RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Ochroniarz pobił przed sklepem klienta. Zawlókł go z powrotem do środka

Ochroniarz pobił klienta sklepu (fot. NurPhoto via Getty Images, zdjęcie ilustracyjne)

Skandaliczny incydent przed jednym ze sklepów Biedronka w Krakowie. Ochroniarz obiektu brutalnie pobił Ukraińca; zapewne myślał, że ten ukradł coś ze sklepu. Okazało się, że ofiara zapłaciła za swoje zakupy. Sklep zabrał głos w sprawie.

Muzułmanie w Hiszpanii czują się dyskryminowani

Blisko 90 proc. muzułmanów mieszkających w Hiszpanii twierdzi, że czuje się dyskryminowanymi w jakiejś sferze życia – wynika z sondażu autorstwa...

zobacz więcej

Do pobicia doszło w poniedziałek przed sklepem Biedronka przy ul. Joselewicza w Krakowie. Szczegółowa relacja ze zdarzenia została zamieszczona w sieci przez pobitego klienta.

Według niej, Ukrainiec wybrał się do sklepu, aby kupić swojej siostrze prezent z okazji 15. urodzin. Gdy zrobił zakupy i zapłacił przy kasie bezobsługowej, wyszedł ze sklepu.

Ochroniarz użył bezpodstawnie siły


„Byłem już prawie na przystanku, kiedy poczułem trzy mocne uderzenia w plecy – obróciłem się, zobaczyłem grubego mężczyznę lat 25, który chwycił mnie za ręce i próbował coś z nimi zrobić. Tępo stałem przez kilka sekund, po czym uświadomiłem sobie, że mam do czynienia z ochroniarzem, tak pisało na jego specyficznym stroju” – napisał poszkodowany klient.

„Po tym jak zrozumiałem, kim jest ten pan, zapytałem się go z charakterystycznym wschodnim akcentem (no bo inaczej nie potrafię), co się w ogóle tutaj dzieje. Usłyszawszy obce dźwięki, ten pan powalił mnie na ziemię, usiadł na moim kręgosłupie i zaczął zakładać na mnie kajdanki. Ja natomiast, wetknięty twarzą do chodnika, dalej wypytywałem, co się dzieje i prosiłem mnie puścić”– dodał.

63-latek zmarł podczas zakupów. Wyszedł z domu mimo nakazu izolacji

63-latek zmarł podczas robienia zakupów w jednym z osiedlowych sklepów przy ulicy Paprykowej w Gdyni. Mężczyzna złamał nakaz przebywania w izolacji...

zobacz więcej

Z dalszej relacji klienta wynika, że ochroniarz nie odpuszczał i zaczął mocno naciskać kolanem na leżącego człowieka i dusić go na chodniku . „Nikt mi nie pomógł. Dosłownie nikt. Krakowianie przechodzili obok mnie, nawet nie zwracając uwagi. I chociaż nie udało mi się uzyskać reakcji tłumu, reakcja kretyna, który mnie dusił, była błyskawiczna. Warknął do mnie: „Zamknij się ty k**wa Ukraińcu”, po czym zalał moje oczy obfitą porcją gazu pieprzowego. I ja się zamknąłem, bo nie chciałem dostać jeszcze” – napisał poszkodowany.

Napadnięty klient został zaprowadzony do sklepu. Tam się okazało, że posiada paragon z zakupów. Na miejsce została wezwana policja.

„Nikt mnie nie przeprosił, poczynając od tego ochroniarza-sadysty-ksenofoba, a kończąc na kierowniku sklepu. Zostałem pobity i poniżony i wygląda na to, że nikt nie poniesie żadnych konsekwencji” – żali się mężczyzna we wpisie.

Oświadczenie sklepu


W przesłanym oświadczeniu dla „SE”, Biedronka poinformowała, że sprawa jest gruntownie analizowana. „Wyrażamy ubolewanie nad zdarzeniem, które nigdy nie powinno mieć miejsca, i kierujemy najgłębsze przeprosimy do naszego Klienta. Nie ma i nie będzie naszej zgody na takie zachowanie, a pracownik zewnętrznej agencji ochrony Argus nigdy więcej nie będzie pracował w naszych sklepach” – napisano.

„Jednocześnie poprosiliśmy kierownictwo agencji ochrony o zdecydowane działania celem uniknięcia takich sytuacji w przyszłości” – dodano w oświadczeniu.

źródło:
Zobacz więcej