RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Spadochron po abdykacji?

Władimir Putin ma mieć objawy choroby Parkinsona(fot.Sputnik/Aleksey Nikolskyi/Kremlin via REUTERS ATTENTION EDITORS)

Media obiegły informacje o dwóch domniemanych abdykacjach. Według nich władzę mają wkrótce oddać królowa Elżbieta II oraz niekoronowany car Rosji Władimir Putin. Obie mogą całkowicie zmienić obraz świata, choć pewniej będzie to dotyczyć tylko jednej z tych osób. Oczywiście nie Putina. Rosyjska Duma staje na głowie, by w ekspresowym tempie przygotować ustawę, która zagwarantuje mu nietykalność, będzie mógł więc rządzić dożywotnio z tylnego siedzenia.

„Putin zrezygnuje na początku przyszłego roku”. Media podają powód

Władimir Putin, rządzący Rosją od przeszło dwóch dekad, ustąpi ze stanowiska prezydenta na początku 2021 roku – donosi brytyjski dziennik „Sun”,...

zobacz więcej

Jeżeli królowa Elżbieta II odda władzę, będzie to oznaczało koniec świata, jaki znamy. Spekulacje, że trwają do tego przymiarki, rozpoczął Robert Jobson, wieloletni biograf rodziny królewskiej, a więc, jak możemy domniemywać, osoba dobrze poinformowana. Przekonuje, że zdecydują o tym ograniczone możliwości sprawowania władzy spowodowane pandemią koronawirusa.

– Jestem przekonany, że po 95. urodzinach odda władanie. Myślę, że ona tego nie chce, ale patrząc na to realistycznie, dojdzie do momentu, w którym przekaże wszystkie swoje obowiązki Karolowi i będzie musiała spojrzeć mu w twarz. I co powie? Że nie będzie królem? – dowodził w programie „True Royalty TV”.

Trudno nie odnieść wrażenia, że po śmierci księżnej Diany i jej pogrzebie w sensie symbolicznym brytyjska monarchia stała się monarchią ogólnoludzką, zaś Elżbieta II – symboliczną władczynią. Do tego rządzi już niemal 70 lat, dla większości ludzi jest od zawsze. Biorąc to pod uwagę, jej ewentualna rezygnacja będzie szokiem nie tylko poddanych w Zjednoczonym Królestwie, ale i ludzi na całym świecie.

Straszaki

Co innego Władimir Putin. Jego władza nad znaczną częścią mieszkańców świata jest jak najbardziej realna i bezpośrednia. To choćby wszelkiego rodzaju straszaki stosowane przez Kreml, począwszy od szantażu energetycznego po zagrożenie dla bezpieczeństwa światowego jakie stanowi rosyjska agresywna polityka międzynarodowa, łącznie z zaangażowaniem militarnym.

Ponieważ historia jest najlepszą nauczycielką, warto przyjrzeć się przypadkowi ze Starożytnego Rzymu, który w interesującym świetle pokazuje, czym może być oddanie władzy i jakie konsekwencje mógłby z tego tytułu ponieść Putin. Przykład dał Lucjusz Korneliusz Sulla, dyktator, który zerwał z tradycją półrocznego sprawowania urzędu i zgarnął władzę na czas nieokreślony.

Putin może sprawować władzę do 2036 roku. Opozycja organizuje protest

Rosyjska opozycja uznała głosowanie w sprawie nowelizacji konstytucji za niedemokratyczne. Plebiscyt ogłoszony przez Władimira Putina trwał od 25...

zobacz więcej

Jako władca Sulla rozpoczął prześladowania przeciwników politycznych. Zarządził proskrypcje, które dawały prawo do usuwania i zabijania dowolnych ludzi, łącznie z wielmożami. Jedna z list proskrypcyjnych niemal kosztowała życie młodego Gajusza Juliusza Cezara. Po trzech latach sprawowania władzy Sulla po prostu ją oddał i osiadł w swoim majątku ziemskim koło Cumae w Kampanii.

Oddajmy głos mistrzowi słowa Aleksandrowi Krawczukowi. „Już z początkiem 79 roku (przed naszą erą – przyp. red.) Sulla oficjalnie złożył władzę i wszystkie swoje uprawnienia, oświadczając publicznie na Forum, że odtąd jest prywatnym człowiekiem, kto zaś rości sobie doń pretensje, może ich dochodzić na drodze sądowej. Dyktator mógł sobie pozwolić na ten efektowny gest, bo dzięki jego reformom ustrojowym władzę miał Senat, gdzie przewodzili optymaci, na straży zaś wprowadzonego porządku stało ponad sto tysięcy weteranów, osiedlonych w wielu krainach Italii”.

Zagadka

„Cezar nie mógł nigdy zrozumieć tego kroku Sulli – dobrowolnego wyrzeczenia się władzy i wycofania się z życia publicznego. Mawiał często: »Sulla był głupcem, bo złożył władzę«. Ale dzięki tej rzekomej głupocie były dyktator spokojnie spędził ostatni rok życia w swej pięknej willi nad zatoką neapolitańską, łowiąc ryby i pisząc pamiętniki”. Tyle Krawczuk („Gajusz Juliusz Cezar”, Ossolineum 1990).

Putin, jak wiemy, lubi łowić ryby, ale nie to łączy go z Sullą. Jeżeli faktycznie odda władzę, wyciągnie właściwsze wnioski z ruchu rzymskiego dyktatora niż Cezar. Wie, że władza to nie tytuły, ale możliwość realnego wpływania na innych i sprawienie, by podlegali cudzej woli. Tę taktykę realizuje od przeszło 20 lat, funkcja prezydenta czy premiera nie ma dla niego większego znaczenia, liczy się wyłącznie realna władza.

Zegar biologiczny w przypadku 68-letniego Putina oraz tym bardziej 94-letniej Elżbiety II tyka nieubłaganie. W przypadku rosyjskich przywódców nie jest to okoliczność obciążająca. Tam rządzenie dożywotnie, choćby oficjalnie władze szermowały hasłem „demokracji”, ma długą tradycję; co zatem miałoby skłonić Władimira Władimirowicza do oddania władzy?

Putin jest w Rosji otoczony kultem (fot. PAP/EPA/ANATOLY MALTSEV)

Pranie miliardów Putina

Jeff Bezos, Bill Gates, Warren Buffett – wiadomo, kto jest w czołówce najbogatszych ludzi świata. Każda oficjalna lista jest jednak nieaktualna....

zobacz więcej

Brytyjski dziennik „The Sun” powołując się na rosyjskie źródła twierdzi, że prezydent ma objawy choroby Parkinsona. Zdaniem obserwatorów, którzy badali ostatnie nagrania wideo z udziałem Putina, że jego nogi wydają się być w ciągłym ruchu, a on sam trzyma się podłokietnika krzesła i wygląda na cierpiącego.

Objawy

Wiele osób w podeszłym roku cierpi w wyniku różnych schorzeń, ale zdaniem gazety objawy Putina są charakterystyczne. Wskazano, że jego palce również wydają się drgać, gdy trzyma długopis i chwyta za filiżankę. Ostatniego argumentu już nie da się potwierdzić, ale zdaniem źródeł filiżanka ma zawierać zestaw środków przeciwbólowych.

Dalej, jak twierdzą źródła, nieoficjalna partnerka prezydenta Rosji, 37-letnia była gimnastyczka Alina Kabajewa, ma go wręcz błagać, aby zrezygnował ze sprawowania władzy. Według moskiewskiego politologa prof. Walerija Sołowieja Putina namawiają do tego także jego córki 35-letnia Maria Woroncowa i 34-letnia Katerina Tichonowa.

– Rodzina ma na niego wielki wpływ. Zamierza ujawnić swoje plany przekazania władzy w styczniu – przekonuje Sołowiej. Politolog uważa, że wkrótce Putin mianuje nowego premiera, aby go przygotować do roli następcy. Nie byłoby to niczym nadzwyczajnym, prezydent potrafi znienacka wymienić szefa rządu, tak zrobił przecież z Dmitrijem Miedwiediewem, człowiekiem od zadań specjalnych, którego w styczniu nieoczekiwanie zastąpił dotychczasowy przewodniczący Federalnej Służby Podatkowej Michaił Miszustin.

Rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow zaprzeczył doniesieniom „The Sun”. Oznajmił, że Putin nie zamierza składać urzędu i że cieszy się „świetnym zdrowiem”. To zresztą od dawna ważna kwestia w rosyjskiej propagandzie, która lubuje się w pokazywaniu prezydenta jako osoby niezwykle aktywnej, wręcz macho.

Putin przegrywa z koronawirusem

Epidemia koronawirusa mało komu pokrzyżowała plany jak Władimirowi Putinowi. Prezydent Rosji miał w tym roku, w 20. rocznicę przejęcia władzy na...

zobacz więcej

Macho

Rodacy mogą go podziwiać choćby jak gra w hokeja, jeździ konno po syberyjskiej tajdze czy motocyklem z Nocnymi Wilkami, poluje, strzela czy łowi ryby. W przeszłości także trochę nurkował, zdarzyło mu się nawet przypadkiem wyłowić starożytne amfory.

Jest też inny dowód pośredni, znacznie mocniejszy, że Putin przynajmniej oficjalnie może odejść. Powstaje ustawa rozszerzająca nietykalność byłych prezydentów (jedyny były prezydent to Miedwiediew, gdyż Borys Jelcyn zmarł w 2007 r.) i ich rodzin. Stosowne przepisy mają mu zagwarantować immunitet od oskarżenia i państwowe przywileje do śmierci. Projekt złożony w Dumie Państwowej przez wywodzącego się z rządzącej partii Jedna Rosja senatora Andrieja Kliszasa oraz deputowanego Pawła Kraszennikowa jest w szybkim trybie procedowany w parlamencie.

Jeżeli przepisy wejdą w życie, a trudno się spodziewać, żeby mogło być inaczej, oznaczać to będzie w praktyce rozciągnięcie państwowej ochrony przed postępowaniem karnym w przypadku wszelkich naruszeń prawa, także już po zakończeniu sprawowania funkcji publicznych.

Rosyjskie prawo stanowi, że prezydenci Federacji Rosyjskiej są objęci immunitetem wyłącznie podczas pełnienia funkcji głowy państwa. Ustawę taką uchwalono, gdy pierwszy prezydent po upadku ZSRR Borys Jelcyn ustępował na rzecz właśnie Putina. Był to ukłon pod adresem następcy i sugestia, żeby raczył zostawić familię Jelcyna w spokoju. Przewidziano już wtedy, że ochrona dotyczy ewentualnych naruszeń prawa w odniesieniu do wszystkich aspektów, a więc spraw karnych, skarbowych czy administracyjnych.

Nowelizacja zakłada, że byli prezydenci mogą liczyć na dożywotnią funkcję senatora w Radzie Federacji, czyli izbie wyższej Dumy. Pieskow przekonywał, że zapewnienie prezydentowi mandatu dożywotniego senatora jest praktyką stosowaną w wielu krajach świata i jest to całkowicie uzasadnione. Faktycznie, dzieje się tak choćby we Włoszech, ale w tym przypadku oczywiście chodzi o coś więcej niż skopiowanie nie najgorszego swoją drogą rozwiązania prawnego.
Putin może mieć dożywotni mandat senatora (fot. PAP/EPA/ALEXEI NIKOLSKY/SPUTNIK /KREMLIN / POOL)

Supertajna jednostka GRU. „Zamachy, morderstwa, dezinformacja”

Rosyjski wywiad wojskowy GRU ma supertajną jednostkę specjalną 29155. Jej celem jest destabilizacja państw Europy – podał dziennik „New York...

zobacz więcej

Ponieważ Rosja jest krajem demokratycznym, w projekcie musiały pojawić się mechanizmy kontrolne. Kwestia odebrania immunitetu, owszem, istnieje, ale w praktyce to martwy przepis. Wniosek oskarżenia składa izba niższa, a głosowania dokonuje parlament podczas głosowania w Radzie Federacji. Do postawienia aktu oskarżenia potrzeba większości dwóch trzecich głosów. Kremlowska arytmetyka wyborcza nie przewiduje sytuacji, żeby nieprzychylni władzy mieli większość.

Zdrada

Przewidziano za to, co musiałby spełnić były prezydent, żeby stanął przed sądem – Duma musiałaby go oskarżyć o zdradę narodową, Sąd Najwyższy wskazał w jego działaniach czynów zabronionych oraz Sąd Konstytucyjny musiałby uznać, że porządek procedury oskarżenia nie został naruszony. W tym przypadku również nie ma szans na spełnienie tych warunków. Wydaje się, że jedyny to taki, gdy Miedwiediew ostatecznie podpadnie Putinowi albo przyjdzie mu posłużyć jako kozioł ofiarny.

Z drugiej strony trzeba przyznać, że nie ma gwarancji, iż nowelizacja będzie potrzebna Putinowi. W lipcu w Rosji zmieniono konstytucję. Jedna z poprawek dotyczy sposobu liczenia kadencji prezydenta. Wprawdzie konstytucja przewiduje, że może mieć on maksymalnie dwie sześcioletnie kadencje, ale wyborcy zgodzili się, by Władimir Władimirowicz miał je liczone od początku.

Ponieważ obecna – czwarta już – wygasa w 2024 r., Putin będzie mógł teoretycznie rządzić do 2036 r. Jeżeli dożyje, będzie miał 84 lata. Być może wtedy dopiero przydałby mu się immunitet senatorski, choć już teraz w ocenie rosyjskich opozycjonistów nie brakowałoby powodów, by pozbawić go urzędu i postawić przed sądem.

Zagraniczne media wskazują choćby na rosnącą liczbę zamachów na przeciwników politycznych Putina. Oczywiście nie da się udowodnić, że prezydent bezpośrednio wydawał rozkazy fizycznej likwidacji swoich wrogów. Z drugiej strony tropy prowadzą do GRU, a więc służby, za którą odpowiada politycznie.

Czy Putin dobrze się bawi? Unia kontra Polska

Trudno oprzeć się wrażeniu, że prezydent Rosji Władimir Putin musi mieć niezły ubaw, patrząc na wewnętrzne stosunki w Unii Europejskiej. On...

zobacz więcej

Nowiczok

Lista przypadków tajemniczych otruć i samobójstw wśród upadłych oligarchów i innych osób zagrażających Putinowi jest długa. Z pewnością też nie skończy się na Aleksieju Nawalnym, który cudem przeżył niedawne otrucie nowiczokiem, ogłoszone już przez Moskwę jako „zapalenie trzustki”.

Jest też niewyjaśniona sprawa zamachu na byłego pułkownika GRU Siergieja Skripala i jego córkę Julię, również otrutych nowiczokiem. Scotland Yard ustalił, że dokonali go obywatele rosyjscy, posługujący się nazwiskami Aleksandr Petrow i Rusłan Boszyrow, choć oceniono, że to najpewniej fałszywe nazwiska.

Niezależni dziennikarze odkryli, że „Boszyrow” jest pułkownikiem rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU i nazywa się Anatolij Czepiga, zaś „Petrow” to w rzeczywistości Aleksander Miszkin, również oficer GRU. Putin skomentował, że to „bzdury”, a Skripala nazwał „szpiegiem”, „zdrajcą swojego kraju” i „draniem”.

Nie nowiczokiem, ale radioaktywnym polonem otruto innego byłego szpiega, Aleksandra Litwinienkę, który twierdził, że FSB stoi za serią ataków bombowych na domy w Rosji i kilkoma innymi atakami terrorystycznymi. Brytyjscy śledczy ustalili, że zamach przeprowadził były agent tajnych służb i deputowany rosyjskiej Dumy Andriej Ługowoj.

Politkowska

Otruta została również niezależna dziennikarka Anna Politkowska. Owszem, zginęła zastrzelona w windzie swojego domu, ale już trzy lata wcześniej Politkowska, która ujawniła m.in. przypadki zbrodni wojennych popełnionych przez wojsko rosyjskie w Czeczenii, padła ofiarą otrucia.

Po zmianie konstytucji Putin będzie mógł rządzić do 2036 roku (fot. PAP/EPA/ALEXEI NIKOLSKY / SPUTNIK / KREMLIN POOL)

Kto zmasakrował blogera?

Krwawa łaźnia – tak w skrócie można opisać zbrodnię, do której doszło w jednym z hoteli w Lille. Ofiara to 44-letni Imran Alijew, czeczeński...

zobacz więcej

Scenariusz podobny do zamachu na Nawalnego. Gdy leciała z Moskwy do Biesłanu, aby relacjonować o wzięciu zakładników przez terrorystów w miejscowej szkole, w samolocie nagle poczuła się źle i straciła przytomność. Została przyjęta do szpitala w Rostowie nad Donem. Lekarze rozpoznali „zatrucie nieznanymi toksynami”. Dziwnym przypadkiem okazało się później, że próbki, które mogły dostarczyć informacji o użytej truciźnie, zostały zniszczone.

Do tego dochodzi choćby Borys Niemcow, inny wróg Putina, autor głośnych raportów o korupcji rosyjskich elit politycznych i finansowych. Zginął zastrzelony nieopodal murów Kremla. To oczywiście tylko wierzchołek góry lodowej. Są jeszcze zamachy, które nie odbiły się aż takim echem. To choćby Władimir Kara-Mursa, współpracownik Niemcowa, którego truto dwukrotnie.

Piotr Wersiłow, wydawca portalu internetowego „MediaZona” i członek punkowej grupy Pussy Riot, również został otruty, przypuszczalnie atropiną. Ocenił, że była to zemsta za jego śledztwo w sprawie zamordowania latem 2018 r. trzech rosyjskich dziennikarzy w Republice Środkowoafrykańskiej, którzy chcieli zbadać działalność rosyjskich najemników z tzw. Grupy Wagnera. Przykłady można mnożyć.

Rozliczenie

Rosyjska opozycja chciałaby też rozliczyć Putina za wywołanie wojny na wschodzie Ukrainy i działania militarne m.in. w Czeczenii. Do tego dochodzi kwestia podejrzeń nielegalnego bogacenia się przez gospodarza Kremla.

Oficjalnie pensja prezydenta to 150 tys. dolarów rocznie, ale Putin ma mieć taki zmysł do interesów, że – jak szacuje „Harvard Political Review” – mógł dorobić się od 60 do nawet 200 mld dolarów. Stanisław Biełkowski, były doradca rosyjskiego rządu za pierwszej kadencji prezydenckiej Putina, oszacował jego majątek na 70 mld.

„Supertajny” oddział GRU. Fakty i mity

„New York Times” wywołał prawdziwą burzę, publikując artykuł o tajnej jednostce rosyjskiego wywiadu wojskowego, której celem jest destabilizacja...

zobacz więcej

Już jednak Bill Browder, zarządzający funduszem hedgingowym Hermitage Capital Management, który działał na rynku rosyjskim, twierdzi, że przez niespełna dwie dekady rządów Putin dorobił się fortuny wartej aż 200 mld. Może być więc dwukrotnie bogatszy niż najbogatszy człowiek świata Jeff Bezos.

Skąd u niego taki majątek? Putin miał zmodyfikować model oligarchiczny funkcjonujący za Jelcyna, oparty na „familii” i zaprzyjaźnionych biznesmenach, którzy dorobili się na nielegalnym uwłaszczeniu państwowego majątku. System miał zostać zastąpiony przez układ, w którym sam prezydent jest nadrzędnym oligarchą.

Patron

Putim miał stać się patronem – jak oceniają dziennikarze śledczy i rosyjscy opozycjoniści – paramafijnego układu opartego na „siłowikach”. Kto jest nielojalny, trafia do łagru jak Michaił Chodorkowski albo ginie w tajemniczych okolicznościach. Upadły oligarcha Borys Bieriezowski powiesił się na szaliku.

„Harvard Political Review” twierdzi, że jednym ze sposobów bogacenia się prezydenta jest wyprowadzanie pieniędzy z biznesu. Naturalnie nie osobiście, mają to za niego robić znajomi pełniący rolę „słupów”, biorący na siebie brzemię wykonywania skomplikowanych operacji finansowych, często na granicy prawa. Ma to robić choćby wiolonczelista Siergiej Roldugin z talentem do ukrywania pieniędzy na zagranicznych rachunkach i dziwnych interesów, czy oligarcha Oleg Deripaska, który zdaniem „Financial Times” miał prać pieniądze Putina.

Przez podstawionych ludzi prezydent ma być właścicielem posiadłości nad Morzem Czarnym wartej miliard dolarów. Przed śmiercią Niemcow ujawnił, że Putin posiada między innymi 43 samoloty i helikoptery, a w jednej z maszyn ma kabinę wartą miliony euro, ozdobioną przez jubilerów, zaś w jednej z posiadłości wartą niemal 100 tys. dolarów luksusową toaletę.

Możemy ocenić, że nie ma znaczenia, czy Władimir Putin skorzysta z przywilejów, jakie zagwarantuje mu nowelizacja prawa. Po jego odejściu w Rosji i tak wiele się nie zmieni. Stworzył on bowiem układ dyktatorskiej władzy absolutnej, działający poza ramami prawa.

źródło:
Zobacz więcej