RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Zodiak. Pół wieku poszukiwań seryjnego mordercy

Portret pamięciowy Zodiaka i dwie przypisywane mu ofiary (fot. Getty Images)
Portret pamięciowy Zodiaka i dwie przypisywane mu ofiary (fot. Getty Images)

Najnowsze

Popularne

Po upływie 51 lat udało się rozszyfrować kolejną wiadomość od Zodiaka, jednak jego tożsamość wciąż pozostaje nieznana. Poszukiwania jednego z najbardziej nieuchwytnych seryjnych morderców XX w. są prowadzone do dziś.

Zodiak. Po 51 latach rozszyfrowali wiadomość od seryjnego mordercy

Czy to pomoże ustalić, kim był najbardziej znany seryjny morderca XX wieku? Trójka matematyków-amatorów rozpracowała 340-znakowy szyfr, który...

zobacz więcej

Zbliżał się zmierzch, gdy Cecelia Shepard i Bryan Hartnell zauważyli nieznajomego mężczyznę zbliżającego się w ich stronę. Jego wygląd zdradzał, że może mieć złe zamiary. Twarz nieznajomego zasłaniały czarne okulary przeciwsłoneczne oraz długi kaptur, na którym widniał biały okrąg z krzyżem pośrodku. Mężczyzna wyciągnął pistolet, po czym rozkazał parze oddać pieniądze i kluczyki do samochodu. Bryan spełnił jego prośbę, ale napastnik zrobił wówczas coś nieoczekiwanego – wziął pieniądze, po czym rzucił kluczyki na ziemię. Chwilę potem mężczyzna dał Cecelii gruby sznur i zmusił ją, aby związała swojego kolegę. Gdy zapłakana dziewczyna skrępowała już Briana, nieznajomy związał także ją. – Będę musiał was zadźgać! – krzyknął następnie w ich stronę.

Morderca wyjął długi nóż, po czym zadał sześć ciosów chłopakowi i dziesięć dziewczynie. Choć trudno w to uwierzyć, Brianowi udało się przeżyć. Cecelia nie miała tyle szczęścia – w wyniku odniesionych obrażeń zapadła w śpiączkę, z której już nigdy się nie obudziła. Zbrodnia, do której doszło nad jeziorem Berryessa, wpisywała się w serię morderstw, które wstrząsnęły Ameryką.

Morderca zakochanych


To miała być ich pierwsza randka. Rodzicom powiedzieli, że wybierają się na koncert bożonarodzeniowy, organizowany w liceum położonym kilka przecznic od domu dziewczyny. Żadne z nich nie wróciło już jednak nigdy do swoich rodzin. 20 grudnia 1968 r. dwójka nastolatków z Kalifornii – David Arthur Faraday i Betty Lou Jensen – została zamordowana, otwierając krwawy szlak Zodiaka.

17-letni David podjechał pod dom swojej o rok młodszej sympatii ok. godziny 20. Betty pocałowała na pożegnanie ojca, obiecując, że wróci za trzy godziny. Po drodze para wstąpiła na 30 minut do przyjaciela, a następnie udała się do restauracji „Mr. Ed’s”. Później licealiści pojechali samochodem matki Davida w stronę odludnej uliczki Lake Herman Road, położonej niecały kilometr za granicami miasteczka Benicia. Potocznie alejkę nazywano „Lover Lane”, ponieważ uchodziła za słynne miejsce schadzek zakochanych.

Nastolatek wymordował rodzinę po zwolnieniu z aresztu

18-letni mieszkaniec amerykańskiego stanu Alaska zastrzelił czworo członków rodziny, w tym dwoje dzieci. Tydzień wcześniej został zwolniony z...

zobacz więcej

Tuż po godzinie, o której Betty miała wrócić do domu, przy samochodzie nastolatków zatrzymało się drugie auto. Kierowca wysiadł z pojazdu i – ku ich przerażeniu – wyciągnął pistolet. Najpierw strzelił w prawe tylne okno samochodu licealistów, a następne w lewą tylną oponę.

Betty wysiadła z auta i zaczęła biec w stronę drogi. David nie zdążył się już wydostać – morderca trafił go nabojem tuż za lewym uchem. Potem zabójca spokojnym krokiem ruszył w stronę dziewczyny i oddał pięć strzałów w jej plecy.

O godzinie 23.10 Stella Borgers, która jechała do Benici, aby odebrać stamtąd swojego syna, zobaczyła ciała Davida i Betty. Przerażona kobieta nie zatrzymała się, ale postanowiła im pomóc. Po drodze dostrzegła radiowóz policyjny. Borgers opowiedziała, co widziała, kapitanowi Davidowi Pittcie i oficerowi Williamowi Warnerowi, którzy na sygnale ruszyli w stronę Lake Herman Road. Na miejscu okazało się, że Faraday jeszcze żyje . Policjanci wezwali ambulans, po czym przystąpili do oględzin miejsca zbrodni.

Pitta i Warner doszli do wniosku, że napastnik oddał 10 strzałów (chociaż udało im się znaleźć tylko osiem naboi). W trakcie śledztwa uznano również, że zanim mężczyzna zastrzelił Betty, udało jej się uciec na odległość dziewięciu jardów od samochodu (ok. 8 m). Dziewczyna zginęła na miejscu, a David w szpitalu po próbie reanimacji . Funkcjonariuszom nie udało się znaleźć żadnych wskazówek, które pozwoliłyby odnaleźć sprawcę. Na mieszkańców spokojnego dotąd miasteczka padł blady strach…

Morderca dzwoni… na policję


Nieznany sprawca zabójstwa na Lake Herman Road zaatakował ponownie pół roku później. 5 lipca 1969 r. późnym wieczorem w okolicach miasta Benica morderca oddał dziewięć strzałów do 22-letniej Darlene Ferrin i 19-letniego Michaela Renaulta Mageau.

Jakby tego było mało, 20 minut przed pierwszą w nocy zabójca zadzwonił z budki telefonicznej na posterunek policji w mieście Vallejo i… przyznał się do zbrodni. Oznajmił też, że to on zabił Davida i Betty w grudniu ubiegłego roku. Policja w dalszym ciągu nie była jednak w stanie namierzyć zabójcy, mimo że Mageau przeżył atak i podał rysopis napastnika .

Pewien trop pojawił się dopiero za sprawą zmarłej w drodze do szpitala Ferrin. Jej przyjaciółka, kelnerka Robbie Ramos, zeznała, że kobieta znała Davida i Betty, a nieopodal jej domu mieszkał mężczyzna o imieniu Lee. Niejaki Donald Cheney twierdził potem, że w rzeczywistości był to pseudonim jego byłego przyjaciela Arthura Leighta Allena. Co więcej, Allen mieszkał niedaleko Lake Herman Road i – jak się później okaże – w nocy 27 września 1969 r. był nad jeziorem Berryessa, gdzie dokonano wówczas ataku na Cecelię i Briana.

Rosja: Zatrzymany „Nadwołżański maniak” miał zabić nawet 26 kobiet

Mężczyznę podejrzanego o seryjne morderstwa starszych kobiet zatrzymano w Tatarstanie w Rosji. Media nazwały go „nadwołżańskim maniakiem”, ponieważ...

zobacz więcej

Po raz pierwszy mężczyzna został wezwany na przesłuchanie 6 października 1969 r. W ciągu kolejnych 20 lat miał zjawić się na nich jeszcze wielokrotnie. W trakcie śledztwa znaleziono m.in. zakrwawione noże w jego aucie (Leight twierdził, że zabija nimi kurczaki) oraz wykazano, że nigdy nie ruszał się z domu bez broni.

Oprócz tego Leight zawsze nosił na ręce szwajcarski zegarek marki Zodiac z charakterystycznym logo, które później pojawiło się na listach wysyłanych przez mordercę. Policjanci nie mieli jednak na tyle mocnych dowodów, aby ponad wszelką wątpliwość móc przypisać zbrodnie Leightowi.

Szyfr Zodiaka


W całej sprawie najbardziej uderzała zuchwałość Zodiaka, który po zabójstwie Ferrin zapragnął medialnej sławy. W czwartek 31 lipca 1969 r. redakcje trzech gazet z Kalifornii – „The San Francisco Examiner”, „San Francisco Chronicle” i VellejoTimes Herald” – otrzymały listy o podobnej treści z podzielonym na trzy części szyfrogramem. Nadawca podawał się w nich za poszukiwanego sprawcę ostatnich ataków.

Domniemany morderca zagroził redakcjom: „Jeśli nie opublikujecie tego szyfru w piątek po południu, w nocy tego samego dnia znów zacznę zabijać”. Straszył, że pozbawi życia 12 przypadkowych osób. Zażądał, aby każda z gazet zamieściła jego wiadomość na pierwszej stronie .

W przeciwieństwie do dwóch pozostałych redakcji, „San Francisco Chronicle” nie spełniło tej prośby, zamieszczając składający się z 408 znaków szyfr na stronie czwartej. Do druku poszła również wypowiedź komendanta policji, który zaapelował do zabójcy o podanie więcej szczegółów :

„»Nie jesteśmy zadowoleni z tego, że list został napisany przez mordercę, ale to mógł być on« – powiedział szef policji w Vellejo, Jack E. Stiltz. Poprosił nadawcę, aby przysłał kolejny list, który potwierdzi jego tożsamość. Redakcje trzech gazet przekazały otrzymane listy policji w Vallejo, a zaszyfrowane wiadomości zostały wysłane do kryptografa w nadziei, że uda mu się je odkodować”.

Po kilku dniach Stiltz doczekał się odpowiedzi, chociaż nie takiej, jakiej zapewne oczekiwał. „Tu mówi Zodiak. W odpowiedzi na wasze pytanie o szczegóły dotyczące wspaniałych chwil, jakie spędziłem w Vallejo, z przyjemnością dostarczę więcej materiałów. Swą drogą, czy policja dobrze się bawi przy kodzie?” – napisał szyderczo autor listu, który wysłano do redakcji „Examiner”. Nadawca sugerował, że w zakodowanej wiadomości znajdują się informacje, które pozwolą go złapać.

Dziecko wymordowało rodzinę

Nieletni Amerykanin został oskarżony o zamordowanie dwóch braci oraz ich rodziców. W domu w Elkview w stanie Virginia Zachodnia znaleziono...

zobacz więcej

Wbrew tym zapewnieniom Szyfr 408 nie zawierał żadnych personaliów ani wskazówek, które pozwoliłyby namierzyć Zodiaka. Treść wiadomości, którą udało się rozszyfrować nauczycielowi matematyki Donaldowi Hardenowi z liceum North Salinas i jego żonie, brzmiała następująco:

„Uwielbiam zabijać ludzi, ponieważ jest to bardzo zabawne. To o wiele zabawniejsze niż zabijanie dzikiej zwierzyny w lesie, ponieważ człowiek jest najbardziej niebezpiecznym zwierzęciem ze wszystkich. Zabijanie to najbardziej ekscytujące doświadczenie, lepsze nawet od wytrysku z dziewczyną. Najlepsze jest to, że kiedy umrę, odrodzę się w raju, a wszyscy, których zabiłem, staną się moimi niewolnikami. Nie podam wam swojego imienia, ponieważ będziecie wtedy próbowali spowolnić lub przerwać zbieranie niewolników do mojego życia pozagrobowego”.

Ostatnia wiadomość


Zodiak zaatakował ponownie 11 października 1969 r. w San Francisco. Ofiarą był taksówkarz Paul Stine, który nieświadomy niebezpieczeństwa wiózł mordercę na róg ulic Washington i Cherry. Przed dojechaniem do celu podróży pasażer kazał mu się na chwilę zatrzymać, po czym strzelił prosto w jego głowę. Zabójca zabrał Stine’owi kluczyki, portfel i strzęp jego ubrania. Świadkami zdarzenia było trzech nastolatków, którzy natychmiast wezwali policję.

Dyspozytor popełnił jednak błąd, podając przez radio, aby szukać czarnoskórego napastnika. Z tego powodu patrolujący okolicę funkcjonariusze nie zatrzymali białego mężczyzny, który pasował do wcześniejszych rysopisów Zodiaka.

Dwa dni później redakcja „Chronicle” otrzymała list, w którym autor przyznawał się do zabójstwa taksówkarza, dołączając na dowód kawałek zakrwawionej koszuli Stine’a. Nadawca groził jednocześnie, że celem jego następnego ataku będą dzieci w szkolnym autobusie i naśmiewał się z policjantów, którzy mogli go niedawno złapać.

Zodiak w dalszym ciągu wysyłał zuchwałe listy i tajemnicze paczki, ale na tym miała zakończyć się jego krwawa seria. Oskarżono go o zabicie pięciu osób i zranienie dwóch, choć on sam twierdził, że dokonał 37 morderstw.

Nauczyciel kanibal umówił się na seks z ofiarą. Odnaleziono kolejne kości

Policja w jednej z dzielnic Berlina odnalazła kolejne części ciała 44-letniego Stefana T., który miał paść ofiarą nauczyciela. W mieszkaniu...

zobacz więcej

Ostatnia wiadomość, którą mu oficjalnie przypisano, została nadana 29 stycznia 1974 r. Po trzech latach milczenia wysłał do „Chronicle” list, w którym stwierdził, że film „Egzorcysta” to „najlepsza komedia satyryczna, jaką kiedykolwiek widział”. Na końcu znów zamieścił groźbę: „Jeśli nie zobaczę tej notatki w waszej gazecie, to zrobię coś paskudnego, co, jak wiecie, jestem w stanie zrobić”.

Zagadka wciąż nierozwiązana


Zodiak pozostaje obok Kuby Rozpruwacza jednym z najbardziej zagadkowych seryjnych zabójców w historii. Podobnie jak w przypadku mordercy grasującego w XIX-wiecznym Londynie, nigdy nie udało się ustalić jego tożsamości.

Na liście podejrzanych znalazło się ok. 2,5 tys. osób. Jedną z nich był nawet matematyk, który rozszyfrował wiadomość od Zodiaka. Śledczych zastanawiał m.in. fakt, że udało mu się złamać kod w stosunkowo krótkim czasie, a do tego styl pisania Hardena przypominał ten, jakim posługiwał się autor listów wysłanych do redakcji amerykańskich gazet.

Poszukiwania Zodiaka trwają. Śledztwo w jego sprawie zostało wstrzymane na krótko tylko raz, w 2004 r., gdy Departament Policji w San Francisco uznał, że rosnąca liczba spraw bieżących wymaga zaangażowania wszystkich dostępnych zasobów. Dochodzenie wznowiono po trzech latach.

Niedawno media na całym świecie obiegła sensacyjna wiadomość o złamaniu kolejnego kodu seryjnego zabójcy – Szyfru 340. Dokonało tego trzech pasjonatów: programista z USA David Oranchak, programista z Belgii Jarl van Eycke i matematyk z Australii Sam Blake. Rozszyfrowana wiadomość od Zodiaka brzmiała:

„Mam nadzieję, że dobrze się bawicie, próbując mnie złapać. W programie telewizyjnym to nie byłem ja (nawiązał tutaj do talk-showu, do którego zadzwonił nieznany mężczyzna podający się za Zodiaka – red.). Nie boję się komory gazowej, bo szybciej wyśle mnie do raju. Teraz mam wystarczająco dużo niewolników, którzy dla mnie pracują, a inni nie będą mieli nic, gdy osiągną raj i dlatego boją się śmierci. Ja się nie boję, bo wiem, że moje nowe życie będzie łatwe w rajskiej śmierci”.

Na rozwiązanie wciąż czekają dwa z czterech kodów Zodiaka. Być może w jednym z nich kryje się nazwisko mordercy...

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej