RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

500 Plus tylko dla zaszczepionych? W czasie pandemii media prześcigają się w clickbaitach

W dobie pandemii przybywa w sieci krzykliwych (clickbaitowych) nagłówków (fot. Shutterstock/hedgehog94)
W dobie pandemii przybywa w sieci krzykliwych (clickbaitowych) nagłówków (fot. Shutterstock/hedgehog94)

„500 Plus tylko dla tych, co zaszczepią się na COVID-19. Nie skorzystasz? Zapłacisz wyższe podatki” – grzmi w tytule autorka tekstu, który przed miesiącem ukazał się na blogu należącym do grupy Spider’s Web. Z samego artykułu dowiadujemy się już jednak, że polski rząd takich planów nie przedstawił, to jedynie rozważania dziennikarki. W dobie pandemii przybywa w sieci krzykliwych (clickbaitowych) nagłówków, które nie tylko mogą wprowadzać odbiorców w błąd, ale tworzą także chaos informacyjny i powodują niechęć do mediów internetowych.

Koronawirus. Co zyskują osoby zaszczepione?

Nie milkną echa afery z celebrytami, którzy przyjęli poza kolejnością szczepionki przeciwko COVID-19. Pojawia się wiele pytań, m.in. dlaczego...

zobacz więcej

KORONAWIRUS – RAPORT

Na początek trochę teorii. Clickbait to obecna w internecie praktyka polegająca głównie na tworzeniu nagłówków, które wyolbrzymiają treść artykułu, wprowadzając często w błąd potencjalnego czytelnika. Chodzi oczywiście o to, aby skłonić jak największą liczbę odbiorców do kliknięcia w link. W ten sposób wydawcy generują ogromny ruch, przekładający się na zyski z reklam.

Zjawisko jest o tyle szkodliwe, że odbywa się kosztem rzetelności: związek tematyczny między treścią a nagłówkiem jest nieraz bardzo nikły, a w skrajnych przypadkach tytuł może zawierać nawet informację sprzeczną z tą, która znajduje się w artykule.

Najbardziej jaskrawym przykładem clickbaitu, z jakim się spotkałem i który często przywołuję w dyskusjach nad tym zjawiskiem, był nagłówek „Bomba na Stadionie Narodowym”. Po kliknięciu w link i prześledzeniu treści czytelnik dowiadywał się, że nie ma powodów do obaw – na mecz Polska-Izrael przyszła po prostu influencerka Sylwia Bomba.

Clickbait ze świadczeniem prorodzinnym


Przywołany na początku nagłówek tekstu z bloga Spiders’s Web jest klasycznym clickbaitem. Artykuł – w telegraficznym skrócie – to rozważania autorki, w jaki sposób polski rząd mógłby zachęcić obywateli do szczepień. Tytuł może jednak sugerować, że władza rozważa m.in. uzależnienie od szczepień wypłaty świadczenia 500 Plus. „Żebyśmy byli bezpieczni, na koronawirusa musi być odporne ok. 80 proc. populacji. Dlatego minister zdrowia tajemniczo zapowiada: szykujemy dodatkowe zachęty. Będą ulgi podatkowe za szczepienie? A może od szczepienia należałoby uzależnić wypłatę 500+?” – zastanawia się dziennikarka.

Lista zaszczepionych „ambasadorów” coraz dłuższa. Już 20 nazwisk

Emilia Krakowska i Grzegorz Warchoł – to nazwiska kolejnych aktorów, zaszczepionych na WUM. Łącznie na liście „ambasadorów” jest już 20 nazwisk,...

zobacz więcej

Na postawione w felietonie pytanie – czym przekupić ludzi, żeby jednak się zaszczepili – padają dwie sugestie: zachęty niematerialne dotyczące zwolnienia z części restrykcji oraz zachęty finansowe.

„Jakąś podpowiedzią może być doświadczenie innych krajów. W wielu w ogóle nie funkcjonują obowiązkowe szczepienia, ale istnieje za to system zachęt, dzięki któremu są one jednak powszechne. Przykładem mogą być Stany Zjednoczone, gdzie niezaszczepione dzieci po prostu nie mogą uczyć się w publicznych szkołach. W Australii rodzice nieszczepionych dzieci nie otrzymują finansowego wsparcia, które można by porównać do 500+” – czytamy w tekście.

Clickbait z zaszczepionym księdzem


Innym przykładem clickbaitu jest tekst, który ukazał się 5 stycznia na portalu Fakt.pl, zatytułowany „Ksiądz zaszczepił się przeciw koronawirusowi. »Czasami mam bliższy kontakt z chorymi niż pielęgniarka czy lekarz«”. Nagłówek w oczywisty sposób nawiązuje do gorącego w ostatnich dniach tematu szczepień poza kolejką i – jak można przypuszczać – miał wywołać u odbiorców wrażenie, że ze szczepionki mogła skorzystać kolejna nieuprawniona do tego osoba.

Wszelkie wątpliwości rozwiewa już ten fragment tekstu: „Duchowny, z racji tego, że jest zatrudniony w szpitalu, zaklasyfikował się do grupy zerowej”. Z artykułu dowiadujemy się, że zaszczepiony ksiądz Łukasz Pyda jest kapelanem w jednym z lubelskich szpitali i pojawia się w placówce „na życzenie chorych, którym nierzadko towarzyszy w ostatnich chwilach”.

Szczepienia celebrytów. Adwokaci też liczą na priorytetowy termin

„W imieniu adwokatów Izby Adwokackiej w Warszawie, zwracam się o uwzględnienie adwokatów w grupie osób uprawnionych do zaliczenia do priorytetowej...

zobacz więcej

Tekst opiera się na informacjach podanych przez portal WP Kobieta. Sięgam więc do pierwotnego źródła, które – niestety – okazuje się mieć jeszcze bardziej clickbaitowy tytuł: „Oni też chcą się szczepić poza kolejką. Niepełnosprawni, kasjerzy, a nawet duchowni”. Jedynym duchownym, jaki pojawia się w tym tekście, jest wspomniany wcześniej ks. Pyda, który – jak już wyjaśniono – nie zaszczepił się poza kolejnością. W tym przypadku tytuł i treść artykułu tworzą zatem dwie odrębne, sprzeczne ze sobą konstrukcje.

Nagłówek vs treść


Serwisem słynącym z wielu clickbaitowych materiałów jest Pikio.pl; również w czasie pandemii można spotkać tam nagłówki, które w mniejszym lub większym stopniu są mylące dla odbiorców.

Pierwsze dwa przykłady z brzegu: 1. „Premier Morawiecki nie mógł dłużej milczeć. Padły bardzo mocne słowa, wszystko poszło na żywo” (o tym, że szef rządu wypowiedział się podczas sesji Q&A na Facebooku o aferze z celebrytami; nieprawdą jest, że premier przerwał wówczas milczenie, gdyż  wcześniej odniósł się do tego tematu na Twitterze – Pikio.pl opisywał to zresztą w innym tekście).

2. „Wszystko pod osłoną nocy, pojawił się ważny komunikat rządu. Podjęto natychmiastowe działania ws. wyjaśnienia szczepień dla celebrytów” (o tym, że Agencja Rezerw Materiałowych podała, iż informacja o partii szczepionek rzekomo przekazanej w celach promocyjnych jest nieprawdziwa; użyta w nagłówku fraza „pod osłoną nocy” nawiązywała najpewniej do tego, że ARM opublikowała swój komunikat na Twitterze ok. godz. 20.30).

„Dozowanie” emocji


Przeglądając serwis Pikio.pl natrafiłem również na tekst, który pośrednio dotyczył tematu pandemii, ale tytuł zupełnie tego nie zdradzał. Warto go przytoczyć chociażby dlatego, że mamy tu do czynienia z nagłówkiem, który mógł wzbudzać negatywne emocje, mimo że treść samego materiału miała wydźwięk pozytywny.

Premier: Kampania fake newsów ws. wynagrodzenia medyków jest nie na miejscu

Kampania fake newsów w sprawie dodatkowego wynagrodzenia dla personelu medycznego, którą prowadzi obecnie opozycja, jest nie na miejscu – napisał w...

zobacz więcej

Chodzi o artykuł pt. „Internauci oszołomieni filmem. Nagrało się, co ksiądz wyrabiał z ministrantami podczas kolędy”, który w zamyśle redakcji miał najpewniej wykreować u odbiorcy przekonanie, że oto mamy do czynienia z kolejnym skandalem z udziałem osoby duchownej.

Czego dowiadujemy się z tekstu? Niech za odpowiedź posłuży ten fragment: „Ksiądz z parafii w Marwicach w województwie lubuskim jest bohaterem nagrania, które w ostatnim czasie obiegło sieć. Udokumentowano na nim jego nietypowy sposób na tegoroczną kolędę, na którą wybrał się wspólne z ministrantami. Razem odwiedzali wiernych na hulajnogach”.

Jak czytamy w artykule, pomysł na nietypowe wizyty duszpasterskie miał związek z „panującą epidemią koronawirusa, która znacznie utrudnia organizację wizyt w formie tradycyjnej”. W materiale pojawiają się wzmianki, że inicjatywa z hulajnogami przypadła do gustu zarówno internautom, jak i parafianom.

Od clickbaitów do fake newsów


Pozostając w temacie pandemii, warto przypomnieć clickbaity, którymi raczono internautów, zanim koronawirus dotarł do Polski. 28 lutego 2020 r. na blogu Magnifier.pl odnotowano, że wpisanie w wyszukiwarce Google zapytania „pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce” powoduje wyświetlenie ponad 52 mln wyników. 

Odpowiedź na to pytanie mogła być oczywiście tylko jedna, gdyż – przypomnijmy – oficjalna informacja o pierwszym potwierdzonym w naszym kraju przypadku koronawirusa pojawiła się dopiero kilka dni później (4 marca). Serwisy umieszczające je w tytułach swoich tekstów liczyły z pewnością, że wiele osób kliknie w link w związku z rozwojem epidemii w państwach sąsiadujących z Polską.

O ile clickbaity są bez wątpienia irytujące dla czytelnika i wpływają negatywnie na postrzeganie mediów internetowych, o tyle znacznie groźniejsza jest – nierzadko związana z tym zjawiskiem – dezinformacja pojawiająca się w treści artykułów. Fałszywe informacje,  jak powiedział mi w jednym z wywiadów historyk dr Adam Buława, zawsze były szczególnie niebezpieczne w dobie pandemii. Mając na uwadze szkodliwość takich treści, portal tvp.info przygotował specjalny raport, w którym można znaleźć materiały serwisu demaskujące fake newsy.

źródło:
Zobacz więcej