RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Wulgarny chuligan znów zaatakował policjantów. Kto to taki?

Robert Bąkiewicz i Marta Lempart (fot. Attila Husejnow/Getty Images, arch. PAP/Mateusz Marek)
Robert Bąkiewicz i Marta Lempart (fot. Attila Husejnow/Getty Images, arch. PAP/Mateusz Marek)

Robienie protestów w czasie epidemii to głupota – nieważne, czy mówimy o Marszu Niepodległości czy Strajku Kobiet. Jednak tylko organizator jednej z tych imprez bluzgał jak najgorszy przykład patologii, namawiał do nacierania na policjantów, a ostatecznie sam fizycznie ich atakował. Na jego nieszczęście, nagrania tych wyczynów krążą już w sieci.

Marta Lempart atakuje prezesa PiS. „Może wyp***ć” [WIDEO]

zobacz więcej

Zwolennicy Strajku Kobiet sprofanowali wiele kościołów i uszkodzili setki pomników. W wyniku ich działań wielu policjantów zostało rannych, kamienic – pomazanych, a setki osób z pewnością zaraziły się koronawirusem.

Z kolei uczestnicy Marszu Niepodległości rzucali w policjantów kamieniami i racami. W kominiarkach ruszyli na funkcjonariuszy i doprowadzili do podpalenia jednego z lokali.

Bilans obu tych „pięknych” demonstracji jest w tym roku tragiczny. Organizatorzy powinni się wstydzić. Nie tylko dlatego, że nie zapanowali nad tłumem. Po prostu przygotowanie wielotysięcznych marszy w czasie epidemii nie jest przykładem rozsądku. Tylko dzisiaj ministerstwo zdrowia poinformowało, że koronawirus zabił kolejne 600 osób – to znów smutny rekord zgonów w Polsce.

ALE porównywanie zachowania organizatorów Marszu Niepodległości i Strajku Kobiet też byłoby nie fair. Przeciwnicy obu grup równie głośno domagają się odpowiedzialności dla przygotowujących te wydarzenia. Czy słusznie?

„Leżę obłożona mlekiem”. Lempart krytykuje policję i chwali 500 Plus

W radzie konsultacyjnej Ogólnopolskiego Strajku Kobiet jest ponad 300 osób – poinformowała liderka protestów Marta Lempart. Nie umiała jednak...

zobacz więcej

Marta Lempart


Gdy na własne oczy obserwowałem jeden z pierwszych protestów Strajku Kobiet (przed domem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego), Marta Lempart była wulgarna i agresywna. Krzyczała w kierunku policjantów, że jeśli nie wyłączą komunikatów z apelami o rozejście się, tłum zacznie na nich napierać. Z każdą kolejną informacją od funkcjonariuszy zagrzewała tłum do walki i zachęcała, by robiono krok w przód oraz starano się zepchnąć stróżów prawa z zajmowanych przez nich pozycji.

Podczas demonstracji w ostatnią środę (18 listopada) Marta Lempart sama poszła jednak o wiele kroków dalej. „Kur**”, „wypier****”, „spie****”, „ch**” – to słowa, które padały z jej ust co chwilę. Chociaż na miejscu były dzieci, nie szczędziła ostrych słów i wulgarnego języka. Na zamieszczonych przez policję nagraniach widać, że Marta Lempart znów stosowała taktykę, którą widziałem na warszawskim Żoliborzu.

Krzyczała w kierunku policjantów, że mają wyłączyć komunikaty skierowane do tłumu. Nakręcała się, przeklinała i groziła, że po każdym z takich apeli będzie zmuszona naruszać ich przestrzeń osobistą.

„Kierowcy słyszeli od drogówki, że mają parkować na Woli i na marsz dostać się pieszo”

– Policja nie wywiązała się z żadnych uzgodnień z nami. Prowadziła własne działania. Wobec tych skandalicznych działań żądamy dymisji Komendanta...

zobacz więcej

Czymś, czego przynajmniej ja nie widziałem wcześniej w jej wykonaniu, było fizyczne atakowanie policjantów. – Nazywam się Marta Lempart i jestem organizatorką tej demonstracji, a Kaczyński może wyp***ć! – krzyczała liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, a jej agresja kierowała się w stronę funkcjonariuszy.

Wcześniej podczas relacji na żywo transmitowanej w mediach społecznościowych mówiła o policji, używając słów niecenzuralnych i powszechnie uznawanych za obraźliwe. Zanim doszło do momentu, gdy mundurowi użyli gazu,  Lempart krzyczała „krok do przodu”, a tłum ruszył na policjantów. 

Po zatrzymaniu jednej z agresywnych osób Marta Lempart także ruszyła w stronę funkcjonariuszy. Przepychała się z nimi, a zamieszczone w sieci nagrania pokazują, że niełatwo było ją powstrzymać. Pytanie, jak zostałaby potraktowana, gdyby policjanci nie kojarzyli jej jako organizatorki protestów. Czy pozwolono by jej na siłowe atakowanie innych osób?

Robert Bąkiewicz


Za organizację wydarzenia z 11 listopada odpowiadał z kolei prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz. On również w czasie epidemii zgromadził w stolicy tysiące osób. Namawiał, by tegoroczne świętowanie miało formę zmotoryzowaną. Twierdził, że jadąc autami, wszyscy będą bezpieczni. Kwestią dyskusyjną jest to, czy zakładał, że faktycznie wszyscy uczestnicy marszu dostosują się do tych apeli.

Beata Kempa poruszona. „Powinni dziś przeprosić te dzieci”

Rok temu informowano, jakoby dary zebrane w akcji charytatywnej pod patronatem Beaty Kempy nie trafiły do dzieci z syryjskiego Aleppo. Teraz...

zobacz więcej

Gdy Marsz Niepodległości ruszył, Bąkiewicz apelował jednak o nieużywanie środków pirotechnicznych i zachowanie zgodne z prawem. Współpracował z liderami Straży Marszu. To grupa około 600 osób, która jako wolontariusze próbowała zaprowadzić porządek i powstrzymać grupy chuliganów dążących do starć z policją. Na jednym z nagrań widać, jak strażnicy próbowali nie przepuścić kiboli przez czoło marszu, ale zamaskowani bandyci okazali się silniejsi.

Kluczowy moment demonstracji, z którego obrazki obiegły całą Polskę, to podpalenie jednego z lokali na trasie demonstracji. Gdy w kierunku balkonów poleciały race, Bąkiewicz szybko pojawił się na miejscu. Filmiki w sieci pokazywały, jak prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości krzyczał do zadymiarzy: „Proszę was, idźcie stąd! Po co wy się dajecie prowokować w tak prosty sposób?” „Nie możemy się tak dawać tanio prowokować” – apelował.

Gdy było już dawno po marszu, a jego aktywność komentowało coraz więcej osób, narodowiec sam skopiował rozpowszechniany na Twitterze film i zaznaczył, że gdy doszło do starć, „starał się osobiście rozładowywać napięcie”.

Po Marszu Niepodległości Bąkiewicz żądał dymisji komendanta policji i twierdził, że funkcjonariusze prowokowali zgromadzony tłum. Oceniał, że gdyby podobnie jak w ubiegłych latach policjanci stali dalej od trasy przemarszu, a nie mieszali się w tłum, do zamieszek by nie doszło. Całą winą za incydenty obwiniał służby bezpieczeństwa.

Nie znalazłem jednak nagrania, na którym nazywałby policjantów „kur**”, kazał im „wyp****” lub osobiście rzucał się na mundurowych.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej