RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Rodzinna tragedia w Małopolsce. Zakrwawione ciała rodziców znalazł syn

W dostaniu się do mieszkania pomogli strażacy (fot. PAP/Lech Muszyński; Zdjecie ilustracyjne)

Zwłoki 66-letniego mężczyzny i jego małżonki w wieku 59 lat znaleziono w sobotę w ich domu rodzinnym, w Krzeczowie niedaleko Bochni (woj. małopolskie). Służby wezwał zaniepokojony syn. To właśnie on jako pierwszy był na miejscu rodzinnej tragedii. – Widziałem ciała moich rodziców, oboje nie żyją – powiedział mężczyzna „Super Expressowi”, opuszczając posesję. Policja potwierdza: oczom śledczych ukazał się dramatyczny widok, dwa zakrwawione ciała.

Nie żyje bloger Piotr Kuldanek. Opisał, jak odchodzi się z powodu Covid-19

Piotr Kuldanek, podcaster i autor popularnego bloga PanCodziennik.pl nie żyje. W ostatnim czasie mężczyzna relacjonował zmagania z Covid-19 swoje i...

zobacz więcej

Tragedia wyszła na jaw w sobotni poranek. Syn małżeństwa B. próbował dodzwonić się do rodziców, pojechał też do ich domu, jednak nie mógł otworzyć zamkniętych od wewnątrz drzwi. Wtedy zawiadomił policję. Dostać się do środka pomogli strażacy.

Do mieszkania weszli siłą


– Strażacy weszli siłowo do domu, a w środku znaleziono zwłoki 66-letniego mężczyzny oraz jego 59-letniej żony – mówi podkom. Łukasz Ostręga z Komendy Powiatowej Policji w Bochni, cytowany przez se.pl.

Na miejsce skierowano grupę dochodzeniową oraz prokuratora, którzy mają wyjaśnić okoliczności zbrodni. Media nieoficjalnie podają, że jedno z ciał miało rany postrzałowe głowy. Rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji Sebastian Gleń podkreśla, że śledczy nie podają informacji o obrażeniach i szczegółach, ale zaprzeczył, by kobieta miała ranę postrzałową głowy.

Szokujące słowa syna ofiar


– Widziałem ciała moich rodziców, oboje nie żyją. Nic więcej nie mogę powiedzieć. Czuję się strasznie – powiedział syn nieżyjącego małżeństwa, gdy opuszczał posesję. Po oględzinach zwłoki zostaną przewiezione do Instytutu Medycyny Sądowej w Krakowie, gdzie zostaną poddane specjalistycznym badaniom, co pozwoli wyjaśnić, w jaki sposób doszło do tragedii.

– Wstępnie brane są pod uwagę dwie możliwości: tzw. rozszerzonego samobójstwa, jak i działania osób trzecich – powiedział lokalnemu portalowi bochnia.naszemiasto.pl podkom. Ostręga z KPP w Bochni.

źródło:
Zobacz więcej