaszczepieni poza kolejnością mieliby świadomość, że zrobili źle, przeprosili i...

zobacz więcej

Żeby nie odwoływać się do epoki „kamienia łupanego”, trzeba zauważyć, że jeszcze do niedawna niektóre media zapraszały Jerzego Urbana w roli eksperta politycznego, komentującego aktualne wydarzenia. Zatem, jeżeli wraca nazwisko Romana Kurnika, to… już niczego nie można wykluczyć.

Nielegalne szczepienia


Być może w poniedziałek 11 stycznia, a więc równo dwa tygodnie po wybuchu afery szczepionkowej, poznamy komplet osób, które pod sam koniec grudnia 2020 zaszczepiły się nielegalnie na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym przeciwko COVID-19. Ale już dziś wyciekło nazwisko Romana Kurnika, które u wielu osób mojego pokolenia, znających na wylot nie tylko czasy PRL, ale początki budowy nowego, wolnego od komunizmu państwa, wywołuje zażenowanie.

Roman Kurnik studiował prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Początki jego kariery przypadają na połowę lat siedemdziesiątych. Rozpoczął jako milicjant, ale po kilku latach szybko przeniósł się do SB. Tam po pewnym czasie związał się z wywiadem, gdzie w roli szyfranta, która to specjalizacja zawsze stanowiła dowód najwyższego zaufania, spędził kilka lat w placówkach dyplomatycznych w Japonii.

Szczyt jego kariery w SB to końcówka lat osiemdziesiątych, kiedy stał się prawą ręką w kadrach gen. Czesława Kiszczaka.

Rektor WUM „był tam, gdzie wykonywano szczepienia”. Minister zdrowia ujawnia

W niedzielę minister zdrowia Adam Niedzielski skierował do rektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego pismo. Szef resortu zdrowia w poniedziałek...

zobacz więcej

Po przełomie politycznym, na przełomie lat 80 i 90 Gen. Kiszczak przeprowadził manewr przeniesienia kilku tysięcy esbeków do szeregów Milicji Obywatelskiej, poprzez dziecinnie prosty zabieg – administracyjną zamianą legitymacji Służby Bezpieczeństwa na legitymację MO i wprowadzenie odpowiednich maskujących zapisów do rejestrów kadrowych.

Przemiana SB


Istotą tej operacji Kiszczaka było zachowanie wpływów SB na nową służbę kryminalną, jaką zamierzano utworzyć w państwie demokratycznym – tj. na Policję. Ale także ochronę przepastnych archiwów milicyjnych, zawierających dowody nadużyć, przestępstw i zbrodni dokonywanych przez MO do spółki ze Służbą Bezpieczeństwa. Przypomnę choćby dokumentację słynnej operacji „Hiacynt”, wymierzonej w środowiska homoseksualne i lesbijskie, będącej w archiwach milicyjnych, a później policyjnych.

W ramach operacji kamuflażu SB, kapitan Roman Kurnik objął w Komendzie Głównej nowo powstałej Policji, stanowisko dyrektora Departamentu Kadr, wyrastając tym samym na człowieka rozdającego karty w polskiej Policji.

To dzięki jego staraniom i rekomendacjom u ówczesnego szefa MSW Leszka Millera na początku 1997 roku Marek Papała otrzymał nominację na komendanta głównego. Wkrótce potem Roman Kurnik zostaje zastępcą komendanta głównego.

Celebryci dostaną drugą dawkę? Szef komisji zdrowia komentuje

Polacy są oburzeni faktem, że dzięki znajomościom niektórzy celebryci zaszczepili się na COVID-19 poza ustaloną kolejnością. Część internautów...

zobacz więcej

Na początku lat dziewięćdziesiątych Kurnik trafił do Komendy Głównej Policji. Gdzie miał budować swoją pozycję w policji i MSW. W 1997 roku z nominacji Marka Papały został jego zastępcą.

Tajna operacja CBŚ


Po dojściu do władzy AWS w 1998 roku Kurnik odszedł z policji. Zajął się biznesem, by powrócić dopiero w 2001 roku, po wygraniu wyborów przez SLD. Wtedy to – już pułkownik – Roman Kurnik zostaje doradcą w gabinecie politycznym szefa MSWiA Krzysztofa Janika.

– Jego kariera posypała się w 2003 roku, kiedy na jaw wyszła tzw. sprawa starachowicka. Okazało się, że Roman Kurnik, Antoni Kowalczyk (kolejny komendant główny policji, namaszczony nieoficjalnie przez Kurnika – dop. J.J.) oraz kilku posłów SLD, którzy dowiedzieli się o planowanej tajnej operacji CBŚ, wymierzonej przeciwko starachowickiemu gangowi, również „tajnie” rozkolportowali tę wiadomość do „pośrednio zainteresowanych”, ze względów politycznych, narażając tym samym służby policyjne na niebezpieczeństwo.

Wtedy Roman Kurnik musiał odejść ze swojego stanowiska, wracając do biznesu

Od Berlina po Katmandu. Głośno o aferze z polskimi celebrytami

„Zaszczepione gwiazdy – Polska bada incydent” – pisał już w weekend w internetowym wydaniu największy niemiecki tygodnik „Der Spiegel”. Afera...

zobacz więcej

„Ciągle wpływowe” środowiska


Dopisanie Romana Kurnika do listy nielegalnie zaszczepionych na WUM jest o tyle pożyteczne, o ile uzupełnia brakujące fragmenty puzzli, obrazujących najbardziej wpływowe środowiska w Polsce. W kilku co najmniej przypadkach, moglibyśmy powiedzieć, „ciągle wpływowe”.

Po ujawnieniu skandalicznego procederu skupiono się potępieniu osób, które skorzystały skwapliwie ze sprzeniewierzenia się hamulcom moralnym, któremu uległ świat lekarzy. A przecież niezależnie od pokazania prawdziwego obrazu degrengolady, jaka była motorem motywacji dla osób decydujących się na nielegalne szczepienie, warto sobie uświadomić, że na równi ze szczepionymi winne są służby medyczne uczestniczące w procesie szczepienia.

Począwszy od tych, którzy te szczepionki wydawali z magazynów, poprzez pielęgniarki i lekarzy, którzy temu przyklaskiwali, aż po decydentów najwyższego szczebla na WUM, którzy tę „operację” akceptowali, a być może inspirowali. Tych, którzy wiedzieli, że zamiast dokonywać szczepień lekarzy i personelu medycznego, szczepią celebrytów, aktorów, ludzi związanych z mediami, przedsiębiorców, polityków, właścicieli potężnych firm.

Czy oni też będą znani opinii publicznej z imienia i nazwiska oraz funkcji, podobnie jak to ma być z listą zaszczepionych. Taka kamienna tablica z ich nazwiskami, znana publicznie, będzie najbardziej dotkliwą i najbardziej zasłużoną karą.

źródło:
Zobacz więcej