RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Odmówił Sowietom wydania Polaków. Zagadkowa śmierć gen. Pattona [WYWIAD]

Gen. George Patton (fot. US Army/Interim Archives/Getty Images)
Gen. George Patton (fot. US Army/Interim Archives/Getty Images)

Gdy enkawudziści zażądali wydania polskich żołnierzy, amerykański gen. George Patton rozkazał swoim podkomendnym wycelować karabiny w stronę Sowietów. Wojskowy zza Oceanu niejednokrotnie wypowiadał się pozytywnie o Polakach, ale słynął też z niepoprawnych politycznie uwag na temat ZSRR. Okoliczności jego śmierci do dziś rodzą wiele pytań. O nietuzinkowym generale, uważanym przez samych Niemców za jednego z najlepszych dowódców alianckich, opowiada dr Adam Buława, historyk wojskowości z UKSW.

Polak, który dał Amerykanom walkie-talkie

Henryk Magnuski należał do czołówki światowych inżynierów. To jemu zawdzięczamy jedno z pierwszych walkie-talkie, które było powszechnie używane...

zobacz więcej

Co gen. George Patton mówił o Polakach?

Dr Adam Buława: Warto nawiązać do relacji gen. Pattona z jego spotkań z gen. Władysławem Andersem i żołnierzami 2 Korpusu Polskiego. W swoich wspomnieniach „Wojna jaką poznałem” amerykański wojskowy opisuje m.in. swoją wizytę w polskim obozie. Gen. Anders miał mu wtedy przypiąć dystynkcje polskiego generała porucznika oraz emblemat 2 Korpusu. Gen. Patton się zrewanżował, przekazując mu dystynkcje amerykańskie i emblemat 7 Armii.

Patton wspominał, że gen. Anders przypadł mu do gustu, ponieważ jego zdaniem był bardzo męski. Mówił też, że oddziały polskie – a w jego ustach miało to dużą rangę i było pewną formą nobilitacji – prezentują się najlepiej ze wszystkich, jakie kiedykolwiek widział, licząc oddziały brytyjskie i amerykańskie.

Gen. Patton zasłynął m.in. tym, że wstawił się za żołnierzami Brygady Świętokrzyskiej. Czy można powiedzieć, że ich uratował?

W momencie, kiedy Polacy szli na czeską Pragę, armia Pattona została wstrzymana ok. 100 km przed miastem. W ten sposób udało się uratować żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej. Polacy liczyli, że połączą się z siłami zbrojnymi na Zachodzie.

Doszło do połączenia żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej z oddziałami armii Pattona. Sowieci domagali się wydania Polaków, ale Patton odmówił. Amerykański generał wręcz zabezpieczył polskich żołnierzy przed zachodnimi politykami, którzy – nie da się ukryć – ustępowali często Józefowi Stalinowi.

Gen. Władysław Anders (z lewej) obok gen. George'a Pattona (fot. US Army / domena publiczna)
Gen. Władysław Anders (z lewej) obok gen. George'a Pattona (fot. US Army / domena publiczna)

Historyk: Jałta potwierdziła część zapisów zbrodniczego paktu Ribbentrop-Mołotow

Teheran, a przede wszystkim Jałta, potwierdzają tak naprawdę część zapisów paktu Ribbentrop-Mołotow. Jeden z sygnatariuszy tego zbrodniczego paktu,...

zobacz więcej

Patton o Sowietach


Jak Patton zareagował na wieść, że część państw, w tym Polska, miała znaleźć się po wojnie w strefie wpływów sowieckich?

W tym kontekście pojawiła się taka teza, że Patton bardzo chciał wyzwolić Polskę. Na konferencji prasowej 8 maja 1945 r. pokusił się nawet o niepoprawną politycznie wypowiedź na temat Sowietów.

Patton miał wtedy stwierdzić m.in., że Rosjanie to „zwykłe dzikusy”, a Rosja „wyssała krew z Polski”.

Jest takie przypuszczenie, że właśnie ta wypowiedź kosztowała go życie. To oczywiście tylko hipoteza, ale powstają na ten temat książki. Cytaty z tej konferencji były – powiedzielibyśmy – utrzymane w klasycznym, „pattonowskim stylu”. Z ust generała padło wówczas m.in. takie stwierdzenie, że „pozwolili nam wykopać w cholerę jednego gnoja (Niemców – red.), a jednocześnie zmusili, byśmy pozwolili się usadowić następnemu (Sowietom – red.), równie złemu albo jeszcze gorszemu niż poprzedni”.

Stwierdził ponadto, że Amerykanie, którzy się dopiero urodzą, będą musieli walczyć z Rosjanami oraz że pozwolono hordom Czyngis-chana wejść do Europy. Mówiąc o „wyssaniu krwi z Polski” odnosił się także do wcześniejszego okresu w historii naszego państwa.

Jak te słowa zostały odebrane w Stanach Zjednoczonych?

Amerykańska opinia publiczna była zróżnicowana. Dość wspomnieć, że na przykład postawa części Polaków nie cieszyła się przychylnością władz USA. Po tej wypowiedzi Pattona pojawiła się natomiast taka opinia, że wojskowy może przyczynić się do wybuchu III wojny światowej.

Inna sprawa, że Patton był – co dobrze zostało oddane w znanym, poświęconym mu filmie – osobą słynącą z wybuchowego temperamentu i barwnych powiedzonek. Można powiedzieć, że był jednocześnie kochany i znienawidzony. Był niepokornym człowiekiem, a jednocześnie sami Niemcy uważali go za najlepszego amerykańskiego generała. Patton miał bez wątpienia niemały wpływ na przebieg walk na Zachodzie, w tym na przygotowania do inwazji aliantów w okupowanej Europie.

Rywalizacja z brytyjskim marszałkiem


Patton słynął nie tylko z mocnych wypowiedzi, ale i kontrowersyjnego zachowania. Szerokim echem odbił się tzw. incydent ze spoliczkowaniem.

Można powiedzieć, że taka sytuacja miała miejsce dwa razy. Chodziło o to, że jeden z żołnierzy gorączkował, a drugi cierpiał na nerwicę. Nie mieli w każdym razie fizycznych ran. Gdy gen. Patton zobaczył, że leżą w szpitalu, chociaż nie wyglądają na ciężko rannych, to spoliczkował ich i oskarżył o tchórzostwo.

Oburzeni lekarze wysłali raport do będącego wówczas podwładnym Pattona gen. Omara Bradleya. Ten zdecydował się schować list. Medykom udało się też jednak dotrzeć do przełożonego Pattona, gen. Dwighta Eisenhowera.

Eisenhower nakazał Pattonowi przeprosić, ale nie nadał sprawie oficjalnego biegu. Wtedy zainterweniowali reporterzy. Wszyscy uzgodnili, że nie ma potrzeby dalszego kontynuowania tego tematu. Jeden z reporterów uznał jednak całą sprawę za skandal i nagłośnił ją, przeinaczając przy okazji część faktów na niekorzyść Pattona.

Co zostało przeinaczone?

Przede wszystkim okoliczności tego wydarzenia. Należy pamiętać, że wtedy nikt jeszcze nie słyszał o wpływie stresu i napięcia na żołnierzy. Natomiast w momencie, kiedy dziennikarze drążyli tę kwestię, odsunięto Pattona od dowodzenia 7 Armią.

Patton rywalizował z brytyjskim marszałkiem Bernardem Lawem Montgomerym. Jaki był wynik tego osobliwego pojedynku dwóch alianckich dowódców?

Podkomendnym Pattona udało się przekroczyć Ren kilka godzin przed Anglikami. Faktem jest, że w odróżnieniu od Montgomery’ego Pattonowi udawało się zawsze realizować swoje plany i to mimo tego że były one nieraz bardzo zuchwałe i karkołomne. Pytanie, z czego to wynikało. Być może miał ten łut szczęścia.
Gen. Patton podczas rozmowy z rannymi żołnierzami (fot. Domena publiczna)
Gen. Patton podczas rozmowy z rannymi żołnierzami (fot. Domena publiczna)

Hitler podbija USA. Plany inwazji III Rzeszy i Japonii

Chociaż przebieg II wojny światowej pokazał, że ogromny potencjał militarny USA był poza jakimkolwiek zasięgiem Niemiec i Japonii, Amerykanie...

zobacz więcej

Patton dowodzi… gumowymi czołgami


Po odsunięciu Pattona od dowodzenia 7 Armią pod jego komendą znalazł się jeden z ciekawszych oddziałów amerykańskich, tzw. formacja duch, składająca się z gumowych czołgów. Na czym polegały zadania tej specyficznej jednostki?

Początkowo był to faktyczny, istniejący związek operacyjny (1 Grupa Armii Stanów Zjednoczonych – red.), który działał w celu zmylenia armii niemieckiej. Chodziło o to, żeby zamaskować właściwe miejsce lądowania aliantów w Europie. Na czele tej grupy stał z początku gen. Bradley, natomiast w momencie, gdy rozpoczęła się tzw. Operacja „Fortitude”, formalne kierownictwo nad tzw. formacją duchem, czyli de facto fikcyjnym tworem, przejął właśnie gen. Patton.

Ponieważ był on nadal uważany przez Niemców za wybitnego dowódcę alianckiego, obsadzenie go na tym stanowisku miało uwiarygodnić tę jednostkę. Zadaniem tej formacji było przekonanie Adolfa Hitlera, że główny atak nastąpi we francuskim rejonie Pas-de-Calais (w rzeczywistości lądowanie miało nastąpić w Normandii – red.).

Przygotowano fałszywe porty, lotniska, obozy oraz makiety pojazdów. Rozlokowano je w brytyjskim Dover, po drugiej stronie Kanału La Manche. Operacja spełniła swoje zadanie niemieckie dowództwo nie wsparło armii walczącej w Normandii, ponieważ uwierzyło, że zasadniczy, główny cios będzie miał miejsce właśnie w Pas-de-Calais. Warto dodać, że ta papierowa armia amerykańska została rozwiązana dopiero w październiku 1944 r. (lądowanie w Normandii przeprowadzono 6 czerwca 1944 r. – red.).
Gumowy model czołgu M4 Sherman (fot. Domena publiczna)
Gumowy model czołgu M4 Sherman (fot. Domena publiczna)

Sowieci więzili na terenie niemieckich obozów żołnierzy Armii Krajowej [WYWIAD]

Zajęcie przez Armię Czerwoną niemieckich obozów koncentracyjnych na terenie okupowanej Polski nie oznaczało nadejścia upragnionej wolności. Na ich...

zobacz więcej

Zamach czy nieszczęśliwy wypadek?


Gen. Patton zginął w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach. Oficjalnie stwierdzono, że doszło do nieszczęśliwego wypadu, ale niektórzy przypuszczają, że był to zamach. Jakie są argumenty zwolenników teorii o zabójstwie niepokornego wojskowego?

Gen. Patton został ciężko ranny w wypadku samochodowym, do którego doszło 9 grudnia 1945 r. Zmarł kilkanaście dni później, dokładnie 21 grudnia. Warto wrócić na moment do wspomnianej już słynnej konferencji z maja. Wobec regularnej krytyki Sowietów ze strony Pattona, gen. Eisenhower już na początku 1943 r. zakazał bowiem tego typu wypowiedzi.

Co istotne, 11 maja 1945 r. Patton skrytykował też politykę Stanów Zjednoczonych wobec Europy Środkowej. Mówię o tym dlatego, że niektórzy historycy hołdujący teorii o zamachu idą jeszcze dalej, twierdząc, że być może to nie Sowieci, dla których Patton był niewygodny, ale sami Amerykanie maczali palce w jego usunięciu. W czerwcu 1945 r., gdy Patton poleciał do ojczyzny na urlop, domagał się w swoim przemówieniu utrzymania powszechnej służby wojskowej, aby wykorzystać ją przeciwko Sowietom. I tutaj znów – powiedziałbym w swoim stylu – stwierdził, że „tchórzliwe waszyngtońskie sukinsyny przeprowadzą demobilizację”.

Po kapitulacji Niemiec Patton prosił, aby przeniesiono go na front walki z Japończykami, ale oddelegowano go na stanowisko gubernatora Bawarii. Sprawując tę funkcję ponownie wykazał się odwagą, czy też brawurą w wypowiadaniu swoich sądów. Odmówił mianowicie wydania Sowietom rosyjskich jeńców służących w oddziałach niemieckich, co też nie było czymś bardzo typowym. Alianci zachodni przekazywali np. w ręce Sowietów Kozaków służących w armii niemieckiej.

Komunizm największym zagrożeniem


Co ciekawe, Patton uważał też, że niektórych funkcjonariuszy nazistowskich niższego rzędu można wykorzystać na stanowiskach administracyjnych. Chodziło o to, aby nie skłonić zdesperowanych Niemców do przejścia na stronę rosyjską. Komunizm nadal był zatem dla niego największym zagrożeniem.

Gdy wybuchła wojna, Brytyjczycy uśpili tysiące kotów i psów

Zaraz po wypowiedzeniu wojny Niemcom Brytyjczycy przystąpili do masowego usypiania swoich pupili. W wyniku wydarzeń określanych przez anglosaskich...

zobacz więcej

Czy po wojnie Patton był inwigilowany?

Zdjęto z niego ochronę i aparat wywiadowczy. Przez cały czas pozostawał pod obserwacją służb sowieckich, ale też agentów amerykańskiej OSS (Office of Strategic Services – Biura Służb Strategicznych – red.). Ciągle go podsłuchiwano i otwierano jego korespondencję. Warto podkreślić, że w jednym z listów stwierdził, iż ujawni liczne tajemnice, które są w jego posiadaniu. W pewnym sensie chciał działać jako osoba niezależna od władz.

Patton stał się zatem personalnym problemem zarówno dla Sowietów, jak i w kręgach prosowiecko nastawionych rządów administracji waszyngtońskiej.

Jeszcze podczas wojny miały miejsce dwa precedensy, które wskazywały, iż Patton mógł być celem zamachów. Pierwszy raz został zaatakowany przez samolot, gdy leciał na inspekcję. Drugi raz miał miejsce, gdy jechał jeepem – wówczas o mały włos nie pozbawiła go życia kosa z chłopskiego wozu.

9 grudnia 1945 r. wybrał się na ostatnie polowanie przed wyjazdem z Niemiec. Jechał cadillakiem wraz z innym generałem. Widoczność była znakomita, a na drodze nie było prawie samochodów. I nagle pojawia się wielka wojskowa ciężarówka, która bez ostrzeżenia zjechała na przeciwny pas ruchu. Nie udało się zahamować i doszło do czołowego zderzenia.

Gen. Patton został sparaliżowany, a pozostali pasażerowie nie odnieśli żadnych obrażeń. Wówczas pojawiło się domniemanie, że kierowca ciężarówki ten wypadek sprowokował. Patton zginął w następstwie komplikacji pourazowych, aczkolwiek tuż przed jego śmiercią zapadła decyzja, aby przewieźć go do USA. Nie był więc w aż tak złym stanie, żeby lekarze nie mieli wątpliwości, że nic mu się nie stanie w czasie tego transportu. Co ciekawe, po śmierci gen. Pattona nie przeprowadzono sekcji zwłok, a do tego zniknęły wszelkie raporty i protokoły. Nie wyjaśniono też, skąd wzięła się niezwykła rana na jego twarzy.

Pewną ikoną stało się poruszające zdjęcie przedstawiające psa Pattona, bulteriera Williego. Po śmierci generała leżał on wśród jego osobistych rzeczy, zdając się wyczekiwać powrotu swego pana.

Oni rzeczywiście tworzyli całkiem zgrany zespół. Bulterier został zakupiony od wdowy po oficerze RAF-u, a Patton nadał mu imię Willie na cześć Wilhelma Zdobywcy. Na podstawie zachowanych zdjęć można odnieść wrażenie, że byli nierozłączni i w niesamowity sposób do siebie podobni.

Bulterier Willie wyczekujący powrotu gen. Pattona (fot. Domena publiczna)
Bulterier Willie wyczekujący powrotu gen. Pattona (fot. Domena publiczna)

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej