RAPORT

CELEBRYCI, POLITYCY I WŁADZE TVN WZIĘŁY SZCZEPIONKI MEDYKÓW

Gdzie zaczyna się działanie specjalistów zachęcających do spontanicznych awantur?

Nie ma żadnego kanonu prawdy, dobra i piękna przeszkody – twierdzą nihiliści (fot.TVP Info)

Skandaliczne wydarzenia, jakie miały miejsce 11 listopada podczas Marszu Niepodległości w Warszawie, nie były przypadkowe ani też samoistne. Po pierwsze, wzmacniają głos lewicowych polityków, domagających się – nie po raz pierwszy – likwidacji Marszu Niepodległości. Po wtóre, pozostają w ścisłym związku z całym ciągiem zjawisk, jakie nastąpiły wkrótce po wyborach prezydenckich, które oznaczały umacnianie władzy w Polsce obozu Zjednoczonej Prawicy.

List Morawieckiego, marsz Bąkiewicza, prognoza Goldman Sachs

Liczba zachorowań ma COVID-19 stabilizuje się, a służba zdrowia funkcjonuje sprawnie, choć nie bez ogromnego wysiłku. Premier Mateusz Morawiecki...

zobacz więcej

Polska w kształcie, jaki od ponad pięciu lat stara się jej nadać Zjednoczona Prawica, jest kością w gardle nowoczesnej Europy, zmierzającej w objęcia nihilizmu, w którym nie ma niepodważalnych zasad regulujących życie społeczne.

Nie po drodze takiej Europie z Polską realizującą program, w którym na pierwszy plan wysuwa się przywiązanie do chrześcijańskiego systemu wartości, z priorytetem jego naczelnej zasady – ochrony życia ludzkiego w każdej postaci. Przywiązującej także duże znaczenie do ochrony tradycyjnej rodziny jako dominującego miejsca w procesie wychowywania następnych pokoleń. Pozostającego w pełnej koegzystencji z Kościołem katolickim. Wreszcie z państwem broniącym fundamentów tradycyjnej cywilizacji Zachodu i nieusuwalnych zasad realizowania wolności człowieka według trzech kryteriów: prawdy, dobra i piękna. Dla przeciwników takiej wizji, zwolenników nowoczesności, kryteria te nie mogą stać się żadnym wyznacznikiem, ponieważ są względne.

Nie ma żadnego kanonu prawdy, dobra i piękna przeszkody – twierdzą kulturowi i moralni nihiliści. Dobrą ilustracją ich nowoczesnych tendencji są obrzydliwe, niemal perwersyjne przedstawienia teatralne, w których obsceniczne pokazy wymieszane są z bluźnierczymi profanacjami, wyuzdanymi stosunkami seksualnymi na oczach teatralnej widowni. To w tamtej poetyce wyraz nowoczesnego artyzmu i najwyższego pułapu sztuki nowej miary. Dopóki przewodnikiem duchowym społeczeństwa będzie Kościół katolicki, dopóty w Polsce na ogromne przeszkody będą napotykały takie progresywne idee nowoczesności, jak małżeństwa homoseksualne i adaptacja dzieci przez homoseksualne pary. Dzieci – o czym doniosły dopiero co media zachodnie – które nie będą znały swego pochodzenia, rodzone jak w wylęgarni kurcząt przez matki zastępcze, tzw. surogatki. Kobiety z najbiedniejszych krajów, takich jak Indie czy Ukraina.

Te rozdźwięki uniemożliwiają porozumienie prawdziwym demokratom

„Sprawy zaszły tak daleko, że kompromis jest absolutnie konieczny” – pisze prof. Michał Kleiber, od niedawna przewodniczący Polskiego komitetu ds....

zobacz więcej

Być może wkrótce podczas kronik filmowych zobaczymy następujący obraz. W specjalnym ośrodku, w sterylnie czystym pomieszczeniu wielkości sali gimnastycznej, stoi gęsto jedno obok drugiego sto łóżeczek. Leżą w nich kilkutygodniowe niemowlęta. W wąskich przerwach między łóżeczkami przechadza się para znanych nam homoseksualistów, którzy wybierają sobie dziecko. Scena jest pełna napięcia. Zakochani w sobie panowie sprzeczają się ostro, bo każdy ma inny gust, jeśli idzie o kolor oczu niemowlęcia. To tylko jeden z motywów coraz intensywniejszych i bardziej brutalnych ataków na Kościół katolicki, duchownych wszystkich szczebli, a coraz częściej i na wiernych.

Na wzrastającą agresję wobec duchowieństwa – to prawda, że niewolnego od strasznych czasami czynów – nakłada się wpływ panującego u nas kilkadziesiąt lat bolszewizmu, dla którego Kościół był zawsze wrogiem numer jeden. Nawet przed kapitalistami i kułakami.

Intuicyjnie tylko, ale wydaje mi się, że trafnie mógłbym powiedzieć tak: infekcja bolszewizmu rozlała się najbardziej w wyższych warstwach społecznych, włącznie z ówczesnymi elitami. Znajdowała sobie schronienie w tych grupach i środowiskach, które czerpały największe profity z sowieckiej ideologii. I do dziś trwa w nich najmocniej i objawia się w dzisiejsze nagonce na Kościół katolicki.

To jeden motyw, o którym chciałem wspomnieć. A drugi ma spory związek z pierwszym. Państwo, z którego do Polski został sprowadzony komunizm, do dziś nie może pogodzić się z utratą swoich dawnych wpływów. Z wielu względów nie może sobie pozwolić na zbrojną interwencję, co jest jego wypróbowaną od wieków specjalnością. Tradycyjnie jednak realizuje politykę stosowaną od czasów przedrewolucyjnej Rosji imperialnej. Używając wszelkich tajnych kanałów, stara się osłabiać potencjalnych przeciwników najróżniejszych, jakże rozległych rosyjskich interesów.

Dla Platformy nikt by nie wyszedł na ulice

Znacznie zmniejszyła się skala protestów na polskich ulicach. Z drugiego, trzeciego szeregu Strajku Kobiet coraz głośniej niosą się szemrania....

zobacz więcej

Rosja ma opanowane do perfekcji techniki sabotażu politycznego, które prowadzą do zmniejszania skuteczności działania władzy i sprawnego funkcjonowania obcych państw. Wyniszcza swoich wrogów poprzez rozsiewanie wewnętrznych napięć, skłócanie, wytwarzanie konfliktów. Że Polska na takie działania jest narażona, nie powinno nikomu znikać z pola widzenia. Wystarczy wziąć pod uwagę obecny stosunek władz Polski do Białorusinów walczących z reżimem Łukaszenki. Nie zapominajmy, że to polski przykład na początku lat 90. zainspirował Ukrainę do oderwania się od Rosji.

Czy to nie wystarcza, aby rozbudzać wzburzenie społeczne po decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji? Do zachęcania do ataków na Kościół katolicki. Do wywołania zamieszek, burd i ataków na policję grup chuliganów, będących na „alkoholowym dopingu” podczas społecznego Marszu Niepodległości.

Zatrudnionych na umowach śmieciowych czy też etatowych „specjalistów od rozbudzania niezadowolenia i zachęcania” do agresywnych napaści, ataków na świątynie, obiekty sakralne, pomniki czy policję, nie zobaczymy nigdy na żadnych demonstracjach, protestach, manifestacjach czy narszach. Nie taka ich rola. Swoją pracę zakończyli o wiele wcześniej.

źródło:
Zobacz więcej