RAPORT

Wojna na Ukrainie

Nowy europejski duet polityczny: Tusk – Lempart 

Marta Lempart uwierzyła, że od wizyty w Brukseli, przejęła w swoje ręce ster, decydujący o losach Polski (fot. PAP/Leszek Szymański; Adam Warżawa)
Marta Lempart uwierzyła, że od wizyty w Brukseli, przejęła w swoje ręce ster, decydujący o losach Polski (fot. PAP/Leszek Szymański; Adam Warżawa)

Jak nisko upadł Donald Tusk, spotykając się z Martą Lempart. Człowiek, który do niedawna – jakkolwiek padało wiele zastrzeżeń do jego działalności politycznej – zajmował przez dwie kadencje, a więc okres pięciu lat, jedno z najważniejszych stanowisk w strukturze Unii Europejskiej, przyjął w Brukseli marną pod każdym względem figurę. W dodatku nadając  jej wizycie oficjalny, polityczny charakter.

Te rozdźwięki uniemożliwiają porozumienie prawdziwym demokratom

„Sprawy zaszły tak daleko, że kompromis jest absolutnie konieczny” – pisze prof. Michał Kleiber, od niedawna przewodniczący Polskiego komitetu ds....

zobacz więcej

Potraktował poważnie kobietę prostacką, prymitywną, wulgarną, zachłanną na władzę, (podejrzewam, że i na pieniądze), będącą w stanie być może przewodzić gromadzie kłótliwych przekupek na podmiejskim bazarze, ale nie pozostawać liderką organizacji, wpisującej się w cywilizowane ramy życia społecznego czy politycznego. Marta Lempart spotkana przypadkowo przez nieznającą ją osobę z łatwością mogłaby sprawić na niej wrażenie nie tylko kogoś z marginesu politycznego, ale wręcz społecznego. Wystarczyłoby, że otworzyłaby usta, by się upewnić, że mamy do czynienia z bardzo cwanym, a nawet przebiegłym menelem.

Nienawiść do obecnej władzy


  Donald Tusk, jest zbyt wytrawnym politykiem i wystarczająco bystrym człowiekiem, by nie widzieć, z jakiej klasy osobą ma do czynienia. A jednak fanatyczna niechęć do PiS i Jarosława Kaczyńskiego oślepia jego trzeźwe spojrzenie.

Nagły, dla wielu obserwatorów niezrozumiały sojusz z Martą Lempart dowodzi, jak Donald Tusk gotowy jest dla wyimaginowanego interesu politycznego pogwałcić standardy obowiązujące w normalnym świecie. Jest w stanie bagatelizować fakt, że jakikolwiek związek z Martą Lempart buduje polityczną karykaturę obrazu Polski. Pokazuje zarazem, jak każdą komórką swego organizmu Donald Tusk musi nienawidzić obecnej władzy, aby Marcie Lempart torować drogę do czynnego udziału w życiu politycznym.

Okruchy, które współtworzą całość

– Boże, chroń nas przed takimi kobietami – myślałem z przejęciem, słuchając dwóch liderek Strajku Kobiet. Nazwisko pierwszej rozpoczyna się na L.,...

zobacz więcej

Moralne cywilizacyjne bagno


Promować postać, która degraduje działalność polityczną. Świadomie przyczyniać się do tego, że polityka i debata publiczna stają się najohydniejszym bagnem. Moralnym, cywilizacyjnym. Bagnem, zawierającym w sobie elementy przestępczości. Gdyż to liderka Strajku Kobiet swoim zachowaniem prowokowała do atakowanie kościołów, duchownych katolickich i dewastacje obiektów sakralnych.

Postulat 70 proc.


Donald Tusk z pełną premedytacją wykorzystuje Martę Lempart jako narzędzie do przyspieszenia obalenia rządów PiS. Nie licząc się ze wszystkimi  negatywnymi skutkami, zakłada najpewniej skuteczność Strajku Kobiet w doprowadzenia do upadku Zjednoczonej Prawicy.  Po to przecież – jak mówi sama Marta Lempart – przyjechała do Donalda Tuska, aby mu powiedzieć, że głównym postulatem 70 proc. Polaków jest ustąpienie obecnego rządu. Namaszczenie polityczne Marty Lempart przez Donalda Tuska umocniło w liderce Strajku Kobiet wiarę, że ma do spełnienia wielką misję uwolnienia Polski od autorytarnego potwora, jakim jest PiS. Gnębiącego nie tylko kobiety, co było powodem pierwszych październikowych protestów Strajku  Kobiet, lecz zniewalającego całe polskie społeczeństwo.

Morawiecki z Macronem, a Tusk z Lempart. „Każdy orze, jak może, panie Donaldzie”

Gdy premier Mateusz Morawiecki negocjował w czwartek z liderami państw szczegóły miliardowego budżetu UE, Donald Tusk spotkał się z Martą Lempart....

zobacz więcej

Ster decydujący o losach Polski


Spotkanie w Brukseli z Donaldem Tuskiem wlało też w Martę Lempart nowe przekonanie, które w jej wyobraźni czyni z niej prawdziwego polityka, dyktującego innym, jaki jest zakres ich uprawnień i jakie decyzje winni podejmować. Uwierzyła, że od wizyty w Brukseli przejęła w swoje ręce ster decydujący o losach Polski. A ona będzie wyznaczać szlaki, jakimi Polska ma podążać. 

Jeżeli Unia Europejska miała złudzenie, że będzie mogła chwilę odetchnąć od bolesnych spraw Polski, to się głęboko myliła, gdyż nie takie są plany Marty Lempart. Fundamentalne znaczenie ma sygnał do Unii Europejskiej, jaki liderka Strajku Kobiet wysłała za pośrednictwem „Gazety Wyborczej”, której udzieliła wywiadu. Przekaz ten jest prosty, ale wymagający determinacji, a być może nawet odłożenia innych zadań UE na później.

– Polskie obywatelki i polscy obywatele będą naciskać na Unię Europejską, żeby nie ważyła się odpuszczać polskiemu rządowi w żadnej sprawie – przestrzega Marta Lempart.    

Nie mieli numeru telefonu do  szefowej KE 


Podobno zaraz po spotkaniu z Donaldem Tuskiem liderka Strajku  Kobiet chciała od razu  swoje polecenie przekazać osobiście Ursuli Von der Leyen. Ale ta cały czwartek do późnych godzin nocnych była zajęta negocjacjami w sprawie podziału  unijnego budżetu. Zaś w jej sekretariacie powiedziano Lempart, że nie mają numeru komórki do  szefowej Komisji Europejskiej.   

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej