RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Żurawski vel Grajewski: Polska i Węgry bronią niepodległości

Prof. Żurawski vel Grajewski podkreśla, że w sporze o budżet nie chodzi o praworządność lecz o rynki zbytu (fot. arch.PAP/Grzegorz Jakubowski)

Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski nazywa weto Warszawy i Budapesztu „obroną niepodległości”. – W wymiarze finansowym Polska i Węgry są odporne na nacisk Unii Europejskiej, głównie bogatej unijnej północy. Nam się nie spieszy, a kraje południa UE nie mogą czekać na nowy budżet - powiedział politolog z Uniwersytetu Łódzkiego.

„Ten mechanizm grozi rozpadem UE”. Premier w Sejmie o rozporządzeniu ws. praworządności [WIDEO]

– Spójrzcie czym groziłoby przyjęcie takiego rozporządzenia? Na późniejszych etapach groziłoby rozpadem UE. Dziś mechanizm skierowany jest...

zobacz więcej

Weto Warszawy i Budapesztu blokujące uchwalenie unijnego budżetu, w proteście przeciwko uzależnianiu funduszy europejskich dla od ustalonych przez władze UE politycznych zasad tzw. praworządności, jest zdaniem profesora Żurawskiego vel Grajewskiego obroną niepodległości Polski i Węgier.

– Większość w UE nie może wszystkiego. To regulują traktaty – przypomniał i dodał, że niektóre z zasad tzw. praworządności ingerują w wewnętrzną politykę krajów członkowskich, tak jak UE chciałaby to robić w Polsce i na Węgrzech.

Prof. Żurawski vel Grajewski zauważa, że unijna północ, czyli tzw. klub skąpców: m.in. Niemcy, Austria, Holandia i kraje skandynawskie, chce ograniczenia transferów funduszy pod dowolnym pretekstem.

Kluczem jest zadłużenie


– Południe UE, czyli m.in. Portugalia, Hiszpania, Włochy i Grecja, jest potwornie zadłużone od 112 do 205 proc. PKB. Te kraje pilnie potrzebują pieniędzy, a nie są w stanie pożyczać, jako oddzielne państwa, poza strukturą UE – mówi politolog.

„Praworządność”. Krasnodębski podaje możliwy termin porozumienia

Polski rząd czeka na propozycję ze strony niemieckiej prezydencji ws. mechanizmu warunkowości w budżecie UE. W obecnym kształcie jest on sprzeczny...

zobacz więcej

Zaznacza, że państwom unijnego południa się spieszy.

– Polska ma tylko ok. 60 proc. PKB zadłużenia, ma gospodarkę w dobrym stanie, ma sporo jeszcze funduszy niewykorzystanych z poprzedniej perspektywy budżetowej i może nimi dysponować do 2023 r. – wyjaśnił Żurawski vel Grajewski.

Profesor dodał, że w tej sytuacji bogata północ UE chciała odmówić unijnemu południu pomocy finansowej, używając jako argumentu weta Polski i Węgier. – Kraje północy UE starały się nastawić południe przeciwko unijnemu wschodowi, ale ryzykują, że nastawią raczej południe UE przeciw unijnej północy – podkreślił.

– Południu jest wszystko jedno, z jakiego powodu północ UE nie chce im dać unijnych funduszy i to podczas kolejnych finansowych kłopotów - po kryzysach zadłużeniowym i uchodźczym - teraz z powodu pandemii – tłumaczył naukowiec.

Jak najszybciej odblokować fundusze


Unijne południe - jak powiedział profesor - będzie próbowało przełamać kryzys budżetowy spowodowany wetem Warszawy i Budapesztu. – Południe będzie działało w tym kierunku, aby jak najszybciej odblokować fundusze, a ponieważ my walczymy o niepodległość, jest jasne, że północ powinna ustąpić, aby uruchomić pieniądze na pomoc krajom południa UE – podkreślił.

Portugalia poparła racje Polski i Węgier ws. budżetu UE

Rząd Portugalii poparł argumenty Polski i Węgier na niedawnej Radzie Europejskiej, aby nie wiązać budżetu UE z mechanizmem warunkowości – napisał w...

zobacz więcej

Politolog dodał, że jest jeszcze gospodarczy argument, który może przekonać Niemców, Austriaków, Holendrów i Skandynawów.

– Jeśli południe nie dostanie funduszy, klub skąpców z północy UE straci ogromne rynki zbytu, m.in. włoski i hiszpański – zwrócił uwagę i podkreślił, że konsumenci z południa nie będą mieli pieniędzy na towary z północy UE.

Niemcy walczą o rynki zbytu


Prof. Żurawski vel Grajewski uważa, że najsilniejszy ekonomicznie unijny kraj, czyli Niemcy, nie jest w stanie skredytować gospodarek Francji, Włoch i Hiszpanii. – Berlin nie ma takich zasobów – podkreślił.

– Ten manewr, którym nas się czasem straszy, czyli że umówi się 25 państw i będą pożyczały poza strukturami unijnymi, aby zmarginalizować wetujących, jest bardzo trudny do realizacji – mówił politolog.

W jego opinii Komisja Europejska nie ma prawa pożyczać w imieniu UE bez zgody wszystkich państw członkowskich.

– Chciałbym widzieć kanclerz Niemiec Angelę Merkel i premiera Holandii Marka Ruttego, jak tłumaczą swoim podatnikom, że będą zaciągać pożyczki na pomoc unijnemu południu nie, jako UE, ale jako Niemcy i Holandia – mówił.

źródło:

Zobacz więcej