RAPORT

CELEBRYCI, POLITYCY I WŁADZE TVN WZIĘŁY SZCZEPIONKI MEDYKÓW

Kalif kapuś

Amir Muhammad Said Abdal-Rahman al-Mawla jest poszukiwany (fot. DoD/ISIS)

Państwo Islamskie nie zniknęło i nie zostało pokonane, jak przekonywał prezydent USA Donald Trump. Cały czas stanowi śmiertelne zagrożenie w wielu regionach świata, także w Europie, o czym świadczą ostatnie zamachy w Wiedniu czy Nicei. Po śmierci Abu Bakra al-Baghdadiego ma jednak jeszcze bardziej ograniczony zasięg. Nowy przywódca Amir Muhammad Said Abdal-Rahman al-Mawla nie ma takiego oddziaływania na radykalnych muzułmanów jak poprzednik, dodatkowo okazało się, że gdy przebywał w amerykańskiej niewoli zajmował się donosicielstwem.

Nożowniczka z Lugano to znana dżihadystka

Jako znaną dżihadystkę zidentyfikowała szwajcarska policja napastniczkę, która we wtorek w domu towarowym w Lugano we włoskojęzycznym kantonie...

zobacz więcej

Historia Państwa Islamskiego była nierozerwalnie związana z historią Baghdadiego. Gdy Amerykanie dokonywali inwazji na Irak był imamem w jednym z meczetów w rodzinnej Samarże na północy kraju. Dokładnie nie wiadomo kiedy się zradykalizował. Być może stało się tak, gdy przebywał przez kilka lat w niewoli Amerykanów w Camp Bucca. Być może stało się to podczas służby w Al-Kaidzie pod rozkazami Abu Musaba az-Zarkawiego, jednego z najważniejszych członków tej organizacji i pierwszego lidera Państwa Islamskiego.

Uwagę zwrócił na siebie, gdy został samozwańczym emirem Rawy. Zorganizował sąd wydający wyroki w oparciu o prawo szariatu i z całym okrucieństwem je egzekwował. Zainicjował publiczne egzekucje osób podejrzewanych o wspieranie wojsk amerykańskich. Później była to jedna z cech charakterystycznych Państwa Islamskiego.

Jako imam organizował bojówki sunnickie, co dało mu wstęp do Rady Konsultacyjnej Państwa Islamskiego w Iraku i Lewancie, jednej z wielu radykalnych organizacji islamskich. Baghdadi szybko podporządkował sobie radę. Doszedł do tego dzięki brutalności. Posłuch zdobywał dzięki atakom terrorystycznym skierowanym przeciwko szyitom, nie wzbraniał się też przed morderstwami przywódców sunnickich, którzy mogliby mu zagrozić.

Irak to za mało


Ambicja Baghdadiego dorównywała jego okrucieństwu. Skrawki Iraku mu nie wystarczały, zamarzyło mu się przewodzenie organizacji ponadpaństwowej skupiającej sunnitów. Sabotował rozmowy z działającą w Syrii grupą Dżabhat an-Nusrad dotyczące połączenia obu organizacji powiązanych z Al-Kaidą. Odmówił też wykonania rozkazu przywódcy Al-Kaidy Ajmana az-Zawahiriego, który chciał, by Państwo Islamskie skupiło się na Iraku, podczas gdy Dżabhat an-Nusra pozostałaby Syria.

Baghdadi zaczął budować swój kalifat działający po obu stronach granicy. Celem było powstanie jednego państwa sunnickiego. Wprawdzie Amerykanie wyznaczyli wysoką nagrodę za jego głowę, to jednak mimo wszystko nie bardzo wiedzieli z kim mają do czynienia. Dysponowali jedynie dwoma zdjęciami, na których z całą pewnością widniał poszukiwany terrorysta.

Al-Kaida w Północnej Afryce ma nowego emira

Al-Kaida w Islamskim Maghrebie (Aqmi) przedstawiła nowego przywódcę. Został nim Abu Obaida Yusuf al-Annabi. Jego poprzednik Abdelmalek Droukdel...

zobacz więcej

Przywódcy Państwa Islamskiego nie zależało tylko na kwestiach bezpieczeństwa. Tajemniczość pomagała w budowaniu własnego mitu. Podczas spotkań z dowódcami bojówek występował w masce. W odróżnieniu od Zawahiego czy Osamy bin Ladena nie publikował nagrań z przesłaniami dla zwolenników. Był jakiś imam, nie wiadomo kto, wiadomo, że potężny, który zarażał wizją państwa opartego na więzach religijnych. To pomagało w rekrutowaniu ochotników.

W krótkim czasie Państwo Islamskie stało się najgroźniejszą organizacją terrorystyczną na świecie. Al-Kaida była w odwrocie. Miała na koncie największy zamach terrorystyczny – serię ataków w USA z 11 września 2001 roku, ale teraz to organizacja Baghdadiego była awangardą. Zawdzięczała to nie tylko działaniom wojennym wymierzonym we władze centralne w Iraku i Syrii, ale również dzięki eksportowi terroryzmu, szczególnie do Europy.

Media polem bitwy


Jednym z wyznaczników islamistów Baghdadiego było otwarcie na media społecznościowe. Terroryści chlubili się publikowaniem w sieci przejawów swojego zezwięrzęcenia. Ofiarom podrzynano gardła, palono je żywcem, topiono, zrzucano z budynków. Nierzadko w pokazowych egzekucjach brały udział dzieci.

W szczytowym okresie Państwo Islamskie kontrolowało tereny od północy Syrii, wzdłuż rzek Tygrys i Eufrat do obrzeży Bagdadu. Miało również filie w Afryce oraz prowadziło zakrojone na szeroką skalę działania terrorystyczne w Europie. Terroryści tego ugrupowania odpowiadali za zamachy w Paryżu w listopadzie 2015 roku czy na promenadzie w Nicei z 14 lipca 2016 roku.

Baghdadi długo umykał ziemskiej sprawiedliwości. W końcu dopadli go żołnierze elitarnego amerykańskiego oddziału Delta Force. 27 października ubiegłego roku osaczony w syryjskiej Bariszy w pobliżu granicy z Turcją wysadził się w powietrze. – Zginął jak pies – oświadczył Trump. I zapewne tak właśnie było. Użycie zwrotu „jak pies” nie było zresztą przypadkowe. Dla wyznawców Mahometa są to stworzenia nieczyste. Nazwanie kogoś „psem” jest uznawane w świecie islamu za jedną z największych obelg.
Abu Bakr Al-Baghdadi stworzył potęgę Państwa Islamskiego (fot. ISIS)

„Foreign Policy”: Państwo Islamskie wciąż stanowi zagrożenie

Państwo Islamskie, mimo śmierci jego lidera Abu Bakra al-Baghdadiego, wciąż stanowi zagrożenie w Iraku i Syrii – wskazuje amerykański magazyn...

zobacz więcej

Śmierć samozwańczego kalifa nie oznaczała końca wojny z organizacją, choć teraz to już ona po porażkach w irackim Mosulu i syryjskiej w Ar-Rakce była w odwrocie. Tak samo jak śmierć Osamy bin Ladena kilka lat wcześniej nie oznaczała końca wojny z Al-Kaidą. Sunnickie organizacje musiały po prostu zmienić sposób prowadzenia walki i tak właśnie zrobiły.

Ideologia przetrwała


Ogłoszone przez Trumpa zwycięstwo nad Państwem Islamskim było o tyle nietrafione, że tysiące bojowników wciąż żyło i przebywało na wolności. Niektórzy wmieszali się w rzeszę migrantów, inni się ukryli, ale zbrodnicza ideologia pozostała. Ideologia niestety tak chwytliwa, że wciąż zyskująca nowych wyznawców – zarówno w krajach islamskich jak i w Europie, gdzie młodzi muzułmanie radykalizują się nie mogąc przystosować się do otaczającej ich rzeczywistości i europejskiej mentalności.

Ponieważ świat nie lubi próżni, Państwo Islamskie wkrótce doczekało się nowego kalifa. Został nim Amir Muhammad Said Abdal-Rahman al-Mawla. Może nie tak zdegenerowany jak Baghdadi, który za nic miał nawet przestrzeganie postu, jednego z najświętszych przykazać Islamu, nie tylko przez siebie, ale i swoich współtowarzyszy, ale też nikczemnik jakich mało.

Centrum Zwalczania Terroryzmu, jednostka podległa Akademii Wojskowej Stanów Zjednoczonych w West Point, opublikował raporty z przesłuchań Mawlego, gdy ten przebywał w amerykańskiej niewoli. Wskazano, że w 2008 roku był przetrzymywany w więzieniu Camp Bucca w południowym Iraku przy granicy z Kuwejtem i kablował na swoich towarzyszy jak nakręcony.

Beczka etiopskiego prochu

Mali, Nigeria, Algieria, Czad, Republika Środkowoafrykańska, Demokratyczna Republika Konga – wojen w Afryce stale przybywa. Kolejnym krajem, w...

zobacz więcej

Magazyn „Foreign Policy” zwrócił uwagę, że raporty dają wgląd w psychikę nowego kalifa a także wewnętrzne mechanizmy rządzące Państwem Islamskim w kluczowym okresie formowania tej organizacji. Prawda o donosicielskich inklinacjach przywódcy może mieć również o wiele poważniejsze konsekwencje dziś niż ponad 12 lat temu.

Samotne wilki


Słabnąca pozycja Państwa Islamskiego jako organizacji – nie rozsianych po wielu krajach „samotnych wilków” i na wpół autonomicznych małych komórkach terrorystycznych – wywiera presję na przywódców, a to prowadzi do większych napięć. Do tego dochodzi druga presja związana z rywalizacją z Al-Kaidą i innymi bojówkami sunnickimi. W tej sytuacji zdyskredytowanie Mawlego poprzez pokazanie go jako kapusia i hipokryty może podkopać jego autorytet a także wiarygodność całej organizacji.

Co zatem wiemy o amerykańskich dokumentach dotyczących naczelnego terrorysty? Departament Obrony przygotował aż 66 raportów na podstawie jego przesłuchań, ale tylko trzy zostały odtajnione. Reszta pozostała tajna ze względów bezpieczeństwa, co oczywiście ogranicza możliwość pełnego wglądu w jego charakter, ale nie powinno to stanowić poważnej przeszkody.

Charakter, czy też może ambicje pokazuje natomiast jego pseudonim – Abu Ibrahim al-Haszemi al-Kuraiszi. Nieskromny Mawli przypisał sobie dzięki niemu pochodzenie od samego proroka Mahometa. Może mieć to pewien atut propagandowy, ale oczywiście jest stekiem bzdur, więc niech zostanie Mawli.

Prawdą jest, że urodził się w październiku 1976 rok w Mosulu i był imamem w meczecie Al-Furqan w rodzinnym mieście. Tu też ukończył studia magisterskie, tematem jego badań naukowych był naturalnie Koran. W chwili zatrzymania miał żonę i dwójkę dzieci – chłopca i dziewczynkę. 173 centymetry wzrostu, 101 kilogramów wagi. Bez blizn i tatuaży.
Państwo Islamskie wciąż stanowi zagrożenie (fot. ISIS)

Kilkanaście ton amfetaminy u wybrzeży Włoch. Wyprodukowano w ISIS [WIDEO]

Włoska policja przejęła trzy kontenery z 14 tonami narkotyków, wyprodukowanymi przez dżihadystów. Wartość towaru w postaci tabletek captagonu mogła...

zobacz więcej

Doskonały informator


Prawdą jest też, że podczas przesłuchań zdradził dziesiątki współtowarzyszy, w tym wielu wysokich rangą przywódców z Rady Szariatu, a także odpowiedzialnych za administrację i sprawy wojskowe. Mawli był doskonałym informatorem. Podawał opisy sylwetek, ile kto ma wzrostu, sypał numerami telefonów, wskazywał miejsca w hierarchii zidentyfikowanych bojowników.

