RAPORT

Wojna na Ukrainie

Lempart żali się Niemcom. Jej organizacja ujawniała adresy sędziów

Marta Lempart udzieliła wywiadu niemieckiemu tygodnikowi „Die Zeit” (fot. PAP/Paweł Supernak / Twitter/@strajkkobiet)
Marta Lempart udzieliła wywiadu niemieckiemu tygodnikowi „Die Zeit” (fot. PAP/Paweł Supernak / Twitter/@strajkkobiet)

Liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet Marta Lempart w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika „Die Zeit” narzeka, że zmuszona była wyprowadzić się ze swojego mieszkania, gdyż jej adres został upubliczniony. Aktywistka nie wspomina jednak, że wcześniej to jej organizacja upubliczniała m.in. adresy, numery telefonów sędzi Trybunału Konstytucyjnego, działaczy pro-life czy posła PiS – co spotkało się z krytyką nawet zagorzałych zwolenników protestów proaborcyjnych.

Skandaliczny apel Strajku Kobiet. Oburzeni nawet dziennikarze „Gazety Wyborczej”

W Poznaniu broniący kościoła został dźgnięty nożem, a pod Warszawą innemu z mężczyzn rozbito głowę. Strajk Kobiet, który na początku walczył o...

zobacz więcej

„Dostaję dziennie około 300 gróźb – telefonicznych, w formie SMS-ów lub e-maila oraz listownie. Wyprowadziłam się ze swojego domu, ponieważ mój adres został opublikowany i nie byłam bezpieczna. Od dwóch tygodni nie byłam w swoim mieszkaniu” – ujawniła Marta Lempart w wywiadzie opublikowanym w internetowym wydaniu niemieckiego tygodnika „Die Zeit”.

Aktywistka uważa, że „postępuje słusznie”, gdyż wskazują na to „gwałtowne kontrreakcje”. „Stałam się tak jakby tematem tytułowym wszystkich mediów rządowych” – dodaje Lempart.

Aktywistka nie ujawnia jednak, że w związku z upublicznieniem przez jej organizację danych adresowych czy numerów telefonów m.in.: Krystyny Pawłowicz, Kai Godek czy posła Bartłomieja Wróblewskiego te osoby znalazły się w takiej samej sytuacji dużo wcześniej niż ona.

Fakt, że Strajk Kobiet opublikował na mediach społecznościowych adresy sędzi TK czy działaczki pro-life, zdecydowanie krytykowali – jako działanie zachęcające do przemocy – dziennikarze różnych mediów. „Trudno znaleźć słowa na to, co robi teraz Strajk Kobiet, publikując na Instagramie dane adresowe (…) nawołując do przemocy. To może skończyć się tylko źle lub jakąś tragedią” – pisał na Twitterze Andrzej Gajcy z Onetu.

Estera Flieger z ngo.pl, która otwarcie wspiera protestujących, przyznała, że zaczyna być „przerażona”. „To jest przemocowe. Brakuje spojrzenia, do czego to może doprowadzić. Ponad półtora roku po tym, co stało się w Gdańsku. Eskalacja i co dalej?” – pytała wówczas dziennikarka.

Nagonka „Dziewuch z Berlina” na prezes Przyłębską za „nieodpowiedni” wyrok

Portal Oko.press pokazał, ile są w stanie zrobić polityczni aktywiści, gdy sędzia wyda wyrok, z którym się ideologicznie nie zgadzają. – Dziewuchy...

zobacz więcej

Podobne nieprzyjemności co lewicową aktywistkę spotkały również prezes Trybunału Konstytucyjnego Julię Przyłębską, która – jak można było dowiedzieć się z publikacji serwisu Oko.press – była wraz z mężem, ambasadorem Polski w Berlinie prof. Andrzejem Przyłębskim, wręcz prześladowana przez grupę aktywistów – kolektyw „Dziewuchy Berlin”.

W wywiadzie dla tygodnika „Die Zeit” Lempart oskarża również prezesa PiS o zachęcanie „neofaszytów do przemocy”. „Kaczyński w minionych tygodniach celowo zachęcał neofaszystów do przemocy i wzywał ich do obrony Polski” – stwierdziła, nawiązując do apelu Jarosława Kaczyńskiego z 27 października, kiedy to lewicowi aktywiści od kilku dni niszczyli kościoły. Jak warto wspomnieć, po apelu ataki ustały, choć grupy wiernych już wcześniej zbierały się przed kościołami, by nie pozwolić na ich zniszczenie i profanację.

„To nie jest jednak nasza walka. Zamiast kontrdemonstracji zorganizowaliśmy (11 listopada, w dniu Święta Niepodległości – red.) ośmiogodzinny event online: czyścimy fora i media społecznościowe z mowy nienawiści, zapraszamy do dyskusji ekspertów i piszemy wspólnie e-maile do rządu” – stwierdziła z kolei aktywistka zapewne w nawiązaniu do zajść z tegorocznego Marszu Niepodległości. Lempart nie dodaje jednak, że w tym momencie proaborcyjne protesty radykalnie straciły już na popularności.

W rozmowie z niemieckimi dziennikarzami aktywistka apelowała również, by Unia Europejska i kraje członkowskie Wspólnoty zainteresowały się proaborcyjnymi i antyrządowymi protestami w Polsce, gdyż uczestnicy „walczą o europejskie prawa podstawowe”.

„Politycy UE rozmawiają z naszym represyjnym, kłamliwym, przestępczym rządem, zamiast posłuchać obywatelek i obywateli. W Parlamencie Europejskim odzywają się pojedyncze pozytywne głosy, lecz dzieje się zbyt mało, a jeśli, to za późno” – stwierdziła Lempart.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej