RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Mieszkaniec Krakowa rozpoznał organizatora orgii. „Oszukał mnie wiele lat temu!”

Przemek P. od wielu lat miał poważne problemy z prawem (fot. David Manzheley; Policja)

– W 2004 r. wynajął ode mnie mieszkanie w Krakowie. Nie płacił, a potem okazało się, że prowadził tam niby kancelarię i naciągał ludzi – mówi portalowi tvp.info mężczyzna, który rozpoznał organizatora orgii z Brukseli. Podkreśla, że Dawid Manzheley przedstawiał się wówczas jako Przemek P., nie płacił mu za wynajem i oskarżał o kradzieże. – Ostatni raz widziałem go na rozprawie w 2006 r. Gdy przyjechała sędzia, powiedziała: „A, to nasz gagatek. Zmienił nazwisko, ale nic mu to nie da” – relacjonuje nasz informator.

Organizator sex party rozpoznany przez rodzinę? Jego dziadek ujawnia

– Dostaliśmy potwierdzenie z Belgii, że taki mężczyzna jest u nich odnotowany i jeszcze kilka dni temu był na terenie kraju – mówi portalowi...

zobacz więcej

Policja w Belgii wtargnęła do mieszkania, gdzie mimo obostrzeń sanitarnych odbywała się orgia. Onet dotarł do organizatora tej „imprezy” i informował, że na sex party pojawiają się m.in. politycy PiS. Te szokujące doniesienia wywołały medialną burzę. Czy można w nie wierzyć? Jak ustalił portal tvp.info, Dawid Manzheley w przeszłości mógł nazywać się zupełnie inaczej i mieć liczne konflikty z prawem.

Teraz te doniesienia komentuje w rozmowie z nami były mieszkaniec Krakowa. Jak przekonuje, wiele lat temu miał bardzo nieprzyjemną historię.

– Chciałem wynająć mieszkanie. Przyszedł młody chłopak, pod krawatem, z teczką, elegancki, elokwentny, wyperfumowany. Był młody, sam, a mieszkanie trzypokojowe. Bałem się, czy będzie płacił, a on: „Proszę pana, pochodzę z rodziny mundurowej, studiuję prawo na UJ”. Idealny student, wydawał się wiarygodny, więc wynająłem mu to mieszkanie – przyznaje nam mężczyzna i podkreśla, że był to ogromny błąd. – Oszukał mnie wiele lat temu! – alarmuje.

Dawid Manzheley. „Zamieszkał w Krakowie z chłopakiem”

Nalot służb na sex party. Na imprezie dyplomaci i europoseł

Policjanci z Brukseli przerwali nielegalne sex party, które mimo obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa zostało zorganizowane w centrum...

zobacz więcej

Dawid Manzheley, który miał się wówczas przedstawiać jako Przemysław P., po tym, gdy wzbudził zaufanie najemcy, zapłacił tylko za jeden miesiąc. Następnie przestał regulować należności.

W mieszkaniu zaczęła się z kolei pojawiać inna osoba. – Gdy przychodziłem po pieniądze, to on mieszkał z Ukraińcem lub Rosjaninem. Domyśliłem się, bo mieszkanie było trzypokojowe, a oni spali na jednym materacu w jednym z pokoi. (…) Rozmawiałem z tym Ukraińcem/Rosjaninem. Mówił mi, że jest tam tylko na chwilę. Przekonywał, że sobie dorabia, pracuje w klubie jako kelner, tańczy – podkreśla.

  Zobacz także: Sex party. Informator Onetu poszukiwany?

Co ciekawe, w piątek z krewnymi Przemysława P. z Wadowic rozmawiał „Fakt”. Jeden z członków rodziny przekonywał dziennikarzy, że informator Onetu w rzeczywistości ma na imię Przemysław i jest jego wnukiem. Dodał, że mężczyzna po ukończeniu 18 lat „zamieszkał w Krakowie z chłopakiem z Kazachstanu, przyjął jego nazwisko i niedługo później zmienił imię, stając się Dawidem Manzheleyem".

Usługi prawne? „Naciągał ludzi”

Onet o swoim informatorze ws. seks party: Ma kilkanaście spraw sądowych

Portal Onet zamieścił rozmowę z organizatorem seks party w Brukseli. Portal tvp.info informował, że mężczyzna ten jest prawdopodobnie poszukiwany...

zobacz więcej

Właściciel mieszkania podkreśla w rozmowie z portalem tvp.info, że Przemysław P. nie tylko nie płacił za wynajem, ale z lokalu zrobił sobie biuro prawne.

– Wszedłem, a tam w środku siedzą petenci. Prowadził tam niby kancelarię i naciągał ludzi – relacjonuje i dodaje, że podejrzewany o oszustwa mężczyzna obiecywał ludziom profesjonalne porady prawne i skracanie wyroków więzienia. – Brał od tych ludzi pieniądze i na tym się kończyło – zaznacza.

Wtedy miarka się przebrała. Właściciel żądał rozwiązania umowy, Przemysław P. zniknął, a do sądów i urzędów skarbowych zaczęły trafiać donosy. Chłopak oskarżał właściciela mieszkania o kradzieże i nieuczciwe rozliczenia.

– Ostatni raz widziałem go na rozprawie w 2006 r. Gdy przyjechał, sędzia powiedziała: „A, to nasz gagatek. Zmienił nazwisko, ale nic mu to nie da” – dodaje nasz informator. Podkreśla, że Przemysław P. został przywieziony do sądu w kajdankach i w taki sam sposób zabrano go po rozprawie.

Zapewnia, że chociaż lokator próbował się tłumaczyć i oskarżał właściciela o kradzieże, sędzia nawet przez chwilę nie wierzyła w te teorie. – Nie odzyskałem swoich pieniędzy. Skoro był w więzieniu, wynajęliśmy je innym osobom. Do czasu publikacji Onetu nawet o tym nie myślałem. Dopiero gdy zobaczyłem artykuł, zdjęcia i te relacje, skojarzyłem sprawę – przyznaje.

Podkreśla, że chłopaka rozpoznał m.in. po zdjęciu z policyjnych kartotek. Zgadza się również fakt pochodzenia z Wadowic i powoływania na ojca pracującego kiedyś w policji.

Portal wadowice.naszemiasto.pl rozmawiał w piątek z ojcem Przemysława P. Przyznał on, że jest emerytowanym policjantem, a cała historia z synem i orgią w Brukseli jest dla niego wielkim ciosem.

  Zobacz także: Sex-party w Brukseli. Kogo zatrzymano?

Z kolei nasz informator podkreśla, że fakt, iż Dawid Manzheley to w rzeczywistości poznany przez niego w 2004 r. Przemysław P., uwiarygadnia jeszcze jedna informacja. – To skłonności homoseksualne. Gdy sprzątaliśmy mieszkanie, były tam prezerwatywy, jakieś ubrania i buty, ale wszystko męskie. Nigdy nie zastałem tam dziewczyny – podkreśla.

Ścigany Europejskim Nakazem Aresztowania

Awantura o karty świąteczne. „Trzaskowski wpisuje się w wojnę światopoglądową”

Informując o akcji „Warszawskie Kolędowanie” stołeczny ratusz pokazał grafikę, na której nie sposób doszukać się jakichkolwiek symboli religijnych....

zobacz więcej

Małopolska policja potwierdza, że prowadzi działania w celu zatrzymania poszukiwanego listem gończym Dawida Manzheleya. Coraz więcej wskazuje bowiem na to, że organizator sex party w Brukseli, który w rozmowie Onetem oskarżał prawicowych polityków z Polski, to poszukiwany listem gończym 36-latek mający poważne problemy z prawem.

– Wczoraj dostaliśmy potwierdzenie z Belgii, że taki mężczyzna jest u nich odnotowany i jeszcze kilka dni temu był na terenie kraju, co wynika ze sprawdzeń sprzed kilku dni – przyznał portalowi tvp.info rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie Sebastian Gleń.

– Nie możemy jednak informować o szczegółach naszych działań. Poszukiwania to niejawne czynności – podkreślił.

Portal tvp.info ustalił także, iż przeciwko Przemysławowi P. toczyło się w Polsce wiele spraw. W 2013 r. Sąd Okręgowy w Krakowie miał wydać za nim Europejski Nakaz Aresztowania.

Jak czytamy na zagranicznych portalach, Dawid Manzheley przekonuje teraz, że nie jest poszukiwanym przez policję mężczyzną. Takie stanowisko Manzheleya przekazywał również Onet. Chociaż portal rozpowszechniał szokujące zarzuty mężczyzny pod adresem prawicowych polityków, już w pierwszym tekście zaznaczano: „Nie jesteśmy w stanie zweryfikować twierdzeń Dawida Manzheleya. Publikujemy jego wypowiedzi z zastrzeżeniem, że jest to jego wersja wydarzeń”.

źródło:
Zobacz więcej