RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

„Kierowcy słyszeli od drogówki, że mają parkować na Woli i na marsz dostać się pieszo”

Marsz Niepodległości żąda dymisji Komendanta Głównego Policji  (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik)
Marsz Niepodległości żąda dymisji Komendanta Głównego Policji (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik)

– Policja nie wywiązała się z żadnych uzgodnień z nami. Prowadziła własne działania. Wobec tych skandalicznych działań żądamy dymisji Komendanta Głównego Policji – oświadczył prezes Stowarzyszenia Marszu Niepodległości Robert Bąkiewicz. Według organizatorów środowego marszu mundurowi zablokowali możliwość przejazdu trasą samochodami, jak planowano, i zachęcali do udania się na manifestację pieszo.

Reporter postrzelony gumową kulą na Marszu Niepodległości

Tomasz Gutry, 74-letni fotoreporter „Tygodnika Solidarność” został ranny podczas dokumentowania wydarzeń na Marszu Niepodległości. Według relacji...

zobacz więcej

Organizatorzy Marszu Niepodległości zgodzili się podczas czwartkowej konferencji, że środowe wydarzenia z centrum Warszawy nie były formalnie żadnym zgromadzeniem.

– Widzieliśmy wszyscy postawę Rafała Trzaskowskiego, sądów. Natomiast Zarząd Stowarzyszenia Marsz Niepodległości podjął wszelkie możliwe działania, żeby zapobiec prowokacjom i żeby uniknąć eskalacji wydarzeń – deklarował rzecznik Stowarzyszenia Marszu Niepodległości Damian Kita.

– Trzeba powiedzieć jasno; policja złamała wszelkie ustalenia. Pan Marczak, rzecznik stołecznej policji, przerzuca na nas odpowiedzialność za wczorajsze wydarzenia. Ja tylko powiem o bardzo ważnej sprawie. Od wczoraj większość kierowców usłyszała takie słowa od drogówki, że mają parkować na Woli i na marsz dostać się pieszo. Stąd po godz. 14 zaobserwowaliśmy tak dużą liczbę pieszych – przekonywał Kita.

Z kolei Robert Bąkiewicz zapewniał, że „zarząd stowarzyszenia zrobił wszystko, aby nie doszło do tych prowokacji”. Miał m.in. apelować o to, żeby świętowanie odbywało się w sposób zmotoryzowany, tj. w samochodach, na motocyklach czy na rowerach.

– To w dużej mierze się udało o tyle, że przyjechało bardzo dużo tych samochodów. Natomiast policja nie dała możliwości udziału w świętowaniu tym zgromadzonym, blokowała ich w korkach dwie, trzy godziny, a innym kazała zostawić samochody i dołączać do ludzi poruszających się po Alejach Jerozolimskich – powiedział Bąkiewicz.

W ocenie lidera Stowarzyszenia Marsz Niepodległości policja zachowywała się bardzo brutalnie.

Wiceminister o postrzeleniu fotoreportera: ta sytuacja będzie dokładnie wyjaśniona

„Minister Mariusz Kamiński zapewnia, że ta sytuacja będzie bardzo dokładnie wyjaśniona” – poinformował zastępca szefa resortu spraw wewnętrznych i...

zobacz więcej

– Atakowała dziennikarzy, dziennikarze byli również poszkodowanymi w tej sytuacji. Służby powinny wyłapać chuliganów i ochraniać zgromadzenie, a nie eskalować starcie i agresję. Wobec tych skandalicznych działań żądamy dymisji Komendanta Głównego Policji, bo uważamy, że te wszystkie działania podjęte przez policję wczoraj, to był powrót z działań sprzed marszu w 2015 roku, czyli z lat 2010-2014 – mówił Bąkiewicz.

Wg niego policja nie wywiązała się z wcześniejszych uzgodnień z organizatorami marszu. – Podejmowała własne działania, pozamykała ulice, odcięła chociażby przejścia podziemne pod rondem Dmowskiego. Sam byłem świadkiem agresji czy prowokowania do starć na błoniach Stadionu Narodowego – mówił Bąkiewicz.

Wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Tomasz Kalinowski zapowiedział, że jego zarząd dołoży wszelkich starań, by znaleźć sprawcę podpalenia mieszkania nieopodal Mostu Poniatowskiego. – Czy to prowokator, czy chuligan - nieistotne. Mamy nagrania - przekażemy je służbom, by znaleźć tego człowieka i sprawiedliwie osądzić – deklarował.

Podczas pracy przy dokumentowaniu Marszu Niepodległości ranny w twarz, od policyjnej gumowej kuli, został 74-letni fotoreporter Tygodnika Solidarność. Według Straży Narodowej policjanci mieli także postrzelić w dłoń inną kobietę nagrywającą marsz oraz jej znajomego, który stracił oko. „Strzelali w głowy patriotów” – oceniła te incydenty Straż Narodowa.

Po Marszu Niepodległości zatrzymano dotychczas 36 osób; wystawiono także ponad 260 mandatów, do sądu trafiło 420 wniosków o ukaranie - poinformował wcześnie rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak. Dodał też, że rannych zostało 35 policjantów.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej