RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Ekspert apeluje o wytrwanie w ograniczeniach. „Mamy szansę przerwać łańcuch zakażeń”

Na efekty wprowadzonych ograniczeć potrzeba czasu (fot. Artur Widak/NurPhoto via Getty Images)
Na efekty wprowadzonych ograniczeć potrzeba czasu (fot. Artur Widak/NurPhoto via Getty Images)

Jeśli wytrwamy w nałożonych na początku listopada ograniczeniach społecznych jeszcze dwa, trzy tygodnie, to mamy szansę przerwać łańcuch zakażeń i – niezależnie od wykonywanych testów – liczba nowych przypadków zacznie spadać – oceniła dr Aneta Afelt z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW. Centrum przygotowuje prognozy epidemiczne dla resortu zdrowia.

Testy to nie wszystko. „Wskaźniki szpitalne decydujące w ocenie sytuacji”

Najwyższy czas wyrwać się z tego umysłowego ograniczenia związanego z hasłem: testuj, testuj, testuj. To wskaźniki szpitalne są decydujące w ocenie...

zobacz więcej

KORONAWIRUS – RAPORT

Ekspertka zwróciła uwagę, że potrzeba czasu, by zobaczyć efekty podejmownych działań. – W przypadku wprowadzania pewnych ograniczeń „ślad” po nich pojawia się tydzień, 10 dni po ich wprowadzeniu – wyjaśniła.

Dodała, że z takim efektem mamy do czynienia teraz, gdy pod koniec października do stacjonarnego nauczania nie wróciły starsze roczniki szkół podstawowych, a dwa tygodnie później do nauczania zdalnego dołączyli uczniowie klas I-III. Równocześnie ograniczono handel i możliwość spotkań, zamknięto instytucje kulturalne.

– Jeśli utrzymamy ten reżim sanitarny jeszcze przez dwa, trzy tygodnie, to przerwiemy bieżący łańcuch zakażeń. To nie oznacza, że od razu wszyscy będą zdrowi. To nie może się zdarzyć w tego typu epidemii. Zmniejszając jednak liczbę kontaktów, zmniejszymy w najbliższym czasie liczbę osób zakażonych – wytłumaczyła.

Dr Afelt zwróciła też uwagę na to, że w takim przypadku liczba nowo wykrywanych przypadków choroby powinna się zmniejszać. Wyraziła nadzieję, że obecnie osiągnęliśmy „swoistą stabilizację”. Polega ona na zauważalnym wyhamowaniu dobowych przyrostów zakażeń, pomimo tego, że cały czas odnotowujemy ich powyżej 20 tys. na dobę. Różnice te mogą wynosić, w zależności od dnia, nawet kilka tysięcy.

Nowe informacje Ministerstwa Zdrowia. Ponad 20 tys. zakażeń

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w niedzielę w dziennym raporcie o 21 854 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem. Z danych resortu wynika, że...

zobacz więcej

Odzyskać kontrolę nad epidemią


Jak zauważyła ekspertka, gdyby udało się zmniejszyć do 5-10 tys. dobowe przyrosty nowych zakażeń, to sytuacja epidemiczna uspokoiłaby się. – Na pewien czas, 2-3 miesiące, moglibyśmy wtedy znowu mieć kontrolę nad epidemią i powrócić do zasady śledzenia kontaktów epidemicznych, zacząć kontrolować też epidemię na jej pełzającym etapie – wyjaśniła.

Dr Afelt dodała, że wyhamowanie tego przyrostu przełożyłoby się na ograniczenie liczby zgonów i efektywniejsze wyłapywanie zagrożenia w społeczeństwie. Podkreśliła, że jeśli nie pojawi się szczepionka lub terapia powstrzymująca namnażanie wirusa, za kilka miesięcy „znowu znajdziemy się na wznoszącej krzywej zakażeń”.

Dr Afelt wyraziła opinię, że za wcześnie jest mówić o tym, że populacja nabierze tzw. odporności stadnej. – Jesteśmy teraz w Polsce na etapie faktycznie 5-6 mln zachorowań. Nasza społeczność, by nabrać taką odporność, musiałaby w 50-60 proc. mieć kontakt z patogenem i przejść infekcję. Jeszcze daleko do tego. Prawdopodobnie większość z nas w ciągu 3-5 lat będzie miała kontakt z chorobą, ale najważniejsze jest to, by odbywało się to w warunkach, które zapewnią nam wyspecjalizowaną opiekę, bez konieczności selekcjonowania pacjentów – stwierdziła.

Liczba zgonów na razie pozostanie wysoka


Równocześnie ekspertka zwróciła uwagę na to, że czas w tej epidemii jest kluczowy. Wyjaśniła, że osiągnięcie kolejnego maksimum zakażeń, do czego doszło 7 listopada (27 875 nowych przypadków) wskazuje, że za tydzień lub dwa tygodnie od tego momentu zwiększy się odpowiednio liczba osób potrzebujących wyspecjalizowanej opieki i sprzętu.

Jak mówiła, obecnie czekamy na to, by liczba zgonów zaczęła spadać, ale nie nastąpi to jeszcze przez kilka najbliższych tygodni. – Okres przedświąteczny może być jeszcze pod tym względem trudny. Zgony są ostatnim „śladem” przebiegu epidemii. Między stwierdzeniem zakażenia a zgonem może upłynąć nawet 6 tygodni, w zależności od tego, jaki jest ogólny stan pacjenta – wyjaśniła.

Resort zdrowia przekazał w piątek, że ostatniej doby zmarło z powodu koronawirusa 419 osób. Od początku epidemii zarejestrowano już 9499 zgonów. Najtragiczniejszym pod tym względem był piątek 6 listopada. Wtedy poinformowano o 445 zgonach.

źródło:

Zobacz więcej