Centrum Zwalczania Terroryzmu zwróciło uwagę, że w latach 2008-2009 Amerykanie prowadzili zakrojone na szeroką skalę działania antyterrorystyczne w Mosulu, co podłamało lokalny oddział Państwa Islamskiego. Najpewniej operację ułatwił Mawli, który już w styczniu w 2008 roku zidentyfikował wielu wysokich rangą bojowników. Wskazano, że 11 z 20 osób, na których doniósł to postaci sprawdzone, na niektórych wisiała groźba więzienia bądź nawet śmierci.

Po zeznaniach Mawlego śmierć poniosło kilku poszukiwanych terrorystów. Wśród nich był między innymi Muhammed Bazzuna, odpowiedzialny za siły militarne w Mosulu, Muadh Abdullah, syn muftiego Ansara al-Sunny. Firas al-Luhaibi, który wraz z Al-Kaidą przejął Mosul, miał więcej szczęścia – został aresztowany.

Warto zwrócić uwagę na szczególną hipokryzję Mawlego. Gdy dochodził do władzy w Państwie Islamskim, skazał na śmierć wiele osób, którym zarzucał nielojalność. Robił to człowiek, który sam zdradził towarzyszy, donosząc na nich i osłabiając sunnicką bojówkę w Mosulu. Przyszły kalif opowiedział również śledczym, jak organizacja zbierała fundusze. Ze szczegółami zeznał też jak dokładnie Państwo Islamskie przetrwało i odbudowało się po stłumionym tak zwanym powstaniu sunnickim w latach 2007-2008. Wyjaśnił, że bojownicy przegrupowali się i szkolili na irackich pustyniach. Właśnie wtedy wypłynął Baghdadi i podłożył podwaliny pod budowę najgroźniejszej organizacji terrorystycznej na świecie, kontrolującej znaczne terytorium.

Zabójca turysty w Niemczech zwolennikiem Państwa Islamskiego

Ujęty we wtorek wieczorem Syryjczyk, któremu zarzuca się, że 4 października w Dreźnie ranił nożem dwóch turystów, w tym jednego śmiertelnie, mógł...

zobacz więcej

Po śmierci Baghdadiego terytorium to znacząco stopniało, ale zasięg Państwa Islamskiego w świecie wirtualnym nadal jest ogromny i organizacja wpływa na młodych muzułmanów w wielu krajach. Najpewniej też, tak jak przed laty, lojalni bojownicy przegrupowują się na pustyniach Iraku i Syrii i przygotowują do ponownego rozpętania powstania.

Niechlubna przeszłość


Opublikowanie informacji o niechlubnej przeszłości Mawlego może pomóc choćby w częściowym storpedowaniu działań kalifatu, ograniczeniu napływu ochotników, a być może nawet zasięgu chorej ideologii wyznawanej przez bojowników.

Podważenie zaufania do Mawlego ma kluczowe znaczenie. Każdy ochotnik wstępujący do Państwa Islamskiego składa bowiem przysięgę na wierność kalifowi. Jak w tej sytuacji poświęcać swoje życie za konfidenta, który zdradzał innych bojowników?

Zradykalizowani islamiści, którzy stracą zaufanie do Mawlego mogą się zgrupować we własnej organizacji. Jeżeli faktycznie dojdzie do secesji, pozostaje mieć nadzieję, że nie powtórzy się historia z secesji Al-Kaidy, w wyniku której powstało Państwo Islamskie, grupa jeszcze bardziej bestialska.

Skompromitowany Mawli najpewniej nie skończy z martwym kanarkiem w zębach, ale najbliższy czas pokaże, czy informacje o jego donosicielstwie wpłyną na działalność Państwa Islamskiego. Nie jest to wykluczone. Niestety, wciąż w sferze pobożnych życzeń pozostanie pokonanie zbrodniczej ideologii radykalnego islamu.

źródło:
Zobacz więcej