Tusk: debata dziś; Kaczyński: bez nas

Premier Donald Tusk oświadczył, że jest gotów do debaty z prezesem PiS nawet dziś. Jarosław Kaczyński odpowiada, że szef rządu nie ma odwagi przyjść do Centrum Programowego PiS, by zmierzyć się z nim w debacie. – Wobec tego dziękujemy – powiedział lider Prawa i Sprawiedliwości.

Chcemy, co naturalne, debaty z największą partią opozycyjną. Ja jestem do dyspozycji lidera PiS, pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego choćby dziś – powiedział premier na konferencji prasowej w Warszawie.

Tusk mówił, że czeka na zaproszenie ze strony mediów do odbycia takiej debaty. Jak zaznaczył, ok. godz. 18 kończy zajęcia wynikające z jego urzędowego kalendarza i od tego czasu do północy jest do dyspozycji. – Możemy debatować – dodał.

Poważne debaty nas interesują. Niepoważne propozycje nas nie interesują. Pan premier postanowił najwyraźniej pójść w ślady pana P., który kiedyś funkcjonował w jego partii i mnie ścigał w różnych miejscach, na przykład w Krakowie na kongresie partii w 2009 roku. (...) Jeśli chce, niech przyjeżdża jutro do Wrocławia (gdzie odbędzie się konwencja PiS – red.), żeby jeszcze pogłębiać zamieszanie i chaos, czym się ostatnio zajmuje – odpowiedział szef PiS podczas konferencji prasowej w Wężyskach koło Krosna Odrzańskiego.

Także szef SLD Grzegorz Napieralski nie przyjdzie na debatę, gdyż – jak wyjaśnił – „ma już inne zobowiązania”. Gotowość do udziału w dyskusji w imieniu prezesa PSL Waldemara Pawlaka potwierdził natomiast szef sztabu wyborczego ludowców Eugeniusz Grzeszczak.

Zakaz debatowania

Premier przypomniał na konferencji, że w sobotę złożył PiS ofertę odbycia serii debat, w których mieliby wziąć udział ministrowie jego rządu i kandydaci na ministrów z ramienia PiS, oraz sam Tusk z Jarosławem Kaczyńskim. Prezes PiS postawił jednak warunek, aby debaty odbywały się w Centrum Programowym partii i na pierwszą z takich debat zaprosił na piątek na 12 minister edukacji Katarzynę Hall.

Tusk poinformował jednak, że zakazał swoim ministrom udziału w debatach organizowanych w Centrum Programowym PiS. – Zakazałem moim ministrom, w tym także pani Katarzynie Hall, uczestniczenie w przedsięwzięciu, które sam prezes Kaczyński nazwał wezwaniem i przesłuchaniem – stwierdził.

Jak podkreślił, nie zgodzi się na propozycję lidera partii opozycyjnej, który chce wzywać ministrów i przesłuchiwać. – Ja na tego typu poniżanie, także opinii publicznej i mediów, nie zgodzę się – dodał.

Wiceprezes PiS Beata Szydło powiedziała, że decyzja premiera zakazująca ministrom udziału w debatach organizowanych w Centrum Programowym PiS jest wyrazem „bezradności i brakiem szacunku dla debaty publicznej”.

Premier nie chce rozmawiać o tym, jak przez cztery lata pracował rząd. Nie chce też mówić, jakie ma propozycje na lata następne – powiedziała Szydło.

Neutralność najważniejsza

Tusk zaznaczył jednak, że proponując PiS debaty, nie stawiał wygórowanych warunków. Jak dodał, jednak podstawowym warunkiem debaty powinna być neutralność miejsca i prowadzącego debatę.

Wolne media, neutralny teren, do dyspozycji wszyscy ministrowie i ja osobiście o każdej porze dnia i nocy. Czy w tym jest coś niestosownego? Czy jest jakaś pułapka? – mówił Tusk. Jak dodał, dziwi go, że „tak niewiele osób w Polsce ma odwagę powiedzieć, że prezes Jarosław Kaczyński zachowuje się niestosownie, używają tego typu sformułowań”.

Premier zapewnił też, że Platforma jest otwarta na zaproszenia, które kierują inne partie polityczne. – Skoro PiS nie chce w normalnych warunkach debatować, to przychodzi ten moment, że z mniejszymi partnerami, o niższych notowaniach, czy mniejszych klubach, tego typu debaty mogą się odbyć. Są do dyspozycji moi ministrowie. Ten warunek, o którym mówiłem, jest tylko jeden: neutralne miejsce i neutralni prowadzący – zadeklarował szef rządu.

Premier, pytany, czy jednak PO nie powinna przystać na warunki PiS i wziąć udział w debacie organizowanej w Centrum Programowym partii powiedział: – Nie dajcie się wpędzić w sztokholmski syndrom. – Za chwilę wy będziecie wzywani przez prezesa Kaczyńskiego do siedziby jego partii – dodał.

Sojusz też chce rozmawiać

W temacie dotyczącym rozmów pomiędzy przedstawicielami partii starających się o jak najlepszy wynik wyborczy w najbliższych wyborach parlamentarnych również SLD wzięło głos.

Czas skończyć debatę o debatach. Chcemy i powinniśmy rozmawiać ze wszystkimi, bo albo wszyscy albo nikt – mówił w TVP Info rzecznik prasowy SLD – Tomasz Kalita. Zapewnił, że dla Polaków najciekawsza byłaby debata nie pomiędzy PO a PiS, a ta pomiędzy Platformą a Sojuszem. – Będzie to debata pomiędzy prawicą i lewicą – zauważył.

Kalita zastrzegł również, że SLD chętnie porozmawia o planach na rządzenie krajem z wszystkimi komitetami. – Na neutralnym gruncie możemy przeprowadzić rozmowę z udziałem wszystkich komitetów, na tematy ważne dla Polaków. Może ich się odbyć kilka – uznał. Pytany o „debaty o debacie”, rzecznik stwierdził, że jest to dobry ruch wizerunkowy Platformy Obywatelskiej. – PO wyciągnęła z worka dobrze znanego wroga – Jarosława Kaczyńskiego i zaczęła straszyć nim Polaków. Trudniej byłoby im z nami debatować, bo to nie byłaby rozmowa o Smoleńsku tylko o konkretnych tematach – podsumował.

źródło:
Zobacz więcej