RAPORT

Wojna na Ukrainie

Ewa Milewicz zwraca prezydentowi order

Kolejny głos w dyskusji o rzetelności badań naukowych IPN: Ewa Milewicz – działaczka podziemnej Solidarności i publicystka „Gazety Wyborczej” – postanowiła oddać prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. To odpowiedź na odznaczenie we wtorek prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Janusza Kurtyki i historyka IPN Piotra Gontarczyka, współautora (ze Sławomirem Cenckiewiczem) książki „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”.

Ewa Milewicz została odznaczona w 2006 roku, jako osoba wspomagająca strajk 1980 r.

W liście do prezydenta publicystka napisała, że rozumie, na czym polegała odwaga Lecha Wałęsy i na czym polegała odwaga prezydenta Kaczyńskiego, ale nie rozumie, na czym polega odwaga prezesa IPN i niektórych autorów Instytutu.

Ostatni czas pokazał – pisze Milewicz – „że odznaczył Pan Prezydent ludzi, którzy nie zawahają się użyć teczki do zniszczenia przeciwnika politycznego. I nie użyją teczki w obronie ofiary. Skoro Lech Wałęsa i ci, którzy się z nim solidaryzują, są nikczemni, a IPN odważny, proszę przyjąć moje odznaczenie” – napisała Ewa Milewicz.

Publicystka podkreśliła, że „w strajkach Sierpnia’80 brały udział i wspomagały je miliony ludzi”. „Bez Lecha Wałęsy nie zakończyłyby się one tak wspaniale. Bez Lecha Wałęsy, jego odwagi, niekonwencjonalności, bez jego bezkompromisowości, umiejętności postawienia się władzy stanu wojennego nie byłoby III RP. Nie byłoby 1989 r., Pana prezydentury, mojej +Gazety Wyborczej+. Bez Lecha Wałęsy być może stałby nadal mur berliński” – napisała dziennikarka.

„Dla Pana jednak, jak się okazało, Lech Wałęsa to człowiek nikczemny. I odznaczył Pan ludzi z IPN, którzy dostarczają amunicji do strzelania do Lecha Wałęsy” – oceniła Milewicz.

Zwrot odznaczenia rozważał też były działacz podziemia Władysław Frasyniuk. – Miałem taki pierwszy odruch, żeby jak Ewa Milewicz oddać odznaczenie (Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski) nadane mi przez prezydenta. – Ale po namyśle zrezygnowałem z tego – zaznaczył. Dodał, że odznaczenie jest państwowe i przyznane w imieniu RP.

Według Frasyniuka oddawanie odznaczeń w geście protestu „sprawia fałszywe wrażenie, że żyjemy w prywatnym państwie Lecha Kaczyńskiego, który nadaje swoje prywatne odznaczenia”.

– Przykro mi, ale nie rozumiem motywacji – tak prezydent Lech Kaczyński skomentował decyzję Ewy Milewicz i Władysława Frasyniuka.

– To jest ich decyzja. Nie mogę powiedzieć, żebym chociaż w najmniejszym stopniu rozumiał motywy tej decyzji, ale to jest ich prawo. Nie będę się z tego powodu szczególnie przejmował – powiedział Lech Kaczyński.

Podkreślił jednocześnie, że osoby, które przeciwstawiają się „poprawnemu myśleniu” są przez niego odznaczane. – To się nie zmieni – zapewnił.

Frasyniuk i Milewicz, wraz z kilkudziesięcioma działaczami podziemnej Solidarności, zostali odznaczeni przez Lecha Kaczyńskiego w 26. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych.

Wśród odznaczonych 31 sierpnia 2006 r. wraz z Frasyniukiem i Milewicz byli też m.in. sygnatariusz Porozumień Sierpniowych Bogdan Lis oraz współorganizatorzy strajku w gdańskiej stoczni 26 lat temu – Jerzy Borowczak i Ludwik Prądzyński. Odznaczenia otrzymali także m.in. prof. Jadwiga Staniszkis, Jan Rulewski, Andrzej Wielowieyski, Roman Bartoszcze, Jerzy Kropiwnicki, Seweryn Jaworski, Konrad Bieliński, Mirosław Chojecki i nieżyjący już dziennikarz Andrzej Jeleński.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej