RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Gra we Wrońskiego, czyli polityczna szajba i zła wola połączona z ignorancją

„Wroński stał się autorem manipulacji swojej własnej gazety” (fot. yt/Gazeta Wyborcza)

„Informacja brzmi: »Nasz rząd nie jest tak głupi, jak się wydaje«. Samuel Pereira z TVP Info powołuje się na portugalski portal Publico, dla którego źródłem był... eurodeputowany PiS Witold Waszczykowski” – pisze w swoim felietonie Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej”. Oczywiście „cytat”, który przywołuje pojawił się tylko w jego głowie, a odnosząc się do publikacji portugalskiego dziennika Wroński popisuje się niczym nieskrępowaną ignorancją.

Waszczykowski: Rezolucje nie mają mocy, ale robią złe wrażenie. O to chodzi opozycji

– Rezolucje wywołują złe wrażenie na świecie. (Opozycji) chodzi o to, by wytwarzać jak najgorszą atmosferę dla tego rządu, by miał on jak najgorsze...

zobacz więcej

Zacznijmy od suchej informacji. W niedzielę dziennik „Publico” (rzetelna gazeta, nie żaden tabloid czy periodyk typu „Wyborcza”) opublikował artykuł pt. „Rząd skrytykował na Radzie UE obronę praworządności”. Autorem tekstu jest Paulo Pena, nagradzany dziennikarz z kilkunastoletnim doświadczeniem, należący do zespołu dziennikarzy Investigate Europe. Zespołu, do którego należy również Wojciech Cieśla, który w ostatnią sobotę opublikował duży artykuł o napiętych relacjach między krajami UE… na łamach „Gazety Wyborczej”. 

Wspomniany Pena ujawnił, że portugalski rząd ku zaskoczeniu niektórych wsparł argumenty Polski i Węgier, podobnie zresztą jak Słowenia, Czechy, Łotwa, Bułgaria oraz Chorwacja. Swoje rewelacje poparł informacjami, jakimi podzielił się z „Publico” były szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski, oraz własnymi informacjami, opartymi na dokumentach niemieckiej delegacji, która odnotowała „bardzo krytyczne” stanowisko rządu Portugalii.

Przygotowując swój artykuł Pena – zgodnie z dziennikarskim warsztatem – poprosił o komentarz MSZ Portugalii, które odniosło się do sprawy lakonicznie: „Poszanowanie praworządności było dla rządu zawsze czerwoną linią”. Dziennikarz, mając wszystkie potrzebne informacje, opublikował artykuł, który trafił na okładkę niedzielnej gazety.

„A co jeśli zrobią to samo z moim krajem?”. B. szef MSZ Portugalii ze zrozumieniem o Polsce i Węgrzech

– Zdaniem Warszawy i Budapesztu, i jest to uprawniony pogląd, działania, które odbywają się w Parlamencie Europejskim, są wynikiem starań ich...

zobacz więcej

Co zrobiła z tym „Gazeta Wyborcza”? Mówiąc brzydko, „uczepiła się” komentarza portugalskiego MSZ, twierdząc, że ono całkowicie zaprzecza rewelacjom „Publico”. Nic bardziej mylnego, ponieważ wszystkie media portugalskie zwracają uwagę, że jest to element pewnej gry – na zewnątrz podkreślamy przywiązanie do praworządności, a w niejawnych negocjacjach sprzeciwiamy się mechanizmowi, który z tejże praworządności robi finansowy bat na wewnątrz europejską konkurencję.

Co więcej – dziennikarze w Portugalii nie są tak naiwni jak Bartosz Wieliński czy Paweł Wroński z „GW” i przypominają wypowiedzi premiera Costa z 2018 r. i z lipca, gdy dość wyraźnie rozróżniał przywiązanie do „obrony praworządności” od robienia z niej politycznego bata.

„Ignorancja ma skrzydła orła i wzrok sowy”


Na sam koniec siada do klawiatury Paweł Wroński i w swoim felietonie obraża autora powyższego tekstu, który, tak się składa biegle włada językiem portugalskim i ma możliwość dzięki temu zapoznać się z pojawiającymi się w Portugalii publikacjami na ten temat. W całości i w oryginale.

Wiceszef MSZ: Nie ma sporu między Polską a Węgrami ws. praworządności

Oświadczenie premierów Polski i Węgier, Mateusza Morawieckiego i Viktora Orbana dot. budżetu UE jednoznacznie potwierdza, że nasze kraje mają w tej...

zobacz więcej

Wroński jednak wie lepiej i zarzuca relacjonującym informacje z krańca Europy manipulację, ponieważ opierają się one „tylko” na słowach byłego szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego. Do tego przecież MSZ Portugalii powiedziało o „czerwonej linii”, więc na pewno Portugalia za Polską nie stanie (broń Boże, przecież Czerska by tego nie zniosła!). Abstrahując od tego, że to akurat dobre źródło i można domyślać się, dlaczego akurat ten polityk ujawnia te informacje, to „Publico” ma własne źródło, i to dość mocne, bo z dostępem do dokumentów… niemieckich, dla których przecież stanowiska poszczególnych państw wobec forsowanego przez nich pomysłu są niezwykle istotne.

Skąd u Wrońskiego potrzeba tak widowiskowej kompromitacji? Przecież wystarczyło nawet sięgnąć do oryginalnego tekstu niedzielnego „Publico” i sobie w translatorze przetłumaczyć choćby nagłówek artykułu. A może oparł się jedynie na relacji autorstwa swojego kolegi Bartosza Wielińskiego, który również „drobiazg” o informacjach znajdujących się w niemieckich dokumentach dyskretnie pominął?

Jeśli tak było, to znaczy że Wroński stał się autorem manipulacji swojej własnej gazety, kolegi z redakcji. Jest też taka możliwość, że jeden i drugi świadomie wprowadzają swoich czytelników w błąd. Do czego się jednak, biedni, przez lata musieli już przyzwyczaić…

źródło:
Zobacz więcej