RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Historia jak z filmu. Uciekli z Auschwitz przebrani za esesmanów

Czterech więźniów Auschwitz przechytrzyło Niemców (fot. H.Hoffmann/Mondadori via Getty Images, zdjęcie ilustracyjne)
Czterech więźniów Auschwitz przechytrzyło Niemców (fot. H.Hoffmann/Mondadori via Getty Images, zdjęcie ilustracyjne)

Ta historia brzmi jak opis filmu Quentina Tarantino, ale wydarzyła się naprawdę. 20 czerwca 1942 r. Kazimierz Piechowski wraz z trójką innych więźniów dokonali jednej z najbardziej brawurowych ucieczek w historii Auschwitz, używając do tego wykradzionego samochodu komendantury i niemieckich mundurów. Plan był opracowany w taki sposób, aby kaci nie mogli potem zamordować w odwecie żadnego więźnia przebywającego na terenie obozu.

Brawurowa ucieczka z Auschwitz. „NYT” o Żydzie uratowanym przez Polaka

Amerykański dziennik „New York Times” opisał historię zmarłego niedawno w USA Hermana Shine'a, który w dramatycznych okolicznościach zdołał uciec z...

zobacz więcej

Promienie słońca odbijały się od połyskującej karoserii samochodu, który powoli zbliżał się do bramy obozowej. Wartownik nie kwapił się jednak, aby otworzyć szlaban. Mężczyzna w esesmańskim mundurze otworzył wówczas drzwiczki pojazdu i warknął z oburzeniem po niemiecku: – Do jasnej cholery! Śpisz, dupku tam czy co? Otwieraj ten szlaban, bo ja ciebie obudzę!

Strażnik podskoczył i zaczął pośpiesznie kręcić korbą, podnosząc zaporę. Nie wiedział jeszcze, że w rzeczywistości został zganiony przez Polaka Kazimierza Piechowskiego, jednego z więźniów obozu. I że przyczynił się właśnie do jednej z najgłośniejszych ucieczek w dziejach Auschwitz.

Śmiały plan


Data ucieczki z obozu – 20 czerwca 1942 r. – mogła być dla Piechowskiego symboliczna. Dokładnie tego samego dnia dwa lata wcześniej został w Auschwitz uwięziony, trafiając tu w jednym z pierwszych transportów. Wpadł w ręce Niemców, gdy po przegranej wojnie obronnej próbował przedostać się w 1939 r. przez Węgry do Francji.

W obozie otrzymał numer 918, którym posłużył się potem przy wyjeździe z Auschwitz . Piechowski zaczął myśleć nad ucieczką z obozu po rozmowie z zaprzyjaźnionym Ukraińcem Eugeniuszem Benderą . Dla Bendery była to ostatnia szansa na przeżycie – dowiedział się bowiem, że Niemcy zamierzają go wkrótce zabić.

Ostatnie dni Auschwitz. Po wojnie byli więźniowie bali się kąpieli i zastrzyków

Gdy 75 lat temu, 27 stycznia 1945 r., żołnierze Armii Czerwonej otworzyli bramy obozu Auschwitz, zastali w nim krańcowo wycieńczonych więźniów....

zobacz więcej

– W maju 1942 r. przyszedł do mnie Gienek i ze smutkiem powiedział, że nasi w Politische Abteilung, obozowym  gestapo , powiedzieli mu, że jest na liście do gazu. Byłem w szoku. (...) Wiedziałem, że ucieczka z obozu centralnego była absolutnie niemożliwa i nie chciałem z nim o tym rozmawiać. Drążył mnie przez trzy dni. Wiedział, że znam niemiecki. W końcu się zgodziłem. Bendera powiedział, że może skombinować samochód – opowiadał Piechowski w 2012 r. w rozmowie z miesięcznikiem „Pamięć.pl”.

Inicjatorzy ucieczki wpadli na pomysł utworzenia fikcyjnego komanda – chodziło o to, aby po ich ucieczce Niemcy nie przeprowadzili krwawego odwetu na więźniach pozostałych w obozie. Rzecz w tym, że takie komando musiało liczyć minimum cztery osoby, dlatego należało znaleźć jeszcze dwóch śmiałków.

Udało się – w ucieczce zgodzili się wziąć udział także zakonnik z Wadowic Józef Lempart, który pracował z Benderą w pobliskich garażach oraz harcerz Stanisław Jaster zatrudniony wraz z Piechowskim w magazynach zaopatrujących SS.

Pamiętna sobota


Po latach Piechowski wspomni w rozmowie z radiową Trójką: – Przyszła do mnie taka myśl: Możesz wygrać ucieczkę, ale tylko opierając się na głupocie Niemców. Zagrałem na tym, że Niemcy mieli się ponad wszystkich i uznali, że głupi więźniowie nic nie mogą wymyślić. 

„The Guardian” o Pileckim: Zrobił więcej niż ktokolwiek, by ujawnić horror obozu

Brytyjski dziennik „The Guardian” w sekcji poświęconej książkom przybliża sylwetkę rotmistrza Witolda Pileckiego. Jego biografia „Ochotnik"...

zobacz więcej

Piechowski i jego towarzysze postanowili, że wykradną samochód będący w dyspozycji szefostwa obozu – kabriolet Steyr 220 – oraz znajdujące się w magazynach mundury esesmanów i broń. Na dzień ucieczki wybrali sobotę, ponieważ Niemcy pracowali wtedy w magazynach tylko do godz. 12.

Aby dostać się do garażu, więźniowie musieli wyjść przez bramę z napisem „Arbeit Mach Frei”. Podjechali więc rolwagą (wozem pchanym przez ludzi) i powiedzieli esesmanowi, że ich komando ma stawić się w magazynie.

– Melduję: Rollwagenkommando, Vorarbeiter 918 i trzech więźniów. Mimo ogolonych głów ze strachu włosy stały nam dęba. Szczęśliwie frajer esesman nie sprawdził w księdze, czy nasze komando istnieje. Przepuścił nas – wspominał Piechowski w wywiadzie dla „Pamięć.pl”.

Strażnik nie reagował


Następnie czwórka śmiałków dostała się do garażu i magazynów, wcielając w życie kolejny punkt swojego planu. Wsiedli do samochodu i ruszyli do punktu kontrolnego, gdzie – jak wspomniano na samym początku – natrafili na strażnika, który nie reagował na ich obecność.

W końcu udało im się jednak szczęśliwie wyjechać poza teren obozu. Warto dodać, że ta brawurowa ucieczka odbyła się za wiedzą rtm. Witolda Pileckiego, który za pośrednictwem Jastera przekazał potem raport AK.

„Były ucieczki z Auschwitz tak brawurowe, że Niemcy za nie nie karali. To by ich kompromitowało”

Auschwitz to wielkie cierpienie, które dotknęło człowieka: Polaka, Żyda, bardzo wielu innych. Kobiety, dzieci, mężczyzn. A jednocześnie opór nawet...

zobacz więcej

„Śmiem sądzić, że ucieczka czterech więźniów z Oświęcimia, najlepszym w obozie autem komendanta lagru, po przebraniu się w mundury oficerów SS, na tle warunków tego piekła, może być dla filmu kiedyś tematem naprawdę doskonałym”– pisał potem w swoich wspomnieniach rtm. Pilecki.

Kiedy Niemcy zorientowali się, co zaszło, rozesłali za zbiegłymi więźniami listy gończe. Zaczęli także szukać winnych. Do Auschwitz przybyła specjalna komisja z Berlina, która po długich przesłuchaniach uznała, że uciekinierom mógł pomagać niemiecki więzień, kapo magazynów Kurt Pachala . Skazano go na śmierć głodową, którą wykonano w 1943 r.

Niestety dwójka towarzyszy Piechowskiego słono zapłaciła za swoją ucieczkę. Niemcy zamordowali matkę Lemparta i rodziców Jastera.

Piechowski: Przez całe życie uciekałem


Dalsze losy uciekinierów potoczyły się różnie. Ks. Lempart przeżył wojnę, ale zginął pod kołami autobusu w Wadowicach. Jaster wrócił do Warszawy, gdzie walczył w szeregach AK. Wkrótce został jednak posądzony o współpracę z gestapo. Zginął w 1943 r.

Piechowski wspominał, że zabili go koledzy. Pan Kazimierz był przekonany o jego niewinności, tak samo inni znajomi Jastera i kombatanci, którzy twierdzili, że doszło tutaj do tragicznej pomyłki Podziemia.

W 2019 r. Jaster został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Eugeniusz Bendera zmarł w 1988 r. w Warszawie. 15 grudnia minęła natomiast trzecia rocznica śmierci Piechowskiego. W poruszającym dokumencie „Uciekinier” (można go obejrzeć na platformie TVP VOD) pan Kazimierz wspominał:

– Przez całe swoje życie ciągle uciekałem. Podczas wojny uciekałem przed Niemcami. W Auschwitz kilka razy uciekłem przed śmiercią. Po wojnie uciekałem przed czerwonymi. Teraz uciekam w świat, żeby nie stetryczeć.

źródło:
Zobacz więcej