RAPORT

CELEBRYCI, POLITYCY I WŁADZE TVN WZIĘŁY SZCZEPIONKI MEDYKÓW

Francja: Katolicy domagają się powrotu mszy z udziałem wiernych

Kilkuset wiernych zebranych przed paryskim kościółem św. Sulpicjusza w trakcie protestu (fot. Jerome Gilles/NurPhoto via Getty Images)

W niedzielę m.in.: w Bordeaux i Tuluzie po raz kolejny odbyły się demonstracje katolików domagających się cofnięcia zakazu władz celebracji mszy z udziałem wiernych w czasie lockdownu.

Francja: Na jednej z ferm norek potwierdzono COVID-19

U jednej z norek na fermie we francuskim departamencie Eure-et-Loir potwierdzono zakażenie koronawirusem. Tysiąc zwierząt z tego gospodarstwa...

zobacz więcej

Kilkuset katolików zebrało się w niedzielę przed katedrami w Bordeaux i Tuluzie, aby domagać się powrotu mszy świętej w kościołach. To kolejna niedziela protestów katolików, którzy również w zeszłym tygodniu w wielu francuskich miastach wyrazili swój sprzeciw wobec zakazu władz.

Władze od 3 listopada zdecydowały się zakazać celebrowania mszy z udziałem wiernych z powodu pandemii koronawirusa.

„Ograniczacie nasze ciała, ale nigdy nie zamkniecie naszych dusz” oraz „Dla nas msza jest niezbędna. Potrzebujemy tego natychmiast i teraz” – z takimi transparentami katolicy stali i modlili się pod kościołami.

Klęcząc w cieniu katedry św. Andrzeja w Bordeaux ponad 300 wiernych odmawiało różaniec, śpiewało pieśni i odmawiało modlitwy pod nadzorem patroli policji, które pilnowały przestrzegania obostrzeń sanitarnych.

Wierni: ten zakaz to nonsens


– Nasza wolność wyznania została nam odebrana. Musimy uczestniczyć we mszy, aby w pełni żyć naszą wiarą – powiedziała agencji AFP studentka z Tuluzy Marie-Clemence Bourgeois.

– Ten zakaz jest nonsensem. Środki sanitarne mogą być wdrażane i przestrzegane w kościołach – stwierdziła z kolei Elisabeth Blanchet, studentka, która założyła z czterema przyjaciółmi stowarzyszenie „Na rzecz mszy w Bordeaux”. – Będziemy tu w każdą niedzielę, o ile nie oddadzą nam mszy – dodała.

42-letni katolik Thomas Robesson przyszedł demonstrować ze swoją rodziną. Stwierdził, że nie rozumie „logiki rządu”. – Autobusy są pełne, metro pełne, supermarkety pełne, ale msze są zabronione? – pytał.

Przed wspólną modlitwą jeden z organizatorów demonstracji poprosił wiernych o wyciągnięcie rąk i oddalenie się od siebie na ich szerokość, aby zachować dystans społeczny.

– Mamy prawo do mszy, przywódcy muszą je chronić i nam je zagwarantować – oświadczył do mikrofonu jeden z demonstrantów w Bordeaux. – Nie jesteśmy państwem w państwie, jesteśmy Kościołem – podkreślił.

źródło:

Zobacz więcej