RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Zjednoczona Prawica murem podzielona

Partia Kaczyńskiego pracuje też nad pewnym wentylem bezpieczeństwa (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik)
Partia Kaczyńskiego pracuje też nad pewnym wentylem bezpieczeństwa (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik)

Spoiwo, które było fundamentem centro-prawicowego obozu w wyborach w 2015 roku uległo erozji. Dziś nie oznacza to jeszcze powtórki prawicowej „smuty lat ‘90”, ale bez wypracowania nowego modelu współpracy – szanse centroprawicy na utrzymanie władzy po 2023 roku znacząco spadną.

Tąpnięcie w Zjednoczonej Prawicy. „Czas pokazał, kto miał rację”

Jarosław Gowin zaapelował do opozycji, by „przestała się ośmieszać” i u boku Jarosława Kaczyńskiego oraz Zbigniewa Ziobro poparł szybkie...

zobacz więcej

Środa, nieoficjalne „prenegocjacje” uczestników szczytu UE. Kuluarowe rozmowy prowadzą do kompromisu, o którym oficjalnie politycy zaczną mówić dzień później. Ale jeszcze zanim to nastąpi do dziennikarzy zaczynają dzwonić politycy dwóch skonfliktowanych frakcji w obozie Zjednoczonej Prawicy.

Ludzie Morawieckiego przekonują, że Polska za sprawą szefa rządu osiągnęła sukces negocjacyjny, a niekorzystne dla naszego kraju możliwości uruchomienia mechanizmu „praworządności” zostały zablokowane. Politycy „Solidarnej Polski” Zbigniewa Ziobry, należący wszak do tej samej koalicji rządzącej – dzwonią z zupełnie innym przekazem. Narracja jest prosta: „zdrada, klęska, porażka”. Po cichu mówią, że będą chcieli doprowadzić do odwołania Mateusza Morawieckiego. „Nawet jeśli teraz prezes PiS uzna, że akceptuje porozumienie Morawieckiego, to i tak straci on fotel. Najpóźniej do kwietnia” - słyszę od jednego z ważnych polityków partii Zbigniewa Ziobry. A kto za niego? - „Zagramy racjonalnie. To może być chociażby Błaszczak” - pada odpowiedź.

W tej sytuacji medialne potrząsanie szabelką przez polityków Solidarnej Polski, ich opowieści o „rozważeniu wyjścia z koalicji” dziwić nie mogą, choć brzmią mniej więcej tak jak deklaracje Aleksandra Kwaśniewskiego o życiu w trzeźwości. Są wstępem do negocjacji dotyczących zmiany na stanowisku szefa rządu i jednocześnie budują autonomiczną pozycję „Solidarnej Polski” przed wyborami w 2023 r.

Coś się kończy...


Co to w praktyce oznacza? Ano to, że – z czego wszyscy ogarniający polityczną kuchnię – politycy Zjednoczonej Prawicy – zdawali sobie sprawę: nowa umowa koalicyjna, jaką zawarto po przedłużającej się awanturze wokół rekonstrukcji rządu, jest w dużej mierze fikcją. A przynajmniej w tym zakresie, który miał gwarantować koalicjantom: „Solidarnej Polsce” i „Porozumieniu” Jarosława Gowina udział na listach wyborczych obecnych posłów plus pulę dodatkowych działaczy. W sytuacji, w której utrzymanie samodzielnych rządów, ba – utrzymanie rządów – w wyborach w 2023 roku staje się problematyczne, PiS nie będzie wpuszczał na listy kandydatów, co do których lojalności ma spore zastrzeżenia.

Gowin: Koalicja istnieje, ale jesteśmy na wirażu

– W ciągu dwóch tygodni wyjaśni się, czy liderzy Zjednoczonej Prawicy są w stanie sami osiągnąć kompromis – powiedział szef Porozumienia Jarosław...

zobacz więcej

De facto oznacza to, że spoiwo, które było podstawą sojuszu Zjednoczonej Prawicy”: z jednej strony socjalne podejście do kwestii społecznych, obrona podstawowych wartości reprezentowana przez PiS, z drugiej strony mocno podkreślane i bliskie prawicowemu wyborcy kwestie światopoglądowe reprezentowane przez „Solidarną Polskę” wreszcie miękki liberalizm gospodarczy partii Gowina – wykruszyło się; mówiąc dosadniej – przestało mieć dla największej partii koalicyjnej znacznie.

Radykalizm światopoglądowy ziobrystów, medialne awantury wokół ideologii LGBT czy Konwencji Stambulskiej, ostry eurosceptyzm polityków Zbigniewa Ziobry dla Prawa i Sprawiedliwości – inaczej niż w latach wcześniejszych, gdy PiS i SolPol momentami nawet rywalizowały w tych punktach – stał się dla partii Kaczyńskiego obciążeniem.

Nie bez znaczenia jest tu fakt, że prokuratura podległa Ziobrze w najpoważniejszych sprawach – tych, które miały być symbolem walki z patologiami minionych lat – nie daje sobie rady. Śledztwo w sprawie tzw „zdrady dyplomatycznej”, w sprawie korupcji w Sądzie Najwyższym, w sprawie sprzedaży „Rzeczpospolitej” poniżej wartości spółki – bez decyzji procesowych. Śledztwo w sprawie inwigilacji dziennikarzy, po wielu miesiącach marazmu – umorzone w kuriozalnych okolicznościach.

Kaczyński o negocjacjach: Sytuacja niełatwa, ale może być zupełnie nieźle

Sytuacja jest niełatwa, skomplikowana, ale jeśli zostanie przyjęta propozycja, która w tej chwili jest przygotowana, to będzie dobrze; wierzę w...

zobacz więcej

Wyborcy, zwłaszcza młodzi i średniopokoleniowi (pomijam tu twardy elektorat) zaczynają aktywność ziobrystów postrzegać jako obciachową, co nie pozostaje bez wpływu na wizerunek samego PiS. Miękki liberalizm gospodarczy Gowina nie przyniósł (jak pokazały wybory w 2019 r) liczącego się poparcia środowisk przedsiębiorczych, w dodatku premier Mateusz Morawiecki uruchamiając kolejne tarcze antykryzysowe prawdopodobnie staje się w środowiskach biznesowych bardziej wiarygodnym w tej materii niż mający słabą pozycję polityczną wicepremier Gowin.

Możliwy przebieg wydarzeń


Wyczerpanie koalicyjnego spoiwa nie oznacza jednak prawdopodobnie – trzeba to podkreślić - bo polscy politycy zbyt często kierują się emocjami, a zbyt rzadko pragmatyzmem – rozpadu koalicji rządzącej.

Z tej samej przyczyny, z której nie rozpadła się latem, mimo perturbacji związanych z rekonstrukcją rządu. Zbyt dużo stanowisk w resortach, spółkach skarbu państwa i instytucjach publicznych zostało obsadzonych przez koalicjantów, by ryzykować dziś: po pierwsze ich utratę, po drugie – rozliczanie przez żadnych zemsty aktywistów opozycji.

Istotne jest też dzisiaj to, że zarówno Zbigniew Ziobro, jak i Jarosław Gowin nie mają żadnej pewności, jaka grupa ich stronników wraz z nimi opuściłaby koalicję. Tutaj zdecydowanie jednak mocniejszą pozycję ma Zbigniew Ziobro, któremu udało się odbudować i wzmocnić struktury partii w terenie, wykreować lokalnie wpływowe środowiska opiniotwórcze, również medialne. Gowin pozostaje z partią, w której nie ma większego poparcia nawet w gronie jej prezydium, skonfliktowaną wewnętrznie, której część działaczy – jak mówi się w kuluarach Zjednoczonej Prawicy – na własną rękę próbuje na przyszłość negocjować miejsca na listach PiS.

Kukiz'15 w Zjednoczonej Prawicy? „Jestem ogromnym zwolennikiem współpracy"

Polityk Zjednoczonej Prawicy, a wcześniej Kukiz’15 Norbert Kaczmarczyk ocenia, że podjęcie współpracy z ruchem Pawła Kukiza miałoby wiele plusów....

zobacz więcej

Partia Kaczyńskiego pracuje też nad pewnym wentylem bezpieczeństwa na wypadek, gdyby doszło do ewentualnego opuszczenia obozu przez niewielką grupkę koalicyjnych posłów. Dlatego trwają też rozmowy ze stronnikami Pawła Kukiza, którzy opuścili PSL - Koalicję Polską, a którym dzisiaj nie opłaca się wchodzić bezpośrednio do Zjednoczonej Prawicy, pewną grupą „rolników” bliskich Ardanowskiemu czy też z niektórymi posłami dołującej sondażowo Konfederacji.

Ziobro licytuje dziś ostro, ale celem, o który gra, jest przede wszystkim doprowadzenie do odejścia czy też odwołania premiera Mateusza Morawieckiego i budowa rozpoznawalności własnego ugrupowania, co też – po tym, jak jego partia opowiedziała się po stronie rolników kwestionujących „Piątkę dla zwierząt” ostatnio nieźle mu się udaje.

Jaki dziś wariant jest najbardziej prawdopodobny, jeśli Zjednoczona Prawica w kolejnych miesiącach nie znajdzie spoiwa pozwalającego na ponowne scementowanie „obozu dobrej zmiany”? Zapewne koalicja dotrwa wówczas do przełomu lat 2022/2023 czyli ponownych negocjacji dotyczących list wyborczych. Najmniej dziś liczącym partnerem dla PiS w nich będzie Jarosław Gowin, który – jak wspomniałem - do dziś nie odzyskał pełnej kontroli nad własnym ugrupowaniem. Jeśli jego oczekiwania nie zostaną spełnione, zapewne z częścią posłów będzie próbował wskoczyć na miejsce kukizowców do koalicji z PSL; czemu liderzy ludowców bynajmniej już dziś nie są nieprzychylni. A ziobryści? Dziś działacze tej partii mówią całkiem otwarcie, że liczą się z koniecznością samodzielnego startu w wyborach w 2023 lub porozumienia na przykład z Konfederacją.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej