RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Zmęczenie sytych kotów

Włodzimierz Cimoszewicz i Andrzej Olechowski publicznie wykluczają z gry Platformę Obywatelską (fot. PAP/Radek Pietruszka; Forum/Adam Chelstowski)
Włodzimierz Cimoszewicz i Andrzej Olechowski publicznie wykluczają z gry Platformę Obywatelską (fot. PAP/Radek Pietruszka; Forum/Adam Chelstowski)

Jest coś niezwykle symbolicznego w tym, gdy czołowi beneficjenci przemian ustrojowych III RP: Włodzimierz Cimoszewicz i Andrzej Olechowski publicznie wykluczają z gry Platformę Obywatelską. Prawdopodobnie za krytyczną oceną opozycji kryją się przygotowania do kolejnego już politycznego projektu pod patronatem Donalda Tuska.

Nowy sondaż. Kto zaliczył spadek, a kto wzrost poparcia?

PiS może liczyć na poparcie 33 proc. wyborców, Koalicja Obywatelska – 22,3 proc., a Polska 2050 – 11 proc. – wynika z grudniowego badania IBRiS dla...

zobacz więcej

Gdyby dać wiarę zapowiedziom, głosom oburzenia, ale też dla odmiany i okrzykom pełnym nadziei i oczekiwania, jakie dobiegały ze strony środowisk opozycyjnych, to w ciągu ostatnich pięciu lat w Polsce jakieś dziesięć razy Polacy powinni byli - na fali bardziej lub mniej spontanicznych protestów społecznych - przywrócić do władzy Platformę Obywatelską. Metoda uliczna zawiodła, ale trzykrotnie też opozycja mogła sięgnąć po władzę metodami demokratycznymi; nie wliczając tutaj eurowyborów, które większego wpływu na kształt władzy w kraju nie mają. I co?

Ano wyszedł z tego, jak mówią wiekowi poznaniacy – istny dupersztajn*.

Rządząca Zjednoczona Prawica mimo problemów spowodowanych kryzysami: wewnętrznym i covidowym (z obydwoma radzi sobie średnio na jeża), władzę trzyma mocno i wciąż, przynajmniej z obecnej perspektywy, ma szanse na utrzymanie jej po 2023 roku. Jak wynika z ostatniego sondażu IBRIS dla Onetu na PiS chciałoby głosować 33 proc. wyborców, podczas gdy na Koalicję Obywatelską – 22,3 proc.

Tusk zmienił zdanie ws. budżetu UE? „Zapewne dostał reprymendę z Niemiec” [WIDEO]

Dwa lata temu Donald Tusk mocno sprzeciwiał się powiązaniu budżetu UE z praworządnością. Wczoraj napisał, że „sprawy zaszły zbyt daleko” i wezwał...

zobacz więcej

Zaskakująca zbieżność zdarzeń...


Nie ma się więc co dziwić, że środowiska bliskie największemu ugrupowaniu opozycyjnemu Platformie Obywatelskiej – Koalicji Obywatelskiej są już znudzone, zmęczone i rozżalone brakiem wizji na powrót do koryta, przy którym w ten czy inny sposób tkwiły blisko trzydzieści lat.

Jeden z byłych trzech tenorów Platformy Obywatelskiej i współzałożyciel tej partii Andrzej Olechowski, notabene także były współpracownik wywiadu wojskowego PRL w rozmowie z „Wprost” wręcz dyskwalifikuje partię Borysa Budki przestrzegając przed możliwością objęcia przez nią władzy. „Gdy PiS przegra wybory, wdepniemy w nieprzygotowaną Platformę Obywatelską; to rzuca się w oczy i do tego nie można dopuścić; to partia bez klarownego planu, wizji Polski po PiS” - mówił.

Podobne stanowisko zajął kilka dni wcześniej Włodzimierz Cimoszewicz, były działacz PZPR, a w III RP premier postkomunistycznego rządu, obecnie eurodeputowany Koalicji Europejskiej, który w programie „Tomasz Lis” stwierdził: „Największym problemem jest sytuacja w opozycji. Niestety trzeba powiedzieć, że to jest dramat, ale opozycja nie stanowi żadnej realnej alternatywy dla złego rządu”.

Przyjęcie, że to tylko narzekania weteranów polskiej polityki, dziś nieodgrywających w niej żadnej roli byłoby błędne. Warto spojrzeć na pewną koincydencję zdarzeń. Oto coraz bardziej rozpaczliwie próbujący wrócić do politycznej gry Donald Tusk, przy okazji negocjacji budżetowych z UE, pisze pod koniec listopada na swoim Twitterze : „Czas na zjednoczenie wysiłków całej opozycji. Sprawy zaszły zbyt daleko (...)”, wcześniej apeluje do polityków opozycji, by spotkali się i rozmawiali, w udzielanych wywiadach mówi o konieczności zjednoczenia opozycji.


Apel o wspólne rozmowy podchwytuje i powiela na swoim Twitterze redaktor naczelny „Newsweeka” Tomasz Lis. Później mamy wywiad Lisa z Tuskiem, spotkanie byłego premiera z Martą Lempart i rozmowa, jak wieść gminna niesie, o współpracy i nowym wspólnym ruchu, wreszcie – mamy też Cimoszewicza, który w rozmowie z Lisem nie zostawia suchej nitki na opozycji w obecnym kształcie. Przypadek?

„Tego obawiają się złodzieje”. Poseł PO ostro o słowach Tuska

Do tej pory zawsze wydawało mi się, że najbardziej praworządności obawiają się złodzieje i bandyci – oznajmił poseł PO Marcin Kierwiński. To jego...

zobacz więcej

Wejście Tuska, odcinek n-ty


Donald Tusk jest zbyt doświadczonym politykiem, by wierzyć, że strategia przyjęta przez lidera PO Borysa Budkę „stania z bronią u nogi”, bycia anty-PiS i czekania aż partia rządząca sama się wykrwawi w starciu z kryzysem, przyniosło skutek. Jest też zbyt doświadczonym, by wierzyć, że może sobie pozwolić na kolejne lata pozostawania na marginesie polskiej polityki. Im dłużej czeka, tym szanse na powrót do niej ma mniejsze; upływ czasu spowodował, że
starszym wyborcom bardziej kojarzy się z aferami końcówki swoich rządów niż z dynamicznym, przebojowym liderem obozu liberalnego lat 2007-2013, dla wchodzących w życie coraz bardziej staje się reliktem przeszłości, strasznym dziaduniem z Twittera. Albo więc Tusk podejmie marsz (lub będzie patronował obozowi, który taki marsz podejmie) w perspektywie najbliższych trzech lat, albo w polskiej polityce go nie będzie. A jeśli nie będzie go w niej, nie będzie go też w polityce europejskiej, w której i dziś – mimo formalnie prestiżowego stanowiska lidera Europejskiej Partii Ludowej - znaczy coraz mniej.

Gdyby Donald Tusk w większym niż dotąd stopniu zaangażował się w ewentualny nowy projekt polityczny, to ten miałby szansę przywrócić opozycję do władzy, a samego Tuska do roli demiurga obozu liberalno-lewicowego?


Warto pamiętać, że mniej lub bardziej jawnych prób powrotu byłego premiera do gry politycznej w Polsce było już kilka. Najpierw takim balonem próbnym miał być cichy patronat nad Koalicją Europejską i medialnie pompowany „Ruch 4 Czerwca”, który de facto nigdy nie powstał. Wiosna 2019 roku miała być nowym otwarciem dla Tuska i jego społecznego ruchu, wezwaniem do współpracy wszystkich opozycyjnych środowisk ukoronowanym zwycięskimi wyborami. Skończyło się zanim się zaczęło, a to wszystko dzięki skandalicznie antykościelnej tyradzie popierającego Tuska - Leszka Jażdżewskiego, redaktora naczelnego „Liberte”, który wszedł na mównicę przed byłym premierem i skradł mu „szoł”, kompromitując nie tylko samego Tuska , ale i przy okazji część z udziałowców Koalicji Europejskiej. Później miała być walka z Andrzejem Dudą w wyborach prezydenckich w 2020, jednak porażka Koalicji Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych w 2019 r., chaos i konflikty w obozie opozycji spowodował, że Tusk w wyborach nie zdecydował się startować.

Zjednoczona Prawica murem podzielona

Spoiwo, które było fundamentem centro-prawicowego obozu w wyborach w 2015 roku uległo erozji. Dziś nie oznacza to jeszcze powtórki prawicowej...

zobacz więcej

Największa partia Bez


Największą słabością zarówno zaplecza Donalda Tuska, w dalekiej Brukseli coraz bardziej oderwanego od polskiej rzeczywistości, jak i opozycji są „bezy”. To całe mnóstwo „bez”. Przede wszystkim – jak można stwierdzić w kontekście aktywności Koalicji Obywatelskiej w ostatnich pięciu latach – opozycja nadal jest bez rzetelnej analizy przyczyn porażki wyborczej z 2015 roku, bez oceny przemiany społecznej, jaka nastąpiła w ostatnich latach, wreszcie bez oglądu nadziei i oczekiwań młodych pokoleń wyborców, którzy w kolejnych latach będą stanowili o wyniku wyborczym. Dziś potencjalny obóz Tuska – z kolejnym „bez” - bez zmiany wizerunkowej i pewnej wymiany pokoleniowej jest dla najmłodszych wyborców jeszcze bardziej dziaderska i obciachowa niż obóz PiS. Dalej są kolejne bezy: bez nowych twarzy, bez konsekwentnego programu socjalnego, bez odpowiadającego kryzysowej sytuacji gospodarczej programu gospodarczego, bez pomysłu na politykę wewnętrzną i zagraniczną, bez umiejętności narzucenia własnej narracji.

To, co dziś Donald Tusk wespół z opozycją – nawet zjednoczoną – pod jego ewentualnym patronatem może zaproponować wyborcom, to nadal wyłącznie beza. Czyli kraj bez rządów PiS. A to wciąż za mało, by myśleć o zwycięstwie. Zwłaszcza, że aktywnością w mediach społecznościowych Donald Tusk nie tylko udowadnia, że w perspektywy Brukseli nie do końca rozumie to, jak bardzo zmieniło się w szerokim spektrum myślenie Polaków, ale też, że w dużym stopniu stracił dawną umiejętność inteligentnych filipik słownych i ciętych ripost.


Jest jeszcze jedno bez. Zarówno politycy Lewicy, jak i PSL wychodzą ze słusznego założenia, iż bez Tuska i bez bezideowych konglomeratów wielopartyjnych, w dłuższej perspektywie czasowej mają szansę budowy czy też odbudowy własnego elektoratu. I to też powinno być ostrzeżeniem dziś dla Prawa i Sprawiedliwości, bo z błędów starych polityków opozycji wnioski wyciąga czekający na swoje pięć minut, powoli budujący rozpoznawalność w młodym pokoleniu neomarksista Adrian Zandberg.

Wojciech Wybranowski

* dupersztajn – gwara poznanska - „nieudacznik”, „ nieudacznictwo”, „nieudolne działania”

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej