RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Niekończąca się choroba

Dla wielu COVID-19 się nie kończy (fot. Omar Marques/Getty Images)
Dla wielu COVID-19 się nie kończy (fot. Omar Marques/Getty Images)

Dla wielu COVID-19 się nie kończy. Mijają tygodnie i miesiące, wirusa już dawno nie ma w ich organizmie, a czują się tak, jakby go mieli. Są ozdrowieńcami bez wielkiej poprawy samopoczucia. Co to takiego „długotrwały COVID” i kto jest na niego najbardziej narażony?

Koronawirus w Polsce. Trzykrotnie mniej ofiar, 12 tys. nowych zakażeń

Koronawirus w Polsce. W czwartek 7 grudnia Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 12 054 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem. Z danych resortu...

zobacz więcej

Zakażenie SARS-CoV-2 dla 80 proc. młodych, zdrowych i pozbawionych predyspozycji genetycznych do zachorowania ludzi ma postać przeziębienia, czasem wręcz bez żadnych istotnych objawów. Dla co setnego zakażonego kończy się śmiercią.

Reszta to chorzy na COVID-19. Ich organizmom prędzej czy później, ale na ogół ok. 14. dnia od zakażenia, o ile obejdą się bez hospitalizacji, i ok. 21-24 – o ile muszą być hospitalizowani – udaje się zwalczyć wirusa. Co jednak nie zawsze znaczy, że już nie mają  COVID-19. 


Z wieloma z nich, choć wirus w ich organizmach jest niewykrywalny, choroba zostaje na długo, i nie mówię tu tylko o odczuciu przemęczenia, zakwaszeniu mięśni czy osłabieniu w czasie wysiłku, oczywistych po przejściu zapalenia płuc.

Nawet jeśli sprawdzi się pierwszy, najbardziej pozytywny ze wszystkich scenariuszy narysowanych dla Polski na lata 2021-22 w ramach ostatniego stanowiska Specjalnego Zespołu do spraw COVID-19 przy PAN, oparty o sukces masowej akcji szczepień, to i tak mamy dziś w Polsce oficjalnie ponad milion ozdrowieńców COVID-19 i kolejne grubo ponad 200 tys. przypadków jeszcze nieuznanych za zakończone.

Długotrwały COVID


A to oznacza, że każdego miesiąca przybywa nam ok. 10 tys. ludzi, którzy wymagają dalszej opieki medycznej, co najmniej zaś fachowej długofalowej obserwacji w specjalistycznych poradniach. Wielu z nich będzie przejawiało „długotrwały COVID”.

Rok pod znakiem koronawirusa. Żegnamy bez żalu

Pandemia, która ogarnęła cały świat, amerykańskie miasta w ogniu zamieszek, porażka Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich, talibowie dogadujący...

zobacz więcej

Liczba bowiem pacjentów, których dotkną długotrwałe konsekwencje zakażenia koronawirusem, jest szacowana bardzo różnie. Brytyjska analiza zgłoszonych przez siebie danych przesłanych za pośrednictwem aplikacji „COVID Symptom Study” (na setkach tysięcy użytkowników) sugeruje, że 13 proc. osób, które doświadczają objawów COVID-19, ma je przez ponad 28 dni, a u 4 proc. objawy utrzymują się dłużej niż 56 dni.

Tu jednak warto zauważyć, że z aplikacji tego typu nie korzystają raczej ludzie po 65. roku życia, pensjonariusze domów opieki społecznej i inne osoby, co do których wiadomo, że są bardzo narażone na zachorowanie na COVID-19 i przebycie go ciężko.

Te procenty tyczą się młodych, sprawnych, na ogół bez chorób towarzyszących, korzystających ze smartfonów i ściągających sobie różne „apki”. A zatem w grupie niespecjalnie wrażliwej na ciężkie przechodzenie zakażenia nowym koronawirusem.

Nie jest zaskoczeniem, że większość z osób uskarżających się na symptomy pokowidowe to ci, którzy doświadczyli co najmniej pięciu symptomów grypopodobnych i innych związanych z COVID-19 (np. utrata węchu i smaku, plamy zakrzepowe na kończynach itp.), a zatem przechorowali tę „zwykłą grypkę” poważnie.

Gdy wirusa już nie ma


Jakie symptomy ciągną się najczęściej za chorymi na COVID-19, gdy wirusa już dawno, mniej więcej od 14. dnia po zakażeniu, nie ma w ich organizmie? Coraz częstsze badania powikłań po COVID-19 – na razie krótkoterminowych, bo liczonych w miesiącach – obejmują z jednej strony opisane już przeze mnie wcześniej skutki dewastującego wpływu wirusa na narządy wewnętrzne i ich układy u pacjentów zakażonych (płuca, serce i układ krążenia, nerki, układ nerwowy ). Co ciekawe, owe narządy są dotknięte często poważnie, gdy brak widocznych objawów „przeziębieniowych” zachorowania .

Szczepienia przeciw COVID-19. „Jesteśmy na trzecim miejscu w UE”

Mamy przygotowany system szczepień, całą logistykę. Te szczepionki zgodnie z umową sukcesywnie do Polski spływają. Tempo szczepień przyrasta, jest...

zobacz więcej

Długotrwały COVID charakteryzuje się konstelacją zmiennych i nie zawsze współistniejących objawów, w tym: dusznością, wyraźnym zmęczeniem, bólem głowy i utratą normalnego smaku i powonienia. Stosunkowo duże badanie wykonane przez Brytyjczyków na 384 osobach, które COVID-19 przechorować musiały w szpitalu ze względu na poważne objawy, wykazało, że 53 proc. cierpiało jeden do dwóch miesięcy później na nienotowane przed zakażeniem duszności, 34 proc. cierpiało na napadowy lub stały kaszel, a 69 proc. zgłaszało lekarzom chroniczne zmęczenie.

Trudności ze snem


W innym, tym razem amerykańskim badaniu połowa pacjentów dochodzących do siebie po COVID-19 zgłosiła trudności ze snem jako jeden z utrzymujących się objawów w ankiecie przeprowadzonej wśród ponad 1500 osób w grupie „Survivor Corp” na Facebooku (w tej grupie jest zarejestrowanych ponad 100 tys. osób, które przeżyły COVID-19). Około 16 proc. z nich zgłosiło, że śpi więcej niż normalnie. Reszta cierpiała na nieznaną im wcześniej bezsenność o różnym stopniu.

Dr Meir Kryger, badacz zjawiska snu i profesor w Yale School of Medicine w New Haven (Connecticut, USA), badał pacjentów z kilkoma typami znaczących długotrwałych pokowidowych objawów związanych ze snem. Większość z opisywanych przez niego pacjentów nie chorowało na COVID-19 w stopniu wymagającym hospitalizacji, ale nadal boryka się z problemami psychologicznymi i fizjologicznymi.

Kiedy szczepienia grupy pierwszej? Poznaj terminy

Niedługo rozpocznie się etap pierwszy procesu szczepień. W jego ramach dawkę szczepionki przeciw COVID-19 będą mogli otrzymać pensjonariusze domów...

zobacz więcej

Część pacjentów budzi się z powodu zadyszki i ma niski poziom tlenu we krwi, co wskazuje na przewlekłe objawy ze strony układu oddechowego po przebytym COVID-19. Wydaje się, że inni mają nieprawidłowości w ośrodkowym układzie nerwowym. Mają tu miejsce stany lękowe przed śmiercią we śnie, które nie pozwalają zasnąć czy koszmary nocne, które budzą ze snu i nie pozwalają zasnąć.

Wielu z tych pacjentów, także na polskich grupach w mediach społecznościowych, jak „PULMONOLOG – tylko o COVID-19” daje świadectwo insomnii do poziomu, w którym tygodniami śpią jedynie 2-3 godziny na dobę. Ich przemęczenie jest tak wielkie, że spaliby właściwie cały czas. Ciężko im wstać, a budzą się nadal zmęczeni, jakby podczas snu nie następował odpoczynek.

Badanie irlandzkie opublikowane w listopadzie na łamach „PLOS One” pokazuje, że na 128 uczestników ponad połowa ma długotrwałe objawy przemęczenia niezależnie od tego, jak ciężko przechodzili COVID-19. Niezależnie też od markerów zapalnych w ich krwi, za to zależnie od płci (kobiety uskarżają się częściej od mężczyzn) i od wcześniej notowanych stanów lękowych czy depresji. Te również choroby – stany lękowe i depresja, wydają się być także stosunkowo częstym powikłaniem pokowidowym.

Ma to z pewnością, choć sprawa jest dopiero badana, różne źródła, neurologiczne i psychospołeczneCOVID-19 wpływa na populację i medycynę. Zostawia ślady.

Jak długo będziemy odczuwać skutki pandemii? To zależy od wielu czynników: w jaka stronę będzie mutował wirus, jak skuteczny będzie program szczepień, czy znaleziony zostanie adekwatny lek. Od nas zależy wyłącznie unikać, jak tylko się da, zakażenia. I wpływać na innych, aby i oni go unikali.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej