RAPORT

Wojna na Ukrainie

Wystarczy umieć czytać dokładnie i pisać bez koloryzowania – czyli o antyszczepionkowej burzy na Twitterze

Trzy dotychczas ogłoszone szczepionki (Astra Zeneca, Pfizer i Moderna) były podane w sumie około 50 tysiącom ludzi (fot. PAP/EPA/FEHIM DEMIR)
Trzy dotychczas ogłoszone szczepionki (Astra Zeneca, Pfizer i Moderna) były podane w sumie około 50 tysiącom ludzi (fot. PAP/EPA/FEHIM DEMIR)

Gdy czytamy publikacje naukowe, warto, byśmy rozumieli, jakie są ich rodzaje, co oznacza cykl wydawniczy w czasopismach naukowych oraz co w nich naprawdę jest napisane, a czego tam nie ma. Na dziennikarzach popularyzujących naukowe teksty, a także ich redakcjach, zwłaszcza teraz, spoczywa odpowiedzialność za wykazywanie podstawowego zrozumienia: „co jest czym czego”. Czasem niestety redakcje działają nieodpowiedzialnie. I niestety, obawiam się, w poszukiwaniu skandalu oraz tzw. clickbaitów to czynią.

Spiskowe teorie, sztuczna inteligencja i językoznawstwo, czyli jak się to robi w Internecie

Czy teorie spiskowe różnią się narracją od realnych spisków? Pandemia COVID-19 była jak jedno wielkie laboratorium obu tych zjawisk. I tak...

zobacz więcej

Laikom wolno się podniecać jakąś niesprawdzoną terapią i cytować (bez zrozumienia) na jej poparcie artykuły z prasy naukowej, gdzie jak byk stoi słowo „hipotetyczny”. Bo im wolno nie rozumieć tego słowa.

Natomiast lekarze, uczeni innych specjalności niż medycyna oraz dziennikarze MUSZĄ to słowo rozumieć, albo zmienić pracę. Ekscytacje terapeutyczne oparte o hipotezy są nieodpowiedzialne. Co nie znaczy, że hipotez nie należy badać. Dopiero wtedy zaś, gdy okaże się, że badanie kliniczne – najlepiej wieloośrodkowe – pokaże, że „coś” działa, to wpisać do receptariusza i cieszyć się.

Tego typu właśnie obiecujące wstępne randomizowane badanie kliniczne przeprowadzone dla 152 pacjentów ostatnio opisano na łamach prestiżowego czasopisma medycznego JAMA dla leku pod nazwą Fluvoxamina, a uczynili to badacze z Washington University w St Louis (USA). 

Pokazuje ono, że ten antydepresant ma także działanie immunomodulacyjne. I może pomaga w terapii COVID-19. Oczywiście 152 pacjentów to niedużo, ale trzeba iść dalej. Bo lek jest znany, zarejestrowany, a jakieś działanie antydepresyjne w sytuacji, w której się znajdujemy raczej nikomu nie zaszkodzi. A może pomóc.

Mleko ozdrowieńców – nowy pomysł na terapię COVID-19?

Badanie przeprowadzone przez uczonych z Nowego Jorku wskazuje, że w mleku kobiet, które przeszły COVID-19, znajduje się sporo przeciwciał...

zobacz więcej

Podobnie z artykułami prasowymi dotyczącymi szczepionek. Ponieważ w ostatnich tygodniach aż trzy preparaty pochodzące z zachodnich koncernów farmaceutycznych ogłosiły, iż finalizują badania kliniczne 3. fazy swoich preparatów, a jednocześnie pandemia osiąga globalnie i lokalnie rekordy zakażeń i zgonów, zainteresowanie społeczne sięga zenitu.

Tym większa odpowiedzialność za słowo, które wiadomo: wylatuje wróblem, a wraca … no czasem wręcz pawiem.

Tak się stało niedawno, gdy redaktor pewnego niemieckiego portalu zdecydował się opublikować materiał popularnego amerykańskiego osteopaty i specjalisty medycyny naturalnej p. dr. Josepha Mercoli, zapominając ewidentnie o tych prostych zasadach opisanych tu na początku. Tekst jest z 16 listopada, ale na polskim Twitterze burza wybuchła w ubiegły poniedziałek, 23-go.

Fakty są natomiast takie: p. Mercola nie posiada żadnego wykształcenia medycznego w zakresie medycyny konwencjonalnej; tytułowanie go „dr” w ramach autorstwa tego artykułu to ciekawe nadużycie, gdyż sugeruje wykształcenie medyczne czy doktorat jakiś nauk, a tymczasem jest to tytuł ze szkoły dla osteopatów. Wziął on pod lupę tekst miesiąc wcześniej opublikowany na łamach czasopisma naukowego „The International Journal of Clinical Practice”.

Nowe leki przeciw COVID-19

Szczepionki nie ma i nie wiadomo, kiedy będzie. Stare, zarejestrowane leki przeciwwirusowe według wieloośrodkowego badania WHO pod nazwą...

zobacz więcej

Jest to tekst typu „perspective” czyli praca poglądowa. Jej metodą był przegląd dostępnej literatury w przedmiocie nieistniejących dziś szczepień przeciw chorobom zakaźnym jak SARS, MERS, RSV (respiratory syncytial virus) czy denga pod kątem niesionego przez nie zagrożenia tzw. ADE.

Zjawisko ADE nosi pełną nazwę „antibody dependent enhancement”, czyli dosłownie „wzmocnienie zależne od przeciwciał”, a objawia się wynikłym z powstania przeciwciał wzmocnieniem reakcji zapalnej organizmu, do poziomu, w którym pogłębia ona objawy chorobowe, może także doprowadzić do śmierci pacjenta.

Zjawisko to, nie do końca poznane do dziś molekularnie, ma zwłaszcza miejsce podczas zakażenia wirusem dengi, gdzie pierwsze zakażenie przechodzi się na ogół łagodnie, natomiast kolejne – a wirus nie zostawia trwałej odporności – już znacznie gorzej.

Stąd, mimo znacznej zapadalności (rocznie infekuje od 50 do 390 milionów ludzi na świecie, prowadząc do pół miliona hospitalizacji i szacunkowo 25 000 zgonów) i chorobotwórczości tego wirusa (w kolejnym zwłaszcza zakażeniu może prowadzić do gorączki krwotocznej i wstrząsu, a także np. zapalenia mózgu) nie opracowano do dzisiaj skutecznej przeciw niemu szczepionki.

Psyche a stosunek do obostrzeń sanitarnych

Jedni z nas są empatyczni, a inni nie. Jedni są pro- a drudzy antyspołeczni. I w tym być może tkwi część przyczyn, dla których jedni nie mają...

zobacz więcej

Jedynym zabezpieczeniem – a jest to wirus roznoszony przez komary z rodzaju Aedes – jest unikanie ich ukąszeń (moskitiery, odstraszacze, likwidowanie wszelkich, nawet najmniejszych stojących oczek wodnych).

Joseph Mercoli powołuje się w swoim skandalizującym tekście (dającym się zasadniczo streścić: „Skandal! Ukrywają przed nami prawdę o szczepionce przeciw COVID-19”) na amerykańskich autorów wspomnianego wyżej tekstu naukowego z IJCP, farmakologa Timothy Cardozo i patologa Ronalda Veazey’a.

Skoro tekst został opublikowany w październiku, uczeni ci napisali go prawdopodobnie na przełomie lipca i sierpnia (choć data jego wysłania do redakcji nie jest ujawniona – a szkoda, tak robią prestiżowe czasopisma medyczne, że taka data jest znana, by było wiadomo, ile czasu trwało recenzowanie tego tekstu przez innych uczonych i jaki był w momencie złożenia tekstu do redakcji stan wiedzy na dany temat).

Ów tekst naukowy nie jest poświecony zagadnieniu skuteczności czy bezpieczeństwa szczepień w ogólności, a szczepionki przeciw COVID-19 w szczególności, ale zjawisku z zakresu bioetyki i etyki lekarskiej.

Trzeba dać szansę na oddech

Potrzebujemy prostego w obsłudze, niedrogiego urządzenia, które podtrzyma oddychanie u tysięcy chorych na COVID-19. Jak to się mówi w medycynie: na...

zobacz więcej

Uczeni ci napisali, że obawiają się, iż w procesie uzyskiwania tzw. świadomej zgody uczestników badań klinicznych nad szczepionką przeciw COVID-19 nie informuje się ich, że sama ta szczepionka może wywołać zjawisko ADE.

Według ich ustaleń takie zjawisko można było domniemać. Skoro występowało w sytuacji prób opracowania szczepionki przeciw SARS 20 lat temu, a następnie MERS, no i występuje w dendze, jest też domniemane w kilku innych chorobach zakaźnych.

Powtórzę raz jeszcze, by być dobrze zrozumianą: autorom publikacji naukowej chodzi o to, że ryzyko ADE może istnieć, nie jest wydumane i niepokoją się, czy uczestnicy badań klinicznych są o nim prawidłowo informowani przed zgodzeniem się na szczepienie. Nie zamieszczają przy tym jako informacji żadnego takiego dokumentu do wglądu, piszą tylko, że standardowe zgody na uczestnictwo w badaniach klinicznych szczepionek z ich wiedzy takiej klauzuli nie zawierają.

Wykonałam zatem prostą pracę „śledczą” i skontaktowałam się z osobą p. dr. Tomasza Dygasa, pracującego jako neonatolog w Szkocji, o którym wiedziałam, że już na samym początku prób klinicznych zgłosił się do badań jednego z preparatów szczepionki przeciw COVID-19.

I po prostu poprosiłam, aby mi pokazał dokumenty, które były mu przedstawione przed podpisaniem świadomej zgody.

Geny a COVID-19. Jaka jest rola interferonów?

Dlaczego jedni chorują na COVID-19 ciężko, wręcz śmiertelnie, a inni lekko, wręcz bezobjawowo? Odpowiedzią mogą być geny, zwłaszcza te jakoś...

zobacz więcej

Mam taki tekst z maja, lipca i września – były wysyłane jako informacje pocztą elektroniczną do uczestników badania. Są także dostępne do powszechnego wglądu.

Już w maju 2020 (oraz w kolejnych wersjach dokumentu) można tam przeczytać czarno na białym: „Teoretyczne obawy – czy szczepienie ChAdOx1 nCoV-19 może pogorszyć chorobę COVID-19? W przeszłości różne grupy badawcze opracowały eksperymentalne szczepionki przeciwko wirusowi SARS, który należy do tej samej rodziny co wirus COVID-19 i także infekuje płuca. W niektórych przypadkach u zwierząt, które otrzymały pewne typy eksperymentalnych szczepionek SARS, rozwijało się ostrzejsze zapalenie płuc, gdy były później zakażone SARS w porównaniu ze zwierzętami nieszczepionymi. Odnotowano również jeden raport o tym nasilonym stanie zapalnym związanym z chorobą obserwowanym w badaniu na myszach ze szczepionką przeciwko MERS-CoV (inny pokrewny wirus), ale nie zaobserwowano tego w żadnych innych zgłoszonych badaniach na zwierzętach”.

„Problemów tych nie zaobserwowano w badaniach na zwierzętach ze szczepionką ChAdOx1-MersCoV, która jest bardzo podobna do szczepionki stosowanej w tym badaniu, kiedy zwierzęta były narażone na działanie dzikiego wirusa MERS. Badania szczepionki ChAdOx1 nCoV-19 na zwierzętach są obecnie w toku, ale nie wiemy jeszcze, czy podobny efekt uboczny może się pojawić podczas narażenia na pandemię wirusa COVID-19 w tym badaniu szczepionki COVID-19, czy ten efekt może wystąpić u ludzi, czy może to prowadzić do cięższej choroby COVID-19 w niektórych przypadkach.”

Szczepienia przeciw grypie w dobie COVID-19

Ministerstwo Zdrowia i GIS oraz oczywiście WHO i amerykańskie oraz europejskie CDC rekomendują w roku pandemii jak najszersze szczepienia...

zobacz więcej

Jeśli to nie jest w bardzo prosty i rzetelny sposób sformułowane ostrzeżenie, że ADE może mieć miejsce, to znaczy, że ja nie umiem czytać.

Nikt przed nikim niczego nie ukrywa. Nie działa żaden spisek. Po prostu dwóch badaczy postanowiło się podzielić ze środowiskiem naukowym swoim niepokojem, ale jednak chyba nie sprawdzili, co w tych dokumentach przedstawianych uczestnikom badań klinicznych nad szczepionką przeciw COVID-19 jest, a czego tam nie ma.

Badania na zwierzętach tego konkretnego preparatu, ani dotychczasowe jego badania kliniczne nie wykazały takiego efektu.

Prosty – taki dosłownie z obrazkami – opis badającej bezpieczeństwo fazy 1-2 takiej szczepionki (w tym wypadku tzw. Oxford/Astra Zeneca, zwanej poprawnie ChAdOx1 nCoV-19), można znaleźć TU. 

Wersja dla zaawansowanych TU, zaś z krótkim opracowaniem wyników niepełnej jeszcze dziś, ale mającej się ku końcowi fazy 3 można zapoznać się TU.

Trwały uszczerbek na zdrowiu możemy mieć, nawet jeśli przejdziemy COVID-19 „łagodnie”

Na łamach czasopism naukowych pojawiają się coraz częstsze analizy długofalowych konsekwencji zdrowotnych COVID-19. Na razie opisy indywidualnych...

zobacz więcej

A z realnymi, a nie wydumanymi wątpliwościami dotyczącymi sposobu przeprowadzenia, a zarazem wyników tego konkretnego badania klinicznego dotyczącego tego konkretnego preparatu TU. 

Czy to wygląda, jak ukrywanie danych i spisek? To daj nam Panie Boże więcej takich spisków. Tu wszyscy wszystkim tak patrzą na ręce, że dziw, iż się owe ręce wszystkim nie trzęsą.

Profesor dr hab. Jacek Witkowski z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, Prezes Polskiego Towarzystwa Immunologii Doświadczalnej i Klinicznej, skomentował, gdy o to się do niego zwróciłam, rzecz całą tak: „Trzy dotychczas ogłoszone szczepionki (Astra Zeneca, Pfizer i Moderna) były podane w sumie około 50 tysiącom ludzi. Oczywiście trudno powiedzieć czy oni wszyscy byli eksponowani potem na SARS-COV-2, ale zakładam, że gdyby ADE wystąpiło, to byłoby to istotnym czynnikiem ograniczającym przydatność takiej szczepionki i zostałoby to wpisane w dokumentację do amerykańskiej FDA czy europejskiej EMA. ADE istnieje, ale opisano je jednoznacznie tylko w stosunku do prób ze szczepionkami przeciwko chorobie wywoływanej przez wirusa dengi. Podobno podobne zjawisko zablokowało produkcję szczepionek przeciwko SARS-CoV i MERS-CoV, ale... podobno”.

Antydepresanty w terapii COVID-19

Pół roku minęło, a tu nadal nie ma realnie nic leczącego COVID-19. Króluje terapia eksperymentalna i metaanalizy w poszukiwaniu cudownego leku...

zobacz więcej

W całej tej dziwnej aferze na Twitterze (to medium społecznościowe sprzyja takim dziwnym sztormom jak żadne inne) wcale nie chodzi o bezpieczeństwo ludzi, ani skład czy działanie szczepień.

Chodzi o to, że jeden redaktor w Niemczech pozwolił opublikować osteopacie z dobrą sprzedażą książek o medycynie naturalnej tekst na podstawie badania naukowego, którego sam ów redaktor nawet nie przeczytał, a nie tylko nie zrozumiał.

Następnie zaś „tweeterowi mędrcy” – nie mówiący na ogół po niemiecku, i nie sprawdziwszy autora – za pomącą Google translatora zrobili z tego „Bolszoj skandał”. To jest tekst o głuchym telefonie. W zasadzie mogłabym użyć innej nazwy na to, o czym to jest, ale tyle wulgaryzmów wokół, że choć ja się powstrzymam.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej