RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Nord Stream 2 wciąż walczy o przetrwanie. Berlin i Moskwa szukają luk w sankcjach USA

Niemcy liczą, że Biden nie będzie tak skory do uderzenia sankcjami na NS2 jak Trump (fot. PAP/DPA.)
Niemcy liczą, że Biden nie będzie tak skory do uderzenia sankcjami na NS2 jak Trump (fot. PAP/DPA.)

Historia budowy Nord Stream 2 to świetny materiał na scenariusz thrillera. Liczba zwrotów akcji – od pesymistycznych dla Polski i krajów naszego regionu czyli jego powstania, po optymistyczne, czyli jego niedokończenie, do znów niewiadomej – trzymałaby widza w ciągłej niepewności. Bez względu na to, jaki będzie finał rzeczywistej batalii o niemiecko-rosyjski gazociąg jedno nie podlega dyskusji – Berlin wykorzystuje wszelkiej środki, by realizować korzystną dla siebie politykę i nie liczy się ze zdaniem innych.

Biden też może zostać Trumpem. Niemcy i Rosja szykują dla niego marchewkę i kij

Berlin, Bruksela, Paryż, Moskwa i Pekin czekały cztery lata, by ze stanowiska prezydenta USA odszedł znienawidzony przez światową lewicę Donald...

zobacz więcej

Przypomnijmy – gazociąg NS2 jest gotowy w 94 procentach, ale przez ostatni rok nie trwały nad nim żadne prace z powodu amerykańskich sankcji, zalegalizowanych przez prezydenta Donalda Trumpa, które są wymierzone w firmy go budujące. Restrykcje spowodowały, że z przedsięwzięcia wycofała się m.in. szwajcarska firma Allseas, której dwa statki do tej pory układały rury gazociągu na dnie Morza Bałtyckiego.

Moskwa zapowiadała, że ukończy NS2 własnymi siłami – a konkretnie dwoma statkami – Akademik Czerski z jednostka pomocniczą. Liczni eksperci oceniali jednak, że nie ma on do tego odpowiedniego wyposażenia.

Wiele wskazywało na to, że sankcje amerykańskie zrobią swoje. Uniemożliwią dokończenie projektu, który uderza w bezpieczeństwo Polski i państw regionu Europy Środkowo-Wschodniej, umacnia monopol energetyczny Kremla , dostarczy Moskwie dodatkowych funduszy, a także osłabia pozycję Ukrainy względem Rosji. Okazuje się jednak, że walka wciąż trwa.

Rozszerzenie restrykcji


W zeszłym miesiącu między Izbą Reprezentantów a Senatem USA doszło do porozumienia w sprawie rozszerzenia restrykcji w ustawie o wydatkach obronnych (NDAA) na przyszły rok podatkowy.

Dzięki temu objęte nimi mogą zostać europejskie firmy, nie tylko bezpośrednio zaangażowane w budowę rurociągu, ale też ubezpieczające statki używane do konstrukcji podwodnej części gazociągu, porty, które je serwisują i firmy wydające certyfikaty, które umożliwiają rozpoczęcie eksploatacji gazociągu.

Bitwa Warszawska wciąż boli ideologów Kremla. Prof. Nowak o klęsce „imperium zła”

Laureat Nagrody Mediów Narodowych w kategorii Słowo – profesor Andrzej Nowak – w swojej książce „Klęska imperium zła. Rok 1920” wyjaśnia, jak...

zobacz więcej

To ogromny cios w rzeczników budowy NS2, gdyż certyfikaty te są niezbędne do dopuszczenia go do eksploatacji.

Jak tłumaczyła ekspert OSW Łoskot-Strachota ryzyko sankcji będzie odstraszać najpewniej wszystkie towarzystwa klasyfikacyjne, których i tak jest na świecie niewiele, od podjęcia się certyfikacji NS2.

Jak jednak informuje Bloomberg amerykański Kongres nie przewiduje nakładania sankcji bezpośrednio na stronę niemiecką, gdyż przeciwni są temu politycy Partii Demokratycznej.

Co więcej, ustawa umożliwia zwolnienie podmiotów z sankcji, jeżeli będzie to leżało w interesie narodowym USA.

Wznowienie budowy Nord Stream 2. Niemcom pomoże klimatyczny wytrych

Niemcy chcą ominąć amerykańskie sankcje przy dokończeniu budowy Nord Stream 2 i zamierzają powołać fundusz klimatyczny. Chodzi o uznanie rurociągu...

zobacz więcej

Nadzieja Berlina w Bidenie


To potencjalne zwolnienie z sankcji otwiera furtkę na wiele możliwości i oznacza, że dziś ciężko przewidzieć czy np. nowy prezydent Joe Biden (gdy już jego prezydentura zostanie oficjalnie zatwierdzona) nie zgodzi się jednak na budowę NS2.

Co prawda, obecnie – tak jak pozostali Demokraci – jest on przeciwny tej inicjatywie, ale z drugiej strony, zapowiada powrót do relacji z sojusznikami europejskimi z czasów Baracka Obamy. Może to oznaczać ustępstwa wobec Niemiec, a co za tym idzie, realizowanie celów Rosji. Jakie konkretnie zapisy w tej sprawie znajdą się w ustawie o wydatkach dowiemy się w ciągu najbliższych tygodni, gdy zostanie ona przegłosowana. Następnie, aby weszła w życie, musi zostać podpisana przez prezydenta.

To jednak też nie jest takie pewne. Trump zapowiedział bowiem, że poprze ustawę o wydatkach obronnych (NDAA) na przyszły rok podatkowy, jedynie wtedy, gdy wyeliminuje ona sekcję 230 tzw. ustawy o przyzwoitości komunikacyjnej, która to chroni platformy internetowe i firmy technologiczne przed procesami sądowymi za moderację umieszczanych na ich stronach treści.

Petrović: Rosja żywi się konfliktami. Rozejm w Górskim Karabachu to ostrzeżenie dla Zachodu

Porozumienie kończące walki w Górskim Karabachu jest sukcesem Azerbejdżanu i porażką Armenii. Jednak głównym zwycięzcą jest Rosja, która pokazała...

zobacz więcej

Na to jednak – jak donosi "Wall Strett Journal", nie chcą zgodzić się Republikanie. Jeśli jednak Trump zawetuje ustawę, to potrzeba będzie większości dwóch trzecich w każdej z izb, by weszła ona w życie. To może oznaczać spore opóźnienie i kontynuowanie negocjacji, pomimo tego, że między Izbą Reprezentantów – zdominowaną przez Demokratów i Senatem, w którym większość mają Republikanie, zawarto już kompromis w kwestii części zapisów, w tym dotyczących m.in. poszerzenia sankcji na NS2.

Rosyjska Fortuna



W efekcie, jeżeli procedura przyjmowania budżetu wydłuży się aż poza sezon sztormów na Bałtyku, który uniemożliwia dokończenie NS2 na wodach duńskich objętych poszerzonymi sankcjami USA, to może się okazać, że sankcje nie zostaną wdrożone przed wznowieniem prac na tym odcinku.

Strona rosyjska nie ustaje jednak w próbach dokończenia budowy. Sobota miała być dniem rozpoczęcia przerwanych rok temu prac przez barkę Fortuna nad układaniem podwodnego odcinka gazociągu na wodach Niemiec. Wcześniej jej dzierżawcą była rosyjska firma MRTS, która w sierpniu ogłosiła, że nie będzie uczestniczyć w układaniu rur dla NS2 w wodach Danii. Wcześniej Fortuna brała udział w układaniu nitek tego gazociągu u wybrzeży Rosji.


Eksperci zwracają uwagę, że amerykańskie restrykcje obejmują podmioty aktywne przy budowie gazociągu w głębszych wodach duńskich, jednak nie prace przy budowie gazociągu na płytkich wodach niemieckich.

Jak zwraca uwagę w rozmowie z PAP ekspert OSW - Agata Łoskot-Strachota, póki co chodzi o prace nad krótkim odcinkiem w niemieckich wodach, a brak jest informacji dotyczących prac nad dłuższym, brakującym odcinkiem w wodach duńskich.

Dlatego na obecnym etapie ciężko stwierdzić, czy wznowienie prac doprowadzi do zakończenia budowy gazociągu, czy jest to jedynie pijarowa zagrywka Moskwy.

Świat tańczy nad przepaścią. Prof. Roszkowski o „Buncie barbarzyńców”

Autocenzura? Zmiękczanie przekazu? Uniki? Nic z tych rzeczy! - w swojej najnowszej książce „Bunt barbarzyńców” prof. Wojciech Roszkowski odpowiada...

zobacz więcej

Komentując amerykańską ustawę i jej zapisy dotyczące NS2, Wojciech Jakóbik z portalu BiznesAlert zwracał uwagę, że to Departament Stanu USA będzie interpretował zapisy o sankcjach i wydawał instrukcję ich stosowania, co oznacza, że w optymistycznym dla Polski scenariuszu Amerykanie ograniczyliby się co najwyżej do uchronienia agencji rządowych w Niemczech przed sankcjami.

To zaś oznaczałoby, że restrykcjom nadal podlegałyby podmioty ubezpieczające i certyfikujące statki oraz gazociąg, uniemożliwiając odpowiednio budowę lub uruchomienie go.

„Scenariusz pesymistyczny zakłada jednak, że zwolnienia i wyłączenia poszłyby dalej i uchroniłyby partnerów Nord Stream 2, jego model finansowy, a co za tym idzie także umożliwiłyby budowę spornego gazociągu” – zaznacza Jabóbik.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej